Polaryska, haha tak, masz racje ze troche odeszlysmy. Ale szczerze? Ta rozmowa wlasnie mi pomaga bo zaczelam myslec o tym inaczej. Juz nie szukam prostej odpowiedzi "ktora czakra jest winna", bardziej rozumiem ze to jest wzorzec. I ze musze pewnie pogadac z kims na zywo, niekoniecznie tylko medytowac
Wanessa, to brzmi jak dobry krok naprzod. chyba, bo wiesz, ta zmiana myslenia - z "ktora czakra jest winna" na "to jest wzorzec" - to jest wlasnie to o co chodzi w sensownej pracy z energia. Nie chodzi o naprawienie jednej czesci, jakby to byl uszkodzony kran. Chodzi o zrozumienie jak sie poruszasz przez relacje. I tak, rozmowa z kimsc w realu jest pewnie najlepsza nastepna odpowiedzia na twoje pytanie.
Lunella, mam pytanie bo troche utknelem na tym co wczesniej mowilec o wzorcach. Czy w pracy z czakrami w ogole da sie wyizoloawc te tendencje do kontrolowania, znaczy - czy da sie powiedziec "to jest manipura, to jest muladhara" i nad tym konkretnie pracowac? Czy to jest zawsze bardziej holistyczne i trzeba patrzec na caly system? 😛
Mam wrazenie ze ta cala dyskusja o mapach i terenach jest ciekawa, ale troche odchodzi od tego co Wanessa miala na mysli. Ona pytala bardziej o praktykee - co zrobic z ta tendencja, jak ja rozpoznac u siebie. I zamiast tego gadamy o epistemologii czakr haha. Nic zle, ale moze sie skupmy?
Otyla ma racje, ale ta meta-dyskusja tez nie jest bez powodu. Bo jesli nie wiemy CO robimy kiedy "pracujemy z czakrami", to mozemy sie sobie medytowac przez pol roku i nic sie nie zmieni. Albo gorzej - zmieni sie ale nie wiemy co to spowodowalo. Precyzja w przekazie energii jak to Wanessa w tytule sformulowala to wlasnie jest to pytanie. Jak przekazac cos precyzyjnie jesli nie wiesz do czego to idzie.
No tak, Emilek, o to mi wlasnie chodzilo jak to pisalam. Ze ta precyzja - nie wiem jak to powiedziec - ze chcialabym pracowac nad soba ale nie chce "strzelic" w zly cel. Boje sie ze zrobie cos co np. wzmocni moja muladhare i bede sie czula bezpieczniej, ale ta kontrola w relacji i tak zostanie, tylko bedzie inaczej uzasadniona 🙁
Wanessa, to jest bardzo dojrzale spostrzezenie i naprawde rzadko spotykam je u kogos kto dopiero zaczyna te prace. przynajmniej u mnie, ten strach ze "wzmocnie cos nie to" jest legitymizowany. Dlatego mowimy o intencji na poczatku sesji albo medytacji - nie jako o zaklecia, ale jako o nadaniu kierunku uwadze. Jesli wchodzisz w prace z intencja "chce zrozumiec skad sie bierze moja potrzeba kontroli" to jest inny rodzaj uwaagi niz "chce sie czuc silniejsza". Cel ksztaltuje co wyplynie.
a niech to, O, to brzmi bardzo uchwytnie. Bardziej niz sie spodziewalam haha. Czyli to nie musi byc jakis specjalny rytueal z kadzidlami i tak dalej?
Sluchajcie, to co Bogumil mowi jest sensowne, ale mnie ciekawi czy ktos tu mial realne doswiadczenie z tym rozpoznawaniem tendencji kontrolujacych przez prace z czakrami - nie na poziomie teorii tylko: zrobilam to i to i zorientowalam sie, zobaczyam cos. Bo ta rozmowa jest bardzo filozoficzna i to ciekawe, ale brakuje mi tego co "ludzkie" w tym wszystkim.
Polaryska, no ja moge cos powiedziec. opisywalam juz wczesniej ze czulam napeicie w brzuchu przy kontakcie z konkretna osoba i zaczelam sie temu przyglacac przez medytacje. szczerze mówiąc, i wiesz co zobaczyam? Ze to napiecie bylo nie dlatego ze sie tej osoby boje, tylko ze sie boje ze ona mnie oceni i ze wypadne slabo. I ta chec kontrolowania sytuacji wlasnie z tego wynikala - nie z dominacji tylko z niepewnosci. tego bym sama nie nazwala bez tego skupienia sie na ciele.
Almandynka, ale jak to odroznic - ze to jest twoje odkrycie a nie po prostu to co chcielas zobaczyc? Bo mozna sobie wmowic co sie chce podczas medytacji. Nie mowie ze tak bylo u ciebie, ale to jest moje pytanie ogolnie do tej metody 😉
Almandynka, to co mowisz brzmi przekonujaco wlasnie przez to ze bylo niekomfortowe. Taka zasada w kazdej pracy nad soba - jesli wynik ci sie podoba za bardzo, to moze cos omijasz. To nie jest regula absolutna ale jako kryterium "czy to naprawde praca" calkiem niezle dziala.
No i tu Almandynka dotknela czegos waznego - ze to bylo niekomfortowe. trudno powiedzieć, bo jak sie medytujesz i wychodzi cos ladnego i przyjemnego, to mozesz to sobie po prostu wmowic. ale jak wychodzi cos co cie uwiera, co nie pasuje do obrazu siebie jaki masz... to juz jest trudniejsze do sfabrykowania. Choc nadal nie jest dowodem ze to "prawda obiektywna". ale moze i nie o to chodzi? 🙂
Kasjan zadal pytanie ktore brzmi sceptycznie, ale tak naprawde jest bardzo celne. może się mylę, mapa nie musi byc prawdziwa zeby byc uzyteczna. kompas magnetyczny nie "wie" gdzie jest polnoc, a i tak dziala. Pytanie jest czy system czakr jest dobrym kompasem do tej konkretnej pracy, tzn. do rozpoznawania wzorcow kontrolujacych. I tu mam mieszane odczucia
no popatrz, emilek, a mozesz powiedziec co masz na mysli przez te mieszane odczucia? Bo to mnie wlasnie interesuje - czy ta mapa jest dobra akurat do TEGO co ja chce zrobic, nie do jakies ogolnej pracy z soba. tak przy okazji, pytam bo naprawde nie wiem, nie szukam potwierdzenia tylko faktycznie nie wiem 🙂
To uczciwe pytanie i odpowiem szczerze: system czakr jest moim zdaniem dobrym punktem wejscia jesli ktos jest wzrokowcem albo kinestykiem, bo daje lokalizacje w ciele. Ta tendencja kontrolowania partnera - bardzo czesto ma swoje echo w manipurze albo w anahata, ale tez w gardle, wiesz? Bo kontrolowanie moze wynikac z potrzeby bezpieczenstwa, z braku zaufania, albo z trudnosci z wyrazaniem siebie. Trzy rozne zrodla, trzy rozne centra. I dlatego ta mapa moze sie przydac - jako pytanie: gdzie to siedzi u ciebie? 😛
o, to jest praktyczne. Dzieki Lunella. Mam pytanie troche z boku: czy ta metoda z lokalizacja napiecia dziala tez retroaktywnie? Tzn. jak juz sytuacja minely i probujesz ja odtworzyc w glowie, a nie jestes w niej na zywo?
Zaraz zaraz. Bodyscan po fakcie to jest po prostu reminiscencja somatyczna, to ma nazwe w psychologii i nie ma tu zadnej energii ani czakr. nie mowie ze to nie dziala, mowie ze musimy byc precyzyjni w tym co robimy. Jak ktos idzie do psychologa i robi to samo cwiczenie, to nie nazywa tego praca z manipura.
No to wychodzi ze to narzedzie interpretacyjne, nie deskryptywne. tak czy siak, czakry nie opisuja czegos co tam jest, tylko daja ci jezyk do gadania o tym co czujesz. I to jest no tak, ale wtedy nie mow mi ze energia jest zablokowana. Mow mi ze "w jezyku czakr mozemy to nazwac zablokowaniem manipury". To sa rozne twierdzenia 🙂
Hej, no Kasjan ma racje w sensie scislosci, ale mnie sie wydaje ze jak jestesz w srodku tej pracy, to takie rozroznienie jest troche akademickie. Jakbym miala przerywac sobie medytacje i myslec "ale czy to jest energia czy tylko jezyk" to bym nic nie zrobiala. Chyba trzeba sie zdecydowac czy wchodzisz w ta ramke czy nie, i jak wchodzisz to na chwile dajesz jej troche kredytu? 🙁
Almandynka, to jest ten sam argument co "nie analizuj snu podczas snu bo sie obudzisz". i cos w tym jest. Ale po sesji juz mozna sie zastanowic. Problem jest kiedy ktos nie rozroznia poziomu wykonania od poziomu interpretacji i traktuje wszystko jako fakt
kurcze, sluchajcie, ja sie zastanawiam czy ta dyskusja o tym co jest realnie a co jest jezykiem... czy ona mi cos daje w kontekscie mojego pytania? Tzn. mnie chodzi o to ze nie chce wzmocnic przypadkowo czegos czego nie chce wzmacniac. i to jest praktyczny problem niezaleznie od tego czy czakry sa "prawdziwe" czy sa mapa.
Wanessa ma racje i wracam do jej pytania. Z praktycznego punktu widzenia: jesli boisz sie ze wzmocnisz zly aspekt, to wlasnie intencja na poczatku pracy jest po to. Nie jako zaklecie tylko jako ustawienie uwagi - "chce zrozumiec skad pochodzi ta potrzeba kontroli, nie wzmocnic jej". To jest koniec rozterki. Reszte robi proces.
Dobra mam pytanie ktore mnie nurtuje od jakichs pol godziny: czy ta potrzeba kontrolowania partnera to zawsze jest cos negatywnego? Pytam bo sama tez mam tendencje do checenia sie ze wszystkim i zastanawiam sie czy to zawsze jest zly objaw czzy moze czasem jest okej?
Gosiunia, to akurat. U mnie to byl wlasnie ten kaliber, bo to sie zaczelo od malych rzeczy a pozniej okazalo sie ze sledze gdzie jedzie. przynajmniej tak to widzę, i wtedy juz wiedzialam ze cos jest nie tak, nie z nim, tylko ze mna. I to bylo to odkrycie z tej medytacji o ktorym mowilam
ależ, almandynka mowi o czym waznym - o momencie gdy ktos zauwaza ze granica juz dawno zostala przekroczona ale nie wie kiedy dokladnie. I to jest chyba sedno tego watku, bo Wanessa pytala o to jak rozpoznac taka tendencje u siebie, zanim to sie stanie juz duzym problemem. i tu czakry moga byc przydatne wlasnie jako system wczesnego wykrywania, a nie kary po fakcie.
Dobra ale wracajac do tego co powiedzial Emilek - ten moment rozpoznania ze cos sie dzieje, to jak to wlasciwie wyglada w praktyce? Bo Almandynka mowila ze sledzi gdzie jedzie i wtedy dotarlo. u mnie tak jest, ale to juz byl koniec, nie poczatek. Wanessa pytalas o to jak to zlapac wczesniej. I mnie tez to interesuje, bo sam nie wiem czy rozpoznalbym to u siebie.
