Chciałam poruszyć coś, o czym rzadko się mówi wprost - mianowicie czy czakry mogą się niejako "przyzwyczaić" do bólu emocjonalnego? 🙁 Mam na myśli taką sytuację, że człowiek przez długi czas dźwiga jakieś cierpienie - strata, zła relacja, żałoba - i w pewnym momencie przestaje to czuć. Jakby się znieczulił. Ja to obserwuję u siebie głównie w okolicach czakry serca i splotu słonecznego. Z jednej strony niby ulga, z drugiej mam wrażenie, że coś jest nie tak. Czy to jest wogole temat, który ktoś tutaj eksplorował?
No właśnie, mnie to też od jakiegoś czasu zastanawia. bo jak regularnie medytuję i robię skanowanie ciała, to w rejonie anahaty czuje takie miejsca gdzie jakby energia "stoi" - nie blokuje, ale też nie płynie swobodnie. I zastanawiam się czy to nie jest właśnie ten mechanizm - czakra się nie blokuje całkowicie, tylko wchodzi w taki stan uśpienia żeby jakos przetrwać.
To ciekawe zjawisko ale bym to inaczej nazwał. Nie tyle przyzwyczajenie co stratyfikacja - warstwy emocji nakładają się jedna na drugą i ta zewnętrzna jest już jakby martwą skorupą. Czakra serca szczególnie tak działa. Pod tą skorupą moze być wszystko, ból, strach, stara złość, i to tam tkwi. Samo znieczulenie to nie jest oczyszczenie, to jest zakopanie
eh, ojej, to opisuje moją sytuację prawie idealnie. byłam przez dwa lata w bardzo złym związku i jakoś w środku tego okresu przestałam właściwie płakać, przestałam się denerwować, wszystko mi było jedno. Myślałam że dojrzałam albo się wzmocniłam, a teraz jak wyszłam z tego, to czuję że właśne nic nie czuję i to jest gorsze niż tamten ból. Czy to może być właśnie zablokowana czakra serca?
Gustlik ma rację co do stratyfikacji, ale warto doprecyzować. Bo to nie jest tak ze czakra jest po prostu "zakopana" i tylko tyle. W systemach jogi mówi się o samskarach - odciskach emocjonalnych w subtelnym ciele. Te odciski mogą tworzyć własną dynamikę, zacząć żyć własnym życiem. Znieczulenie to jeden z objawów, ale jest jeszcze dysocjacja, brak motywacji, dziwna pustka. Czy ktoś z was to rozpoznaje? 🙁
To znaczy, że jak ktoś się jakoś przyzwyczaił do bólu to on cały czas gdzies tam siedzi w tej czakrze? Nie znika sam? 🙂 Bo wydawało mi się że czas leczy rany i że jak coś mija to jakos samo się czyści...
Haha, kura w ścianie, dobra metafora Gustlik 😀 Serio jednak chciałem zapytać - czy da się wyczuć tę różnicę między czakrą ktora jest naprawdę oczyszczona a taką która tylko "uśpiła" ból? Bo jak robię skanowanie to nie zawze wiem jak interpretować to co czuję.
no wiecie, to jest bardzo dobre pytanie Romek i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ogólnie rzecz biorąc, czakra oczyszczona daje wrażenie przepływu, ciepła i lekkości w danym rejonie. Czakra ze zblokowanym bólem który tylko "uśnął" często daje inne sygnały - moze być chłodna, może być obszar ciszy który jest jakby napięty zamiast spokojny, albo przy głębszym skupieniu pojawiają się obrazy, wspomnienia, nagłe emocje. Trudno to opisać słowami ale praktykujący bioenergoterapeuci albo osoby z długą praktyką medytacyjną to rozróżniają.
Chcę wtrącić jedno zastrzeżenie bo widze że rozmowa idzie w stronę samodzielnej diagnozy. Samoskanowanie czakr to nie jest coś do czego siada się bez żadnego przygotowania i mówi "aha, mam zablokowaną anahate". Wyobraźnia płata nam figle, szczególnie gdy jesteśmy emocjonalnie zaangażowani w temat. Cesarzowna, twoja historia brzmi ciężko i rozumiem potrzebę zrozumienia co się dzieje, ale ostrożnie z interpretowaniem każdego odczucia przez pryzmat czakr.
Czytam tę dyskusję od początku i jest super, naprawdę. Mam pytanie trochę z innej strony - czy ta adaptacja do bólu, o której mówicie, to zawsze jest coś złego? Bo gdzieś czytałam że pewna twardość emocjonalna może być efektem inicjacji, przejścia przez ból ktury nas zahartował. Może czasem czakra nie blokuje bólu tylko naprawdę zmienia swój charakter? 😛
hmm ja sie trochę gubię w tych terminach, samsary, stratyfikacja... mogłybyście powiedzieć prościej jak to rozróżnić u siebie? chodzi mi o jakies konrkretne znaki bo czytam i nie wiem czy to co czuje to jest adaptacja czy oczyszczenie
dobra ale ja mam pytanie do całej tej rozmowy - skad w ogole wiemy ze te odczucia w ciele to sa czakry a nie poprostu napięcia miesniowe, nerwica, zwykła psychosomatyka. nie twierdzę że czakry nie istnieją ale ta granica jest naprawde rozmyta i martwi mnie że ludzie sobie robią energetyczną diagnozę zamiast iść do psychologa
No właśne, ja bym tu jeszcze dorzucił że to o czym mówi Radek to jest pytanie ktore każdy powinien sobie zadać, ale ono nie unieważnia całej rozmowy. Mnie osobiście pomogło połączyć pracę z czakrami z psychoterapią i efekty były dużo szybsze niż osobno. Poza tym - te fizyczne odczucia, napięcia, zimne miejsca, mrowienie, to jest punkt wyjścia, nie punkt dojścia. Ważne co z tym robisz
a da sie w ogóle jakoś szybko odblokować tę czakrę serca jeśli jest taka uśpiona? bo ja mam podobnie jak Cesarzowna i chciałabym żeby to w końcu ruszyło, już dość długo tak chodzę
No właśnie, ja też chcę wiedzieć jak Cesarzowna - czy da się to jakos przyspieszyć? Bo czytam ten wątek i niby rozumiem o czym mówicie, że ból tam siedzi i śpi i tak dalej, ale co z tym zrobić praktycznie? czy jest jakaś konkretna medytacja, kamień, cokolwiek co pomoże? Bo ja tak chodzę już chyba z rok i mam dosyć tego znieczulenia w sobie
Ej, i przy okazji wróćmy do tego co pisała Apolonia o skanowaniu jako obserwacji a nie diagnozie, bo to mnie zostało. Próbowałam dziś rano po prostu posiedzieć cicho i poczuć okolicę klatki piersiowej, bez myślenia co to oznacza. I powiem wam, że poczułam coś jakby ciężar, taki fizyczny prawie. Nie boli, ale jakby ktoś mi połóż coś ciężkiego na środku klatki. To może być to o czym mówi Gustlik z tą skorupą?
Wtrącę się tu bo ta obojętność to ważny temat. W pracy z energią ciała mówi się że zanim poczujesz ból, często pierwsza przychodzi właśnie pustka albo apatia. 🙁 To nie jest obojętność jako taka, to jest jakby lobby przed pokojem gdzie siedzi to co nieprzepracowane. Ciężar który opisuje Cesarzowna plus ta obojętność to razem dość wymowne. Ale Gustlik ma rację, nie siadajmy od razu z diagnozą
aha, ojej to jest troche straszne ze tak można chodzić i nie wiedzieć że cos tam siedzi... a jak długo to moze tak siedzieć. latami? bo ja mam takie okresy że nic nie czuję i myślałam że po prostu jestem spokojna
Ojej ale ta różnica między spokojem a znieczuleniem którą opisuje Stefcia jest naprawdę świetna, dzięki za to! Chcę sie zapytać jeszcze o jedno, bo wcześniej mówiłyśmy o tym że przepracowany ból daje jakiś wniosek, jakąś mądrość. Czy to znaczy że z każdego bólu emocjonalnego coś się wynosi? Bo jak myślę o pewnych rzeczach z mojego życia to mam wrażenie że niektóre po prostu... nie miały sensu i niczego mnie nie nauczyły
No i tu wlasnie uważam, że wchodzimy w mit o "lekcjach duchowych". Nie każdy ból jest po coś. Czasem coś złego poprostu się zdarza i koniec. Nakładanie narracji że "musiałam przez to przejść żeby wyrosnąć" może być pomocne albo może być mechanizmem unikania odpowiedzialności albo normalizowania krzywdy. To trzeba rozróżniać. Na poziomie energetycznym przepracowanie bólu nie wymaga żebyś znalazła w nim sens
kurcze, muszę się wtrącić przy tym wątku o sensie bólu bo Wienczyslawa mówi coś ważnego, ale ja bym dodała jedno. pracując ze swoją czakrą serca przez te lata zauważyłam że sens nie musi być gotowy od razu. Czasem po kilku miesiącach od przepracowania czegoś nagle widzisz skąd to było i dlaczego. 🙂 Ale nie jako warunek oczyszczenia, tylko jako efekt uboczny. Nie szukaj sensu przed, szukaj po
sluchajcie, wracam do pytania o skanowanie, bo mnie to bardziej interesuje praktycznie. Romek pytał wczesniej czy da sie wyczuć roznicę miedzy oczyszczona czakrą a uśpioną. Mantra01 troche odpowiedziała ale chcę zapytać konkretnie, czy ta różnica jest wykrywalna przy samoskanowaniu czy tylko przez kogoś z zewnątrz? Bo wydaje mi sie ze jak sam skanuje to jestem zbyt zaangażowany emocjonalnie żeby to dobrze czuć
Jest jedna technika która mi pomaga, choć nie powiem że jest niezawodna. Skamujesz najpierw rejon ktury jest dla ciebie neutralny emocjonalnie, powiedzmy czakrę gardła albo splotu słonecznego, i zapamiętasz jak to się czuje gdy tam kładziesz uwagę. Potem idź do serca. Różnica w jakości odczucia jest często wyczuwalna nawet dla samego siebie. Ale to wymaga praktyki i nie zrobiłeś tego raz i wiesz. Radek ma rację że zaangażowanie emocjonalne przeszkadza, dlatego nie skanuje się czegoś co cię właśnie boli
a czy ktoś wie czy to skanowanie czakr ma coś wspólnego z technikami runicznymi? pytam bo w pracy z runami tez się czasem mówi o odczuwaniu energii w dłoniach i ciałem, i zastanawiam się czy to ten sam rodzaj wrazliwosci czy jednak coś innego
przepraszam, że tak z grubej rury ale przeczytałam ten wątek od początku i chce zapytać o coś podstawowego, bo nie za bardzo rozumiem. jeśli ból siedzi w czakrze i śpi to czy to znaczy że człowiek w ogóle nie wie że go ma? bo ja np ostatnio nie jestem smutna ani nic ale mam wlasnie to co Cesarzowna opisuje, taki ciężar w piersi i myślałam że to nerwy albo stres
ech, ej Elektra, ja miałam podobnie i też długo myślałam że to stres. Chciałam zapytać, czy ten ciężar masz głównie rano, po południu, zawsze? Bo u mnie było tak że rano było gorzej, jakby ciało jeszcze nie zdążyło włożyć maski na dzień, a jak sie rozkręciłam z robotą to prawie nie czułam. I dopiero jak ktoś mi to wytłumaczył to zrozumiałam że to nie był stres od pracy tylko stres był maską na to co siedziało głębiej
To co opisujesz Elektra z tymi wieczorami mnie bardzo uderzyło, bo u mnie było identycznie i długo myślałam że po prostu jestem "wieczorową osobą która za dużo myśli". A potem ktoś mi powiedział że wieczór to czas gdy ciało odpuszcza kontrolę i wtedy czakra serca zaczyna "gadać". 😉 W dzień mamy tyle bodźców że to po prostu tłumimy. Czy to się u ciebie powtarza regularnie czy raczej przychodzi falami?
