Może i nie w porę, ale się odezwę, ale jak właściwie można sprawdzić czy to jest muladhara? znaczy, skąd wiadomo że akurat ta, a nie inna? czy jest jakiś sposób żeby to rozpoznać, bo czytałam różne rzeczy i każda czakra zdaje się pasować do lęku w jakiś sposób 😉
ja mam pytanie do Zenobki - czy ten lęk był zawsze, odkąd pamiętasz, czy pojawił się w którymś momencie życia? bo to morze być ważne. u mnie ten rodzaj lęku nasilił się po dużej zmianie, przeprowadzce, i wtedy rzeczy z muladharą zaczęły mi pomagać. ale znam osobę która miała to od dziecka i to była zupełnie inna historia 😀
ojejunie, ma ogromne znaczenie, Zenobko. rozstanie to jeden z największych wstrząsów dla muladhary, szczególnie jeśli wcześniej ktoś był twoim poczuciem bezpieczeństwa, twoim "zadomowieniem". że tak powiem jak tego nie ma, to czakra dosłownie szuka gruntu który zniknął. to nie jest słabość, to jest całkiem logiczna reakcja energetyczna
albo po prostu logiczna reakcja emocjonalna na stratę, bez czakr. ale nie będę tego ciągnąć, bo Zenobka sama powiedziała że psycholog był i nie wystarczył, więc rozumiem że szuka czegoś innego
ma sens i to bardzo! to uczucie "ciężkości w nogach w dobrym sensie" to właśnie poczucie zakorzenienia. jak dla mnie, ciało dosłownie przyciąga sie do ziemi, odpuszcza to unoszenie w górę które często towarzyszy lękowi. cieszę sie że to czujesz, serio
a można to robić w domu na podłodze? bo mam problem żeby wychodzić na trawę, mieszkam na trzecim piętrze i nie zawsze mam czas czy chęć żeby zejść. czy sama podłoga wystarczy?
o właśnie chciałam zapytać - ja mam w domu parkiet, czy to jest "naturalne" czy nie? i czy kamień łazienkowy liczy się tak samo jak ziemia?
dobra ale wracajac do Zenobki i tego strachu - mam podobny problem i zastanawiam sie, czy te ćwiczenia pomagają też na ten strach który jest nagły, taki napadowy? bo u mnie jest tak ze siedzę spokojnie, a potem nagle BAM i jestem przerażona bez powodu. chyba, czy to to samo co ona opisuje?
okej ale wracam do tego co napisałam wcześniej, bo nikt mi tak naprawde nie odpowiedział - te ćwiczenia z uziemianiem, czy one działają też na takie nagłe napady? bo u mnie to nie jest tak że siedzę i myślę o strachu, tylko on przychodzi z znikąd. czy jak poczuję że zaraz będzie taki napad, to mogę szybko stanąć boso na podłodze i to pomoże?
a to ciekawe co Romek pisze o tym oddechu brzuchem, bo ja zawsze myślałam że jak się boję to trzeba brać głęboki wdech i tyle. a tu wychodzi że to jest bardziej skomplikowane? czy jest jakaś konkretna technika oddechu która pasuje do tej muladhary, czy każdy oddech brzuchem wystarczy?
o tak! to z opadaniem przy wydechu to jest bardzo ważna wskazówka. ja to robię i naprawdę czuć różnicę. wyobrażam sobie że jestem jak drzewo i przy każdym wydechu korzenie idą głębiej. brzmi dziwnie jak to piszę ale w praktyce to pomaga 🙂
okej ale to co Klatwa pisze o tej proporcji oddechu 4 do 8 to jest zwykła fizjologia, to nie ma nic wspólnego z czakrami prawda? to poprostu nerw błędny i układ przywspółczulny. mozna to opisywac przez muladhare albo przez anatomie i efekt bedzie ten sam 🙂
Nie, to tak nie działa. no to jest w sumie jedyne sensowne wytłumaczenie tych wszystkich praktyk i mogę się pod nim podpisać. z tego co pamiętam, placebo albo ramy które pomagają utrzymać dyscyplinę. ale okej, przynajmniej działa 😛
oho, hej, wracam bo czytam to wszystko i mam pytanie do Romka albo Klatwy - próbowałam ostatnio tego oddechu podczas gdy znowu zrobiło mi się dziwnie w mieszkaniu wieczorem. i oddychałam tak z 5 minut i poczułam się lepiej. ale nie wiem czy to był "ten rodzaj" oddechu czy jakikolwiek oddech by pomógł. ma to w ogóle znaczenie?
