Hej, chciałam zapytac o cos co mnie ostatnio bardzo zastanawia. Wychodzę powoli z depresji, mniej wiecej od pol roku jestem w terapii i zaczynam czuc ze cos sie zmienia. I wlasnie w tym czasie zaczelo mi sie dziac duzo dziwnych rzeczy z energią - czasem czuje jakby mrowienie przy sercu, czasem cos jakby uderzen ciepla przy czole. Bioenergoterapeutka mi powiedzila ze to czakry "sie budza". Czy to w ogole ma sens? Czy ktos to znal? Nie wiem czy to moze byc zwiazane z depresja czy to tylko przypadek ze tak sie zbiega 😉
To ma sens, ale zanim zaczniemy mowic o budzeniu sie czakr, powiedz mi wiecej o tych odczuciach. Mrowienie przy sercu - to przy mostku, po lewej stronie, czy bardziej po srodku klatki? I to cieplo przy czole - czy sie pojawia podczas medytacji, czy tak po prostu w ciagu dnia? 🙁
O, tez mam cos podobnego ale u mnie to bylo inaczej - zaczelo sie od brzucha jakby. Takie dziwne uczucie ze cos tam sie "rusza". Nie wiedzialam co o tym myslic. Czy to tez moze byc czakra?
Czytam i bardzo sie ciesze ze napisalas ten watek bo ja jestem w bardzo podobnej sytuacji. z tego co pamiętam, tez wychodzenie z depresji, tez cos sie zaczyna dziac. Zastanawiam sie czy to nie jest tak ze depresja blokuje czakry i jak sie zaczyna gojenie to one tez zaczynaja odżywac? Czy ktos to moze wytlumaczyc bardziej?
Anahata i adźna to dwie zupelnie rozne czakry i zazwyczaj nie otwieraja sie "razem" w jednym procesie. co prawda, anahata to czakra serca - ta w centrum klatki piersiowej - i jej przebudzenie podczas wychodzenia z depresji jest calkiem logiczne bo depresja czesto blokuje wlasnie tam. ale adźna to czakra trzeciego oka, to juz troche inny temat. Co konkretnie ta bioenergoterapeutka robila podczas sesji?
A ja chcę zapytac - czy bioenergoterapia moze w ogole pomagac przy depresji? Bo slyszalam rozne opinie. u mnie tak jest, mam znajoma ktora chodzila do bioenergoterapeuty w trakcie depresji i jej terapeuta (ten normalny, psycholog) powiedzial zeby uwazala bo to moze byc uciekanie od prawdziwej pracy. Jak wy na to patrzycie? 😀
No i tutaj wchodze z pytaniem - bo serio, skad wiadomo ze to "czakry sie budza" a nie po prostu efekty fizjologiczne zdrowienia? Leki antydepresyjne, terapia, zmiana nawyku snu - to wszystko ma realne skutki w ciele. Mrowienie, uczucie ciepla - to moze byc dosłownie poprawa krazenia, reakcja ukladu nerwowego. Nie mowie ze czakry nie istnieja, mowie ze tutaj mielibysmy dwa rownolegle wyjasnienia i skad pewnosc ze to pierwsze?
Hmm, Karolciaa ma troche racje ze tak to mozna tez patrzec. Ale dla mnie to nie jest albo-albo. Czy nie moze byc tak ze fizjologia i energetyka to dwa jezyki opisu tego samego? Nie wiem, tak mi sie wydaje.
Okej, to jest rzetelne podejscie i szanuje. żeby było jasne, tylko wiesz, uwazałabym na interpretacje bioenergoterapeuty - bo czesto sie zdarza ze takie osoby rozbudowuja narracje ("otwieraja ci sie dwie czakry naraz") co pozniej moze budowac oczekiwania albo wrecz uzaleznienie od kolejnych sesji. Nie mowie ze tak jest w twoim przypadku, po prostu miej to z tylu glowy 🙂
Siedzę i czytam ten watek i cos mi tu drga. jakoś tak, depresja to nie jest prosta blokada energetyczna, to cos glębszego - to jakby dusza sie chowa, owija sie w ciemnosc. I kiedy zaczyna wychodzic, to ten powrot nie jest rowny. Jakby sie budzila warstwa po warstwie. To co opisujesz - to mrowienie, to cieplo - ja bym powiedziala ze to wlasnie ten powrot. Nie wszystko naraz, ale co jakis czas jedno, potem drugie.
Wlasnie chcialam zapytac cos podobnego - czy ktos mial tak ze bioenergoterapia "wyciagnela" cos co potem bylo trudne emocjonalnie? Bo slyszalam ze czasem po sesji jest gorzej zanim jest lepiej i nie wiem czy to normalne czy cos do niepokoju 🙁
A skoro Walentyna wspomniala o snach - czy ktos mial tak ze podczas wychodzenia z depresji sny staly sie nagle bardzo intensywne albo w ogole zaczely sie pojawiac (bo w depresji czesto sie nie sni albo nie pamięta)? Ciekawi mnie czy to tez moze byc jakis sygnal z czakr czy bardziej efekt odstawiania lekow
To pytanie o sny jest ciekawe ale troche nas oddala od tematu. Wracajac do meritum - Hazel, warto byloby wiedziec ile masz tych sesji za soba i czy twoj terapeuta (ten psychologiczny) wie ze rownolegle chodzisz na bioenergoterapie? Nie pytam zeby oceniac, pytam bo to moze byc wazne dla spojrzenia na caly obraz.
