Forum

Asystent AI
Czakry a zaangażowa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a zaangażowanie w wolontariat - energia do służby

Strona 1 / 3

Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

a to ci dopiero, zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, o czym rzadko się tu rozmawia - mianowicie o związku między pracą wolontariacką a stanem czakr. moim zdaniem, bo zaangażowanie w służbę innym to nie jest zwykła aktywność, to bardzo konkretny przepływ energii przez kilka ośrodków naraz. Według tradycji jogi mamy tu do czynienia głównie z anahata (czwarta, sercowa) ale też z manipurą i ajna - i te trzy razem tworzą coś w rodzaju szlaku energetycznego, który się aktywuje właśnie wtedy, kiedy działamy dla innych bez oczekiwania zapłaty. Ktoś z was miał doświadczenia z wolontariatem i zauważył jakieś zmiany w ciele, energii, samopoczuciu? Nie mówię o błogim uczuciu po dobrym uczynku, bo to za proste wyjaśnienie - mam na myśli coś głębszego.


Odpowiedz
101 odpowiedzi
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

O, ciekawy temat! Ja sam trochę pomagałem kiedyś w jadłodajni dla bezdomnych i faktycznie było coś dziwnego w tej energii tam. co prawda, czułem się po tym jakoś... inaczej niż po normalnym dniu. Ale szczerze to nie wiedziałem wtedy nic o czakrach, więc nie mogę powiedzieć co konkretnie się działo. Jaką czakrę to otwiera najbardziej? Tą sercową? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Honorek anahata tak, ale to co opisujesz - to uczucie "inaczej" po wyjściu z jadłodajni - mogło być właśnie jej pulsowaniem. Tylko że przy wolontariacie mamy też bardzo aktywną manipurę, bo to wymaga naszej woli, energii działania, motywacji żeby wstać i pojechać. I tu jest clou - jeśli ktoś idzie do wolontariatu z poczucia obowiązku albo żeby wyglądać dobrze, manipura może być przeciążona, a sercowa w ogóle nie wejdzie. Rozumiesz różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Hmm, nie jestem pewna czy to tak działa. To znaczy - rozumiem teorię, ale mam wątpliwości czy możemy tak precyzyjnie mówić która czakra i kiedy. trudno powiedzieć, u mnie np. po intensywnym wolontariacie (pracowałam przez kilka tygodni przy zbiórce żywności) byłam po prostu zmęczona fizycznie. Żadnego uniesienia, żadnej przepływającej energii. bardziej jak wypalenie. To co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Dola a powiedz mi - to wypalenie było takie ogólne czy raczej gdzieś konkretnie? Bo jeśli w okolicy splotu słonecznego, bóle pleców w środkowej części, drażliwość - to akurat klasyczny objaw przeciążonej manipury. tak mi się wydaje, przy zbyt długiej służbie bez uzupełniania własnych zasobów ona po prostu siada. To się nazywa nieraz "syndrom dawcy" i to jest realne zjawisko, nie tylko psychologiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bniec60)
Połączone: 3 lata temu

Wchodzę tu bez zaproszenia, .. zmęczona? Bo mi się miesza jedno z drugim i nie wiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

no nie, ooo no to mnie to interesuje bo właśnie zapisałam się do wolontariatu i chcę żeby to mi POMOGŁO energetycznie a nie zabrało! Jak chronić te czakry podczas pomagania innym? Czy jest jakaś technika przed wyjściem na taki dyżur? 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

no właśnie - plecy bolały, byłam drażliwa, zero cierpliwości do ludzi w domu. Ale myślałam że to po prostu zwykłe fizyczne zmęczenie i stres. Czyli mówisz że manipura a nie sercowa? Bo wszędzie piszą że wolontariat to ta sercowa czakra...


