Hej, piszę tu bo od jakiegoś czasu mam dziwny problem i nie wiem czy to w ogóle ma związek z czakrami. Jak jestem sama w domu, szczególnie wieczorem, czuję taki niepokój który ciężko opisać. Nie boje się konkretnie czegoś, np. złodzieja czy czegoś takiego. To bardziej takie wewnętrzne, jakbym czuła ze podłoga ucieka spod nóg. Czytałam trochę o pierwszej czakrze i coś mnie tknęło ze to może być właśnie o tym. Czy ktoś miał podobnie? Czy to w ogóle ma sens ze lęk przed samotnością w domu to kwestia muladhary?
no proszę, tak, to zdecydowanie brzmi jak muladhara. tak przy okazji, pierwsza czakra odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienia, takiego podstawowego "jestem tu, stoje twardo". Jak ona jest zablokowana albo niedoenergetyzowana, człowiek czuje dokładnie to co opisujesz - lęk bez konkretnej przyczyny, poczucie że coś jest nie tak, niestabilność. U mnie to sie objawiało podobnie, tylko bardziej w kontekście finansow. Ale mechanizm ten sam.
Czekajcie, bo ja tu troche nie rozumiem. Czyli ta czakra jest gdzieś fizycznie w ciele czy to bardziej metafora? I jak w ogole mozna sprawdzic czy jest zablokowana, bo czytalam rozne rzeczy i wszedzie pisze cos innego 😉
Powiem szczerze, trochę ostrożnie bym podchodziła do jednoznacznego diagnozowania. żeby było jasne, lęk przed samotnością w domu może mieć milion przyczyn - złe doświadczenia z przeszłości, problemy ze snem, zwykły stres. Nie mówię że czakry nie mają tu nic do rzeczy, ale zanim ktoś zacznie "leczyć muladharę", warto się zastanowić czy nie ma czegoś bardziej prozaicznego w tle.
To co opisujesz bardzo mnie zastanawia, bo ten lęk "bez podłogi" jest charakterystyczny właśnie dla zaburzeń pierwszego centrum. w każdym razie, muladhara to korzenie, dosłownie. Kiedy drzewo nie ma korzeni, przewraca się od pierwszego wiatru. A twój dom, twoja przestrzeń - to powinno być miejsce gdzie czujesz sie zakorzeniona. Jeśli tam właśnie czujesz się najbardziej niestabilnie, to mówi coś ważnego. Czy ten lęk jest silniejszy gdy jesteś w konkretnym pomieszczeniu czy w całym domu?
oj ja to mam podobnie!! jak siedzę wieczorem i nic nie robię to nagle jakiś dreszcz i poczucie że coś jest nie tak. z tego co pamiętam, rodzice mówią że to nerwy ale ja od dawna czuję że to coś innego. nie wiedziałam ze to może byc ta pierwsza czakra, myślałam ze to bardziej trzecia albo serca, bo myślałam ze chodzi o emocje
Ilonka, serce i emocje to faktycznie czwarta, anahat. Ale lęk - szczególnie ten pierwotny, egzystencjalny - to muladhara. To dwie różne warstwy. Można mieć problem z obydwoma naraz, to nie jest tak że jedna wyklucza drugą. Ja przez długi czas myślałam że mam "słabe serce czakrowe" bo byłam zamknięta emocjonalnie, a potem się okazało że gdzieś pod spodem była właśnie kwestia bezpieczeństwa, której nie przepracowałam
a macie jakieś źródła naukowe na to że czakry w ogóle istnieją? bo czytam ten wątek i brzmi to wszystko logicznie ale z drugiej strony to brzmi jak psychologia tylko opisana innymi slowami. pytam serio, nie złośliwie
no włanie chciałam zapytać to samo - czy to nie może być kwestia samego miejsca a nie czakry? bo jeśli w kuchni jest lepiej to może to nie jest problem z twoją muladharą tylko z energią konkretnych pomieszczeń?
Mieszkam tu trzy lata i chyba... narastało stopniowo. Na początku nie było tak źle. Choć nie wiem czy to przez miejsce czy dlatego że wcześniej rzadziej zostawałam sama - partner dużo podróżował i może po prostu się odzwyczaiłam od bycia samą, a teraz to wróciło mocniej. Nie wiem jak to rozdzielić.
Wiesz co, ja to słyszę i myślę sobie że obie rzeczy mogą być prawdą jednocześnie. no ale, kiedy sama pracowałam ze swoim zakorzenieniem, odkryłam że pewne miejsca w moim domu dosłownie mi "spływają" a inne nie. Zrobiłam coś głupiego zdaniem znajomych - sprawdziłam energię pokojów przez swego rodzaju skanowanie i okazało się że jeden narożnik sypialni był po prostu ciężki. Nie mówię że musisz od razu robić to samo, ale te dwie kwestie - twoja czakra i energia miejsca - mogą się nakładać i wzmacniać wzajemnie
Dodam jeszcze że muladhara to też czakra odpowiadająca za relacje z rodziną, przodkami, plemieniem w szerokim sensie. mniej więcej, jak partner dużo bywa poza domem, to ta "podstawa plemienna" się chwieje. To jest bardzo konkretny mechanizm. Nie jest tak że jesteś słaba, to fizjologicznie wbudowane w nas - człowiek to zwierzę stadne i odosobnienie aktywuje stare mechanizmy alarmowe.
Sorki że wpadam tak nagle, .. jak się w ogóle pracuje z tą czakrą? bo słyszałam o medytacjach i kamieniach ale nie wiem od czego zacząć. i czy to długo trwa zanim coś poczujesz?
