Mam takie pytanie bo ostatnio o tym myślę i nie wiem czy ktos sie z tym spotkał. Chodzi o czakrę gardła, wishuddha, i jąkanie - ale nie jąkanie stale, tylko w konkretnych sytuacjach. moja kuzynka na przykład normalnie mowi plynnie, ale jak musi cos powiedziec przy jakimś autotytecie (szef, teściowa, lekarz) to się zacina, słowa nie wychodzą. Zastanawiam sie czy to nie jest właśnie blokada w czakrze gardła, bo ta czakra to przeciez nie tylko fizyczna mowa, ale też wyrazanie siebie, prawda? Czytałam gdzies ze zablokowana wishuddha objawia sie wlasnie tym, ze w pewnych sytuacjach "gubimy glos". ktos cos wie na ten temat? 😛
To bardzo ciekawy przypadek do analizy bo sytuacyjność jest tu kluczem. tak myślę, jak ktoś się jąka tylko w określonych okolicznościach to dla mnie od razu sygnał, że to nie jest problem czysto fizyczny (logopedyczny) ani stała blokada czakry, tylko coś bardziej subtelnego. W systemie czakrowym można to czytać jako blokadę warunkową - czakra gardła jest ogólnie drożna, ale w kontakcie z określoną energią (np. energią dominacji, autorytetu, hierarchii) zamyka się. To się wiąże z czakrą splotu słonecznego równie mocno jak z gardłem. Pytanie do ciebie: czy twoja kuzynka ma też inne problemy z wyrażaniem siebie przy tych osobach, nie tylko mowę? Czy np. nie morze podjąć decyzji, cofa własne zdanie, godzi się na wszystko?
hej, ja tez mam cos takiego! nie jąkam sie dosłownie ale jak muszę cos powiedziec przed cała klasą to mi głos siada dosłownie jak bym miał kamień w gardle. czy to to samo o czym piszecie? bo zawsze myslałem ze to po prostu trema ale moze chodzi o czakrę?
A ja jednak inaczej. zatrzymajcie sie na chwilę. Jąkanie sytuacyjne to dość dobrze opisany fenomen w logopedii i psychologii, ma konkretne mechanizmy - lęk antycypacyjny, napięcie mięśniowe, nadmierna kontrola mowy. Nie mówię że praca energetyczna jest bez sensu, ale zanim ktoś zacznie ćwiczyć czakrę gardła, dobrze by było żeby ta kuzynka porozmawiała z logopedą albo psychologiem. przypisywanie tego wyłącznie blokadzie czakry może ją odwieść od realnej pomocy. Czy rozważałyście to? 😉
No to mamy spójny obraz. To co opisujesz, wycofanie, połykanie własnego zdania, żal po fakcie, to klasyczne cechy niedoczynnej czakry gardła. Ale uwaga - niedoczynna nie znaczy stale zablokowana. Ta czakra może funkcjonować normalnie w bezpiecznym środowisku i zamykać się w kontakcie z tym co odczuwamy jako zagrożenie dla naszego "ja". Wishuddha jest bardzo czuła na relacje władzy i hierarchii. Teraz pytanie praktyczne do tych co tutaj są - czy ktoś z was pracował nad tym typem blokady? Ciekawa jestem jakie metody próbowaliście 🙂
O ja byłam w podobnej sytuacji! Przez długi czas jak rozmawiałam z mamą to mi głos drżał i coś mnie ściskało w gardle, fizycznie. z mojego doświadczenia, zaczęłam robić afirmacje związane z wyrażaniem siebie i śpiewać - serio, śpiewanie podobno bardzo otwiera czakrę gardła. Po jakimś czasie rzeczywiście coś się zmieniło, nie twierdzę że tylko przez to, ale poczułam różnicę 🙂
Niedola.ka tak, wishuddha albo vishuddhi, zalezy od transliteracji. co prawda, piąta czakra, kolor błękitny, żywioł przestrzeni (eter). Jest uważana za centrum prawdy i ekspresji, ale też słuchania, bo komunikacja to nie tylko mówienie. Ciekawa rzecz - ta czakra wiąże się nie tylko z mówieniem ale z BYCIEM SŁYSZANYM, co jest inne. Można mówić a czuć ze nikt cię nie słyszy, to też sygnał.
Właśnie właśnie! Ja doczytałam kiedyś że wishuddha to też czakra odpowiedzialna za twórczość i że artyści którzy mają bloki twórcze często mają problem właśnie z tą czakrą, nie z czakrą serca jak wielu myśli. tak czy siak, niebieski kamień, akwamaryn albo błękitny topaz, przyłożony do gardła podczas medytacji robi cuda, serio polecam! Miałam tak ze pisaniem, kompletny blok, wzięłam akwamaryn i po tygodniu coś odblokowało.
