Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad tym, jak czakry pracują u ludzi, którzy są wyjątkowo wrażliwi emocjonalnie. Mam na myśli takich, którzy łapią energie innych jak gąbka, płaczą przy muzyce, czują dyskomfort w tłumie i tak dalej. Wiem, że to często kwestia anahaty, ale jakoś mam wrażenie, że u takich osób cały system czakrowy działa inaczej. Czy ktoś miał doświadczenie z pracą nad tym? Szczególnie ciekawi mnie szósta czakra, ajna, bo wydaje mi się, że u wrażliwców jest często albo mocno pobudzona, albo totalnie zablokowana. I zastanawiałam się też, czy obrazy, konkretne kolory, sztuka mogą pomagać w tej pracy. Nie mówię o kryształach na czole, tylko o czymś bardziej subtelnym.
Dobre pytanie na wstępie, ale zanim odpowiem na wątek z ajną, chciałbym dopytać o jedno. Kiedy piszesz "wrażliwy emocjonalnie", masz na myśli kogoś z naturalnie cienką granicą energetyczną, czy raczej kogoś, kto ma jakiś konkretny wzorzec w czakrach, który tę wrażliwość powoduje? Bo to są dwa różne przypadki i pracuje się z nimi zupełnie inaczej.
Ja bym powiedziała, że te dwa przypadki mocno się przenikają, więc może nie da się ich tak ostro rozdzielić. Sama jestem raczej emocjonalnie wrażliwa i z własnej praktyki mogę powiedzieć, że u mnie ajna faktycznie jest pobudzona, ale to nie znaczy, że działa stabilnie. Wręcz przeciwnie, czasem mam wrażenie, że za dużo wchodzi, nie za mało. A wracając do pytania o sztukę, to tak, kolory naprawdę robią u mnie różnicę. Indygo, ciemny fiolet, takie głębokie odcienie po prostu jakoś inaczej działają na mnie przy medytacji niż na przykład czerwień.
Wątek ciekawy, ale chciałbym trochę ostudził entuzjazm. Często na takich forach myli się wrażliwość emocjonalną z niestabilnością energetyczną, a to nie są synonimy. Ktoś może być głęboko wrażliwy i mieć przy tym bardzo stabilne czakry, po prostu jest otwarty. Pytanie do Zorki: kiedy mówisz, że "za dużo wchodzi", to czy chodzi o wrażenia zmysłowe, czy bardziej o intuicyjne obrazy, myśli, które nie są twoje?
A ja w ogóle nie rozumiałam tego rozróżnienia między otwarciem a rozchwianiem czakry. Czy ktoś mógłby wytłumaczyć, jak to się przejawia inaczej? Bo czytałam różne rzeczy i jedni piszą, że otwarta to dobrze, a inni że nie zawsze.
To porównanie z oknem jest w porządku, ale mam pytanie do Arbogiego: skąd wiadomo, że coś jest rozchwiane, a nie po prostu naturalnie bardziej aktywne? Mam znajomego, który widzi aury, od zawsze, i u niego ajna wyglądała na bardzo pobudzoną, ale on sam czuł się z tym całkowicie ok. Żadnego przeciążenia, żadnych obcych myśli.
I właśnie tutaj wchodzi kwestia tytułu tego wątku, bo myślę, że u wyjątkowo wrażliwych emocjonalnie osób ten brak panowania jest bardzo częsty. I zastanawiam się, czy praca z konkretnymi obrazami, ze sztuką wizualną, może być jedną z metod budowania tej kontroli. Nie jako coś mistycznego, ale jako ćwiczenie skupiania energii przez kanał wizualny.
Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że kontemplowanie obrazów zawsze było dla mnie czymś więcej niż estetycznym przeżyciem. Konkretnie chodzi mi o prace z dużą ilością głębokiego błękitu i fioletu, takie rzeczy jak niektóre obrazy symbolistów. Przy takich pracach mam wyraźne wrażenie pracy z przestrzenią między oczami. Ale nie wiem, czy to jest efekt sugestii, czy coś realnego energetycznie.
A czy jest jakaś różnica między patrzeniem na obraz a medytowaniem przy nim? Bo wydaje mi się, że samo oglądanie to jednak co innego niż świadoma praca z energią.
Geometria sakralna to ciekawy trop. Słyszałam, że mandala działa podobnie, bo przez symetrię i koncentryczność prowadzi wzrok i uwagę do środka. Ale zastanawiam się, czy każda mandala, czy konkretne wzory mają znaczenie przy szóstej czakrze?
Wracając trochę do początku tego wątku, bo mnie bardziej interesuje ta wrażliwość emocjonalna jako punkt wyjścia. Czy ktoś z was pracował z kimś takim, kto był wyjątkowo wrażliwy i jednocześnie miał problem z zamykaniem się na zewnętrzne energie? Bo z tego co czytam i słyszę, to praca z ajną u takich osób jest dość ryzykowna jeśli robi się to bez pracy z podstawą, z muladharą.
A jak w takim razie rozpoznać, że dolne czakry są zablokowane? Pytam, bo sama czuję się często jak ta wrażliwa emocjonalnie osoba i zastanawiam się, od czego zacząć.
Mam wrażenie, że ta rozmowa bardzo dobrze się toczy, ale chciałam jeszcze wrócić do kwestii kolorów i przedmiotów dla ajny, bo to był jeden z wątków wyjściowych. Poza indygo i fioletem, o których już była mowa, słyszałam też o lapisie lazuli, krysztale górskim i ciemnym szafirze jako kamieniach wspierających tę czakrę. Ale mam pytanie: czy to chodzi o to, żeby mieć taki przedmiot przy sobie, czy żeby na nim skupiać uwagę wzrokowo?
