Chciałam napisać o czymś, co mnie ostatnio mocno uderzyło podczas medytacji na muladhara. Siedziałam tak, próbowałam skanować ciało i nagle dotarło do mnie, że zazdrość - ta zwykła, codzienna zazdrość, że ktoś ma więcej, lepiej, szybciej - to jest właśnie energia pierwszej czakry, a nie na przykład serca czy ego. Mamy ten schemat: widzę kogoś, porównuję, czuje, że mi czegoś brakuje, i natychmiast pojawia się takie napięcie gdzieś w okolicach kości ogonowej i brzucha. Czyżby to był właśnie sygnał że muladhara reaguje na poczucie niedoboru? Chodzi mi o to, że może zazdrość wcale nie jest emocją wyższą, tylko bardzo prymitywnym, pierwotnym sygnałem z pierwszego centrum że "moje przetrwanie jest zagrożone". Ciekawi mnie czy ktoś pracował z tym konkretnie. Bo większość materiałów co czytałam skupia się na strachu jako emocji muladhary, a zazdrość omija się milczeniem albo wrzuca do anahaty.
To ciekawy trop. Muladhara rzeczywiście odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zasoby - ale nie tylko finansowe, też psychiczne. Zazdrość jako sygnał "brakuje mi" ma sens właśne w kontekście pierwszej czakry, bo to jest centrum przetrwania. Pytanie tylko skąd ten impuls porównania - bo samo porównanie to już jakiś wyższy proces, nie? Czy to nie jest jednak bardziej manipura, gdzie siedzą kwestie statusu i władzy?
ojjj, no właśnie, zastanawiam sie nad tym samym. Porównywanie się z innymi to chyba nie jest czysto pierwszoczakrowa sprawa. Jak patrzę na to z perspektywy pracy z energią - a pracuję z tym od jakichś dziesięciu lat - to zazdrość ma warstwy. Ta pierwotna, trzewna zazdrość, że ktoś ma dom, pracę, stabilizację - to owszem, muladhara. Ale zazdrość o czyjś sukces, pozycję, szacunek innych? To już bardziej manipura. A zazdrość o miłość, relację? Anahata. Więc może pytanie powinno brzmiec: o jaką zazdrość chodzi konkretnie?
To co opisujesz ma głęboki sens. Muladhara nie tylko "robi" strach - ona zarządza całym poczuciem przynależności do życia materialnego. Poczucie braku jest dla niej jak alarm. Kiedy widzimy kogoś kto "ma więcej" nasz pierwszy ośrodek interpretuje to jako sygnał: twoje miejsce jest zagrożone, twoje zasoby są niewystarczające. I to jest wlasnie ta reakcja w lędźwiach, o której piszesz. Pytanie do Ciebie - czy ta sensacja była napięciem, bólem, ciężkością? Bo to może powiedzieć coś o tym w którą stronę ta czakra idzie - w nadaktywność czy w zablokowanie.
Czytalam wątek od początku i muszę powiedzieć że nigdy nie myślałam o zazdrości w ten sposób. Zawsze mi się wydawało że to jest kwestia ego i tyle. Ale to co pisze Nastka o alarmie przetrwania - to ma dla mnie sens. Bo zazdrość naprawdę czuje w ciele, nie tylko w głowie. Mam takie pytanie do bardziej doświadczonych: czy praca z muladhara w kontekście zazdrości różni się czymś od pracy z nią przy zwykłym strachu? Bo techniki które znam to głównie uziemienie, kontakt z ziemią, kamienie - to by działało też na ten rodzaj braku?
Zgadzam sie z tym co mówi Wozka, ale dodam coś z własnego doswiadczenia. Przy zazdrości tego rodzaju co opisuje autorka wątku - tej "czemu nie ja" - bardzo pomaga praca z ciałem w pozycjach zbliżonych do ziemi. Nie chodzi mi o jogę per se, ale o dosłowne siadanie na podłodze, chodzenie boso po trawie albo ziemi, cokolwiek co daje dosłowny kontakt fizyczny. To jakby resetuje ten alarm o którym pisała Nastka. Afirmacje przy napiętej muladharze często nie wchodzą, bo umysł jest w trybie walki, nie słucha.
no dobra, a czy ktos probwoal przy tym dechaniu z wizualizacja czerwonego koloru. czytlem gdzies ze muladhara to kolor czerwony i ze mozna oddychac jakby kolorem zeby ja "nakarmić". 😀 dziala to wogole czy to jakeś uproszczenie?
