Mam taką koleżankę, jest absolutnie niezdolna do powiedzenia nie - każdemu pomaga, każdemu ustępuje, bierze na siebie cudze problemy i tak dalej. jak dla mnie, i zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest przypadkiem kwestia czakr? Bo czytałam że czakra splotu słonecznego odpowiada za poczucie własnej wartości i siłę woli, ale czy ktoś wie dokładnie co się dzieje w energetycznym ciele u takich osób? Czy to tylko splot słoneczny czy może coś więcej? Bardzo mnie to ciekawi bo chciałabym jej jakoś pomóc! 🙁
O, dobry temat! Mnie też to interesuje od dawna. Ja bym powiedziała że to nie tylko splot słoneczny, tutaj najczęściej mamy do czynienia z kombinacją - zablokowana manipura (splot słoneczny) i jednocześnie prze-otwarta anahata (czakra serca). Takie osoby czują się odpowiedzialne za emocje wszystkich wokół i dosłownie nie potrafią postawić granicy bo to im sprawia fizyczny ból. Czujesz coś takiego u tej swojej koleżanki? 🙂
Pole energetyczne takich ludzi jest bardzo charakterystyczne - rozszerza się w kierunku innych, dosłownie wychodzi do przodu i na boki, jakby szukało czego się uchwycić. Widziałam to wielokrotnie. Ale powiem wam jedno - samo naprawianie czakr bez pracy na poziomie przekonań nic nie da. To idzie w parze.
Mam pytanie bo jestem ciekawa - a jak to w ogóle wygląda to "wychodzenie pola do przodu"? Tzn. jak można to zobaczyć albo poczuć, bo ja niekoniecznie widzę aury i się zastanawiam czy jest jakiś inny sposób żeby to sprawdzić u siebie. Pytam bo... no, powiedzmy że temat jest mi bliski 🙂
Mam wrażenie że trochę mieszamy tu psychologię z energetyką i nie wiem czy to dobry kierunek. tak mi się wydaje, problem z "nie mogę powiedzieć nie" to klasyczny schemat z psychologii, ma swoją nazwę i swoje źródła, niekoniecznie czakrowe. Nie twierdzę że czakry nie istnieją, ale wolę być ostrożna z takim prostym przełożeniem jeden do jednego.
matko, ja mam podobny problem jak ta koleżanka opisana wyżej i bardzo dziękuję że ktoś poruszył ten temat, bo szukałam czegoś takiego od dawna! U mnie to faktycznie jest tak ze czuję ten ucisk w klatce gdy próbuję komuś odmówić. jakby coś zaciskało. czy to można w ogóle leczyć przez pracę z czakrami czy trzeba czegoś więcej?
To czego szukasz to praca z polem, nie tylko z czakrami rozumianymi punktowo. przynajmniej tak to widzę, trzeba wzmocnić granicę energetyczną, dosłownie - wyobrazić sobie i poczuć gdzie kończy się twoje pole a gdzie zaczyna się pole drugiej osoby. Większość takich osób kompletnie nie czuje tej granicy, ich pole jest rozmyte, przenika się z polem innych. Stąd to poczucie odpowiedzialności za cudze emocje 😛
A czy to nie jest tak, że osoby które nie mogą mówić nie mają w ogóle za słabą aurę? Bo jakby miały silne pole to chyba naturalnie by odpychały te wszystkie cudze energie i prośby?
Trochę zbytnie uproszczenie, Wera. "Słaba aura" to nie jest przyczyna tylko opis. jak by nie patrzeć, i znowu pytanie czy opisujemy to językiem psychologii czy energetyki, bo mieszanie tych dwóch może prowadzić do błędnych wniosków. Ktoś może mieć "słabą aurę" bo nie nauczył się odmawiać, a nie odwrotnie. Kolejność ma znaczenie.
Ale Pyromantka, a czy kolejność musi być zawsze w jedną stronę? Jak ktoś miał ciężkie dzieciństwo gdzie odmawianie było niebezpieczne, to ten wzorzec idzie i do psychiki i do ciała i do pola energetycznego jednocześnie, prawda? Nie ma tu prostej przyczynowości że jedno powoduje drugie.
No właśnie, Stasio ma rację. Ja z kolei słyszałam że takie osoby często mają bardzo specyficznie obciążoną czakrę gardłową bo przez lata tłumiły to co chciały powiedzieć. Splot słoneczny to jedno ale vishuddha też jest ważna, bo to czakra głosu i wyrażania siebie. Ktoś praktykował z tym pracę?
Tak! Pracowałam z tym na warsztatach i vishuddha rzeczywiście bardzo często jest mocno zablokowana u takich osób. Fizycznie nawet - bóle gardła, częste anginy, chrypka bez powodu. Ciało mówi to czego usta nie mówią, powiedzmy to tak. Ale też zgadzam się że samo skupienie na jednej czakrze to za mało 😀
A jak się w ogóle pracuje z vishuddha żeby ją odblokować? Bo mam wrażenie że u mnie jest podobna sytuacja i zaczęłam teraz łączyć różne rzeczy. że tak powiem, mantra, kolor, kamień? Podpowiecie coś konkretnego?