Lapis lazuli to bardzo ciekawy kierunek, bo to kamień, który działa na kilku poziomach jednocześnie. Ja mam go od dawna i faktycznie zauważyłam, że jego obecność przy medytacji inaczej wpływa na te dziwne obrazy, o których wspominałam wcześniej. Są jakby bardziej wyraźne, ale jednocześnie mniej chaotyczne. Ale Gituska, pytasz też o kryształ górski, a on dla mnie robi coś innego, bardziej czyści niż aktywuje. Czy ty ich używasz zamiennie czy do różnych celów?
Próbowałem i nie polecam zaczynać od razu od kombinacji. Szczególnie jeśli ktoś jest emocjonalnie niestabilny. U mnie to wyglądało tak, że zamiast głębszego skupienia dostałem coś w rodzaju przeciążenia sensorycznego. Zbyt dużo naraz. Wolę najpierw jeden, potem stopniowo drugi, żeby dać ciału czas na przyzwyczajenie się.
Powiem wprost: bardzo powolna praca i dużo prowadzenia dziennika. To brzmi banalnie, ale chodzi o to, że zapis obserwacji pozwala zobaczyć wzorzec z dystansu, którego nie ma się w trakcie. Jeśli ktoś przez kilka tygodni notuje co czuje po każdej sesji z obrazem, kryształem czy mandalą, to po czasie widać, co działa, a co wprowadza chaos. To jest jedyna metoda oceny bez zewnętrznego przewodnika.
A czy to musi być pisany dziennik, czy można nagrywać na głos? Pytam, bo sama nie lubię pisać i zawsze mi to odpada po kilku dniach.
Chciałam wrócić do obrazów i sztuki, bo trochę odbiegliśmy od tego wątku. Szaman wcześniej powiedział, że obraz może być punktem zakotwiczenia dla intencji. Zastanawiam się więc, czy są jakieś konkretne cechy formalne obrazu, które sprawiają, że nadaje się do pracy z ajną. Mam tu na myśli nie tylko kolor, ale też kompozycję, sposób prowadzenia wzroku.
Wydaje mi się, że to, co mówiłam o mandalach, da się przełożyć na obrazy. Kompozycja zbiegająca się ku centrum powinna działać podobnie. Ale czy ktoś pracował z pejzażem albo portretem? Bo to zupełnie inna dynamika wizualna i nie wiem, czy też może być używane do pracy z ajną.
Czytałam kiedyś, że w niektórych tradycjach kontemplacja oczu na ikonie lub thangce właśnie ma aktywować ajnę, bo patrzenie w oczy namalowanej postaci angażuje tę czakrę u obu stron, nawet jeśli jedna jest wizerunkiem. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale może to odpowiada na pytanie Arkanii o portret?
To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie jednoznacznej odpowiedzi. Intuicyjnie powiedziałbym, że tak, że obraz niesie coś z energii twórcy. Ale z drugiej strony, jeśli odbiorca przynosi silną własną intencję, może ją nałożyć na cokolwiek. Więc może ważniejsze jest to, co ty wnosisz do kontemplacji, niż to, co wniósł malarz.
Wracając do tego co napisał Arbogi o intencji odbiorcy, mam takie doświadczenie, że pracowałam kiedyś z reprodukcją obrazu Moneta i bez żadnego rytuału ani przygotowania po prostu skupiłam się na nim z pytaniem. I coś faktycznie się działo w okolicy czoła. Więc chyba intencja odbiorcy naprawdę ma znaczenie, nawet bez energii twórcy?
To jest ciekawy przykład, bo właśnie rozproszona kompozycja podobno może wymuszać na mózgu tworzenie własnego centrum skupienia. Czytałem gdzieś, że to rodzaj aktywnego szukania, które angażuje obszary odpowiadające intuicji. Nie wiem, czy to przekłada się bezpośrednio na czakrę, ale może być zbieżne.
To chyba dobrze, że to padło, bo widać jak łatwo w tej pracy miesza się subiektywne doświadczenie z teorią, która może być albo słuszna, albo nie. Wracam do pytania o cechy formalne obrazu, bo jeszcze nikt nie odpowiedział wprost. Czy kolor ma znaczenie sam w sobie, niezależnie od kompozycji? Bo ajna jest zazwyczaj opisywana jako indygo, ale czy oglądanie indygo coś robi, czy to tylko symbol?
To jest właśnie ten moment, gdzie trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Kolor jako bodziec sensoryczny działa na układ nerwowy niezależnie od symboliki. Ciemne fiolety i indygo faktycznie mają inny wpływ na pobudzenie niż żółcie czy czerwienie. Ale czy to aktywuje czakrę, czy tylko wprowadza w odpowiedni stan gotowości? Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie odpowiedzieć na to rozróżnienie.
Nie do końca się zgadzam z podejściem, że system jest tylko konwencją. Jak pracuję z kartami i kolorami w odczytach, to widzę dość powtarzalne wzorce reakcji ludzi na konkretne barwy. To nie jest dowód, ale trudno mi odrzucić to jako przypadek. Czy ktoś z was świadomie eksperymentował z różnymi kolorami przy tej samej intencji?
Robiłem coś podobnego przy pracy z rytuałami. Używałem świec i zmieniałem kolor przy tej samej intencji przez kilka sesji. Efekty były różne, ale nie byłem wystarczająco zdyscyplinowany, żeby powiedzieć, że kolor był zmienną. Za dużo innych elementów też się zmieniało.
