Forum

Asystent AI
Czakry a zaangażowa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a zaangażowanie w wolontariat - energia do służby

Strona 2 / 3

Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

hej, jestem tu i czytam 🙂 i tak, nie mam żadnego nawyku, właśnie dlatego szukam jakiegoś konkretnego protokołu na sam początek. Boguslawa wspomniała o skupieniu i intencji, Olesia o kamieniach - to ma byc razem czy osobno? Przepraszam że dopytuje ale za kilka dni i wolę być choć trochę przygotowana


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Lubczyk.2 razem albo osobno, naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Ktoś kto medytuje regularnie może nie potrzebować nic fizycznego, a komuś kto dopiero zaczyna jakiś przedmiot jako kotwica może bardzo pomóc - nie dlatego że kamień coś robi sam z siebie, ale dlatego że uruchamia twój własny stan. Na pierwszym dyżurze powiedziałabym: zacznij od intencji. Jeden spokojny oddech przed wejściem i pytanie do siebie - po co tu jestem i komu służę. Naprawdę tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@czeslawa61)
Połączone: 3 lata temu

Dobrze że Boguslawa to tak postawiła, bo to jest uczciwe. że tak powiem, kotwica psychologiczna działa, to jest potwierdzone mechanicznie, i nie potrzebuje wyjaśnienia przez energię. Lubczyk.2 serio, jeden oddech i uświadomiona intencja to jest dobre narzę... dobry punkt startowy. Reszta przyjdzie z doświadczeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Chce wrócić do tego co Oracula mówiła o "utrwalonych szlakach" u długoletnich wolontariuszy, bo to mnie nie daje spokoju. W tradycjach runicznych jest podobna koncepcja - powtarzalny rytuał wyzlabia coś w przestrzeni intencyjnej, tworzy wzorzec który jest łatwiejszy do aktywowania z każdym razem. ale klucz jest w tym że ten wzorzec musi być DOBRY od początku. jak ktoś utrwali zły wzorzec - na przykład dawanie z leku - to ten szlak też się utrwala. Stad to co Zielarkaa i Heliodor mówili o korzeniowej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Inkantator i tu jest ta pułapka której sama przez lata nie widziałam u siebie. przynajmniej tak to widzę, bo jak idziesz pomagać i z zewnątrz wygląda to pięknie, nikt - ani ty, ani otoczenie - nie pyta skąd pochodzi ta energia. A szlak robi się głębszy bez względu na to czy wyżłobiony jest we właściwym miejscu. Dlatego praca nad korzeniową NIE jest luksusem dla zaawansowanych, to jest fundament dla każdego kto chce służyć długofalowo.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

okej to teraz się trochę boję bo mam wrażenie że żeby dobrze pomagać innym trzeba mieć wszystkie czakry ogarnięte a to brzmi jak coś co zajmuje lata. tak przy okazji, heliodor czy naprawdę uważasz że bez solidnej korzeniowej lepiej w ogóle nie zaczynać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Whisperia absolutnie nie o to chodziło. Marlenka to wcześniej dobrze powiedziała - to nie jest lista warunków. Korzeniowa to nie jest egzamin wstępny, to jest coś co możesz wzmacniać RÓWNOLEGLE z działaniem. Chodzi o to żeby mieć świadomość skąd pochodzi twoja motywacja, nie żeby najpierw osiągnąć jakiś idealny stan. Nawet pytanie "po co to robię?" zadane raz w tygodniu to już jest praca z korzeniową.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

ojejciu kochana, odezwę się choć długo tylko czytałam, mówicie dużo o tym co się dzieje z osobą która pomaga. w każdym razie, a co z osobami którym się pomaga? czy one jakoś wpływają na nasze czakry? bo słyszałam że jak ktoś jest bardzo w dół energetycznie to może ciągnąć od innych... to prawda czy mit? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Sigilia to nie jest mit ale też nie jest tak proste jak "energetyczny wampir ciągnie z ciebie". to bardziej tak że jak jesteś niechroniona i wchodzisz bez żadnego centrum to mozesz się złapać na cudzy stan emocjonalny i nie rozróżniać co twoje a co nie. to nie jest złośliwe ciągnienie, to jest brak granic z twojej strony. dlatego ta intencja i skupienie przed wejściem ma też taką funkcję.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

to co Olesia mówi o granicach - to jest dla mnie centralny wątek tej całej dyskusji i trochę żałuję że dopiero teraz to jasno wybrzmiewa. Bo wolontariat to jest taka przestrzeń gdzie granice są testowane bardzo konkretnie. Ktoś płacze, ktoś prosi o więcej niż możesz dać, ktoś się złości. I to nie jest tylko kwestia czakr, to jest kwestia czy w ogóle wiesz co jest twoje a co nie. Energetycznie i emocjonalnie to jest to samo pytanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bniec60)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 48