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu trochę uporządkować, bo widzę że zaczyna się mieszać kilka rzeczy. tak myślę, w literaturze na temat czakr - i mówię tu zarówno o klasycznych tekstach jak Anodea Judith czy David Frawley, jak i o starszych źródłach z tradycji tantrycznej - nie ma jednej odpowiedzi na to która czakra "odpowiada za wolontariat". To jest zachodnie uproszczenie. Sercowa jest łączona z bezwarunkową miłością, tak. Ale służba innym aktywuje też vishuddha (wyrażanie tej służby), svadhisthana (relacje), a nawet muladhara bo chodzi też o poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia żeby w ogóle mieć siłę dawać. Traktujcie to jako system naczyń połączonych, nie osobne przełączniki.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Marlenka ma rację, chociaż nie powiem tego zbyt głośno bo ona i tak już wie 🙂 Ale serio - to skojarzenie wolontariat = anahata jest trochę na siłę. żeby było jasne, ja pracuję z systemem czakr od lat i widzę że u każdego człowieka ta energia wędruje inaczej, zależnie od jego historii, blokad, aktualnego stanu. Jeden w pracy z bezdomnymi otwiera serce, drugi zamraża je jako mechanizm obronny i aktywuje intelekt żeby "nie czuć za dużo". Jak można mówić że wolontariat to konkretny szlak jeśli nie wiemy nic o człowieku?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nie za bardzo rozumiem to co piszą Marlenka i Heliodor - bo wydawało mi się że właśnie ta mapa czakr jest dość konkretna że każda ma swój obszar... a teraz czytam że to się zmienia zależnie od osoby? To w takim razie jak w ogóle się orientować co u mnie gdzie płynie? 😛


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Sigilia mapa czakr jest konkretna jako schemat, ale ludzie nie są schematami 😉 To jakbyś miała mapę miasta i mówiła że każdy zawsze jedzie tą samą ulicą. Drogi są te same, ale kto nimi jedzie i jak szybko - to już zupełnie inne sprawa. Przy energii jest podobnie. Mozna sie zorientowac co u siebie dzieje przez uważną obserwację - gdzie czujesz napięcie, gdzie luz, co się dzieje w ciele kiedy pomagasz a co kiedy odmawiasz pomocy.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

To świetna analogia z mapą miasta! Ale wracam do swojego pytania bo nikt mi jeszcze nie odpowiedział - czy jest jakiś konkretny sposób na ochronę własnych czakr przed wyjściem na wolontariat? Jakaś wizualizacja, oddech, cokolwiek? Nie chcę skończyć jak ta Dola po kilku tygodniach 😉


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

No nie do końca. przy pracy z ludźmi w potrzebie stosuję od lat prostą praktykę - kilka minut zanim zacznę cokolwiek robić, wyobrażam sobie że mam wokół siebie złoty płaszcz z kapturem. Brzmi naiwnie, wiem. ale to na prawdę działa na zasadzie intencji - ustawiasz granicę między swoją energią a energią środowiska. Nie chodzi o odcinanie się od ludzi, chodzi o to żebyś po powrocie do domu była nadal sobą. Bez intencji granica zaciera się i człowiek przynosi do domu co pozbierał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Boguslawa, to co opisujesz to trochę jak praca ze świadomą tarczą energetyczną. może się mylę, ja słyszałam o czymś podobnym - niektórzy przed pracą z chorymi albo w trudnych środowiskach wyobrażają sobie przeponę diafragmy jako "zawór" który mogą ustawić. Przepuszcza współczucie ale blokuje wchłanianie cudzego bólu. Ale mam pytanie - czy nie jest tak że ta ochrona sprawia że stajemy się mniej autentyczni w kontakcie? Tzn. czy nie tworzymy bariery która i nam i tym ludziom przeszkadza w prawdziwym spotkaniu?


Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Zielarkaa to bardzo dobre pytanie i długo nad nim sama siedziałam. Myślę że autentyczność w spotkaniu zależy od obecności serca, a nie od braku granicy. Można być w pełni obecnym, empatycznym, otwartym - i jednocześnie mieć jasność że to co przeżywa drugi człowiek jest jego doświadczeniem a nie moim. To jest różnica między empatią a fuzją energetyczną. Przy fuzji oboje wychodzicie osłabieni. Przy empatii z granicą - jeden dostaje wsparcie a drugi zachowuje siły


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@irenka02)
Połączone: 2 lata temu

Eh, nigdy nie myślałam o wolontariacie przez pryzmat czakr ale teraz jak czytam ten wątek to mi się układa tyle rzeczy! Pracuję w domu opieki jako wolontariuszka i zawsze po kilku godzinach mam takie uczucie jakby coś mi z piersi odpływało. Dosłownie. Jakby tam robiło się pusto. Czy to właśnie ta sercowa czakra się opróżnia czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Irenka02 to co opisujesz jest bardzo charakterystyczne i słyszałam to już nie raz od osób pracujących z ludźmi w trudnych sytuacjach. To uczucie pustki w klatce piersiowej może być kilka rzeczy - albo przeciążona anahata która potrzebuje regeneracji (wtedy odpomaga pobyt na świeżym powietrzu, muzyka, cokolwiek co ją żywi), albo - i to ważne - nieświadome "pożyczanie" swojej energii tym którym pomagasz. Czy po takim dniu masz ochotę na cokolwiek czy raczej chcesz się schować i nie rozmawiać?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

