Dobra ale ja mam pytanie bo trochę mi to umknęło - ten opis Nastki z ćwiczeniem granic, to ile czasu trzeba to robić żeby poczuć efekt? Bo czytam i rozumiem o co chodzi ale nie wiem czy chodzi o jednorazowe ćwiczenie czy to trzeba powtarzać codziennie przez miesiąc czy co 😉
nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. U jednych coś drga po pierwszym razie, u innych to tygodnie pracy. Ale jeśli pytasz o regularne ćwiczenie - tak, codzienność robi różnicę. To jak mięsień który długo był nieużywany. Jeden trening nic nie zmieni 🙁
A mam wątpliwość do tego całego ćwiczenia z granicą energetyczną. co prawda, nastka, piszesz żeby "poczuć gdzie się kończysz" - ale co jeśli ktoś od zawsze miał rozmyte poczucie siebie i po prostu nie wie jak to powinno wyglądać? Jak niby ma odróżnić czy "czuje granicę" czy sobie wyobraża? To trochę błędne koło, nie?
No ale "czuć się inaczej po ćwiczeniu" to dość słaby wskaźnik skuteczności. jakoś tak, po dziesięciu minutach siedzenia z zamkniętymi oczami każdy będzie się czuł trochę inaczej. oddychanie przeponowe, skupienie uwagi, spokój - to ma fizjologiczne efekty niezależnie od żadnych czakr.
Właśnie i tu wraca stary spór o to czy da się w ogóle odróżnić efekt energetyczny od efektu relaksacji. u mnie tak jest, ja po kilku latach praktyki powiem szczerze - nie mam pewności. Mam za to obserwację że przy pracy z polem zmiany są trwalsze i szybciej przekładają się na zachowanie, nie tylko na samopoczucie w danej chwili. ale to moje subiektywne.
A wracając do tematu wątku bo trochę odpłynęliśmy - to znaczy, że osoba która nie może powiedzieć nie, ma zablokowaną vishuddhę i żeby to zmienić to musi najpierw przepracować muladhare? To takie działanie od dołu do góry
Dziękuję za to wyjaśnienie Nastko bo właśnie tego mi brakowało. rozumiałam że trzeba zacząć od dołu ale nie rozumiałam że to nie jest absolutna zasada. Mam do ciebie pytanie - czy jak sama robię to ćwiczenie z granicą które opisałaś, to jak długo mniej więcej siedzieć? Bałam się że za krótko i nic nie poczuję, albo za długo i przesadzę.
Nawiązując do tego co pisałam wcześniej o snach - Stasio zapytał czy to się powtarza i tak, powtarza się. Ale zauważyłam ciekawą rzecz. Jak rano po takim śnie robię to co Nastka opisała, skupiam uwagę na własnym ciele, to jest mi... trudniej? Jakby przez chwilę czuję się bardziej nieswojo niż zwykle. Czy to normalne czy coś robię nie tak?
A można zapytać głupie pytanie? Znaczy nie wiem czy głupie ale mnie to nurtuje od początku tego wątku. Wszyscy mówią o "polu które wychodzi przed siebie" u osób które nie mówią nie. Ale czy to pole wychodzi dosłownie w jedną stronę, tak jak w przestrzeni, czy to bardziej metafora?
przepraszam ale bzdura. to nie jest głupie pytanie. W rozumieniu aurologicznym pole wycieka tam gdzie jest niespójność, niekoniecznie dosłownie "przed siebie". Ale jest taki wzorzec u osób z silnym nastawieniem na innych gdzie energia idzie rzeczywiście naprzód i ku innym, a zatrzymuje się przed powrotem do siebie. To znaczy ciało ich własne jest jakby energetycznie "puste" z przodu.
ojej, to czyli problem z mówieniem nie to może być aż trzy czakry jednocześnie? Muladhara, manipura i vishuddha? To brzmi dość przytłaczająco szczerze mówiąc 😀
hmm, dobra, ja wciąż siedzę z tym ćwiczeniem które Nastka opisała i to jest niesamowite bo... pierwsze dwa razy nic, a trzecim razem coś mnie tknęło żeby naprawdę powoli poczuć te 5-10 cm przy skórze i nagle zrozumiałam że nigdy wcześniej tego nie robiłam. W sensie nigdy nie skupiałam uwagi na przestrzeni przy własnym ciele. Chyba zawsze byłam albo całkiem w myślach albo skupiona na innych. Czy to jest właśnie ta praca z polem o której mówicie?