Zenobko, to że próbowałaś i poczułaś się lepiej - to jest informacja sama w sobie. nie musisz na tym etapie wiedzieć "dlaczego" zadziałało. ważniejsze pytanie jest takie: czy ten lęk wieczorny pojawia się o podobnych porach, czy losowo? bo jeśli regularnie o jakiejś godzinie, to może być też rytm ciała, nie tylko kwestia czakry
o właśnie, to co Walentyna pyta jest super ważne! bo ja miałam przez długi czas tak że zawsze koło 21-22 robiło mi się jakoś niespokojnie i to się okazało związane z tym że o tej porze byłam wcześniej zawsze z partnerem i teraz o tej porze moje ciało "czeka" na kogoś kto nie przyjdzie. nie wiem czy to czakra czy co ale rytm dnia miał znaczenie
ciało pamięta, to jest bardzo ważna fraza. i to zupełnie niezależnie od tego jak to nazwiemy - czakra, nawyk, pamięć mięśniowa. przez wiele lat twój system nerwowy uczył się że o tej porze jest ktoś blisko, i teraz tego szuka. to wymaga czasu żeby się przestroić, nie tygodnia afirmacji. mówię to nie żeby zniechęcić, tylko żeby być uczciwa co do czasu
ale jak to "się przestroi" samo? tzn. wystarczy czekać czy trzeba coś robić? bo jak słyszę że to wymaga czasu to od razu mi się ciśnie pytanie - ile tego czasu i co w międzyczasie
a mogłabym zapytać o coś praktycznego? bo czytam ten wątek od początku i widzę że mówicie o uziemianiu, oddechu, kolorze czerwonym, kamieniach. czy to wszystko trzeba robić naraz żeby miało efekt, czy można zacząć od jednej rzeczy? bo jak widzę za dużo naraz to po prostu tego nie zaczynam w ogóle
o to jest świetna rada z tą jedną rzeczą naraz! ja też tak miałam że czytałam za dużo i chciałam od razu robić wszystko i w efekcie nie robiłam nic. tak mi się wydaje, a jak zaczęłam od samego oddychania przez tydzień to dopiero potem mialam siłę dodać coś nowego. dziękuję Brzoskwince za to przypomnienie, serio 🙂
jeszcze jedno do Zenobki i tych co pytają o czas - jest jedno ćwiczenie które szczególnie polecam na tę porę wieczorną, właśnie 20-22. jakoś tak, zanim usiądziesz i zaczniesz się bać, wstań i zrób coś fizycznego. herbata, krótki spacer po mieszkaniu, zmyj naczynia. muladhara potrzebuje działania, nie siedzenia i czekania na lęk. ruch to też uziemianie
dobra, to zimna woda na nadgarstek - to wydaje się banalnie proste. i to działa? bo brzmi jakby to było za łatwe żeby miało sens
no i tu znowu mamy to samo co z oddechem, Romek po prostu opisuje fizjologię i nazywa to pracą z ciałem. okej ale co to ma wspólnego z muladhara konkretnie, bo coraz mniej widzę żeby ktokolwiek tu mówił o samej czakrze
okej rozumiem tą różnicę ale to znaczy że model czakr jest po prostu metaforą? bo jak tak to po co go w ogóle używać jeśli mamy dokładniejszy opis w anatomii
o kurcze, no to jest właśnie pytanie za milion dolarów i nie spodziewaj się że dostaniesz tu jednoznacznej odpowiedzi. jedni powiedzą że to tylko metafora, inni że to realna struktura energetyczna. ja osobiście skłaniam się ku metaforze ale nie będę nikomu odbierać ich ramy jeśli im działa
hej, lecę przez ten wątek i trochę mi głowa pęka od tego czy to metafora czy nie. u mnie tak jest, ale wracając do mojej konkretnej sytuacji - próbowałam dziś tego z zimną wodą i muszę powiedzieć że to na prawdę działa szybciej niż oddech. jakby ktoś mnie dosłownie wyrywał z tej głowy i wrzucał do ciała. dziwne uczucie ale dobre
Zenobka, cieszę się że próbujesz! a ta pora 20-22 nadal? czy może się coś zmieniło odkąd zaczęłaś te ćwiczenia? bo pamiętam że pisałaś że to bardzo regularne u ciebie i ciekawa jestem czy ta regularność się utrzymuje 😛
