to co powiedziałem wcześniej o tej muladharze i finansach, to u mnie naprawdę tak działa. tak mi się wydaje, jak mam spokój w pracy i nie martwię się rachunkami, to te tematy polityczne w ogóle inaczej wchodzą. nie wiem czy to czakra czy poprostu psychologia ale różnica jest wyraźna
ale hej, chwila. tu cały czas gadamy o czakrach i energii ale nikt nie powiedział - te zmieniające się poglądy polityczne z tytułu tego wątku, to mają być zmiany na lepsze? w jakim kierunku? bo samo "ewolucja myśli" brzmi ładnie ale co to znaczy w praktyce
eh, i tu właśnie wychodzi problem z tym tematem. "ewolucja myśli" zakłada kierunek. ewolucja idzie gdzieś. a jeśli każdy myśli że jego zmiana jest ewolucją a nie regresją to mamy kłopot. pytam poważnie - kto tu ma prawo oceniać który kierunek jest "wyższy"
oo to jest bardzo ważna rzecz którą Jarylo właśnie powiedział. no ale, bo ja się na to nabrałam kiedyś, myślałam że im wyżej tym lepiej i skupialam się na koronie totalnie zaniedbując podstawy. i to było widać w moim życiu, byłam "duchowa" ale zupełnie nie umiałam funkcjonować normalnie 😀
to ciekawe co Modrzewka mówi bo ja mam trochę podobnie. swoją drogą, dużo czasu spędzam na medytacjach związanych z wyższymi czakrami ale w życiu codziennym mam ciągły chaos. czy to może znaczyć że mam zaburzoną muladharę mimo że skupiam się gdzie indziej
Dorzucę się do tematu jak w ogóle wiadomo od której zacząć? ja czytałam że zawsze od muladhary ale potem czytałam że można pracować z tą która najbardziej potrzebuje. i nie wiem co jest słuszne
ciekawe że nikt nie zauważył iż to pytanie Lawendowej nie ma jednoznacznej odpowiedzi w żadnym systemie bo każda szkoła mówi co innego. może się mylę, to nie jest detal, to fundamentalna różnica między systemami. jeśli każda szkoła ma inną odpowiedź to skąd wiemy która ma rację 🙂
Egzorcysta, ja bym to odwróciła. to że różne szkoły mają różne podejścia nie znaczy że wszystkie się mylą, tylko że mamy do czynienia z czymś złożonym i różne drogi mogą prowadzić do podobnego miejsca. że tak powiem, u mnie praca zaczęta od serca, nie od dołu, i jakoś daję radę
ale Egzorcysta, na czakrach to chyba tylko mamy to subiektywne doświadczenie? bo jeśli czekamy na badania kliniczne to. żeby było jasne, .. no wiesz. więc albo rozmawiamy na tym co mamy albo nie ma o czym gadać
Nawiązując do tego co Tamarka mówiła o ocenianiu poglądów. bo to mnie nie daje spokoju. czy w tej dyskusji jest jakiekolwiek założenie że praca z czakrami powinna przesunąć kogoś w jakimś konkretnym kierunku politycznym? bo jeśli tak to mam poważny problem z tym tematem
nie, absolutnie nie o to mi chodziło w tym temacie. chodzi mi o to że praca z czakrami zmienia jakość myślenia, nie jego kierunek. możesz być bardziej świadomym konserwatystą albo bardziej świadomym progresistą, to nie ma znaczenia. ważne czy to wychodzi z lęku czy z czegoś głębszego
to ma sens jak to Amulecja tłumaczy. i znowu wracamy do tej muladhary. bo jak jest strach pod spodem to każdy pogląd, czy lewicowy czy prawicowy, będzie z tego strachu. a to chyba jest właśnie to co ten wątek próbuje powiedzieć
dobra ale mam pytanie do całej dyskusji bo sama nie wiem. trudno powiedzieć, czy ktoś z was naprawdę zauważył u siebie że po pracy z konkretną czakrą zmienił zdanie w jakiejś sprawie politycznej albo społecznej? nie że zmienił jak to widzi, ale że zmienił faktycznie co myśli? bo to jest ta ewolucja z tytułu
rety, dobra wiec pytam wprost bo nikt nie odpowiedział: czy ktoś NAPRAWDĘ zmienił zdanie w jakiejś konkretnej sprawie po pracy z czakrami? nie metaforycznie, nie "patrze inaczej", ale faktycznie - myślałam X, teraz myślę Y. bo to by było coś 😀
oho, ja! naprawdę. przez długi czas byłam bardzo czarno-biała w ocenianiu ludzi, szczególnie takich co popełnili błędy. jeśli o mnie chodzi, coś we mnie po pracy z anahatą po prostu... zmiękło. to nie znaczy że teraz nie mam zdania, ale przestałam tak szybko skreślać. czy to polityczne? nie dosłownie, ale w tym jak głosuję i co mnie poruszy w debacie - tak, coś się zmieniło