Slucham tego watku z duzym zainteresowaniem bo sam jestem po dosc ciezkim okresie i zastanawialem sie nad bioenergoterapi jako uzupelnieniem. Tylko nie wiem od czego zaczac i czy jest jakis sensowny sposob zeby wybrac kogos rzetelnego, a nie kogos kto po prostu mowi ze widzi czakry i robi z tego show. Czy sa jakies znaki ostrzegawcze na ktore warto zwracac uwage? 😛
Wracajac do tego co Granacik pisala - ze fizjologia i energetyka to moze byc opis tego samego - to mnie troche uspokaja bo ja tez nie wiem jak to traktowac. mniej więcej ale mam pytanie do bardziej doswiadczonych: czy jesli to "to samo", to czy w ogole wazne jak to nazywamy? Czy nazwa wplywa na to jak to dziala?
ee, no i to jest wlasnie to o czym mowilam wczesniej. tak czy siak, narracja ma znaczenie, i to duze. Nie chodzi o to zeby byc materialistyczna i odrzucac wszystko - chodzi o to zeby nie budowac calego systemu wyjasnien wokol czegos co rownie dobrze moze miec prostsze przyczyny. Hazel, jak dlugo juz chodzisz na terapie psychologiczna? Bo jestem ciekawa jak te doswiadczenia wyglądaly zanim zaczelas bioenergoterapie - czy juz wtedy cos czulas?
To co Hazel napisala jest dla mnie bardzo wazne - ze bioenergoterapia "dala jezyk". Bo chyba o to tez chodzi czasem, nie? Ze nie mamy slow na pewne rzeczy i to tez jest jakis rodzaj blokady. Hmm, chociaz Marowit ma racje ze ten jezyk moze tez skierowac w zla strone.
Ja mam podobnie jak Hazel z tym brakiem slow. W depresji nie umialam mowic o tym co czuje w ciele bo jakby czucie sie wylaczalo. A teraz jak zaczyna wracac czucie, to tez nie wiem jak to opisac. Czy to jest normalne ze w depresji czlowiek sie jak gdyby "odlacza" od ciala?
To odlaczenie od ciala o ktorym piszesz, Lechoslawa, ma nazwe - dysocjacja somatyczna. przynajmniej tak to widzę, to jeden z czestszych objawow depresji i rowniez traumy. Cialo sie niejako chroni przez wylaczenie czucia. I dlatego powrot czucia podczas zdrowienia bywa tak intensywny i dziwny - bo to nie jest nowe, to stare czucie ktore wraca. Warto o tym pogadac z terapeutą 😉
Ten powrot czucia... to jest cos co rozumiem bardzo glęboko. jakby sie budzilo cos co spało pod lodem. I nie zawsze to jest przyjemne na poczatku - czasem jest bol, niepokój, strach. To nie znaczy ze jest zle - to znaczy ze cos zaczyna zyc. Dla mnie to bylo bardziej przerażajace niz sama depresja, paradoksalnie.
Talizmanka to ciekawe co piszesz bo sama sie balam ze jak mi bedzie "lepiej" to nie bede wiedziala co z tym zrobic, bo depresja trwala tak dlugo ze nie pamietałam jak to jest czuc sie normalnie. Czy to nie jest tak ze czakra podstawy - ta muladhara - ma cos wspolnego z poczuciem bezpieczenstwa i moze byc zablokowana wlasnie przez ten rodzaj leku?
Hmm slucham tego watku i mam pytanie moze troche z boku - czy ten "powrot czucia" o ktorym piszecie, te pulsowania i cieplo - czy moze tez wystepowac u kogos kto nie mial depresji tylko poprostu dlugi stres? Bo ja mam ostatnio cos takiego w okolicach mostka i niewiem co o tym myslec. nie chodze na zadna terapie ani bioenergoterapie
no tak dzieki, nie boli na szczescie, bardziej jakby cos pulsowalo. ale masz racje ze to moze byc po prostu stres. moze faktycznie nie trzeba od razu wymyslac teorii 🙂
A wracajac do pytan Jacenty.2 o wybor terapeuty - czy ktos moglby powiedziec jak wyglada taka sesja bioenergoterapii? Bo ja sie zapisalam do jednej osoby ale jeszcze nie byłam i troche sie boje ze nie bede wiedziec czego sie spodziewac.
dzieki Walentyna i Hazel za te wskazowki. to mi troche wyjasnia. ten punkt o obiecywaniu efektow - to chyba najwazniejszy filtr. czytam o roznych osobach i niektorzy wrecz chwala sie ze "lecza" depresje w kilku sesjach, co brzmi dla mnie troche podejrzanie jesli pamietam ile czasu mi zajela sama terapia psychologiczna
Mam pytanie ktore mnie nurtuje od poczatku tego watku - czy ktos z was omawial swoje doswiadczenia z bioenergoterapii ze swoim terapeutą psychologicznym? I jak on/ona na to zazwyczaj reaguje? Bo troche sie boje ze mój terapeuta uzna ze uciekam w ezoterykę zamiast pracowac nad prawdziwymi rzeczami.
hej, jest jeszcze jedna rzecz o ktorej nie mowilysmy a ktora mnie sie wydaje wazna w tym budzeniu sie - rytm. depresja czesto rozrywa rytm, sen, jedzenie, pory dnia, wszystko sie rozplywia. I czakry - przynajmniej wedlug tego co czytam i co czuje - tez maja swoje rytmy. zastanawiam sie czy praca z czakrami to nie jest tez po czesci praca z odbudowaniem rytmu, jakiejs regularnosci w sobie