@Zielarkaa ma rację i chcę dodać coś z własnych prób. Próbowałam raz robić taką wizualizację tarczy przed spotkaniem z trudną osobą - wyobrażałam sobie lekki złoty blask wokół siebie. i naprawdę coś się zmieniło, nie dramtycznie, ale byłam spokojniejsza i mniej wciągana w jej emocje. Nie wiem czy to "zadziałało energetycznie" ale zadziałało praktycznie. I teraz mam pytanie - czy to co robiłam to praca z konkretną czakrą czy raczej ogólna ochrona?


Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Bniec60 to co opisujesz to klasyczna praca z auralną warstwą ochronną, powiązaną głównie z solarną i lekko z sercową. Złoty kolor intuicyjnie trafia do manipury - poczucie własnej wewnętrznej siły i centrum. I to że to "zadziałało praktycznie" to nie jest mniej ważne niż gdyby zadziałało "energetycznie" - w mojej optyce to jest dokładnie to samo. Ładnie to opisałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@irenka02)
Połączone: 2 lata temu

czytam ten wątek od samego początku i jest tu tyle dobrego materiału że nie wiedziałam od czego zacząć żeby zapytać. ale jedno mnie zatrzymało - ta wizja Oraculi o "utrwalonych szlakach". czy to znaczy że da się to jakoś zobaczyć albo poczuć z zewnątrz? bo mam znajoma która jest wolontariuszką od chyba ośmiu lat i jak jest obok niej to jest... nie wiem jak to powiedzieć, jakby spokojniej. czy to jest właśnie to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Irenka02 tak, to jest dokładnie to. I to jest chyba najlepszy opis jaki słyszałam w tej dyskusji - "jakby spokojniej". Nie chodzi o żadne widoczne emanacje ani aurę którą da się sfotografować. Chodzi o to że osoba która przez lata pracuje z intencją dawania i przy tym dba o siebie, ma inną jakość obecności. Psychologicznie powiedzielibyśmy że jest uziemiona i reguluje własny układ nerwowy, energetycznie że ma ustalone centrum. Efekt jest ten sam i jest odczuwalny dla innych.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

i tu wychodzi coś co mnie zastanawia od dłuższego czasu w tej dyskusji. no, czy to "poczucie spokoju" które emanuje z kogoś to efekt energetyczny, psychologiczny, czy może po prostu mowa ciała i doświadczenie? Bo ktoś kto robi coś od ośmiu lat jest po prostu spokojny bo wie co robi. To niekoniecznie musi mieć nic wspólnego z czakrami. Nie mówię że tak jest, po prostu pytam czy ktoś próbował to rozróżnić 😛


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

ojej rety, no i właśnie to pytanie mnie tu zatrzymuje od jakiegoś czasu. bo okej, Marlenka mówi że to "jakby spokojniej" i ja to kupuję jako obserwację, ale co to naprawdę znaczy jako przyczyna? doświadczenie robi spokój, empatia robi spokój, po prostu wiek i przepracowanie własnych kłopotów robi spokój. i teraz pytanie do wszystkich którzy tu siedzą: czy da się w ogóle rozdzielić te dwie rzeczy? że ktoś jest spokojny BO pracował z czakrami, a nie dlatego że po prostu dojrzał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Dola i ty wiesz co, uczciwie to powiem że nie wiem czy to daje się rozdzielić metodologicznie. ale postawię to inaczej, bo myśle że samo pytanie jest trochę źle ustawione. nie chodzi o to co jest przyczyną spokoju, bo to może być tysiąc rzeczy. chodzi o to czy praca z intencją i uważnością przy służbie wzmacnia coś co inaczej trwa dłużej albo jest bardziej chaotyczne. i tu odpowiem że tak, bo widzę to u siebie i u innych. ale to dalej nie jest dowód, masz rację 😀