Rozumiem co Lunaria mowi i ma racje że nie należy przesadzać, ale Halszeczko - masz rację że kamienie mogą wspomóc. u mnie tak jest, tylko to musi isc w parze z praktyka, a nie samo leżenie z kamieniem. Wracając do głównego tematu - ktoś mi kiedyś mówił że praca z piątą czakrą bez pracy z czakrą podstawy nie ma sensu, bo blokada gardła często ma swoje korzenie w poczuciu bezpieczeństwa, czyli w muladharze. Czy kogoś to potwierdza? 😛
Jest w tym logika. Czakry to system naczyń połączonych i wyizolowane działanie na jedną rzadko daje trwały efekt. Opisany przypadek, zamykanie się przy autorytetach, to z mojego doświadczenia blokada, która ma swój pierwotny węzeł gdzies między muladharą (poczucie prawa do istnienia i zajmowania miejsca) a manipurą (poczucie własnej wartości i wewnętrznej siły). wishuddha tylko to ujawnia, bo mowa jest najbardziej widocznym efektem. pytanie brzmi: skąd pochodzi ten lęk przed autorytetami, czy to coś z dzieciństwa? Bo wtedy praca musi sięgnąć głębiej
Czekajcie, bo tu wchodzicie w obszar psychologii i traumy, a to nie jest forum terapeutyczne. Czakry no tak, ale jak ktoś zaczyna się bać autorytetów i to wpływa mu na mowę, to może to być coś wymagającego prawdziwej terapii. Dobrze że Lunaria to wcześniej zaznaczyła. Praca energetyczna może iść obok, ale nikt tu nie powinien zastępować psychologa.
No tak, i to jest ważna uwaga, ale jednocześnie wiele osób właśnie przez eksplorację energetyczną odkrywa, że ma jakiś temat do przepracowania, i potem idzie do terapeuty. Nie musi być tak, że albo jedno albo drugie. Ja na przykład zaczęłam od snów, a skończyłam na tym że rozumiem o wiele wiecej rzeczy o sobie. Wracajac do czakry gardła - Piolunko, pytałas o metody, ja słyszałam że mantra HAM (właśnie dla piątej czakry) jest tu jedną z lepszych technik. Czy ktoś to praktykował?
A czy to nie jest tak, że praca z mantry akurat przy jąkaniu może być counterproductive? Znaczy - jeśli ktoś sie jąka to skupianie sie na głosie i gardle może zwiększyć napięcie, nie zmniejszyć. Mam taką teorię że może lepiej zacząć od medytacji bez mówienia, wizualizacje, oddech, a dopiero potem wciągać dźwięk. Ma ktoś zdanie?
oj, oooo bardzo ciekawy wątek! sama miałam przez chwile problem z zabieraniem głosu w pracy i jakoś intuicyjnie zaczęłam śpiewać pod prysznicem haha, nie wiedząc że to pomaga na czakrę. to trochę zabawne że robimy te rzeczy instynktownie zanim w ogole pomyślimy o tym w kontekście energetycznym 🙂
Słuchajcie, mam pytanie bo dopiero zaczynam sie w tym orientować. Wspominałyście o poczuciu "bycia słyszanym" - czy to znaczy ze jeśli mam wrażenie że moje słowa nie docierają do innych, ze mnie ignorują nawet jak mówię, to też może być blokada tej czakry? Bo to inne niż jąkanie ale jakoś pasuje do tego co tu opisujecie. I jak w ogóle odróżnić czy to problem energetyczny czy czysto relacyjny, sytuacyjny?
Wróćmy do tego co powiedział Swiatowid, bo to ważne. Ten węzeł między muladharą a anahata jako źródło blokady wishuddhy - to się zgadza z tym co obserwuję od lat. Tylko chcę doprecyzować: nie chodzi o to, że czakra gardła sama w sobie jest "zepsuta". Ona reaguje na to co dzieje się niżej, szczególnie gdy ktoś przez lata uczył się że bezpieczniej jest milczeć. U osoby, o której piszesz Wiciokrzew, to zamykanie głosu przy autorytetach brzmi dokładnie jak wyuczony odruch obronny zakodowany gdzieś głębiej. Wishuddha jest tu raczej termometrem niż przyczyną.
Ale zaraz, zaraz. Ja to trochę inaczej rozumiem. Nie zawsze trzeba pracować od dołu, to chyba nie jest żelazna reguła? Słyszałam że można wejść przez dowolną czakrę i energia sama rozejdzie się gdzie potrzeba. Zresztą są takie szkoły, które zacznają od ajny albo właśnie od gardła...