auć, czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak dużo tu wiedzy 🙂 mam jedno pytanie może głupie - czy w takim razie ktoś kto ma naturalnie zablokowaną czakrę serca w ogóle nie powinien iść do wolontariatu bo i tak nic z siebie nie da, czy może właśnie powinien bo to może tę czakrę otworzyć? bo widzę tu dwie sprzeczne logiki i nie wiem która jest bliżej prawdy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Whisperia to nie jest głupie pytanie, jest wręcz bardzo trafne. I odpowiedź jest niejednoznaczna - bo zależy od tego skąd pochodzi ta blokada. Jeśli ktoś ma zamkniętą sercową czakrę wskutek traumy i rzuca się w wolontariat żeby "naprawić" siebie przez bycie potrzebnym, to ryzykuje pogłębienie problemu. Ale jeśli idzie z ciekawości, łagodnie, bez wielkich oczekiwań - kontakt z drugim człowiekiem rzeczywiście może powoli rozmrażać te obszary. Kluczowe słowo to "łagodnie". Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

A wracajac do tego co Marlenka pisała - to znaczy że ktoś kto idzie do wolontariatu żeby wypelnic jakąś swoją pustkę to jakby robi to z złych powodów? Bo znam kilka osób które zaczęły pomagać właśnie po jakimś trudnym czasie w życiu i wydawało mi się że to calkiem no dobrze, że sami z tego coś brali. Trochę nie rozumiem tej granicy o której Marlenka pisała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Honorek nie chodzi o to że motywacja musi być czysta jak łza. Nikt nie przychodzi do pomagania z absolutnie bezinteresownych powodów, to byłoby nieprawdziwe. Chodzi o to czy ta niezaspokoniona potrzeba jest na tyle duża, że człowiek nie jest w stanie naprawdę zobaczyć drugiego, bo cały czas patrzy przez siebie. To jest różnica między "pomagam i to mi też daje" a "pomagam żeby zagłuszyć własny ból". W pierwszym przypadku anahata może pracować zdrowo, w drugim - wcale jej nie otwieramy, tylko ją obciążamy. Przynajmniej tak to rozumiem z perspektywy pracy energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

rety ale jak to w praktyce rozróżnić? Serio pytam, bo sama przez chwilę zastanawiałam się dlaczego poszłam do wolontariatu i nie byłam pewna czy idę bo chcę pomagać czy może trochę uciec od problemów w domu. I co, miałam nie iść?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Dola no właśnie to jest dobre pytanie bo chyba nikt nie ma 100% czystej motywacji do niczego. chyba, większość ludzi robi rzeczy z kilku powodów jednocześnie. Myslę że kluczowe jest żeby sie nie okłamywac, czyli mieć choć trochę świadomości co nas napędza. A reszta jakoś sie układa w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wczytuję się w to i mam takie wrażenie że gdzieś zgubiliście jeden ważny wątek - mianowicie co z ludźmi którzy wolontariują nie jednorazowo, nie sezonowo, ale od lat. o ile dobrze rozumiem, bo inaczej wygląda energetycznie jedna akcja, a inaczej długoletnie regularne zaangażowanie. Ktoś kto od pięciu lat chodzi do hospicjum co tydzień to zupełnie inny przypadek niż ktoś kto raz był przy zbiórce żywności. Jak te długoterminowe szlaki energetyczne w ogóle wyglądają? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Perzyna to jest włanie ten aspekt który mnie samą najbardziej ciekawi, bo mam w swoim otoczeniu kilka takich osób i obserwuję je od dawna. Co ciekawe, te które robią to naprawdę latami i przy tym dbają o siebie, mają coś co ja określam jako "utrwalone szlaki" - jakby energia przepływu między anahatą a czakrą gardła (wizja, sens działania) i korzeniową (zakorzenienie, stabilność) jest u nich wyraźnie bardziej drożna niż u przeciętnej osoby. Nie chodzi o to że są super-energetycznie rozwinięte, tylko że mają wyrobioną jakby ścieżkę. Natomiast osoby które robiły to bez granic i dbania o siebie - widziałam kilka przypadków kiedy ta struktura energetyczna jest po prostu... zmęczona w sposób który trudno nazwać inaczej niż wyczerpaniem na głębszym poziomie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bniec60)
Połączone: 3 lata temu

wow, to co Oracula pisze o tych utrwalonych szlakach - to znaczy że można to jakoś wytrenować? Czyli że im dłużej regularnie służysz innym, tym te szlaki stają się jakby trwalsze? I czy to jest zawsze dobre, czy może też prowadzić do tego że za bardzo jesteś "na służbie" i nie potrafisz się wyłączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