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

hmm śledzę ten wątek o spokoju i trochę mi wychodzi takie pytanie z tyłu głowy, morze naiwne ale powiem, czy to nie jest tak że wolontariat sam w sobie jest taką czakrową gimnastyką? znaczy, nie trzeba nic świadomie robić, wystarczy że pomagasz i serce się otwiera że jesteś mocno zakorzeniony w działaniu i ta korzeniowa idzie w górę sama z siebie? trochę jakby samo życie robiło robotę zamiast nas


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

ależ, to jest dokładnie ten wątek który chciałam żeby wybrzmiał wyraźniej i dziękuję że Honorek to powiedział wprost. tak, wolontariat organicznie angażuje kilka czakr jednocześnie, o tym jest ten temat. korzeniowa - jesteś fizycznie obecny w działaniu, sakralna - emocjonalna bliskość z drugim człowiekiem, sercowa - oczywiste, gardłowa - komunikacja, słuchanie. problem pojawia się gdy coś z tej naturalnej gimnastyki się zatka, i wtedy nieświadoma praca może przejść w drenowanie zamiast w przepływ. właśnie o tym mówiłam przy szlakach 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

z tym zatykaniem to jest ciekawe. w kontekście runicznych wzorcow powiedziałbym że naturalnie wyzlobiony szlak i świadomie wyżłobiony szlak prowadza do tego samego miejsca, ale drugi jest bardziej odporny na zakłócenia. tak jak droga wydeptana przez przypadek kontra droga utwardzona intencjonalnie. obie prowadzą, ale jedna się rozmywa w błocie gdy przychodzi trudny czas 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslawa61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 60

@Inkantator okej ale to jest metafora, nie argument. szczerze mówiąc, "odporny na zakłócenia" co to znaczy konkretnie? bo jak zacznę wymagać od kogoś żeby udowodnił że jego szlak jest "utwardzony" to co mu każę zrobić, medytować częściej? prowadzić dziennik? przepraszam że pytam ostro ale chcę zrozumieć czy to ma jakiś praktyczny test


Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Czeslawa61 słuszne pytanie i nie urażam się. praktycznie to wygląda tak że osoba która świadomie utrwala intencję przed działaniem znacznie rzadziej "wylatuje" emocjonalnie po trudnej sytuacji wolontariackiej. to jest obserwowalny efekt, nie energetyczny konstrukt. czy to jest dowód na szlak? nie. ale to jest wskaźnik że coś działa inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@danka_f)
Połączone: 3 lata temu

dobra ale czy to nie jest po prostu regularna medytacja w ogóle, niekoniecznie powiązana z czakrami ani wolontariatem? bo chyba każdy kto medytuje regularnie jest spokojniejszy po trudnych sytuacjach, niezależnie od tego co robi zawodowo czy społecznie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perzyna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Danka_F no i to jest ta rozmowa którą można kręcić w kółko wieki. tak, medytacja robi swoje sama w sobie. ale też framing ma znaczenie, i to jest udokumentowane nawet w psychologii - to jak rozumiesz swoje działanie zmienia jego efekt. ktoś kto medytuje z intencją "czyście się" vs ktoś kto siedzi cicho przez piętnaście minut, to nie jest identyczne doświadczenie nawet jeśli wygląda tak samo z zewnątrz 😉


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

a niech to, przepraszam że znowu wchodzę z tym samym, ale chcę to zrozumieć przez moją praktyczną sytuację. no ale, za kilka dni jadę po raz pierwszy na wolontariat i przeczytałam już całość i teraz mam w głowie: okej, świadomość intencji ważna, otwarcie sercowej, ochrona przed przejmowaniem energii, kotwica. to jest dużo rzeczy naraz. czy naprawdę mam to wszystko robić przed wyjazdem czy to jest coś co wychodzi samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boguslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 80

@Lubczyk.2 spokojnie. serio, jeden oddech, jedno zdanie powiedziane do siebie w myślach zanim wejdziesz. swoją drogą, to nie musi być ceremonia. "idę pomagać z otwartym sercem i zachowuję swoje centrum" i tyle. wszystko inne to jest subtelność którą zauważysz po czasie, jak będziesz miała kilka takich wyjazdów za sobą.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

o jejku Lubczyk.2 powodzenia z tym wyjazdem, to jest odważne 🙂 a do Boguslawki to chcę dodać że jak Bogusia mówi jedno zdanie to ja to czuję że to naprawdę działa. ja zanim idę pomagać babci z zakupami haha to też sobie tak mówię i jest zupełnie inaczej niż jak idę bez tego. może to głupie porównanie ale weryfikacja na małą skalę też coś daje


