no właśnie, chciałem dokończyć tę myśl. bo jak mówiłem, mamy dwie warstwy: wrażliwość człowieka i energię miejsca jako taką. i pytanie jest takie - czy da sie wogóle mierzyc tę drugą bez pierwszej? tzn. czy jest jakiś sposób żeby powiedzieć "to miejsce MA energię" niezależnie od tego kto tam stoi i co czuje?
siatka Hartmanna to radiestezja. to jest rownie dobrze zweryfikowane co horoskopy. przepraszam ale nie moge tego zostawic bez komentarza
to jest uczciwe co Wieslaw pisze, chociaż rozumiem że to frustrujące dla osób które coś czują i chcą to jakoś nazwać. mnie bardziej ciekawi ta kwestia rytmów dobowych bo to wydaje mi się bardziej sprawdzalne. rano to rano dla każdego, nie?
rytmy dobowe to jest temat który łączy medycynę tradycyjną z ezoteryką w bardzo konkretny sposób. w tradycji wedyjskiej godziny są przypisane do poszczególnych tattw, czyli żywiołów, i to jest bardzo precyzyjny system. ziemia dominuje rano, woda w południe, ogień o zachodzie. te żywioły bezpośrednio korespondują z czakrami. czakra podstawy to ziemia, więc rano powinna być najbardziej dostępna do pracy.
pora dnia i miejsce to dwie różne warstwy ale przenikają się. miejsce ma swoją własną nutę, a pora dnia moduluje jak ta nuta brzmi. medytacja uziemiająca rano w miejscu ktore ma silną energię ziemi to jakby dwukrotne wzmocnienie tej samej częstotliwości. ale uwaga - nie zawze więcej znaczy lepiej. można się przetransportować tak mocno że reszta czakr zostaje w tyle.
o matko, to teraz się boję, że moje codzienne ćwiczenia przy drzewie mnie zbyt uziemią 😀 ale na serio - jak rozpoznać że to za dużo. czy są jakieś sygnały fizyczne?
wracam do kwestii miejsc sakralnych, bo to mnie nurtuje. Kometka wcześniej pisała o skumulowanym polu zbiorowej praktyki. mam pytanie - czy takie miejsca można "przepełnić". tzn. czy jeśli za dużo ludzi medytuje w jednym miejscu albo przynosi tam swoje problemy energetyczne, to czy to miejsce moze się "zmęczyć" albo zmienić jakość? 🙁
to wyjaśnia czemu popularne "magiczne" miejsca z internetu czasem są rozczarowujące kiedy się tam jedzie. wszysko już tam było i wróciło i wymieszało się. a jakieś spokojne nieznane miejsce w lesie potrafi być bardziej wyraźne.
mam pytanie trochę z innej strony - co z miejscami do ktorych sie czuje przyciaganie ale nie ma tam nic specjalnego? znaczy żadna historia, nie kościół, nie las, po prostu jakiś zakątek w mieście, konkretny skwer albo nawet kąt w budynku. czy to tez jest energia terytorialna czy to jest raczej coś osobistego?
a wracając do tego co Ninogniewa napisała o śladzie własnych wcześniejszych żyć - to troche mnie zatrzymało., bo ja akurat nie wierze jakoś bardzo mocno w reinkarnację, ale to przyciąganie do konkretnego zakątka mam. stoje tam i jest... inaczej. nie wiem jak to opisać. czy to musi być reinkarnacja czy może być coś innego?
nie musi być reinkarnacja. miejsce moze nosić twój ślad z tego życia, coś co tam przeżyłeś i nie domknąłeś. albo po prostu geometria energetyczna tego miejsca pasuje do twojej własnej częstotliwości czakry podstawy - wtedy czujesz się "w domu" bez żadnego mistycznego wyjaśnienia. to jak dwa kamienie stroikowe ktore zaczynają brzmieć razem. ale powiedz mi - czy to przyciąganie jest spokojne, czy ma w sobie jakiś niepokój?
ten wątek z rytmami dobowymi ktury Cecylka zaczęła jest według mnie najciekawszy w całej tej dyskusji i trochę szkoda, że poszedł w stronę nadmiernego uziemienia, bo zostało kilka rzeczy niedomówionych. jeśli tatwy zmieniają się w ciągu dnia i modulują to jak miejsce "działa" - to co z nocą? noc to wogole inna kategoria czy jest jakiś żywioł który wtedy dominuje?
to jest właśnie odpowiedź na coś czego nie rozumiałam od dawna. robiłam medytacje nocne w lesie i zawsze wychodziłam z nich z takim dziwnym poczuciem że przestaję wiedzieć gdzie kończę się "ja" a zaczyna się przestrzeń. myślałam że coś robię źle. a to po prostu eter.
chcę tu dorzucić jedno zastrzeżenie do tej dyskusji o porach dnia - bo mam wrażenie że mówimy o rytmach jakby były takie same dla każdego miejsca geograficznego, a to nie jest prawda. tatwy w systemie wedyjskim były opisywane dla konkretnego pasa klimatycznego i dlugosci dnia. u nas w Polsce latem świt jest o czwartej rano, zimą o ósmej. to nie jest ta sama "rano". więc zanim ktoś zacznie ściśle stosować ten system, warto by się zastanowić czy i jak go dostosować do szerokości geograficznej, bo inaczej możemy operować na schemacie który do nas poprostu nie pasuje.