to pytanie Egzorcysty jest akurat bardzo dobre i właśnie dlatego trudno z tym tematem. zmiana przekonania to wieloczynnikowy proces. praca z czakrami morze być jednym z czynników ale przypisywanie jej całości efektu to błąd. natomiast to nie znaczy że nie działa, poprostu trudno to wyizolować
ja to widzę tak: praca z czakrami nie zmienia samej treści poglądów ale zmienia jakość z jaką je trzymasz. i to jest chyba istota tego co Amulecja pisała na początku. mnie po kilku miesiącach z manipurą zaczęło bardziej interesować po co mam te poglądy niż same poglądy. i to bylo jakies przelomowe
ojra, to co Chors mówi to jest w sumie uczciwe postawienie sprawy. szczerze mówiąc, nikt tu chyba nie twierdzi że czakry to jedyna droga do jakiegokolwiek rozwoju. tylko że w tym kontekście to jest sposób, jedna z map. i wracajac do tematu wątku, jeśli ta mapa zmienia coś w myśleniu politycznym czy społecznym to interesujące niezależnie od tego przez jaką ścieżkę to się stało
dobra to wróćmy do tego co mnie zastanawia od kilkudziesięciu postów. czy jest ryzyko że ta "ewolucja myśli" przez czakry jest w praktyce tylko racjonalizacją zmian które już zaszły z innych powodów? bo dużo tu słyszę że coś się zmieniło przy pracy z konkretną czakrą, ale czy to może być po prostu mechanizm żeby nadać duchowy sens czemuś co i tak by się zmieniło
Jeszcze o tym co wcześniej pytałam o chaos w życiu przy pracy z wyższymi czakrami, to właśnie o to mi chodziło. mam wrażenie że pracuję z górą ale podstawy nie trzymają i może dlatego żadna zmiana nie jest trwała? jak to się przekłada na ten wątek, może jeśli muladhara jest zaburzona to każda "ewolucja myśli" też jest niestabilna?
czy to co Serenity opisuje to jest typowe dla początkujących? bo ja też czuję że pracuje z czakrami trochę losowo, raz ta raz tamta, bez systemu. i może włanie dlatego nie widzę żadnych trwalszych zmian w sobie. cały czas od nowa
ojej, właśnie chciałam to powiedzieć co Jarylo. i to jest może odpowiedź na pytanie Kaczeniec z początku tej strony. skoki między czakrami bez zakorzenienia mogą dawać złudzenie zmian. prawdziwa "ewolucja myśli" z tytułu tego wątku chyba wymaga trwalszej pracy, nie jednorazowych sesji
jasne to ma sens, dzieki Amulecja i Jarylo. przynajmniej u mnie, ale mam kolejne pytanie, co jeśli ktoś pracuje systematycznie ale zmiany idą w kierunku który otoczeniu nie pasuje? mam na myśli że rodzina mówi ze sie zmieniłas na gorzej a ty czujesz że na lepiej. to jak to ocenić
to jest klasyczny problem każdej ścieżki duchowej i nie jest specyficzny dla czakr. każda prawdziwa przemiana jest niekomfortowa dla otoczenia które przyzwyczaiło się do starej wersji. to że rodzinie nie pasuje nie świadczy ani za ani przeciw. ale to też nie jest argument że masz rację. to jest po prostu neutralna informacja 😛
ok ale co w takim razie z tym co pyta Wrozbiarz, jak ocenić czy zmiana idzie w dobrym kierunku jeśli zewnętrzne sygnały są sprzeczne? bo rodzina mówi że gorzej, ja czuję że lepiej, i nic mi to nie mówi w którą stronę prawda
no właśnie, Tamarka trafia w sedno. ja dodałbym jeszcze jedno pytanie pomocnicze: czy po tej zmianie jesteś w stanie słuchać krytyki, czy każda uwaga z zewnątrz jest "energią niskiej wibracji"? bo to jest dla mnie sygnał ostrzegawczy. widziałem za dużo ludzi którzy używali czakr i całej tej terminologii żeby zamknąć się na jakikolwiek odzew 🙂
a czy ktoś tu w ogóle zastanawia się nad tym że cała ta dyskusja o "prawdziwej przemianie" vs "pseudorozwoju" jest robiona bez żadnych kryteriów? każdy definiuje "prawdziwość" zmiany według własnego klucza. w każdym razie, tamarka mówi o odpowiedzialności, Wrozbiarz o otwartości na krytykę. ale skąd wiemy że to są właściwe wskaźniki a nie kolejna narracja którą sobie nakładamy na doświadczenie