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do tego co zadałam wcześniej a nikt nie odpowiedział wprost, przynajmniej mi się tak wydaje. jak dla mnie, olesia powiedziała o granicach i przejmowaniu stanu emocjonalnego ale mnie chodziło o coś trochę innego. czy jest jakaś różnica energetycznie między osobą która jest po prostu smutna a osobą która "ciągnie" świadomie albo nieświadomie? bo w wolontariacie pewnie obie są i chyba różnie powinno się do nich podchodzić? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Sigilia to jest tak naprawde roznica ktora czujesz zanim ją zrozumiesz. osoba smutna ma zamknietą energie ale nie skierowana na ciebie. osoba ktora "ciagnie" to zazwyczaj ktos kto jest bardzo skupiony na dostawaniu i jak z nim rozmawiasz to czujesz ze sie kurczysz. nie wiem jak to opisać inaczej ale to jest fizycznie inaczej w ciele. chodzi o to czy po rozmowie jestes wypluta czy po prostu zmeczona


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

to co Olesia napisała jest w puntku. ja bym to nazwała inaczej bo słowo "wampir" mi nie leży, ale zasadniczo tak. jest różnica między towarzyszeniem komuś w trudności a wchodzeniem w jego energię bez zaproszenia ze swojej strony. i w wolontariacie naprawdę trzeba to rozpoznawać bo inaczej wypalasz się nie dlatego że dajesz za dużo, ale dlatego że nie wiesz gdzie jesteś ty a gdzie zaczyna się ktoś inny


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

i tutaj mam pytanie do Zielarki i Olesi bo to jest wątek który mnie naprawdę interesuje. z mojego doświadczenia, czy według was to rozpoznanie - tej różnicy między towarzyszeniem a "wchodzeniem" - to jest coś co się trenuje przez czakry konkretnie, czy poprostu przez doświadczenie? bo ja przez lata robiłam to intuicyjnie, bez żadnej pracy z czakrami, i też to widziałam. dopiero później nadałam temu ramy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Heliodor myślę że obie drogi prowadzą do podobnego miejsca, ale ta z ramami jest szybsza. przynajmniej u mnie, intuicja to też rodzaj wiedzy ciała, czakry to tylko język do opisania czegoś co i tak się dzieje. ty po prostu miałaś ten język w sobie bez etykietki.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@olaf86)
Połączone: 6 miesięcy temu

chlopie, nie. zaglądam tu regularnie o rozpoznawaniu i mam takie wrażenie że gdzieś w tej dyskusji jest założenie że każdy ma tę intuicję w jakimś stopniu, tylko jedni ją bardziej rozwinęli. tak czy siak, ale co z ludźmi którzy nie czują nic? którzy idą pomagać, wychodzą zmęczeni i nie potrafią powiedzieć skąd to zmęczenie, czy to ich czy nie ich? czy praca z czakrami im pomoże czy najpierw potrzeba czegoś innego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Olaf86 to jest ważne pytanie. powiem wprost - jeśli ktoś nie ma żadnego kontaktu ze swoimi stanami ciala to praca z czakrami w próżni nic mu nie da. najpierw trzeba nauczyć się odczytywać własne sygnały, czy to przez uważność, oddech, jakąkolwiek praktykę somatyczną. czakry to nie jest bypass dla braku samoświadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@bniec60)
Połączone: 3 lata temu

to co Marlenka mówi o samoświadomości to chba jest klucz do całej tej dyskusji i trochę żałuję że to nie padło wcześniej. bo ja na początku chciałam od razu wiedzieć które kamienie na które czakry i co kiedy robić, i trochę mi umknęło że to wszystko jest wtórne wobec tego że ja w ogóle siebie czuję. dopiero jak zaczęłam serio słuchać co się dzieje w ciele to te narzę... te ćwiczenia zaczęły cokolwiek znaczyć


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@irenka02)
Połączone: 2 lata temu

no ładnie, bniec to ładnie powiedziałaś i mi się to zgadza z moim doświadczeniem. miałam taki moment że siedziałam na medytacji i próbowałam poczuć czakrę sercową i nic, dosłownie nic. i dopiero jak przestałam szukać tej czakry a zaczęłam po prostu słuchać co czuję to coś drgnęło. może to było to samo, może nie, ale przestałam gonitwy za konceptem a zaczęłam być przy sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@irenka02)
Połączone: 2 lata temu

