Hej, chciałam napisać o czymś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Uczę się ostatnio sporo o czakrach i przy okazji natrafiłam na pewien temat który mnie nie daje spokoju - mianowicie, czy osoby które jakby lubią smutek, które się otaczają melancholią, klimatami gotyckimi, ponurymi książkami i muzyką - czy u nich czakry są jakoś specyficznie ustawione? Mam na myśli takich ludzi co nie są smutni dlatego ze coś złego się dzieje, tylko po prostu to ich styl życia i estetyka. Znam kilka takich osób i zastanawiam się czy to kwestia jakiegoś zablokowania czy może odwrotnie - jakiegoś szczególnego otwarcia jakiejś konkretnej czakry. Ktoś się na tym zna?
a niech to, ciekawe pytanie. Melancholia jako wybór, nie jako stan wynikający z traumy - to dość subtelna sprawa energetycznie. W tradycji wschodniej smutek w tej postaci często wiąże się z czakrą serca i gardłową jednocześnie. Ale to nie jest zwykłe zablokowanie - raczej pewien specyficzny przepływ, gdzie energia schodzi do wewnątrz zamiast rozchodzić się na zewnątrz. Jakbyś miała na myśli kogoś konkretnego to moze daj wiecej szczegolow.
Zanim ktos to za bardzo rozkreciz pozwole sobie wtrącić - bo generalnie mam wrażenie, ze temat jest fajny ale mozna tu łatwo wpaść w pułapkę. że tak powiem, patologizujemy albo romantyzujemy stan, który jest po prostu preferencją kulturową i estetyczną. To ze ktoś lubi Joy Division i Kafkę nie mówi NIC o jego czakrach - no chyba ze ktoś ma inny punkt widzenia i moze mi powiedziec na jakiej podstawie? 😀
Jest coś w tym co piszesz. Tarot też zreszta pokazuje ze melancholia ma swoje energie - dziewiatka mieczy na przyklad jest klasyczną kartą tego stanu. tak myślę, ale w sensie czakrowym - tu bym patrzyla przede wszystkim na czakrę splotu słonecznego. Osoby które wybierają smutek jako estetykę często mają tam dość specyficzną dynamikę: nie tyle zablokowanie co takie jakby zawężenie strumienia energii, która idzie mocno do środka. Nie wiem czy to dobre określenie ale chba wiesz o co mi chodzi.
Hm, no przepraszam ale "zawężenie strumienia" to jest metafora, nie wyjaśnienie. Co to oznacza w praktyce dla kogoś kto jest na etapie uczenia się? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie ze idziemy w stronę poetyckich opisów a nie w stronę czegoś co da się zastosować 😛
Wtrące się bo temat mi bliski. Pracowałam z kilkoma osobami które określiłabym jako "estetów smutku" i z mojego doświadczenia - najbardziej charakterystyczny był u nich specyficzny stan czakry trzeciego oka. Jakby bardzo aktywna, otwarta na symbole, ale jednocześnie odcięta od czakry splotu słonecznego. Jakby głowa chodziła pełną parą a ciało stało w miejscu. Dlatego taka osoba moze byc bardzo wnikliwa intelektualnie i artystycznie, ale ma problem z działaniem w świecie.
To znaczy, ze takie osoby to w ogóle nie mają napędu do działania? Bo znam kogoś kto pasuje do tego opisu idealnie i rzeczywiście, on dużo myśli, dużo czyta, jest strasznie mądry, ale jakoś nigdy nic nie robi z tym co wie.. 🙂
O jejku, to brzmi tak jak mój brat. On całe życie taki jest - czyta filozofów, słucha muzyki której nikt nie zna, ogólnie super człowiek ale przez lata miałam poczucie ze żyje jakby za szybą. w sumie, on sam mówił ze smutek to jedyne uczucie które jest dla niego czyste i prawdziwe. Nigdy nie myślałam o tym w kontekście energii ale teraz to widzę inaczej. Czy można mu jakoś pomóc nie zmieniając go przy tym? 😛
Zanim Irga77 zacznie leczyć brata za pomocą czakr - może warto też wziąć pod uwagę że to co opisujesz brzmi jak coś co psychiatria by nazwała inaczej i co moze wymagać innego podejścia. jak by nie patrzeć, nie mówię że wykluczające ale ostrożność 😀
matko, też mnie ten temat wciągnął. Zastanawiam sie czy to nie ma jakiegos zwiazku z nauką - bo jak ktoś wybiera melancholię jako styl to chba siłą rzeczy inaczej przetwarza informacje, prawda? Ja na przyklad najlepiej uczę sie wieczorami przy przytłumnionym świetle, przy spokojnej muzyce, i mam wrażenie ze wtedy jakby moje odczucia są wyostrzone. Czy to moze być ten sam mechanizm?
Melancholia a nauka - to akurat ma sens energetycznie. trudno powiedzieć, kiedy swiadomosc zwalnia, wchodzi w tryb yin, wtedy dolne częstotliwości dają dostep do głębszych warstw wiedzy. starożytni Egipcjanie wiedzieli o tym dobrze, dlatego rytuały wtajemniczenia odbywały się w ciemności i ciszy. To nie przypadek ze esteci smutku są często bardzo oczytani.