Zanim pójdziemy dalej w techniki - chcę wrócić do tej tezy z pierwszego posta. Że zazdrość to sygnał pierwszej czakry. To ciekawe ale mam wątpliwości. To troche jak gdyby wszystko dało sie przypisać do konkretnej czakry na podstawie tego gdzie czujemy napięcie w ciele. A napięcie w dole pleców może mieć dziesięć innych przyczyn. Nie mówię że to bzdura - mówię tylko że warto być ostrożnym z takimi przypisaniami. Czy jest coś poza odczuciem w ciele co wskazuje konkretnie na muladharę?
Hmm, ale to "nie przeżyję wyścigu" to już jest jakaś narracja którą buduje umysł, nie czysta reakcja czakry. Trochę mi się miesza w tej dyskusji - raz mówimy o czakrze jako centrum energetycznym, raz o przekonaniach, raz o emocjach, raz o myślach. To są cztery różne poziomy i niekoniecznie wskazują na to samo centrum. Zazdrość jako emocja jest złożona i chyba błędem jest redukowanie jej do jednego ośrodka, zwłaszcza pierwszego.
słuchajcie, czytam i bardzo mi to pasuje - przepraszam, chciałam napisać: bardzo mi to trafia. Ja mam problem z chronicznym poczuciem braku i od jakiegoś czasu podejrzewam że to właśne pierwsza czakra. Ale nigdy nie łączyłam tego z zazdrością wprost. Teraz jak to czytam - tak, to jest dokładnie ten schemat. Widzę czyiś sukces i zamiast się cieszyć, coś we mnie zamiera i robi się takie zimne, ciężkie uczucie. Dokładnie w tym miejscu o którym piszesz. 🙁
ciekawa dyskusja. nigdy wlasciwie nie siedzialem mocno w temacie czakr ale logika przetrwania przy zazdrości ma sens. chyba każdy zna to uczucie że ktoś ma lepiej i coś w środku staje. pytanie co z tym robić bo analiza to jedno a życie codzienne drugie
No i tu dochodzimy do sedna. Bo jedna rzecz to wiedzieć skąd coś pochodzi, a zupełnie inna to co z tym zrobić. Przy zazdrości jako reakcji muladhary mam wrażenie że kluczowe jest nie tyle "przepracowanie emocji" jak sie mówi w psychologii, co raczej fizyczne przekonanie ciała że jest bezpieczne. Ciało musi to poczuć, nie głowa. 🙂 Słyszałem kiedyś takie ćwiczenie - w chwili zazdrości kładziesz obie ręce na udach, czujesz ciężar ciała na podłodze i mówisz cicho "jestem tu, mam grunt pod nogami". Proste ale podobno skuteczne.
a mnie zastanawia jedna rzecz -, bo to porównywanie sie z innymi to jest teraz taki problem dla wszystkich, internet, fejsbuk i tak dalej. czy to znaczy że generalnie jako społeczeństwo mamy teraz mocniej rozstrojoną muladharę? bo nigdy tyle ludzi nie widziało tyle cudzego życia jednocześnie co teraz. to jest chyba nowe zjawisko
To co pisze Kokoryczka jest bardzo przenikliwe choć może nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Nadmiar bodźców porównawczych - i to nieustanny, od rana do nocy - tworzy chroniczny sygnał niedoboru w pierwszym centrum. Kiedyś człowiek porównywał się z dziesięcioma osobami z wioski. Teraz z tysiącami dziennie. Muladhara nie była do tego ewolucyjnie przygotowana.
o matko, to co Nastka napisała właśnie to jest! bo ja jak wyłączam internet na kilka dni to ten głuchy niepokój naprawde mi spada. myślałam że to kwestia wyciszenia głowy, a może to właśnie ta pierwsza czakra przestaje dostawać te setki porównań dziennie i może się w końcu uspokoić. muszę to sprawdzić bardziej świadomie, może następnym razem pomedytuję na muladhara przed i po takiej przerwie od netu żeby zobaczyć czy jest różnica w odczuciu
dzieki wszystkim za te posty, naprawdę - tyle tu mądrości w jednym watku. mam pytanie do Edka jesli mozna - to ćwiczenie z rękami na udach, to sie robi w chwili gdy sie poczuje zazdrość, tak na gorąco. :)) czy raczej wieczorem w medytacji? bo nie zawze można się zatrzymać w środku dnia kiedy to przychodzi
To co Edek opisuje z tym "tu i teraz" przez ciało - znam coś podobnego, tylko u mnie wyszło to troche inaczej. Dawno temu jak miałam intensywny okres zazdrości o pewną koleżankę, która wyprowadziła sie za granicę i jakby "zaczęła lepsze życie", to śniły mi się sny w których ja byłam nią. Budziłam się z takim obezwładniającym uczuciem że czegoś mi brakuje i długo nie wiedziałam skąd to. dopiero jak zaczęłam chodzić boso po trawie rano, brzmi głupio ale serio, to te sny przestały być takie intensywne. Ciekawe czy to też był sygnał pierwszej czakry i ciało samo szukało uziemienia.
