Hej, chciałam zapytać czy ktoś miał kiedyś takie odczucie że w pracy przy biurku nagle odlatuje myślami gdzies kompletnie i nie może się skupić na niczym konkretnym? Pracuję w biurze od kilku lat i zauważyłam że to się nasila, szczególnie po południu. Czytałam że to może być związane z czakrą trzeciego oka albo koronową, bo one odpowiadają za wyobraźnię i myśl twórczą. Ale nie wiem czy to przekleństwo czy błogosławieństwo, bo z jednej strony mam świetne pomysły podczas tych "odlotów", z drugiej szef mnie goni za robotę 😀 Czy ktoś wie jak to zrównoważyć żeby wyobraźnia działała ale bez zupełnego odpływania od rzeczywistości?
O, znam to bardzo dobrze! Sama przez długi czas pracowałam na zmiany, więc te stany mnie dosłownie ratowały z nudy przy monotonnych zadaniach. Ale wiesz, z tego co się orientuję to raczej trzecia czakra oka jest tu kluczowa, ale nie można zapominać o czakrze sakralnej, bo to ona odpowiada za przepływ kreatywności. Gdy sachralka jest zbyt otwarta, wyobraźnia zaczyna żyć własnym życiem i dosłownie się wyrywa z ciała. Przynajmniej tak mi kiedyś tłumaczyła jedna znajoma bioenergoterapeuta. Ciekawe że piszesz że to po południu, mnie też bardziej dopadało po obiedzie. 🙂 Może coś jest w tych porach doby?
Trzeba tu rozróżnić kilka rzeczy bo wrzucanie wszystkiego do jednego worka to błąd. Czakra trzeciego oka to nie jest "centrum wyobraźni" w takim prostym sensie. To raczej centrum intuicji i percepcji. Sama wyobraźnia twórcza to bardziej domena czakry sakralnej, o której pisała Salomea. Natomiast problem z odpływaniem myślami przy biurku to często kwestia słabego uziemienia, czyli za mała energia w czakrze podstawy. Jeśli ta jest niedoaktywna, energii nie ma gdzie się zatrzymać i pcha w górę, stąd ta ucieczka w głowę. Czy robisz cokolwiek żeby się uziemiać przed pracą?
Przepraszam że sie wtrącam, ale chciałam zapytać jak właściwie wygląda to uziemianie? Słyszałam o tym pojęciu ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. Chodzi o jakieś konkretne ćwiczenia czy to jest medytacja?
Uziemianie to temat rzeka i rozumiem że może być niejasny dla osób zaczynających. Najprostsze praktyki to stanie boso na trawie lub ziemi przez kilka minut, wyobrażanie sobie korzeni rosnących z podstawy kręgosłupa w głąb ziemi, albo poprostu praca z kamieniami takimi jak turmalin czarny czy hematyt. Ale wracając do tematu - bo to ważne dla biurowych, którzy siedzą po osiem godzin na krześle - problem polega na tym, że w tej pozycji czakra podstawy jest dosłownie odcięta od kontaktu z podłożem. Krzeslo izoluje. Dlatego przy biurku wyobraźnia tak łatwo ucieka, bo dolne czakry mają utrudniony przepływ, a górne dostają za dużo energii i zaczynają dominować. warto co godzinę wstać, postawić stopy płasko na podłodze i przez minutę świadomie poczuć ciężar ciała.
No to już troche za dużo. Czakra "odcięta" przez krzesło? Serio? To by znaczyło że wszyscy kierowcy są permanentnie rozkalibrowanymi energetycznie duchami. A jednak jakos funkcjonują. Trochę ostrożniej z tymi sformułowaniami, bo można narobić ludziom niepotrzebnej paniki że siedzenie przy biurku niszczy im energię.
Ale to co mówi Serenity ma sens, przynajmniej na poziomie intuicyjnym! Jak wstanę i kilka razy przystawię stopy mocno do podłogi to rzeczywiście czuje sie bardziej tu i teraz. Nie wiedziałam że to może mieć związek z czakrą podstawy. A wracając do tego co Onyksowa pisała, to jak poznać czy ta moja czakra podstawy jest rzeczywiście niedoaktywna? Bo nie mam pojęcia jak to sprawdzić sama.
ojejej, proste objawy słabej czakry podstawy to między innymi ciągłe zamyślenie i trudność z powrotem do teraźniejszości, poczucie że się nie należy tu gdzie się jest, problemy z koncentracją na prostych praktycznych zadaniach, a fizycznie często bóle nóg i dolnej części kręgosłupa. Brzmi znajomo? Przy czym uwaga, to nie jest diagnoza, tylko orientacyjna lista. Czasem te same objawy mogą mieć inne podłoże.
Hm, ja mam chyba wszystkie te objawy które wymieniłaś Stellaria. I właśne pracuję w biurze, przy komputerze cały dzień. Myślałam że to po prostu wypalenie albo monotonia, ale może to jest coś z energią? Nie wiem, trochę mnie to przytłacza że mogę mieć coś nie tak. Czy to jest coś poważnego?
A te kamienie co Serenity wymieniła, hematyt i turmalin, to na prawdę działają na uziemianie. Pytam bo słyszałam różne opinie i nie wiem komu wierzyć. Czy wystarczy je mieć przy sobie w pracy albo na biurku?
Hematyt to klasyk jeśli chodzi o uziemianie, na prawdę. Mam go od lat i różnica jest odczuwalna, szczególnie przy takich dniach kiedy głowa mi odpływa. Sama kładę go na biurku po lewej stronie klawiatury. Chociaż uczciwie powiem że nie wiem czy to kamień działa czy fakt że go tam widzę i mi przypomina żeby wróćić do siebie 🙂 To i tak jest użyteczne.
No właśnie, Salomea nieświadomie dotknęła sedna sprawy. To co opisujecie jako działanie kamieni to bardzo często poprostu efekt kotwicy psychologicznej, czyli bodźca który przypomina o intencji. Nie mówię, że kamienie nie mają żadnego działania, ale uczciwie, gdzie tu koniec sugestii a gdzie zaczyna sie realna praca energetyczna? Nikt tego dobrze nie zbadał. A jeśli chodzi o czakry i biuro, to wolę patrzeć na to od strony nawyków, bo to przynajmniej działa sprawdzalnie.
Ale mi sie wydaje że my za bardzo komplikujemy. Jak ktoś chce się skupić w biurze to może po prostu wyjść na pięć minut na zewnątrz albo wziąść głęboki oddech, bez żadnych czakr. Po co od razu cała teoria?
Jest tu coś ważnego czego jeszcze nie powiedziano. Energia wyobraźni to nie jest problem do rozwiązania tylko dar do okiełznania. W dawnych tradycjach ludzie z silną czakrą trzeciego oka i sakralną byli szamanami, wizjonerami, wieszczami. Biuro to środowisko które tę energię dławi bo wymaga ciągłego skupienia na małych konkretnych zadaniach. Może zamiast tłumić tę wyobraźnię warto by ją jakos świadomie kierować? Na przykład krótki rytuał rano przed pracą: pięć minut z intencją że ta energia będzie mi służyć dziś twórczo, a potem ją odłożę do czasu. Nie każdy to kupuje, ale mnie pomaga.
Ten pomysł z porannym rytuałem faktycznie ma sens. Sama zaczynam dzień od krótkiej wizualizacji i odczuwalnie wpływa to na to jak wygląda reszta dnia. Nie mówię że to magia w sensie dosłownym, ale intencja rano ustawia coś w środku. Ciekawe że Bronislawa wspomina o szamanach, bo czytałam że tradycyjnie te stany transu i wyobraźni były wysoko cenione, a u nas w biurze to przeszkadza w produktywności. Trochę smutne.
Czytam ten wątek od początku i chciałam się zapytać, bo może to głupie pytanie, ale czy ta czakra ssakralna i trzeciego oka mogą jednocześnie być nierównoważne? bo u mnie jakby jedno i drugie z tego co Stellaria wymieniła pasuje. Ciągłe zamyślenie mam, ale tez takie... nie wiem jak to nazwać, jakby przepełnienie obrazami w głowie. Czy to możliwe że obie naraz?
No dobra, radio, antena, sieć, hierarchia... a moze po prostu ktoś ma żywą wyobraźnię i za dlugo siedzi przy komputerze? Serio pytam. Kiedy normalna rozmarzona natura staje się "nierównowagą czakry"? Bo mi się wydaje że my tu diagnozujemy osobowości jako energetyczne deficyty i troszke mnie to niepokoi.
Mam wrażenie że to co pisze Wrozbiarz jest takim stałym refrenem w tym wątku i rozumiem skąd to idzie, ale chyba rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. Nikt tu nie mówi że trzeba iść do lekarza z wyobraźnią. Chodzi o to żeby znaleźć języczek do opisu własnych stanów. Jeśli dla kogoś słowo "czakra" pomaga to co w tym złego?
Och, no tak ale Stellaria mnie uspokoiła i właściwie po jej odpowiedzi poczułam się lepiej, nie gorzej. Nie chce żeby ktokolwiek się martwił moim poprzednim postem. Miałam na myśli że te informacje były dla mnie dużo na raz, nie że wpadłam w panikę 😉
Wracając do tej wyobraźni w biurze, bo mi się wydaje że troszke zeszliśmy z tematu. Apolonka chciała żeby wyobraźnia była aktywna ale kontrolowana, to mi się bardzo podoba jako cel. Bo ja miałam dokładnie ten problem, byłam świetna kreatywnie ale w najgorszych momentach, tzn kiedy akurat miałam coś skończyć na czas. Głowa szła w fantazjowanie a robota stała.
To co opisujesz Apolonko to jest klasyczny objaw nieokiełznanej energii sakralnej. Ona jest żywiołowa i nie rozumie harmonogramów. Naprawdę nie rozumie, to nie metafora. Praca z tą czakrą to nauczenie jej rytmu, nie tłumienie. Rytm to słowo klucz tu.
A jak się uczy czakrę rytmu? Serio pytam bo to brzmi trochę abstrakcyjnie. Czakra to nie pies żeby ją czegos uczyć.
Ojej to jest bardzo ciekawe co Bronislawa pisze bo ja mam podobnie, zawsze mi głowa odpływa właśnie przy zadaniach które wymagają skupienia. Może spróbuje tej metody z oknem czasowym na marzenia. Tylko mam pytanie, ile minut dziennie powinno takie okno trwać?
boże, nie ma jednej liczby która będzie pasować do wszystkich. Ale z doświadczenia powiem że na start wystarczają nawet 10-15 minut rano, przed wejściem w obowiązki. Chodzi o to żeby to było świadome i regularne, a nie o długość. Z czasem możesz wydłużać albo skracać w zależności od tego co czujesz. Ważniejsza jest intencja wejścia w ten czas i intencja wyjścia z niego.
A to wyjście z tego czasu jak to praktycznie wygląda? Czy wystarczy powiedzieć sobie w myślach "koniec" czy trzeba coś zrobić fizycznie? Bo obawiam sie że jak zacznę odpływać to nie będę umiała przestać sama
słuchajcie, to co Serenity opisuje to są techniki uważności z tradycji mindfulness, nic oryginalnie "czakrowego". Co samo w sobie nie jest problemem, bo działają. ale warto wiedzieć że ta sama metoda funkcjonuje w psychologii pod zupełnie inną nazwą i bez żadnej metafizyki. Mówię to nie żeby psuć atmosferę tylko żeby ludzie wiedzieli że mają dostęp do tych narzędzi niezależnie od tego w co wierzą.
Hej a czy ktoś w ogole próbował tego okna czasowego na marzenia co Bronislawa opisywała? Bo ja siedzę nad tym postem od chwili i zastanawiam się czy to naprawde działa czy to tylko teoria.