Potwierdzam to co Walentyna napisała. Ja zaczęłam od bardzo prostych rzeczy - stanie boso na dworze przez kilka minut rano, takie uziemianie się. jakoś tak, brzmi banalnie ale po tygodniu naprawdę byłam spokojniejsza. Potem doszły afirmacje związane z bezpieczeństwem, ale to na początku było wtórne. Ciało pierwsze, głowa później - tak to czułam 🙂
ojej ja bym chciała wiedzieć czy te metody zadziałają od razu bo nie mam cierpliwości czekać tygodniami :/ ten lęk co opisuje Zenobka to brzmi dokładnie jak mój problem, siedzę sama w domu i mam takie poczucie jakby zaraz coś miało sie stać. jak szybko można sie tego pozbyć?
do Kasieńkaa - intensywność nie zawsze równa sie szybkość w tej pracy, to ważna rzecz. szczerze mówiąc, jak za mocno popychasz, to ciało sie broni. z muladharą szczególnie - ona reaguje na regularność i spokój, nie na huragan aktywności. lepiej 10 minut codziennie niż godzina raz na tydzień
dobra ale mam pytanie do tych co mowia ze to dziala - jak odrozniacie efekt placebo od prawdziwego efektu? bo to co opisuje Rumianek79 z ta trawa to moze byc po prostu ze wyszla na dwor, odetchnela swiezym powietrzem, troche sie ruszyla i dlatego bylo lepiej. przynajmiej tak to widze, nie dlatego ze czakra sie odblokowala
nie jest tak samo bo czakry dają mapę. psychologia też daje mapę, fizjologia też. z mojego doświadczenia, to są różne języki opisu tej samej rzeczy, ale każdy z nich uwypukla coś innego. mapa czakr np. od razu łączy lęk egzystencjalny z poczuciem korzeni, przynaleznosci, bezpieczeństwa - i to jest konkretna wskazówka diagnostyczna której "wyjdź na dwór" nie daje
Zielarz ma trochę racji i ja rozumiem ten argument, ale znam osoby którym praca z czakrami pomogła kiedy sama psychoterapia nie wystarczyła. o ile dobrze rozumiem, nie wiem czy to był "efekt czakr" czy coś innego, ale skutek był. i tu właśnie się zatrzymuję zamiast iść dalej w teorie
mogę coś powiedzieć jako ta od której zaczął sie wątek - mnie te filozoficzne dyskusje są trochę nie na rękę, nie dlatego że są głupie, ale dlatego że ja szukam czegoś co mi pomoże teraz. trudno powiedzieć, u psychologa byłam, nie pomogło do końca. chcę spróbować czegoś innego. czy mogę zapytać konkretnie - od czego zacząć z tą muladharą?
Zenobka, dobra, konkrety. po pierwsze: codzienne uziemianie, czyli to co Rumianek pisała - boso na ziemi, trawie, podłodze jeśli nie ma innej opcji. jeśli o mnie chodzi, po drugie: kolor czerwony gdzieś w przestrzeni - poduszka, świeczka, cokolwiek. po trzecie: afirmacje związane z bezpieczeństwem, dosłownie "jestem bezpieczna w swoim domu". proste rzeczy, ale systematyczne
ależ, o, wreszcie jakieś konkrety 🙂 a te afirmacje to trzeba mówić na głos czy można w myślach? i ile razy? przepraszam za podstawowe pytania ale naprawdę nie wiem jak zacząć 🙂
ja też zaczęłam robić te afirmacje po tym co Rumianek pisała kilka postów wcześniej i WOW naprawdę coś sie zmienia!! oczywiście może to być przypadek ale siedzę teraz wieczorem sama i jakoś. co prawda, .. spokojniej? może to jeszcze za wcześnie żeby mówić ale chciałam sie pochwalić 😀 dziękuję wszystkim za ten wątek, naprawdę
Ilonka, cieszę sie że czujesz sie lepiej, serio. tak na marginesie, ale mam taką uwagę - kilka afirmacji przez kilka dni to za mało żeby wiedzieć czy coś "działa". może po prostu masz spokojniejszy tydzień. poczekaj miesiąc i wtedy oceń, bo inaczej przypisujesz afirmacjom coś co może być przypadkiem
Podłączę się pod to co Zenobka pisała o kuchni - ten szczegół mi nie daje spokoju. tak przy okazji, kuchnia to ogień, aktywność, tworzenie. sypialnia i salon to przestrzenie gdzie się zatrzymujesz i zostajesz sama z sobą. może ten lęk nie jest wcale o byciu samą w domu, tylko o byciu samą ze sobą? to by zreszta wpisywalo sie w muladharę, bo ta czakra pyta "czy jestem bezpieczna kiedy nic nie robię i po prostu jestem"
Poladnica, to co napisałaś na końcu - o tej kuchni - to mnie uderzyło. naprawdę. bo jak sobie teraz myślę, to faktycznie w kuchni jakoś sobie radzę, robię coś, jestem zajęta. a ten lęk zaczyna się właśnie kiedy siadam i nie mam co robić. może rzeczywiście chodzi o bycie z samą sobą, nie o sam dom?
Zenobka właśnie, i to jest klucz moim zdaniem. moim zdaniem, bo widzisz, muladhara to nie jest czakra "domu jako budynku", to jest czakra zakorzenienia w sobie, w swoim ciele, w poczuciu że mam prawo tu być. jak tego nie ma, to żaden budynek nie pomoże, bo problem jest wewnątrz, nie w ścianach. i ciekawe że sama to zauważyłaś przez tę obserwację z kuchnią