Przykro mi, ale się mylisz. i to było dla mnie takie odkrycie że nie trzeba szukać czakry jako punktu, tylko słuchać co ciało mówi. a jak to się ma do wolontariatu to myślę że jest podobnie, nie idziesz tam żeby aktywować sercową, idziesz pomagać i sercowa sama zaczyna pracować. czy ktoś ma inne doświadczenie


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

dokładnie to miałam na myśli pisząc o mapie szlaków. szlak nie jest celem, jest drogą. i w wolontariacie to widać bardzo wyraźnie bo nikt tam nie idzie żeby sobie zrobić sesję czakrową, a mimo to coś energetycznie się uruchamia i często ludzie wychodzą z tego inni niż weszli. pytanie tylko czy wychodzą z otwartymi szlakami czy zatkanymi bo to nie jest oczywiste


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

ja chcę tu coś powiedzieć bo siedzę i czytam i mi się nie zgadza jedno. cały czas mówimy że wolontariat otwiera sercową, ładuje energię, buduje szlaki, ale czy ktoś w ogóle uwzględnia że dla różnych ludzi to może robić RÓŻNE czakry wiodącymi? u mnie na przykład bardzo mocno pracuje gardzielowa gdy pomagam, bo dużo śledzę to od początku mówię, a sercowej prawie nie czuję w ogóle. i co z tym zrobić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Dola to jest bardzo dobra obserwacja. gardzielowa w wolontariacie jest mocno niedoceniana w tej dyskusji. w sumie, jak ktos pracuje z ludzmi przez rozmowe, wywiad, bycie swiadkiem to gardzielowa jest kluczowa, nie sercowa. moze tez chodzic o to ze masz naturalnie silniejszy szlak w tym miejscu i energia tam plynie latwiej


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Olesia88 no właśnie. i zastanawiam się czy to znaczy że powinnam jakoś bardziej angażować sercową żeby to zrównoważyć, czy po prostu każdy ma swój dominujący szlak i trzeba go szanować, a nie wyrównywać na siłę do jakiegoś ideału 🙂


Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Dola to drugie. wyrownywanie na siłę do wyobrażonego ideału to błąd, który widzę bardzo często. czakry nie są równe wagą, każdy człowiek ma swoją naturalną konfigurację i ona się zmienia zależnie od kontekstu. w tradycji jogicznej mówiło się o tym że sadhana czyli praktyka ma ujawniać twoją naturę, nie ją nadpisywać. wiec jeśli gardzielowa prowadzi w twoim wolontariacie to ona prowadzi i to jest właściwe dla ciebie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@heliodor)
Połączone: 2 lata temu

ojej no, ale Marlenka, tu się z tobą nie do końca zgodzę. jakoś tak, bo jeśli ktoś ma na przykład chroniczne trudności z granicami i dlatego sercowa jest dominująca, a gardzielowa słaba, to "szanowanie naturalnej konfiguracji" może utrwalać problem, nie harmonizować. nie zawsze dominacja jednej czakry jest zdrowym stanem, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Heliodor masz rację że źle się wyraziłam. powinnam była powiedzieć że obserwacja jest pierwsza, a ocena jest późniejsza. tak, dominacja może być zasobem ale może też być kompensacja. różnica jest w tym jak człowiek funkcjonuje w kontakcie z innymi, nie w samym fakcie że jedna czakra jest aktywniejsza


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

oj, to co Heliodor i Marlenka opisują to jest klasyczna różnica między naturalnym skrzywleniem a naturalnym profilem. runicznie odpowiadałoby to Laguz w funkcji przepływu kontra Hagalaz w funkcji kryzysu. oba znaki mogą wygladac podobnie z zewnatrz a sa bardzo rozne. i podobnie z czakrami, to wymaga obserwacji w czasie a nie jednorazowej oceny


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@czeslawa61)
Połączone: 3 lata temu

ojejku, ojej Inkantator, to jest naprawdę piękna metafora ale kompletnie nie wiem co mi z nią zrobić w praktyce. z tego co pamiętam, jak mam obserwować "w czasie" swoją gardzielową albo cokolwiek innego? prowadzić dziennik emocji po każdym wolontariacie? bo serio pytam, nie ironicznie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@inkantator)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Czeslawa61 dziennik to jeden ze sposobów i całkiem dobry. ale prostsze jest zadanie sobie jednego pytania po każdym działaniu: skąd wyszedłem zmęczony a skąd z energią. te dwa stany w czasie dają obraz lepszy niż teoria


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: