ojej rety, o właśnie! a ile czasu to zajęło? bo próbuję od jakiegoś czasu różnych rzeczy i nic, zero efektów i już tracę cierpliwość szczerze
oho, no dobra ale "inaczej reagujesz i po czasie zauważasz" to dla mnie trochę mało konkretne. bo jak mam wiedzieć że to efekt tej pracy a nie że poprostu minął czas i wszystko samo się ułożyło? serio pytam, bo właśnie to jest mój problem z całą tą pracą z czakrami
A ja jednak inaczej. gencjana zadala dobre pytanie i odpowiedz kalista jest uczciwa. tak przy okazji, ale to jest tez powod dla ktorego mam sceptycyzm wobec mierzenia efektow pracy z czakrami. jak nie ma zadnego kryterium rozroznienia to mozna wszystko co dobre przypisac czakrom a co zle - temu ze "praca jeszcze trwa" 😉
słuchajcie, chcę wrócić do tego co mówiłam wcześniej o kręceniu się w kółko z tym uczuciem. o ile dobrze rozumiem, kalikst pisał o byciu "obok" a nie "wewnątrz" uczucia i to mi trochę rozjaśniło, ale mam konkretne pytanie - jak to wygląda w praktyce? bo brzmi trochę abstrakcyjnie. jak siedzę i czuję ten lęk że jestem zapomniana, to jak właściwie mam być "obok" zamiast w środku?
u mnie pomogło dosłownie nazwać to co czuję na głos albo w myślach. nie "jestem zapomniana i to jest straszne" tylko "czuję teraz strach przed byciem zapomnianą". taka mała zmiana ale coś w tym jest, jakby się odsuwałeś o krok od uczucia i patrzyłeś na nie z zewnątrz 🙁
to co Antos opisuje to w sumie dokładnie to rozróżnienie między "ja jestem tym uczuciem" a "ja mam to uczucie". i mnie to naprawdę działa. jak mówię do siebie "czuję lęk" zamiast "boję się" to to nie jest ta sama pozycja wobec emocji. nie wiem czy to czakra czy co, ale energia faktycznie inaczej siedzi w ciele
Zenobka, to co opisujesz to jest konkretna technika z terapii poznawczej, nazywa się defuzja poznawcza. i naprawdę działa, są badania. ale nie wiem po co to przypisywać do czakr skoro ma własne solidne wyjaśnienie. to nie jest atak na was, po prostu mam taki odruch żeby called it what it is
ojej, ta dyskusja między Edek i Brygidką jest naprawdę ciekawa ale trochę się gubię. czy to znaczy że praca z czakrami to tylko psychologia pod inną nazwą? bo jak tak to czemu nie iść po prostu do psychologa?
mam wrażenie że ta dyskusja kręci się wokół tego czy czakry są "prawdziwe" a nie wokół tematu. wróćmy może do meritum, bo Przeclawa pytała o konkretną rzecz - co robić z tym strachem przed byciem zapomnianą. czy ktoś ma jakieś ćwiczenia poza siedzeniem z uczuciem?
dziękuję Heksanka że wróciłaś do tematu 🙂 właśnie, bo ja mam poczucie że siedzę z tym uczuciem dość regularnie i coś się małymi krokami zmienia, ale zastanawiam się czy jest coś jeszcze co można robić. szczególnie jeśli chodzi o tę mowę o której rozmawialiśmy wcześniej. konkretnie - jakie słowa pomagają a jakie szkodzą kiedy mówię do siebie o sobie?
o, to jest świetne pytanie! ja zauważyłam że słowa które mówię o sobie w trzeciej osobie albo bardzo abstrakcyjnie ("ludzie mnie nie pamiętają") działają inaczej niż kiedy mówię o konkretnym zdarzeniu. "mam poczucie że Ania mnie pominęła na urodzinach" to jest coś z czym mogę siedzieć i pracować. "nikt mnie nie pamięta nigdy" to jest spirala i nic z tym nie zrobisz
to co Wiesia mówi o konkretnym vs abstrakcyjnym to chyba klucz. żeby było jasne, bo lęk przed byciem zapomnianą jako taki jest właśnie nieskończony i nie ma rozwiązania, jest zbyt ogólny. czy nie jest tak że ta czakra splotu słonecznego aktywuje się właśnie na tę ogólną, egzystencjalną wersję lęku a nie tę konkretną sytuacyjną?