Wracając do początku bo trochę odpłynęliśmy - mnie najbardziej ciekawi ten aspekt z edukacją który pojawił się w wątku. bo rzeczywiście, osoby które naturalnie żyją w takim obniżonym, kontemplacyjnym trybie - one często mają niesamowitą zdolność do nauki przez intuicję i skojarzenia. Tylko ze system edukacji jest zbudowany pod kogoś kto ma aktywny splot słoneczny, działa przez działanie i osiąganie. co sądzicie - czy taka "melancholijna" konfiguracja czakr jest w pewnym sensie niezgodna ze współczesną szkołą?
ha, ojej, ten wątek z edukacją mnie bardzo wciągnął bo właśnie o tym myślałam od jakiegoś czasu. Sagea05 napisałaś cos super ważnego - ze szkoła jest "sploty słoneczne" i ze ktoś kto przetwarza inaczej po prostu wypada z tego systemu. Ale mam pytanie - czy to znaczy ze taka osoba jest w jakiś sposób energetycznie niekompatybilna z tradycyjną edukacją? Bo jak to naprawić, skoro system jest jaki jest?
No właśnie to jest ta trudna część. Nie wiem czy "naprawić" to właściwe słowo - to trochę jakbyś pytała jak naprawić fakt ze ktoś jest praworęczny w świecie lewych nożyczek 🙂 Raczej bym pytała jak taka osoba może sama sobie stworzyć warunki do nauki które jej służą. Bo energetycznie - to możliwe, trzeba tylko wiedzieć na co zwrócić uwagę.
no cóż, właśnie chciałam coś dodać do tego co Sagea pisała wcześniej. bo mnie się wydaje ze ten problem z nauką u "melancholicznych" osób to nie jest tylko kwestia czakr - to jest tez kwestia rytmu. Te osoby często uczą się lepiej kiedy same decydują o tempie. A szkoła to jest system który nie lubi własnego tempa. Znacie kogoś takiego z własnego doświadczenia?
tak, da sie - ale to nie jest praca "jednej sesji". To wzorzec który często jest głęboko zakorzeniony. Pytanie czy on sam chce to zmieniać bo jesli mu dobrze z tym jak jest, to może nie ma po co. Warto zapytać najpierw czy on sam odczuwa to jako problem.
no i tu wracamy do mojego brata, haha. On właśnie mówi ze nie odczuwa tego jako problem. Że jest szczęśliwy. A ja z boku widzę człowieka który mógłby tyle zdziałać i jakoś nie działa. To może ja jestem tym problemem, a nie on? Serio zastanawiam się teraz nad tym 😉
czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku - mówiliście o czakrze trzeciego oka i splotu słonecznego, ale co z czakrą serca? Bo wydaje mi się ze w tej całej melancholii to ona tez gra dużą rolę. Nie?
czakra serca w melancholii to dla mnie yin miłości - nie ta ekspansywna yang miłość co szuka i zdobywa, tylko ta która przyjmuje, kontempluje, trwa. Dlatego melancholik woli słuchać muzyki niz tworzyc, woli czytac niz pisac. To jest inna jakość tej samej energii.
to jest moja interpretacja ale oparta na tym jak yin i yang działa w różnych tradycjach. moim zdaniem, yin jest przyjmujące, yang jest ekspansywne - to jest podstawa. Zastosowanie do czakr to logiczne rozwinięcie.
no dobra, logiczne rozwinięcie ale własne. Różnica jest taka ze brzmi to jak pewnik a nie jak hipoteza. Mówię to bo sam tez tak czasem robię i potem ktoś mi słusznie wytyka 🙂
mhm, wracając na chwilę do tematu edukacji bo mi się wydaje ze go trochę zostawiliśmy - ktoś kto żyje w tym melancholijnym trybie i trafia do standardowej szkoły, co konkretnie może zrobić dla siebie energetycznie? Bo rozmawiamy o opisie problemu ale nie o żadnym wyjściu.
Spoko wracam do tego co Solstice pisała - że jak ktoś "przetwarza zbyt intensywnie" to co z tym konkretnie robić? Bo to brzmi jak ja w 100% i jakoś nie mam pomysłu co z tym zrobić w kontekście np. jeśli o mnie chodzi, szkoły czy kursu. Siedzę nad materiałem, wchodzę głęboko, skojarzenia się rozrastają, i nagle minęła godzina a przerabiam wciąż stronę pierwszą 🙂
A może nazewnictwo nie jest tu najważniejsze? Serio pytam. tak czy siak, dla jednej osoby to jest "aktywacja czakry", dla innej "regulacja układu nerwowego", dla trzeciej "wychodzenie ze strefy komfortu". Efekt może być podobny. Kłócenie się o słowa mnie w tym wątku trochę męczy.
Okej ale ja mam pytanie całkiem praktyczne - mówiliście o uziemieniu dla osób które "grzęzną". tak mi się wydaje, mój brat (wracam do niego, haha) nie medytuje, wzdraga się na słowo medytacja, jest totalnie niezainteresowany. czy jest coś co może działać bez tego żeby on wiedział ze "robi coś energetycznego"? Brzmi głupio jak to piszę ale serio
właśnie to jest jedna z trudniejszych rzeczy w tej całej pracy z energią - zobaczyć gdzie kończy się troska a zaczyna się chęć kontrolowania. I nie mówię tego złośliwie bo to naprawdę trudne kiedy widzisz kogoś bliskiego i masz wrażenie ze "przepada". Ale melancholia nie zawsze jest stanem wymagającym naprawy.
ojra, wracam do czakry serca bo mi to nie daje spokoju. no, sybilka pisała ze morze być "nadwrażliwa" - ale jak ta nadwrażliwość wygląda praktycznie? Czy to znaczy ze osoba płacze na muzykę, wzrusza się filmami, tego typu rzeczy? Czy coś innego? 🙁
