Chciałam poruszyć temat, który od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie, a mianowicie związek między czakrami a przywiązaniem do konkretnych miejsc. Pracuję z ludźmi w bioenergoterapii i coraz częściej zauważam, że pewne miejsca na ziemi dosłownie "trzymają" energię czakry podstawy. Mam na myśli takie miejsca, do których człowiek wraca, czuje się tam zakorzeniony, spokojny, albo odwrotnie - miejsca które go odpychają i powodują rozregulowanie dolnych czakr. Czy ktoś z was ma doświadczenia z czymś takim? Interesuje mnie też to, czy ta energia zmienia się w ciągu doby - tzn. czy rano inaczej odczuwa się dane miejsce niż wieczorem. Bo ja zauważam u siebie i u pacjentów wyraźne różnice poranne i wieczorne, szczególnie jeśli chodzi o czakrę podstawy i sakralną.
Temat jak najbardziej na miejscu, chociaż od razu zaznaczę że pojęcie "energii terytorialnej" to już trochę nasze własne, forumowe nazewnictwo które nie ma jednego źródła w tradycji. W tantryzmie mówi się raczej o pranie miejsca, w taoizmie o chi terenu. Ale esencja jest podobna. Co do rytmów dobowych - to jest bardzo dobrze udokumentowane nawet poza ezoteryczną tradycją. Przynajmniej w podejściu bioenergoterapeutycznym mówi się o tym, że ciało ma inne "okna" aktywności dla poszczególnych ośrodków energetycznych. Czakra podstawy jest silniejsza wczesnym rankiem i późnym wieczorem, sakralna aktywuje się bardziej około południa. Ale to są tendencje, nie reguły żelazne.
Hm. Zanim wejdziemy w rytmy dobowe to bym się zatrzymał przy tym "przywiązaniu do miejsca". Bo tu mieszamy hyba dwie rzeczy - jedno to psychologiczne przywiązanie do znajomego otoczenia, drugie to jakaś obiektywna energia miejsca. Skąd wiadomo że jedno to nie po prostu drugie. Wracacię do babcinego ogrodu i czujecie spokój - to moze być pamięć, skojarzenia, a nie żadna czakra podstawy. Nie mówię że to niemożliwe, pytam tylko skąd pewność.
O matko, właśnie to czego szukałam! Ja mam dokładnie takie coś z jednym miejscem koło lasu niedaleko domu. Za każdym razem jak tam idę to czuje jakieś mocne mrowienie w okolicach brzucha i kręgosłupa, nogi jakby cięższe. Czytałam że to moze być czakra podstawy która "odpowiada" na energię ziemi, ale nie byłam pewna czy dobrze to interpretuję. Czy to może oznaczać że to miejsce mi służy czy raczej powinnam go unikać?
Mrowienie samo w sobie nic nie mówi, kochana. Może być objawem aktywacji i dobrego rezonansu z miejscem, ale moze też być sygnałem przeciążenia lub zakłócenia. Kluczowe jest to co dzieje się po wizycie w tym miejscu - jesteś spokojniejsza, bardziej uziemiona, masz wiecej energii? Czy może roztrzęsiona, zmęczona, rozbita? To jest lepszy wskaźnik niż samo mrowienie w trakcie.
ech, a czy to nie jest troche tak ze po prostu jak jestemy zmeczeni to wszysko czujemy inaczej? mrowienie, ciezar nog, to moze byc po prostu zmeczenie fizyczne. przepraszam ze sie wtrącam ale ta interpretacja "energetyczna" kazdego odczucia fizycznego troche mnie zastanawia
Ja mam pytanie do Ninogniewy właściwie - wspomniałaś o rytmach dobowych w bioenergoterapii. 🙂 Czy jest jakiś konkretny system który opisuje te okna aktywności dla każdej czakry? Bo słyszałam różne wersje i nie wiem której ufać. Jedni mówią że czakra serca jest najaktywniejsza o świcie, inni że w południe, i tak dalej.
Dobra, to przy okazji pytanie - co z miejscami ktore mają złą sławę? Takie gdzie ludzie niezależnie od siebie zgłaszają niepokój, zły sen, dziwne odczucia. Z jednej strony można to tłumaczyć sugestią i efektem placebo, z drugiej - jeśli teren geologicznie ma jakieś anomalie (wody gruntowe, złoża minerałów, linie tektoniczne) to czy to może realnie wpływać na czakry? Ktoś miał doświadczenie z takim miejscem?
Miejsca mają pamięć. To jest dla mnie oczywiste po latach pracy. Ziemia zapisuje emocje i zdarzenia tak jak wosk zapisuje odcisk palca. Czakra podstawy jest tym ośrodkiem który jako pierwszy "odczytuje" tę pamięć, bo jest najbliżej ziemi energetycznie. Dlatego wrażliwe osoby wchodzą do opuszczonego domu i czują ciężar bez żadnej wiedzy o historii miejsca.
No ale Kometko, "miejsca mają pamięć" to piękne zdanie ale co ono konkretnie znaczy? Pamięć to proces biologiczny, neurochemiczny. Co miałoby "pamiętać" kawałek ziemi? To chyba metafora, nie dosłowny opis mechanizmu?
Przepraszam, może głupie pytanie, ale czy można w takim razie "oczyścić" miejsce ktore ma złą energię? I czy to w ogóle pomaga na dłużej, czy po jakimś czasie wraca? 🙁 Bo czytałam o różnych metodach ale nie wiem od czego zacząć jeśli chodzi o takie miejsce we własnym domu.
Oczyszczanie miejsca to osobny temat na osobny wątek ale powiem tyle - w kontekście czakr i energii terytorialnej ważniejsze jest najpierw zrozumienie czy miejsce wogole wymaga oczyszczenia, czy może wymaga czegoś innego. czasem miejsce nie jest "złe", jest tylko nasycone energią innego rodzaju niż ta, ktora służy aktualnie żyjącym tam ludziom. To subtelna różnica, ale w praktyce bardzo ważna
no dobra ale jak w praktyce rozpoznac ze miejsce jest "złe" a nie po prostu ze my sie zle czujemy? bo jak dla mnie to brzmi jak troche koliste rozumowanie - czuje sie źle w danym miejscu, wiec miejsce ma zla energie, a skad wiem ze ma zla energie? bo sie zle czuje. to jest chyba za proste żeby miało sens?
no dobra, ale ta metoda z obserwacją rytmu to wymaga chyba sporej systematyczności, nie? bo żeby wyłapać czy to ja czy miejsce, trzeba odwiedzać to samo miejsce regularnie, o różnych porach, i jesze prowadzić jakieś notatki. większość ludzi tak nie robi, więc skąd mają wiedzieć czy ich odczucia są powtarzalne
ojej, dzienniczek! to brzmi jak zadanie domowe 😀 ale właściwie ma sens, bo sama nie pamiętam dokładnie co czułam przy poprzednich wizytach w tym miejscu, tylko ogólnie ze "różnie". moze by warto zacząć, chociażby na kartce 🙁
okej, to rozumiem. ale mam pytanie do tej metody - mówisz że różne osoby powinny reagować podobnie jeśli problem jest w miejscu. ale skąd wziąć te "różne osoby"? nie każdy ma kogoś kogo może zabrać ze sobą i kto będzie to obserwował uczciwie
pytanie Kminki jest całkiem praktyczne. w zasadzie wystarczy poczytać relacje innych o tym samym miejscu, jeśli jest jakos znane lokalnie. niekoniecznie muszą być to relacje z kontekstu energetycznego, bo nawet "to miejsce jest dziwne" albo "dzieci tam nie chodzą" albo "psy nie wchodzą" to już jakiś materiał do analizy
psy i dzieci to zly przyklad bo one reaguja na tony i zapachy ktorych my nie slyszymy i nie czujemy. to nie jest dowod na energie miejsca, to jest dowod ze maja inny zakres percepcji sensorycznej
ojejku, no właśne, Bronisia trafia w sedno. spór "energia czy fizyka" jest trochę jałowy bo to może być jedno i to samo tylko opisane innym językiem. mnie bardziej interesuje co sie wtedy dzieje z czakrą podstawy - czy ona reaguje na te bodźce fizyczne czy na coś innego
wracając do rytmów dobowych, bo to mnie bardzo interesuje - Ninogniewa wspominała o oknach aktywności. ja próbowałam medytować w tym samym miejscu w ogrodzie rano i wieczorem i faktycznie inaczej to czuję. rano jakby więcej skupienia i spokoju, wieczorem bardziej "gęsto", trudniej mi utrzymać myśl. czy to moze być właśnie to?
ja mam inne doświadczenie z miejscami i chcę je tu dorzucić, bo moze ktoś rozpozna co to było. kiedyś byłam w starym kościele na wsi i przy wejściu poczułam takie nagłe cofnięcie energii w kierunku klatki piersiowej - jakby coś ciągnęło do środka. serce czakra? czy to w ogóle ma sens?
miejsca sakralne często mają bardzo wyraźną energię czakry serca ale też korony, w zależności od tradycji i od tego jak długo i jak intensywnie były używane do praktyki zbiorowej. to co opisujesz może być kontaktem z tym skumulowanym polem. "cofnięcie" to często sposób w jaki układ energetyczny kalibruje się do nowego środowiska
przepraszam, że wchodzę w to co Zodiakla pisze ale ja miałam podobnie w jednym miejscu koło wody. takie jakby ssanie, ale nie bałam się, było przyjemne. i właśnie nie wiedziałam co to jest - czakra serca czy może sakralna. jak wogole odróżnić skąd pochodzi to odczucie
a skąd wiadomo czy energia wchodzi czy wychodzi? dla mnie to brzmi jak coś czego nie da sie sprawdzić, mówię szczerze
okej ale czy jest jakiś sposób żeby sie tego nauczyć bez latania do bioenergoterapeuty? bo rozumiem że kursy i sesje są drogie i nie każdy może sobie na to pozwolić
jest. regularna medytacja na uziemienie i rozwijanie wrażliwości na własne ciało. nie musisz czuć od razu czakr jako takich - wystarczy że zaczniesz notować gdzie i jak czujesz napięcie, cieplo, mrowienie w codziennych sytuacjach. to jest ten sam rodzaj uważności, tylko najpierw trenujesz go na sobie, zanim zaczniesz odnosić do przestrzeni
słuchajcie, czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że mieszamy dwie rzeczy. jedna to indywidualna wrażliwość i to jak ona sie zmienia w ciagu doby, a druga to faktyczna "energia" miejsca jako coś stałego. te dwie rzeczy wchodzą w interakcję, no, ale żeby to rozsupłać to chyba trzeba by najpierw zdefiniować co rozumiemy przez "energię terytorialną"