Hej, wchodzę w ten wątek bo coś mnie tutaj ciągnie. To co Nastka mówi o snach jako próbie "zdobycia" brzmi ciekawie ale czy to nie jest troszke naciągane? Bo sny to sny, maja swoja logike i niewiem czy można tak wprost tłumaczyć każdy sen przez pryzmat czakr. :)) Albo może można i wtedy to otwiera ciekawe pytania ale z drugiej strony to może być też zwykłe przetwarzanie emocji przez mózg. Jak wy to odróżniacie - kiedy sen to "sygnał czakry" a kiedy po prostu psychologia?
ojejku, no i Runolog trafił w sedno, bo mnie to też nie daje spokoju w tej dyskusji. Nie jestem przeciwko czakrom jako koncepcji, ale mieszanie snów, czakr, psychologii i symptomów fizycznych w jeden worek i tłumaczenie wszystkiego przez muladharę to jest skrót myślowy ktory moze być wygodny ale niekoniecznie prawdziwy. Że komuś pomagało chodzenie boso - super, ale może pomagało bo wyszedł na zewnątrz i zmienił otoczenie, nie dlatego że "nakarmił pierwszą czakrę".
a ja mam inne pytanie bo moze głupie ale - te wszystkie techniki co tu opisujecie, uziemienie, siedzenie na ziemi, bose nogi itd. to ile czasu zajmuje żeby coś poczuć? bo jak to ma trwać miesiącami to nie ma szans, za mało czasu. czy to daje jakiś efekt szybko?
Wracając do pytania Runologa o sny - u mnie to wygląda tak: sny ktore są "sygnałem" z ciała mają inną jakość niż zwykłe przetwarzanie. Trudno to opisać ale są jakby bardziej nasycone, bardziej pamiętane przez długi czas po przebudzeniu i często wracają wariantami. zwykłe przetwarzanie sny rozpadają sie po kilku godzinach. Nie mówię że to naukowy wskaźnik, ale po czasie zaczyna się rozróżniać. Przynajmniej u mnie tak
czytam ten wątek od dłuższego czasu i troszke się gubię w tej dyskusji, przepraszam. Chciałam zapytać coś bardziej podstawowego - bo rozumiem że zazdrość to muladhara, ale czy ta zazdrość o konkretną osobę i zazdrość "w ogóle" o życie innych to jest to samo? Bo ja mam bardziej to drugie, takie ogólne poczucie że inni maja łatwiej i nie chodzi mi o jedną konkretną osobę. Czy to w ogóle pasuje do tego co tu opisujecie? 🙁
To co Nastka teraz napisała to jest ciekawe. Bo ja miałam obie wersje i faktycznie różnie je czułam w ciele. Ta spersonalizowana - no, jest gdzieś wyżej, w klatce, w gardle. Ta rozmyta o której pisze Kometkaa - ta jest niżej, bardziej w brzuchu i nogach. Czy ktoś jeszce tak to lokalizuje? bo może to jest właśnie wskazówka gdzie dana emocja naprawdę siedzi.
ale jak to tak lokalizujac, to cozy nie jest tak ze kazdy to czuje inaczej?, bo tuta dużo mowimy ze muladhara = dolna czesc ciała ale moze nie u każdego tak jest. czy sa jakies badania albo chociaz wiecej obserwacji ludzi na ten temat czy to jest stale?
no ale Niedziela51 to samo mozna powiedzieć o psychologii 50 lat temu. każda wiedza zaczyna od obserwacji i opisów, nie? nie bronię tu żadnego dogmatu ale wydaje mi się że zbiorowe zbieranie doświadczeń to coś jednak, nawet jak nie ma za tym badań.
Właśnie i mam wrażenie że ta dyskusja kręci się teraz wokół pytania "czy to jest prawdziwa wiedza" zamiast wokół tematu wątku. Może warto wrócić do sedna bo Kometkaa zadała naprawdę konkretne pytanie. Ta rozmyta zazdrość bez adresata - jak z nią pracować, skoro nie ma konkretnej osoby wobec której można by świadomie puścić emocję?
ok ale to pytanie Wozki jest wlasnie moje - jak w ogóle pracować z tą rozmytą zazdrością skoro nie wiem na co ją nakierować? bo jak mam konkretną osobę to mogę sobie wyobrazić że "puszczam" tę osobę albo coś. ale jak to jest takie mgłowe, że po prostu czuję że wszyscy mają lepiej a ja nie mam nic, to nie wiem od czego zacząć