Muszę się wtrącić bo mam własne doświadczenie z tym tematem! Przez długi czas pracowałam tylko z czakrą serca bo mi powiedziano że to tam jest mój blok, i owszem coś się otwierało, ale z gardłem nadal był problem. Dopiero jak zaczęłam ćwiczenia z muladharą - uziemianie, chodzenie boso, joga stojąca - to coś kliknęło i głos mi się uspokoił. Więc to co mówi Swiatowid i Rozalinda - u mnie zadziałało.
Ojej, to brzmi super Wandka, ale mam pytanie - co to znaczy "głos się uspokoił"? Że przestałaś się jąkać czy że po prostu inaczej brzmiał, byłaś spokojniejsza gdy mówiłaś? Bo to są chyba jednak różne rzeczy i chciałabym zrozumieć co dokładnie poczułaś.
Wandka, to jest bardzo pomocne, dziękuję! właśnie o takie drżenie chodzi, kuzynka mówi że głos jej "siada" kiedy chce powiedzieć coś ważnego, szczegolnie jak ktoś starszy patrzy na nią ze skupieniem. Czyli ten mechanizm wydaje sie bardzo podobny do Twojego. Może to jest trop - praca od podstawy a nie od gardła 😀
ojejciu kochana, mam zapisane gdzieś w notatkach że korzeń odpowiada za poczucie prawa do istnienia i prawa do zabierania głosu w sensie dosłownym. Czakra splotu słonecznego - prawo do posiadania własnego zdania i siły woli. Czakra gardła - samo wyrażenie. Jeśli któreś z tych dwóch pierwszych jest zaburzone, to gardło będzie blokować jako mechanizm obronny. Przy autorytetach oba są testowane jednocześnie.
hej, czaję że to skomplikowane ale chce sie upewnić że dobrze rozumiem - czyli jeśli ktoś się jąka tylko przy konkretnych osobach to w ogole nie ma sensu robic czegoś bezpośrednio z gardłem? tylko od razu muladhara i manipura? bo to trochę zmienia mój pogląd na sprawę
Jest jeszcze jeden kąt którego tu nie omówiliśmy, a mianowicie związek wishuddhy z karmą słowną. W tradycji tantrycznej gardło jest bramą między wewnętrznym a zewnętrznym, ale też magazynem wszystkich słów wypowiedzianych i - co ciekawe - niewypowiedzianych. Nagromadzone przemilczenia, słowa połknięte w sytuacjach gdzie się baliśmy, mogą tworzyć coś w rodzaju energetycznego osadu w tym obszarze. Nie wiem czy to pasuje do dyskusji ale pomyślałem że warto rzucić.
Piszecie o "karmie słownej" i "osadzie energetycznym" i rozumiem że to metafory, ale uważajcie na coś: kiedy takie metafory stają się dosłowne, zaczyna się naprawdę kręcić w kółko. przynajmniej u mnie, lista niemówionych słów plus medytacja - okej, to ma sens jako technika ekspresji, to robi terapia narracyjna. Ale "osad karmiczny w gardle" jako wyjaśnienie jąkania to jest odwrócenie przyczyny i skutku i żadna praca energetyczna tego nie poprawi jeśli mechanizm nie jest rozumiany.
hm, ale Lunaria, czy nie jest tak że wszystkie te podejścia mówią o tym samym, tyle ze różnym językiem? Terapia narracyjna, karma słowna, blokada czakry - to może być to samo zjawisko opisane różnymi słowami. Mnie to tak wygląda z zewnątrz i nie rozumiem czemu jedno ma wykluczać drugie 🙂
Lunaria ma rację i trochę nie ma racji jednocześnie, bo zakłada że terapia jest zawsze dostępna i że każdy jest gotowy na terapię. Nie kazdy jest, nie każdego na to stać, nie każdy mieszka gdzie jest dostęp. Praca z czakrami może być wejściem, krokiem pierwszym, który obniży lęk na tyle zeby potem móc cokolwiek zrobić. Albo nie. Ale odmawianie wartości czemuś co dla kogoś dziala tylko dlatego że nie ma na to RCT, to też jest pewna forma dogmatyzmu.
Nizoletta72 to bardzo dobre pytanie i tak, to nadal wishuddha, ale mechanizm może być trochę inny. W grupie jest bezpieczniej bo rozmywa się odpowiedzialność za słowa, nikt konkretnie cię nie ocenia, jakby. Jeden na jeden to już inna sprawa - twój głos jest jedynym głosem w przestrzeni i to może aktywować blokadę nawet jeśli ta osoba nie jest autorytetem. Tu bym jednak szukała też w manipurze - poczucie własnej wartości w relacji z konkretnym, nieznanym człowiekiem.