To drugie zjawisko, o które pyta Bniec, jest bardzo realne. Znam osoby - przede wszystkim kobiety, choć to chyba kwestia kulturowa a nie energetyczna - które przez lata służby innym dosłownie nie potrafią już funkcjonować dla siebie. Siadają wieczorem i nie wiedzą czego chca bo całe życie układały się pod potrzeby innych. To już nie jest piękna otwarta czakra serca, to jest czakra serca bez możliwości zamknięcia. A to jest problem 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Boguslawa mówi ważną rzecz. Mnie zastanawia czy ta "czakra bez możliwości zamknięcia" to efekt samego wolontariatu czy może czegoś głębszego - jakiegoś przekonania na poziomie korzeniowym czy sakralnym że moja wartość zależy od tego ile daję innym. Bo wtedy wolontariat jest tylko jednym z przejawów, nie przyczyną.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Nie, to tak nie działa. no i tu dochodzimy do sedna. u mnie tak jest, w systemach które znam, czakry nie funkcjonują w izolacji, to jest jeden układ. Jeśli ktoś ma korzeniową rozchwianą (brak poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości) to ta energia leci góra, napycha manipurę albo anahatę w sposób niezrównoważony i człowiek kompensuje działaniem - pomaganiem, dawaniem - bo to daje chwilowe poczucie że jest jasne, że jest potrzebny. Volontariat w takim układzie może być absolutnie piękny i szczery, ale też może być mechanizmem kompensacyjnym. I energetycznie to widać w inny sposób niż zdrowe dawanie.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

jejku, zaraz zaraz, to jest skomplikowane bardziej niż myślałam. Czyli żeby w ogóle sensownie pomagać innym to trzeba najpierw ogarnąć swoje korzeniowe i właściwie całą resztę? To trochę brzmi jak wymówka żeby nigdy nie zacząć bo zawsze można powiedzieć "jeszcze nie jestem gotowy energetycznie"...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Whisperia nie, absolutnie nie o to chodzi i dobrze że to podnosisz bo to częste nieporozumienie. Praca z czakrami to nie jest lista warunków wstępnych do spełnienia zanim zaczniesz żyć. To jest raczej sposób - przepraszam, musiałam użyć tego słowa - rozumienia siebie w trakcie. Idziesz pomagać, obserwujesz co się dzieje z twoją energią, uczysz się o sobie. To jest właśnie ten szlak o którym mówi tytuł. On się buduje przez działanie, nie przez siedzenie i oczekiwanie aż będziesz "gotowa".


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

no ba, okej ale ja mam bardzo konkretną i praktyczną sytuację - za kilka dni pierwszy dyżur i ciągle nikt mi nie powiedział nic konkretnego poza tą wizualizacją Boguslawą. Czy są jakieś kamienie które pomagają przy pracy z ludźmi? Słyszałam że różowy kwarc na sercową...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Lubczyk.2 różowy kwarc tak, ale jak zależy ci na ochronie a nie tylko na otwieraniu to raczej czarny turmalin albo ametyst. Turmalin odpycha takie negatywne energie zanim dotrą do ciebie, ametyst bardziej stabilizuje i trzeźwi głowę jak za bardzo wciagniesz sie emocjonalnie. Noś przy sobie, nie musisz tego robić specjalnie ceremonialnie, po prostu w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@czeslawa61)
Połączone: 3 lata temu

hej, hm, a skąd pewność że kamień "odpycha" cokolwiek? Pytam poważnie, bo sama interesuję się litoterapią ale staram się być z tym ostrożna co do przypisywania konkretnych efektów. Turmalin ma ciekawe właściwości elektryczne (pyroelektryczność, to jest udokumentowane), ale to długa droga od właściwości fizycznych do "ochrony przed negatywną energią przy wolontariacie".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Czeslawa61 no i tutaj się z tobą częściowo zgadzam, bo ja też jestem sceptyczna. nie wiem, ale z drugiej strony - jeśli ktoś nosi kamień i to mu pomaga zachować spokój i granice, to czy naprawdę jest ważne czy to "działa fizycznie" czy przez intencję i psychologię? Efekt jest efektem.


