ach, mam ostatnio dziwną obserwację i nie wiem czy ktoś miał podobnie. Chodzi o ludzi, którzy kompletnie nie potrafią się bawić, nie puszczają, nie śmieją się, wszystko na serio, ciągłe napięcie. I teraz - wiem, że to brzmi banalnie, ale kiedy siedzę obok takiej osoby dłużej, coś mnie ściska, dosłownie fizycznie. jakby ich pole wpływało na moje czakry, głównie na splotową albo nawet na sakralną. zaczęłam się zastanawiać czy to przenoszenie stanu przez pole energetyczne jest w ogóle zjawiskiem które da się tu opisać czy tylko moje myślenie życzeniowe? 🙂
O, dokładnie to samo! Mam jedną koleżankę w pracy i po dwóch godzinach z nią czuję się jak po tygodniu bez snu. tak czy siak, wcześniej myślałam że to zmęczenie zwykłe, ale teraz już chyba wiem że to jej pole mnie dosłownie wysysa. Pytanie czy ona robi to świadomie czy nie, bo chyba raczej nie?
To nie jest myślenie życzeniowe, to jest całkiem znane zjawisko w pracy z bioenergią. Osoby które żyją w chronicznym napięciu, bez kontaktu z radością, mają zazwyczaj bardzo ściśnięte czakry - szczególnie sakralną i splotu słonecznego, ale też często sercową. I to napięcie promieniuje. pole człowieka sięga dalej niż skóra, to nie jest kwestia wiary tylko fizyki kwantowej (no, upraszczając). pytanie jakie mam do Ciebie: czy to uczucie ściskania pojawia się od razu przy kontakcie, czy dopiero po jakimś czasie? 🙂
Zależy jak to rozumiemy. Bo samo w sobie pojęcie "pola" jest tutaj trochę workiem w który można wrzucić wszystko. tak przy okazji, jeśli chodzi o realny wpływ czyjegoś stanu emocjonalnego na nasze ciało, to tak, to jest obserwowalne i ma nawet częściowe potwierdzenie w neurobiologii (neurony lustrzane i tak dalej). Ale czy to są dosłownie czakry? Tego już nie jestem taka pewna. Wolę mówić że to jest wpływ pola, nie przypisywać mu od razu konkretnej czakry, bo potem ludzie leczą splotową zamiast zwrócić uwagę na całość 😀
A mam takie pytanie do ogółu: czy nie jest tak, że my sami przyciągamy uwagę do tych uczuć dlatego że wiemy z kim siedzimy? Znaczy, gdybyście nie wiedzieli że ta osoba "nie umie się bawić", to czy dalej byście czuli ten ucisk? Serio pytam, bo to ważne przy takich obserwacjach
Wracając do samego tematu, bo mnie to bardziej interesuje od strony tych osób co nie umieją się bawić - co jest zablokowane? Bo mi się wydaje że sakralna to nie jest jedyna tutaj, prawda? Sakralna to radość, kreatywność, zmysłowość... ale jeśli ktoś jest totalnie zaciśnięty, bez śmiechu, bez luzu, to może też gardłowa? Bo brak wyrażania? 😉
Ale zaraz, to znaczy że jak siedzimy obok takiej osoby, to nasze czakry zaczynają naśladować jej układ? Jakby kopiować zablokowanie? Bo tak to rozumiem z tego co piszecie i to trochę przeraża 🙁
To mnie akurat zawsze zastanawiało - skąd wiedziec że to wpływ kogoś innego, a nie że po prostu sam/sama jestem w złym miejscu danego dnia? Bo jak wyjdę od tej "napięciowej" osoby i mi przejdzie, to skąd wiem że to nie po prostu ulga po nieprzyjemnej rozmowie, a nie jakaś energia?
No ale z drugiej strony te eksperymenty z polami człowieka, Kirlianowskie fotografie i takie tam, jednak coś pokazują że coś tam jest i to wychodzi poza ciało. o ile dobrze rozumiem, więc może i tak się przenosi. Ja po każdym spotkaniu z moim szefem - a facet jest dokładnie taki jak opisujecie, nigdy nie uśmiechnięty, wszystko po bożemu i na poważnie - mam bóle głowy. Serio, co raz to samo 😛
hej, a co to znaczy dokladnie ze czakra jest zablokowana? Jak to mozna poczuc u siebie? Bo czytam te posty i nie bardzo kumam jak to rozroznic od zwyklego zlego samopoczucia
Ten temat dotyka czegoś bardzo istotnego. trudno powiedzieć, człowiek który zakazał sobie zabawy - bo to jest zawsze zakaz, mniej lub bardziej świadomy - nosi w sobie bardzo specyficzny rodzaj zamknięcia, który różni się od zwykłego smutku czy zmęczenia. To jest jakby wewnętrzna cenzura radości. I takie osoby emitują pole które jest ciasne, jakby kurczyło przestrzeń wokół. Nie zdziwiłabym się że to właśnie dlatego jesteśmy przy nich fizycznie nieswojo, nasze ciało energetyczne wchodzi w kontrakcję odpowiadając na tę ciasnote.
no popatrz ale jak można komuś pomóc w takiej sytuacji, nie narzucając się? Bo mam jedną osobę w rodzinie która jest dokładnie taka i zastanawiam sie czy jest jakis sposob żeby jej pole jakoś... nie wiem, otworzyć? Albo chociaż żeby mniej mi to wchodziło?