Ciekawy wątek. Dodam tylko ze w numerologii też to widać - osoby z pewnymi układami numerologicznymi mają naturalną predyspozycję do zacierania granic. o ile dobrze rozumiem, nie twierdzę że to determinuje, ale korelacje są interesujące. Swoją drogą czy ktoś tu próbował łączyć pracę z czakrami z afirmacjami? Bo mi się wydaje ze samo "energetyczne" działanie bez przeprogramowania głowy to faktycznie za mało.
no i proszę, hmm, ale jak to jest z tym polem i granicami, bo mnie to bardzo zaciekawiło. Tzn. czy te granice energetyczne można jakoś wzmocnić samodzielnie czy potrzebna jest inna osoba do tego?
No i mamy kolejne pytanie bez odpowiedzi na które każdy powie coś innego 🙂 Nastka, serio pytam - mówisz że blokada musi iść pierwsza ale skąd wiesz że to nie działa w drugą stronę u konkretnej osoby? Skąd ta pewność?
no ładnie, ojej, czytam ten wątek od samego początku i tyle tu ciekawych rzeczy! Mam pytanie bo mnie to bardzo interesuje - czy ta praca z vishuddha to można robić samemu w domu czy absolutnie trzeba kogoś do pomocy? Bo nie mam teraz możliwości żebyś się umówić na sesję
ojejunie, ja natomiast mam inne pytanie, trochę z boku - czy to co opisujecie z tym polem które wychodzi przed siebie, czy to może być też widoczne w snach? Bo mam ostatnio sny gdzie ciągle komuś pomagam i budzę się zmęczona jakby naprawdę. Zastanawiam się czy to jest jakiś sygnał od podświadomości że coś jest nie tak z moimi granicami.
No właśnie ten wątek z terapią kontra energetyka wraca co chwilę i myślę że warto powiedzieć jasno - to nie jest "albo albo". może się mylę, znam osoby które chodziły latami do psychologa i problem z granicami nadal był, dopiero kiedy doszła praca z polem zaczęło się coś ruszać. I odwrotnie. Imo najlepiej oba jednocześnie.
Wrócę jeszcze do tego co pisała Nastka o granicy energetycznej. tak myślę, jak właściwie wygląda takie ćwiczenie z tą granicą? Bo słyszałam o wizualizacji bańki ochronnej ale nie wiem czy to to samo.
Okej Nastka, rozumiem logikę. ale to "ciało reaguje lękiem" to jest właśnie obszar terapii somatycznej, nie energetycznej. somatic Experiencing, EMDR, różne rzeczy. Nie twierdzę że czakry nie działają, ale opisujesz coś co ma już bardzo rozbudowane podejście w konwencjonalnej psychoterapii. Jakoś mnie to niepokoi że ludzie idą od razu do pracy z polem zamiast najpierw spróbować tego.
Wybaczcie najście, ale muszę powiedzieć, bo ta dyskusja jest dla mnie naprawdę pomocna. mniej więcej, ja próbowałam terapii i coś tam ruszyło, ale właśnie to co Nastka opisuje - na poziomie głowy rozumiem, a ciało i tak reaguje. Więc może to jest właśnie ten moment żeby dołożyć coś od strony energetycznej? Czy dobrze rozumiem?
A co to znaczy gruntowanie dokładnie? Słyszałam to słowo ale nie wiem czy dobrze rozumiem. Chodzi o muladhara? 😛
Czytam i myślę o tym że w astrologii ten wzorzec braku granic to klasycznie dużo Neptuna w mapie albo Neptun na ASC, albo ciężko aspektowany Księżyc. niby inne język ale opisuje coś podobnego - rozlane granice, trudność z rozróżnieniem gdzie ja a gdzie inni. ciekawi mnie czy ktoś kto tu pisze o swoich trudnościach z "nie" sprawdzał kiedyś swój chart pod tym kątem
Hmm, tu się rozjeżdżamy. wiem ze trochę wracam do wcześniejszego wątku ale mi zostało w głowie to co Dominisia pisała o czuciu przez ręce. Próbowałam dziś rano coś takiego i... nie wiem, może mi się zdawało ale miałam takie wrażenie że z przodu moje pole jest jakby gęstsze, bardziej rozciągnięte. Czy to w ogóle jest możliwe żeby poczuć to przy pierwszym razie czy to raczej kwestia długiego treningu? 🙂
ojejciu, hmm, a wracając do pytania które zadałam wcześniej bo nie dostałam odpowiedzi - to wzmacnianie granicy energetycznej można robić samodzielnie? Nastka wspomniała o wyobrażaniu sobie granicy ale jak to konkretnie wygląda jako ćwiczenie? Trochę się gubię.
No więc gruntowanie - tak, chodzi o muladhare głównie. w sumie, to praca z pierwszą czakrą, z podstawą. Chodzi o to żeby czuć że stoisz na ziemi, że masz ciało, że jesteś tu i teraz. Dopóki ktoś jest "rozlany" i nie czuje własnych granic to praca z wyższymi czakrami niewiele da, bo nie ma na czym się oprzeć.
