oho, no i tu jest sedno, bo to co opisuje Azuryt to nie jest lenistwo czy brak dyscypliny, to jest dosłownie oderwanie od dołu. Bez zakorzenionych niższych czakr - muladhary, a potem sakrali - manipura działa jak silnik bez hamulców. I żadna medytacja "na górze" tego nie naprawi, bo problem leży gdzie indziej. Słyszałam to od bioenergoterapeutki której ufam i sama to potem poczułam na własnym ciele.
to mi przypomina taki stary spór czy mapa to terytorium. czakry to może być mapa, psychologia to inna mapa, obie opisują to samo miejsce tylko innymi znaczkami. pytanie które z narzędzi lepiej pomaga konkretnej osobie, nie które jest "prawdziwe"
ojejku ojej, dokładnie to chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu, ale Polelum ujął to lepiej niż bym to zrobiła. mapa to nie terytorium. i przestańmy wreszcie walczyć o to która mapa jest właściwa, bo to nie o to tu chodzi 😉
Zostając przy tym co powiedziała Azuryt o tym strachu podczas urlopu - to jest moim zdaniem ważniejszy sygnał niż cokolwiek innego w tej dyskusji. może się mylę, bo ten strach to jest komunikat. pytanie czego konkretnie się bałaś? że odkryjesz że jesteś pusta? że nic nie ma? czy coś innego?
chba obu tych rzeczy naraz. i jeszcze tego że jak zatrzymam się to okaże sie ze inni też się zatrzymają i przestaną mnie potrzebować. jakby moja wartość była tylko w robieniu rzeczy dla innych i dowożeniu wyników. to głupie jak to piszę na głos
to nie jest głupie. to jest właśnie ta energia manipury która pożera - nie buduje, tylko pochłania. mnie się to kojarzy z ogniem który nie ma drewna i zaczyna palić własny dom. i właśnie dlatego pojawia się ten brak głodu fizycznego który ktoś wcześniej opisał, bo ogień dosłownie nie ma czym się karmić z zewnątrz
i to jest coś co chcę żeby zostało w tym wątku na zawsze jeśli mogę. tak przy okazji, nie jako złota rada, tylko jako świadectwo. ciało najpierw. bez tego żadna praca energetyczna nie ma sensu, bo nie ma na czym stać. to jest fundament dosłownie i w przenośni.
Wcinam się na chwilę,
to jest dość trafny opis ale brakuje mi w nim wymiaru woli. bo manipura to nie jest tylko metabolizm czy trawienie, to jest centrum decyzji o sobie. i kiedy ta decyzja jest oddana na zewnątrz - karierze, ocenom innych, targetom - to czakra jest jakby "wynajęta" cudzemu projektowi. i zużywa się na to zamiast na własne życie 🙂
spoko ale czy w takim razie same ćwiczenia oddechowe na manipurę mogą cokolwiek zmienić? pytam bo czytałem że pranajama na poziomie pępka ma pobudzać tą czakrę, ale jeśli ona jest PRZESTEROWANA to chba ostatnią rzeczą którą chcemy jest jej dalsze pobudzanie, nie?
No nie wiem, właśnie uświadomiłam sobie że przez ostatnie 3 tygodnie robiłam dokładnie odwrotnie bo gdzieś przeczytałam o "aktywacji słonecznego splotu". czy to mogło pogorszyć sprawę zamiast pomóc?? 😮
rety, to pytanie Hazel_L jest w sumie kluczowe dla całej tej rozmowy. nadmiar i niedobór energii w czakrze bywają nie do odróżnienia od zewnątrz, bo objaw jest ten sam, ale mechanizm odwrotny. przy niedoborze manipury człowiek działa z lęku że coś straci. przy nadmiarze - z przymusu który nie zna celu. jedno pali dom bo musi, drugie bo nie wie że jest inaczej
o rany, no właśnie, i tu jest pułapka bo większość poradników czakrowych mówi "słaba manipura, pobudź" albo "silna manipura, wzmocnij". prawie nikt nie mówi "sprawdź najpierw czy to w ogóle brak czy może przekierowanie". a przekierowanie jest zupełnie innym problemem i wymaga innego podejścia
a skąd w ogole wiadomo ze jest "przekierowanie" a nie po prostu duzo pracy i ambiycji? bo mam wrazenie ze te opisy pasuja do kazdego kto troche za bardzo angauje sie w prace. czy nie naduzywamy troche tych pojec?
słyszę Trzmielinę i rozumiem skąd to idzie, ale chcę zapytać - czy jedno wyklucza drugie? sama byłam w tym miejscu i miałam terapeutę i pracę z czakrami równolegle. jedno nie zastępuje drugiego. to nie jest konkurs który system "wygrywa"
ojejciu kochana, trzmielina ma rację w jednym konkretnym miejscu. chyba, ten brak łaknienia o którym pisze Glozka00 na początku i który potem Inwokacja potwierdziła z własnego doświadczenia - to nie jest tylko "energia manipury". to jest informacja z ciała której nie wolno ignorować i odkładać na "zrównoważę czakrę i będzie ok". ciało mówi pierwsze
no dobra, zatrzymajmy się chwilę na tym braku głodu bo chyba za szybko to przeszłyśmy. tak mi się wydaje, u mnie to nie było tak że w ogóle nie jadłam, poprostu jedzenie stało się czynnością, nie doznaniem. coś tam wchodziło, byle starczyło na działanie. i to trwało długo zanim w ogóle zauważyłam że coś jest nie tak 😉
ojejejej, u mnie podobnie było. i co ciekawe nie czułam głodu ale jak gdzieś trafiłam na coś naprawdę dobrego do jedzenia to jadłam. więc to nie było że ciało nie chciało, to było jakby ciało było na standby jeśli chodzi o te wszystkie zwykłe sygnały. czy to coś mówi o tej manipurze czy to już oddzielna sprawa? 🙂
to brzmi dokładnie jak moj tata szczerze. swoją drogą, od lat tak działa, jedzenie to dla niego paliwo nie przyjemnosc, i zawsze myslalam ze on po prostu taki jest. a tu sie okazuje ze moze to cos wiecej? nie wiem czy on by w ogole chcial o tym rozmawiac w takich katergoriach ale ta obserwacja jest
ojejciu, hmm, to co mówi Sabcia to jest ciekawe bo wskazuje że to morze być wzorzec utrwalony przez lata a nie jakiś nagły blok energetyczny. i tu mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy to w ogóle da się przepracować u kogoś kto sam nie czuje że coś jest nie tak?
no i proszę, ale czy kamienie nie mogą jakoś pomóc bez wiedzy osoby? bo czytałam że citrin działa na manipure i można go np. podarowac albo miec w domu i to i tak wpływa na pole energetyczne wszystkich wokół? czy to nieprawda 😀
no no, trochę chcę wrócić do tego co Inwokacja mówiła o własnym doświadczeniu i co potem urwała. bo padło że zmiana przyszła kiedy przestała cokolwiek robić z czakrami - a to jest zdanie które wisi w tym wątku bez rozwinięcia. co to znaczy "przestała robić"? poddała się pracy energetycznej? skupiła się na ciele? na czymś innym?
to jest naprawdę piękne co mówi Inwokacja i jednocześnie chyba najtrudniejsza rzecz do zrobienia dla kogoś kto jest w tym napędzie. o ile dobrze rozumiem, bo jak masz listę rzeczy do zrobienia z czakrami to chociaż coś robisz, masz poczucie kontroli. nic nierobieniw to brzmi jak kapitulacja 😛
no i właśnie tu jest sedno tego co Glozka napisała - praca z czakrami staje się kolejnym punktem na liście. i to jest coś co widzę u bardzo wielu osób które do mnie piszą. mają już: medytacje, dziennik, kamienie, afirmacje, pranajamę, i nadal pytają "co jeszcze mogę zrobić". i ja wtedy myślę - a może to "robienie" jest częścią problemu?
ale przecz jak ktos pracuje z czakrami to nie powinien robic cwiczen? to po co w ogole te wszystkie techniki jesli mamy "nic nie robic"? troche to brzmi jak sprzecznosc
jest różnica między "nic nie robię" a "nie wymuszam". moim zdaniem, rzeka płynie bez wysiłku i to nie znaczy że się nie porusza. wy chcecie ciągle pchać wodę pod górę i potem jesteście zdziwieni że jesteście zmęczeni 😛
kurcze, ta metafora z rzeką to brzmi pięknie ale chciałabym się upewnić że dobrze rozumiem. bo jeśli mam obsesję na punkcie kariery i ta obsesja mnie niszczy, to "pozwolić rzece płynąć" znaczy po prostu... przestać się starać? bo to brzmi jakby rozwiązaniem miał być brak działania w pracy, a nie wiem czy o to chodzi 🙂