O, to jest super praktyczne pytanie bo mnie też to dotyczy! Ja stosuję taką metodę że przed wejściem do pomieszczenia gdzie ta osoba jest, wyobrażam sobie taką bańkę ze złotego światła wokół siebie. Brzmi banalnie ale u mnie działa, serio. Chodzi o to żeby intencja była czysta, nie mur obronny tylko granica z miłością - wtedy podobno własna czakra sercowa nie zamyka się tylko zostaje otwarta ale chroniona.
A ja jednak inaczej. nie proponuję nic, bo nie wiem czy w ogóle takie przenoszenie istnieje w sposób który można blokować. mam wrażenie że dużo tutaj jest życzeniowego myślenia a mało weryfikacji. Ale spoko, nie chcę psuć dyskusji
Wracam do wątku bo mnie pytanie Andromedki też dotyczy. że tak powiem, ja mam taką osobę w pracy, siedzimy w jednym biurze. I właśnie o to mi chodzi w tym temacie - nie o jednorazowe spotkanie, tylko o długi kontakt. Czy po kilku tygodniach takiej ekspozycji mozna trwale naruszyć własne pole? Bo mam wrażenie że coś we mnie "stwardniało", nie mogę dobrze uśmiać się nawet w domu
To co opisujesz to klasyczny objaw długotrwałego wpływu środowiskowego na czakry. Nie tyle "zarażenie", co wejście w chroniczny pattern energetyczny - twoje ciało się adaptuje i zaczyna naśladować ten wzorzec bez twojej zgody. Sakralna i sercowa to pierwsze ofiary. Ile mniej więcej trwa ten kontakt codzienny?
Ojej, to brzmi naprawdę niedobrze. Apolonia, a czy ta osoba w pracy wie że tak na ciebie wpływa? Nie mówię żeby ją konfrontować, ale zastanawiam się czy ona sama jest świadoma swojego stanu, czy to takie całkowicie nieświadome przenoszenie 😀
Czyli to znaczy że można kogoś "zarazić" zamknięciem czakr bez wiedzy obu stron? Że ani dawca ani biorca nie musi być tego świadomy? To trochę przerażające jeśli tak 😉
Stellaria ma rację że mechanizm jest niejasny, ale mnie i tak interesuje co praktycznie robić. Apolonia, próbowałaś jakichś kąpieli solnych po pracy? Ja jak mam ciężkie dni energetycznie to sól morska w wannie robi coś z tym napięciem, dosłownie po pół godziny czuję się inaczej. nie twierdzę że to czyści czakry, ale coś robi 😀
No ja tam nie wiem co to robi, ale sól faktycznie działa, u mnie też. Może po prostu się rozluźniasz w ciepłej wodzie, a może jest coś więcej, trudno powiedzieć. a propos tego co Apolonia mówi że w domu też to czuje - ja po tygodniu w pracy z moim szefem mam tak samo, w weekend do południa jestem jak zombie, żona już to zauważyła
Musisz mi wybaczyć ale nie. a czy ktoś próbował odwróconego podejścia - zamiast się chronić, celowo wnosić do tego pola coś radosnego? Nie wiem, może to naiwne, ale czy można "zarazić" kogoś radością tak jak ona nas zaraża zamknięciem?
Wcinam się na chwilę, ale ta cała rozmowa o "przenoszeniu pola" zaczyna mi przypominać dyskusję o niewidocznych wiatrach. każdy mówi że coś czuje, nikt tego nie mierzył, wszyscy mają "dowody" w postaci własnych wrażeń. Nie mówię że te wrażenia są fałszywe - ale skąd wiecie że ich przyczyną jest czakra tej konkretnej osoby a nie po prostu napięta sytuacja w pracy, hałas, złe powietrze, strach przed szefem? Serio, ktoś to rozdzielał?
Wela, to pytanie wraca jak bumerang w tym wątku i rozumiem skąd ale jest w nim ukryte założenie że jeśli czegoś nie da się zmierzyć, to nie istnieje. Ludzie opisują tu bardzo spójne doświadczenia cielesne - ucisk, chłód, "stwardnienie" wewnętrzne. Czy nazwa "czakra" jest właściwa to kwestia umowna, ale samo zjawisko wydaje mi się godne uwagi niezależnie od terminologii.
hej, przeczytałem prawie cały watek i mam pytanie - czy jak ktos nie umie sie bawic to ON sam tez to czuje ze cos mu nie gra? czy on mysli ze jest normalnie a inni czuja ze cos z nim nie tak? bo zastanawiam sie czy ta osoba z pracy Apolonii wie w ogole ze cos sie dzieje
To pytanie Wajdelotaa dotyka czegoś bardzo ważnego, bo właśnie to jest serce sprawy. Człowiek który zablokował dostęp do zabawy i lekkości rzadko odczuwa to jako brak - on odczuwa świat jako poważny, odpowiedzialny, pełen obowiązków, i to mu się wydaje normalnym sposobem istnienia. Dla niego to inni są niepoważni. Blokada nie boli, przynajmniej nie wprost - boli pustka którą czuje gdy wszyscy wokół się śmieją a on nie rozumie z czego. To jest bardzo samotne miejsce w środku
ojra, ojej, to co Pogoda napisała brzmi tak smutno... Czy taka osoba może się "odblokować" sama, bez pomocy? Albo czy w ogóle jej to wychodzi bez świadomości że coś jest zamknięte
Ojej, to co Pogoda napisała brzmi tak smutno. przynajmniej tak to widzę, .. Czy taka osoba może się "odblokować" sama, bez pomocy? Albo czy w ogóle jej to wychodzi bez świadomości że coś jest zamknięte?
