Ostatnio wpadłam na coś, co mnie trochę zatrzymało. Próbuję zrozumieć, jak czakry wiążą się z jedzeniem, a właściwie z tym, że czasem jesz i jesz, choć nie jesteś głodna. Albo odwrotnie - zapominasz o jedzeniu na cały dzień i nie czujesz żadnego głodu. Czy ktoś z was pracował nad tym od strony energetycznej? Zastanawiam się, która czakra jest tu kluczowa - mówi się o splecie słonecznym, ale czy tylko o nim?
To jest temat, który można ciągnąć bardzo długo. Splot słoneczny to oczywisty punkt wyjścia, ale w praktyce pracy z klientkami zauważam, że równie często zablokowana jest czakra sakralna. Głód emocjonalny rzadko kiedy siedzi tylko w jednym miejscu. A jak u ciebie wygląda ten wzorzec - raczej objadanie się, czy zanikanie apetytu?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Mnie zawsze uczono, że głód emocjonalny objawia się nagłością - jakbyś nie chciała czegoś konkretnego, tylko czegokolwiek, żeby wypełnić jakąś pustkę. I właśnie ta "pustka" kojarzy mi się z czakrą sakralną, nie splotowym. Czakra splotu słonecznego to raczej kontrola, perfekcjonizm, nadmierne spinanie się. Czy ktoś ma inne doświadczenia?
Ja szczerze nie rozróżniam tego u siebie w ogóle. Tzn. nie wiem, kiedy jem bo jestem głodna, a kiedy dlatego, że coś czuję. Czy jest jakiś sposób, żeby to w ogóle rozpoznać? Bo słyszałam, że medytacja na splot słoneczny ma pomagać, ale próbowałam i nie wiedziałam, co właściwie obserwować.
Dobry pomysł, ale łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Jak jesteś w trybie "muszę to zjeść TERAZ", to raczej nie siadasz do medytacji 🙂 Z mojej strony - pracowałem z rytuałami przed posiłkami, dosłownie chwila zatrzymania, trzy oddechy, ręka na splecie słonecznym. To nie jest medytacja, ale działa jak reset. Chyba że ktoś wie coś lepszego?
Vladi trafił w coś ważnego. Czakra gardłowa i problemy z jedzeniem to klasyczne połączenie, które bywa ignorowane, bo większość źródeł skupia się na pępku i splecie. Ale "połykanie" emocji, milczenie o potrzebach, mówienie zawsze że "jest dobrze" - to siedzi w gardle i szuka ujścia właśnie przez usta, tylko nie słowami.
No ale hej, nie przesadzajmy z tym gardłem. Podstawy mówią jasno że zaburzenia jedzenia to domena czakry splotu słonecznego i tyle. Czakra gardłowa to komunikacja i koniec. Mieszanie wszystkiego razem to tylko zamieszanie dla osób które zaczynają temat.
Faktycznie warto mieć punkt wyjścia, ale mnie ciekawi coś innego w tym temacie. Caroletta pisała o głodzie fizycznym kontra emocjonalnym - czy ktoś próbował podejść do tego przez obserwację pory dnia? Bo zauważam, że mój własny "fałszywy głód" jest prawie zawsze wieczorny. I zastanawiam się, czy to nie jest też kwestia energii i wyciszenia na noc.
Przepraszam, że się wtrącam, ale mam pytanie do Lady - jak to "zapytać siebie"? Tzn. w jakiej formie powinna przyjść odpowiedź? Bo jak próbuję coś takiego robić, to albo nic nie czuję, albo zaczyna mi się kręcić w głowie tyle myśli naraz, że nie wiem, która jest odpowiedzią a która to zwykły szum.
Dołączam do wątku, bo mam do tego swoje doświadczenie. Przez długi czas pracowałam z rytuałami wyciszającymi przed snem i zauważyłam, że głód emocjonalny bardzo wyraźnie odpuszcza, gdy czakra sercowa jest otwarta, nie tylko splot. Jakby serce "nakarmione" uwagą i spokojem nie szukało już zastępnika w jedzeniu. Czy ktoś to testował?
Konkretnie to wyglądało tak: kładłam rękę na klatce piersiowej, oddychałam powoli i dosłownie pytałam siebie, czego mi dzisiaj brakowało w kontakcie z ludźmi. Nie co zjadłam, nie czy byłam głodna - tylko to. I prawie zawsze, jak dostałam jakąś odpowiedź, ten wieczorny pociąg do jedzenia był mniejszy. Jakby serce potrzebowało uznania zanim ciało zaczęło domagać się czegoś innego.
To ciekawy punkt, bo ta zasada oddychania przeponowego jest w wielu tradycjach, ale w kontekście czakr to nie jest neutralna decyzja. Kierujesz energię tam, gdzie skupiasz uwagę. Jeśli splot jest już przeciążony, to dosłownie dokładasz do ognia. Nikita, od jak dawna masz ten wzorzec wieczornego głodu i problemów ze snem razem?
Hej, może to głupie pytanie ale czy można w ogóle za dużo medytować na jakąś czakrę? Bo czytałem gdzieś że medytacja zawsze pomaga ale tu wychodzi że można coś podbić zamiast wyciszyć i trochę się gubię w tym.
No właśnie, i tu widzę ze ta rozmowa się strasznie rozlewa. Najpierw mówiliśmy o głodzie emocjonalnym i fizycznym, potem o gardle, teraz o sercu, teraz o tym czy medytacja szkodzi. Może wróćmy do tematu - czakry a zaburzenia jedzenia, co konkretnie pomaga a co nie. Bo tak skaczemy ze tematu na temat i za chwile bedziemy gadać o wszystkim i niczym.