... i właśnie to mnie uderzyło, że przez całe życie byłam "przy skórze" innych, a przy własnej zupełnie nie. z mojego doświadczenia, nie wiem czy to brzmi sensownie ale jakby moje pole zawsze szukało kogoś do kogo mogłoby się przykleić. Czy to jest właśnie to co Nastka miała na myśli z tym wychodzeniem pola przed siebie?
a skoro mowa o wzorcach - to mam pytanie do całej dyskusji. Czy ktoś z was miał tak, że po pracy z manipurą nagle zaczął czuć złość? Bo ja ostatnio po jakimś czasie medytacji na splot słoneczny mam takie dziwne momenty kiedy coś mnie irytuje i normalnie nie wiem skąd. Czy to jest "normalne" przy odblokowywaniu tej czakry?
no ale tu mnie nurtuje jedna rzecz. Skąd mamy wiedzieć że ta złość "pochodzi z manipury" a nie jest po prostu złością bo coś nas w życiu zdenerwowało akurat w tym czasie? Tzn rozumiem koncepcję ale to jest bardzo trudne do rozdzielenia w praktyce.
Okej to jest ciekawe bo ja mam odwrotnie. przynajmniej tak to widzę, jak próbuję medytować na splot słoneczny to czuję lęk a nie złość. Takie ściskanie w brzuchu i myśl "co jeśli zacznę być inna i inni mnie nie polubią". Czy to też jest część tego wzorca z niemówieniem nie? 🙂
To co Oracle96 opisuje brzmi dla mnie bardzo znajomo i zastanawiam się czy to nie jest po prostu lęk przed konfliktem, który u każdego jest, a nie coś specyficznego dla czakr. Tzn pytam szczerze, nie żeby podważać.
Jest coś w tym co Modest pisze. W pracy z aurą też nie ma znaczenia czy klient wierzy w aurę czy nie - jeśli pracujesz ze wzorcem, efekt jest. Może sam mechanizm jest neutralny, a czakry, nerw błędny, numerologia to tylko mapy do tego samego terytorium.
okej ale to jest ładna metafora, "mapy tego samego terytorium", tylko że mapy mogą być bardziej albo mniej dokładne. I nie wszystkie pokazują to samo. Jeśli jedna mapa mówi "blokada w czakrze" a inna mówi "dysregulacja układu nerwowego", to jednak prowadzą do różnych interwencji, nie?
coś ty, no i tu jest sedno bo ja pracuje z tarotem i czakrami rownolegle od kilku lat i powiem wam ze praktycznie rzadko kiedy te "diagnozy" ze sobą kolidują. w sumie, jakby wskazywały na to samo, tylko innymi symbolami. Ale Franciszkaa ma racje ze interwencje mogą być inne i to jest wazne pytanie 🙂
Wracam do wątku Brzozki bo mnie też dotyczy to co napisała o "szukaniu kogoś do przyklejenia". Mam pytanie praktyczne - czy jak w ciągu dnia czujesz że twoje pole "wychodzi" to co wtedy robisz? Mam na myśli na bieżąco, nie tylko w medytacji.
O, to jest bardzo konkretne i mogę sprawdzić. Próbowałam różnych technik ale żadna tak naprawdę nie działała "w środku sytuacji". Zawsze po fakcie żałowałam. Nastka, a czy to ćwiczenie ze stopami działa też profilaktycznie? Tzn czy można to robić zanim w ogóle wejdzie się w trudną rozmowę? 😀
Wracam do swojego pytania o złość po manipurze bo nie wszystko jest dla mnie jasne. Nastka, Dominisia - wy mówicie że to dobry znak, ale co jeśli ta złość jest nieadekwatna? Tzn nie na coś konkretnego, tylko tak ogólnie wszystko drażni. To też jest część procesu czy to już przesada? 🙁
ale z drugiej strony - to co Dominisia opisuje brzmi jak zwykłe przepracowanie albo PMS, przepraszam że to mówię wprost. Skąd wiemy że to "stara złość z manipury" a nie po prostu za dużo stresu w tym tygodniu? Naprawdę pytam, bo to jest dokładnie ten typ argumentu który można dopasować do absolutnie każdego stanu.
Hej, ja mam trochę inne pytanie do tego wątku ze stopami. Robiłam dziś rano to ćwiczenie przed rozmową telefoniczną, taką którą się bałam, i w połowie zapomniałam o stopach i wróciłam do starego automatycznego "tak jasne nie ma problemu". Nastka, czy to normalne że to ćwiczenie tak szybko odpada w stresie? Tzn jak to wyćwiczyć żeby było bardziej automatyczne? 😀
To co Nastka mówi o "polu które obserwuje" - rozumiem to jako metaforę czy mówisz o czymś dosłownym? Bo przez całą dyskusję używacie słowa "pole" zamiennie z "uwagą", "świadomością", "energią" i trochę nie wiem co dokładnie macie na myśli. Nie zarzucam, naprawdę chcę zrozumieć.
Ja mam pytanie może głupie ale - ta praca z manipurą, to musi być formalna medytacja? Bo ja ostatnio odkryłam że jak gotuję sama w kuchni i świadomie decyduję co robię, co zjem, jak sobie przyprawię, to czuję coś bardzo podobnego do tego co opisujecie przy medytacji na splot słoneczny. Czy to ma sens?
