właśnie to pytanie po działaniu jest według mnie najważniejsze i cieszę się że Inkantator to nazwał. zmęczenie po wolontariacie może być dwojakiego rodzaju, jest zmęczenie z wypełnienia i zmęczenie z wyczerpania, i to są zupełnie inne stany. po tym pierwszym jest też spokój, po tym drugim tylko pustka. to jest sygnał od ciała niezależnie jak to nazwiemy energetycznie
o to chciałam się spytać bo wróciłam już z tego pierwszego wolontariatu i właśnie to czuję. szczerze mówiąc, jestem zmęczona ale nie pusta. i nie wiedziałam jak to nazwać a tu macie 🙂 dziękuję Bogusiu za to zdanie zanim wyjechałam, naprawdę pomogło. i mam pytanie, bo teraz czuję że chcę więcej i zastanawiam się czy to zdrowe czy to już jakieś uzależnienie od pomagania
Hmm, tu się rozjeżdżamy. mam do Lubczyk.2 jedno pytanie bo to mnie naprawdę ciekawi. wróciłaś zmęczona ale nie pusta, tak? a czy przed wyjazdem robiłaś coś szczególnego, to zdanie co Boguslawa dała, czy coś jeszcze? bo zastanawiam się na ile to przygotowanie miało wpływ a na ile po prostu dobrze trafiłaś ze środowiskiem i ludźmi 😛
no włanie i to jest moje pytanie do całej dyskusji, trochę ogólne. jak by nie patrzeć, wszystko co tu czytam zakłada że wolontariat jest z definicji dobrym miejscem energetycznie. ale co jeśli organizacja jest toksyczna, zarządzanie jest złe, i pomagasz ale cały kontekst cię niszczy? czy wtedy te szlaki też się ładują czy wręcz przeciwnie
ojaj, to co Oracula napisała o strukturze mnie uderza. no bo to znaczy że mapa szlaków o której jest ten wątek to nie jest tylko mapa ciała, to jest też mapa relacji i środowisk. i wolontariat jest wyjątkowy właśnie dlatego że te dwie mapy się nakładają. czy ktoś próbował to jakoś świadomie śledzić? 🙁