syriana, to interesująca teza ale skąd to wiesz? czy gdzieś to czytałaś czy to własna interpretacja? bo jeśli czakra splotu słonecznego to raczej poczucie własnej wartości i mocy sprawczej, a nie strach jako taki. strach przed zapomnieniem może siedzieć w kilku miejscach jednocześnie i nie wiem czy szufladkowanie tutaj pomaga
no właśnie. strach przed byciem zapomnianą to nie jest prosta emocja. masz w tym lęk egzystencjalny który może siedzieć przy podstawie. masz kwestię własnej wartości, czyli splot. masz potrzebę bycia widzianą i słyszaną, to gardło. i masz serce, bo to jest też o miłości i połączeniu. to rzadko jest jeden punkt. i dlatego praca z "tą czakrą" jako jedyną może być błędem 🙂
to co Donat mówi ma sens i trochę zmienia perspektywę. tzn. przez cały wątek rozmawiamy jakby była jedna czakra za strach przed zapomnieniem i trzeba ją "naprawić". ale może to jest złe założenie już na starcie?
Pozwolę sobie wejść w środek, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie. czy jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnych odczuć fizycznych przy pracy z czakrami to znaczy że coś robi źle? bo ja nie czuję dosłownie nic i już zaczęłam myśleć że chyba to nie jest dla mnie
no i właśnie, bo to moje pytanie też jest jeszcze z poprzedniego posta - czy brak odczuć fizycznych to znaczy że robię coś źle? bo trochę czytam te wszystkie opisy i wszyscy czują ciepło, mrowienie, coś gdzieś ciągnie... a ja absolutnie nic. po prostu siedzę i nic.
i tu bym dodała że to też może być kwestia tego że te "odczucia" są bardzo łatwo sugestią. ktoś mówi że powinno mrowieć i nagle zaczyna mrowieć. nie mówię że to zawsze tak jest ale warto mieć to z tyłu głowy 🙂
wracając do Przecławy i tego pytania o mowę, bo mnie to naprawdę nurtuje. zauważyłam u siebie że jak mówię o strachu przed zapomnieniem to prawie zawsze używam czasu teraźniejszego i twierdzącej formy. "ludzie mnie zapominają", "nie jestem ważna". i to jest właśnie ta pętla o której Donat mówił wcześniej, że mowa utrwala. próbowałam to zapisywać i potem przepisywać inaczej, i już sama czynność zapisywania coś zmieniała 😛
Wiesia, ale jak to przepisywałaś? chodzi mi o to czy zmieniałaś na pozytywne afirmacje w stylu "jestem ważna i pamiętana" czy na coś innego? bo z afirmacjami mam mieszane doświadczenia, czasem działa a czasem mózg po prostu woła "nie, nieprawda" i jest gorzej niż było 🙁
to ma sens. takie zdania są bardziej... uczciwe wobec siebie? bo afirmacja którą krzyczysz a nie wierzysz to chyba włanie przykład tej mowy która działa przeciwko tobie
Wiesia, to jest dokładnie to o co mi chodziło, dziękuję. trudno powiedzieć, bo ja próbowałam afirmacji i też miałam ten efekt że coś we mnie protestowało. a to co piszesz o przepisywaniu na coś prawdziwego ale mniej kategorycznego brzmi jak coś czego mogłabym spróbować. mam tylko pytanie, jak długo to robiłaś zanim cokolwiek poczułaś? 🙂
to co Wiesia opisuje to w sumie jest technika przeformułowania z nurtu ACT, tam się to nazywa "rozluźnianie przekonań" albo coś w tym stylu. i tak, to ma sens psychologicznie. ale mam pytanie do wątku ogólnego, bo Donat wcześniej mówił że strach przed zapomnieniem siedzi w kilku czakrach jednocześnie. to jak się w praktyce pracuje z kilkoma naraz? bo to brzmi skomplikowanie
a czy ktoś pracował z tym konkretnym strachem przez gardło? bo Donat wspominał że potrzeba bycia widzianą i słyszaną to gardło i to mi mocno uderzyło. szczerze mówiąc, ja jak się boję że zostanę zapomniana to dosłownie mam wrażenie że ściska mnie w gardle i trudniej mówić. czy to może być właśnie to?
A niech to, to jest to! ja też mówię ciszej kiedy jestem w tym stanie. i to jest takie fizyczne że aż zastanawiam się czemu nie połączyłam tego wcześniej
ale chwila, bo Kalikst i Zenobka mówią że cichy głos to objaw blokady gardła. a co jeśli ktoś po prostu ma cichy głos z natury albo jest introwertykiem? bo nie chciałabym żeby każda cecha fizyczna była nagle symptomem jakiejś blokady
ja tam zawsze czuje blokade w gardle jak sie boje ze cos powiem nie tak i mnie zignoruja, to jest to samo co bac sie bycia zapomniana troche? jak cos powiesz a nikt nie reaguje to jest tak jakby cie nie bylo