Wracając do tego co powiedział Taurus o energii kierowanej oddechem - to jest sedno praktyczne. Ale mam pytanie do Lady i Agathy: czy pracujecie z tymi rytuałami wieczornymi liniowo, tzn. od dołu do góry, czy zaczynate od serca i stamtąd pracujecie w obie strony? Bo to robi dużą różnicę, jeśli problem jest właśnie między splotem a gardłem.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że brakuje jednego elementu. Mówicie o czakrach, ale czy ktoś z was pracował z tym przez tarot? Pytam, bo wieczorny głód emocjonalny i niemożność snu to często coś, co w kartach widać w konfiguracji Księżyca z kartami wody - i ta kombinacja bezpośrednio wskazuje na czakrę sakralną, nie tylko serce czy splot. Czy ktoś próbował takiego wieczornego odczytu zanim sięgnie po jedzenie?
To co Fraida mówi o Księżycu i czakrze sakralnej jest warte rozwinięcia. Księżyc w tarocie wiąże się z iluzją, z nierozróżnianiem rzeczywistego od wyobrażonego - i to jest dokładnie to, co się dzieje przy głodzie emocjonalnym. Ciało wysyła sygnał, ale jego źródło jest gdzie indziej. Caroletta, czy ten wieczorny głód zaczął się u ciebie w konkretnym okresie życia, czy był zawsze?
To połączenie gardła z jedzeniem naprawdę ma głębszy wymiar rytualny. W wielu tradycjach garło traktuje się jako bramę między tym co wewnątrz a tym co na zewnątrz - i to dotyczy zarówno słów jak i jedzenia. Caroletta, skoro masz to powiązanie z milczeniem o potrzebach, czy próbowałaś kiedyś rytuału głosowego, nawet najprostszego - wydawania dźwięku albo śpiewu, dosłownie przed snem?
To zależy od jednej rzeczy, którą chcę się najpierw upewnić. Czy wieczorny głód pojawia się u ciebie w konkretnym kontekście - po rozmowach z kimś, po ciszy, po dniu pracy z ludźmi? Bo to zmienia, czy gardło to punkt wejścia, czy raczej obszar do odblokowania w drugiej kolejności.
To bardzo dużo wyjaśnia. Jeśli cisza wzmaga głód, to gardło jest blokadą, a nie kanałem przeciążonym. Zablokowane gardło to energia, która nie ma ujścia - i często szuka go przez inne otwory, dosłownie. Jedzenie staje się formą wyrazu tam, gdzie słowa nie mogą przejść. Mam pytanie: czy próbowałaś kiedyś czegoś tak prostego jak śpiewanie albo mówienie na głos - niekoniecznie do kogoś - w tych wieczornych momentach?
Śpiewanie jako praca z czakrą? Poważnie to działa? Pytam bez ironii, bo to brzmi zbyt prosto żeby miało mieć efekt, ale może właśnie o to chodzi.
Ale jak to nucenie ma działać jeśli ktoś mieszka z rodziną i czuje się przy tym głupio? Pytam serio, bo mnie właśnie to powstrzymuje od różnych praktyk wieczornych. Że nie ma się gdzie schować.
No ale wróćcie na chwilę do głównego pytania o sen. Bo Caroletta pisała też o przytłoczeniu energią i budzeniu się w nocy. Gardło gardłem ale jak to sie ma do konkretnego problemu ze spaniem? Bo mi się wydaje że tu chodzi o splot słoneczny ktory jest nadaktywny przed snem i to blokuje zasypianie, a nie gardło.
To co Caroletta opisuje - głód jako spust, po którym przychodzi niepokój - to jest bardzo specyficzny wzorzec. Jedzenie aktywuje splot słoneczny, bo to centrum odpowiedzialne za trawienie energii we wszystkich znaczeniach tego słowa. Jeśli splot był już napięty przez niemówione potrzeby z dnia, dodanie pokarmu jest jak dolanie benzyny. Mam pytanie do Lady: czy widziałaś wzorzec gdzie praca z sercem przed jedzeniem wieczornym mogłaby przerwać ten cykl?
To co Fraida mówi o formułowaniu pytania jest ważne i warto to rozwinąć w kontekście całej rozmowy. Przez całą tę dyskusję mówiliśmy o diagnozowaniu i technikach, ale może brakuje jednego ogniwa - intencji przed snem. Nie jako rytuał, ale jako pytanie zadane ciału: "co dzisiaj nie zostało wypowiedziane". To może być punkt wyjścia i dla spletu, i dla gardła, i dla serca naraz.
To co Whisper napisał o intencji przed snem - mam wrażenie że to może być właśnie ten brakujący element. Bo ja techniki znam, oddech znam, nakładanie rąk znam, ale idę spać bez żadnego pytania do siebie. Jakby dzień po prostu się urywał. I może dlatego ciało kontynuuje w nocy to, czego nie domknęłam za dnia?
Caroletta dobrze to ujęła. Niedokończony cykl energetyczny nie znika - przenosi się. Jeśli wieczór nie ma domknięcia, ciało szuka go w nocy albo nad ranem. I tu właśnie wchodzi kwestia, o której mało się mówi: nie chodzi o to, żeby wyciszyć energię przed snem, ale żeby ją rozwiązać. To różnica między zakorkowaną butelką a opróżnioną.