Odpowiedz
(@czeslawa61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 60

@Dola no okej, placebo to też efekt, zgadzam się. Tylko wtedy nazwijmy to po imieniu. Nie mówmy że turmalin odpycha negatywną energię, tylko że noszenie czegoś co dla mnie ma znaczenie pomaga mi zachować granice. To jest uczciwe i nie sprawia wrażenia że ktoś komu to nie zadziała zrobił coś nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Cała ta dyskusja o kamieniach to trochę odejscie od tematu szlaków energetycznych ale rozumiem skad się bierze. jeśli o mnie chodzi, wrócę na chwile do tego co Perzyna pytała wcześniej o wieloletnich wolontariuszach - mam podobne obserwacje co Oracula ale z innego kąta. Widzę że u tych ludzi nie ma tak duzej zmienności energetycznej jak u osób które dopiero zaczynaja. Takiej gorączki entuzjazmu, potem dołka, potem znowu góry. Oni mają jakby spokojniejszy, bardziej wyrównany przepływ. Nie wiem czy to "utrwalone szlaki" jak Oracula to nazwała, ale coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

o rany, A czy ktoś próbował kiedyś medytować albo coś robić specjalnie PRZED wolontariatem, żeby się przestroić? Nie mówię o kamieniach, bardziej o jakimś nastawieniu. bo mnie się wydaje że to jak wchodzisz w taką sytuację - czy z głową pełną własnych spraw czy skupiony - robi dużą różnicę i nie wiem czy to w ogóle jest "czakrowe" czy po prostu zdroworozsądkowe


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Honorek i to jest bardzo dobre pytanie i szczera odpowiedź: to jest jedno i to samo. tak na marginesie, skupienie przed działaniem, intencja, chwila ciszy - w języku psychologicznym to regulacja układu nerwowego, w języku energetycznym to wyrównanie pól przed przepływem. Nie trzeba tego rozdzielać. pięć głębokich oddechów zanim wejdziesz na dyżur to zarówno zdroworozsądkowe jak i energetyczne przygotowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Boguslawa napisała o tym skupieniu przed działaniem - to mi się bardzo spina z tym co sam czuję jak idę na takie spotkania wolontariackie. Jak wchodzę spięty i z głową pełną własnych spraw, to potem wracam dosłownie wyciśnięty jak cytryna. A jak chwilę wcześniej po prostu posiedzę spokojnie, choćby w samochodzie, to jest inaczej. Ale nigdy nie myślałem o tym w kontekście czakr, raczej zwykłe "zbieranie myśli". Więc to jest to samo tylko inaczej nazwane?


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

ha, dokładnie o to chodzi. Ta chwila w samochodzie to nie jest nic mistycznego, ale energetycznie robisz wtedy coś konkretnego - wyrównujesz pole, gasiszoz własne szumy zanim wejdziesz w przestrzeń cudzych potrzeb. Czy to nazwiemy regulacją układu nerwowego czy centralizacją energii przed służbą - efekt jest ten sam. Tyle że język energetyczny daje też pewien model tego co się potem dzieje, czyli dlaczego wychodzisz wyciśnięty albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@danka_f)
Połączone: 3 lata temu

Okej ale mam pytanie bo siedzę tu i czytam od początku i trochę mi się kręci w głowie. mniej więcej, ta cała rozmowa o szlakach energetycznych, utrwalaniu ich przez wolontariat i tak dalej... czy to nie jest trochę zbyt skomplikowane żeby miało praktyczne zastosowanie? Znaczy, czy ktokolwiek z was naprawdę przed każdym dyżurem siada i myśli "teraz wyrównuję swoje pole energetyczne"? Czy raczej po prostu idzie i działa? 😛


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Danka_F no i to jest właśnie to pytanie które lubię, bo dotyka sedna. Widzę to tak - ludzie którzy pracują z energią długo, przestają to robić świadomie krok po kroku. To się staje odruchem. Tak jak nie myślisz przy każdym oddechu "teraz wdychaj". Ci wieloletni wolontariusze o których mówiłam wcześniej, oni nie robią sobie przed każdą zmianą ceremonii. Oni po prostu... mają to w ciele. I to jest własnie ten utrwalony szlak 😉


Odpowiedz
(@danka_f)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Perzyna a więc to jest jak nawyk tyle że energetyczny? Hmm, to jakoś łatwiej mi to ogarnąć. jak by nie patrzeć, ale skąd wiadomo kiedy się ma "wystarczająco utrwalony szlak" żeby nie robić tego świadomie? Bo jak ktoś jest nowy jak ta Lubczyk to chyba jeszcze nie ma tego nawyku? 🙁


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: