Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chciałam to wrzucić tutaj, bo może ktoś miał podobnie. Mam koleżankę, która jest totalnie pochłonięta pracą - dosłownie żyje karierą, po nocach siedzi, w weekendy sprawdza maile, rozmawia tylko o robocie. I to nie jest tak że jej to daje radość, ona po prostu nie może inaczej, jakby coś ją pchało. Zaczęłam się zastanawiać czy to może mieć związek z czakrami - konkretnie z manipurą albo z korą. Bo ta obsesja na punkcie kariery to chyba nie jest zdrowe, a skoro ciało energetyczne reaguje na wszystko, to musi być tu jakiś blok. I teraz dopiero doszło do mnie: ona praktycznie nie je, tzn. je mało i byle co, kanapka tu, kawa tam. Czy nieodpowiednie odżywianie może blokować czakry i nakręcać tę obsesję? Bo to jakby błędne koło.
Ciekawy trop, ale od razu powiedzę że trochę mieszasz różne poziomy. Manipura owszem, odpowiada za wolę, ambicję i ego, więc przy karieromanstwie faktycznie często jest rozchybotana albo nadaktywna, nie zablokowana. Zablokowana manipura to raczej brak pewności siebie, wycofanie. A nadaktywna to właśnie to co opisujesz: napęd nie do zatrzymania, poczucie że wartość = praca. Co do jedzenia - jest powiązanie, ale nie takie proste jak "mało jesz = blok". Możesz rozwinąć jak ona je? Bo np. pomijanie śniadań a podjadanie wieczorem to coś innego niż jedzenie tylko raz dziennie.
O, właśnie o to chciałam zapytać! Bo ja zawsze słyszałam że manipura to żołądek i trzustka i że jedzenie BEZPOŚREDNIO na nią wpływa. czyli jak ktoś się głodzi albo je chaotycznie to ta czakra dostaje "sygnał" że nie ma bezpieczeństwa i zaczyna się spinać, tak? I z tej obronnej reakcji robi się ta obsesja na kontrolę i osiągnięcia? Czy dobrze to rozumiem?
a niech to, dodam coś od siebie bo widze że wątek idzie w stronę samej manipury, a tu może być więcej warstw. przy obsesji kariery warto spojrzeć też na czakrę podstawy, muladharę. Jeżeli ktoś w dzieciństwie nie miał poczucia stabilności, bezpieczeństwa materialnego, to muldhara jest niedożywiona i cały system energetyczny szuka zastępczego "zakotwiczenia" - i wtedy właśnie praca, pieniądze, status stają się tym fałszywym fundamentem. Manipura odpala się na maksa żeby ten brak przykryć. Dieta tutaj to dodatkowy czynnik, ale korzenie mogą leżeć dużo głębiej.
Pytanie czy w ogóle diagnozowanie czakr bez żadnego przygotowania ma sens, bo wiele osób wyczytuje coś w internecie i potem przypisuje sobie albo innym "bloki" na prawo i lewo. Nie mówię że to niemożliwe, ale trochę ostrożności nie zaszkodzi. A co do diety i czakr - jest dużo sprzecznych informacji. Jedni mówią że czerwone jedzenie karmi muladharę, żółte manipurę itd. a inni że to w ogóle nie ma znaczenia i liczy się samo myślenie o jedzeniu, intencja. Ktoś tu wie jak to naprawdę jest?
Powiem wam jedno. Przez lata obserwowałem jak ciało i energia rozmawiają ze sobą bez słów. Człowiek który nie karmi ciała - nie karmi też swojej obecności w materii. Czakra podstawy to zakorzenienie w fizyczności, a jeśli ktoś traktuje jedzenie jak zawadę jak stratę czasu, to wysyła sygnał: "nie jestem tu". I wtedy cała reszta idzie w górę, w głowę, w ambicję, w myśl. Manipura i ajna płoną, a muladhara i sakralna są zimne. To jest klasyczny wzorzec u ludzi kariery.
Mam pytanie bo nie bardzo rozumiem - jeśli ktoś jest "w głowie" i nie dba o ciało to czemu akurat manipura ma płonąć? Manipura to nie jest czakra serca ani głowy, więc logika trochę mi tu nie gra. Pytam szczerze, bo nie znam się na tym dobrze, ale ten opis brzmi jakby każda czakra mogła oznaczać wszystko w zależności od kontekstu 😉
A co z tą dietą konkretnie? Bo czytałam że jak sie posci to czakry się oczyszczają i chciałam spróbować, ale teraz nie wiem czy to nie zrobi odwrotnego efektu i jeszcze bardziej nakręci tę energię w górę. Ktoś pościł i co z tego miał? 😀
Wracając do koleżanki - bo mi zależy żeby coś jej podpowiedzieć, nie na głos oczywiście - czy jest coś co mogłaby zrobić sama, bez wiedzy o czakrach, żeby chociaż trochę rozluźnić ten napęd? Myślę o jakimś kamieniu, kolorze, zapachu, cokolwiek co da się zaproponować niepostrzeżenie 😀
To jest akurat coś na co mogę odpowiedzieć. Przy nadaktywnej manipurze i poczuciu pędu poleca się złocień, tygrysi kamień albo citrin, ale nie po to żeby "naprawić" czakrę, tylko żeby wprowadzić więcej uziemienia i równowagi. Ważne jest też żeby taka osoba w ogóle zwolniła na tyle żeby zjeść porządny posiłek - i to nie przy biurku. Samo siedzenie przy stole, bez telefonu, przez 20 minut, to już jest praca z muladharą. Nie musisz jej tłumaczyć nic o czakrach.
Wchodzę w ten temat bo mnie też to dotyczy, chociaż w inny sposób. nie wiem, nie chodzi o koleżankę tylko o mnie. Od kilku miesięcy jestem totalnie nakręcona na pracę, mam poczucie że jak nie osiągnę tyle i tyle to wszystko się posypie. I rzeczywiście prawie nie jem, zapominam po prostu. Czytam ten wątek i mam ciarki. Ale jak odróżnić że to jest problem czakrowy a nie po prostu wypalenie albo lęk?
ha, wypalenie i lęk też mają swój wymiar energetyczny. tak przy okazji, one nie stoją obok czakr, one są ich wyrazem w języku psychiki. Nie musisz wybierać między jednym a drugim. pytanie głębsze brzmi: od kiedy tak jest i czy czujesz że to TY tak chcesz, czy to jakiś głos który cię do tego pogania?
Okej, a wracając do tego co napisała Azuryt - bo to ważne - ten głos który pędzi, to ja znam z własnego doświadczenia, tylko u mnie to było krótsze. Jak długo już tak masz? Bo jeśli miesiącami nie jesz normalnie i jeszcze ten napęd, to serio, to już brzmi jak wypalenie w środku procesu, nie po nim.
To ma bardzo głęboki sens. Kiedy tożsamość zaszywa się w działaniu, a nie w byciu, każda przerwa staje się zagrożeniem istnienia. To nie jest obsesja kariery jako taka, to jest ucieczka od pustki. I żadna czakra nie wypełni tej pustki sama z siebie, dopóki się jej nie zobaczy.
No tak, ładnie powiedziane, ale za tym idzie pytanie praktyczne - co z tym robić na co dzień, żeby choć trochę rozluźnić ten uścisk. szczerze mówiąc, bo filozofia filozofią, ale człowiek wstaje rano i znowu jest to samo, ta sama maszyna w głowie. Czy jest jakaś konkretna praktyka przy tym typie bloku, coś z muladharą albo z samą manipurą? Nie pytam o cuda, pytam o coś do zastosowania 🙂
Jasne ale czy to nie jest zwykła porada psychologiczna ubrana w język czakr? Bo "wróć do ciała", "jedz świadomie" to coś co każdy terapeuta powie. Nie mówię że zła porada, pytam szczerze - co tu jest konkretnie ezoterycznego, czego terapia nie pokrywa
Ja tam nie wiem za wiele o czakrach ale to co napisała Azuryt brzmi dla mnie po ludzku jak klasyczny syndrom oszusta nałożony na pracoholizm. i szczerze nie wiem czy kamień albo czakra tu pomoże. może tak, morze nie ale czy ktoś tu w ogóle powiedział jej żeby porozmawiała z kimś na żywo?
hmm, hej, doceniam że pytasz, ale nie szukam tu terapeuty, szukam spojrzenia z innej strony. przynajmiej u mnie, wiem że to są dwie różne rzeczy i chcę obu. Nie jedno zamiast drugiego
Mnie w tym wątku najbardziej uderza coś co już ktoś zahaczył - ten brak jedzenia. Bo to nie jest tylko "zapominam zjeść bo jestem zajęta". Przy mocnym bloku w manipurze ludzie czasem dosłownie nie czują głodu fizycznego bo ta czakra jest tak nakręcona na ogień sprawczości że zagłusza sygnały ciała. Miałam tak przez kilka miesięcy, naprawdę przestałam czuć głód.
To jest ważna obserwacja, ale chcę dodać jedno zastrzeżenie. Brak łaknienia to jest objaw który morze mieć wiele przyczyn i nie zawsze jest to "czakra pochłania energię". Czasem to jest czysto hormonalne, kortyzol przy chronicznym stresie dosłownie tłumi oś głodu. Jedno i drugie morze być prawdziwe jednocześnie, ale nie wpadajmy w pułapkę że wszystko jest energetyczne i nie ma co sprawdzać u lekarza.
I tego właśnie szukałam w tym wątku - żeby ktoś to powiedział. jak by nie patrzeć, dziękuję Oskar99. Bo ja się trochę boję jak czytam że "czakra pochłonęła głód" i nikt nie mówi - hej, może sprawdź sobie tarczycę albo poziom żelaza 😛
No dobra, nikt tu nie mówi żeby nie iść do lekarza, tylko że można patrzeć na to z więcej niż jednej strony. Nie trzeba tego rozdzielać tak ostro. Mam wrażenie że co jakiś czas w tym wątku ktoś wyskakuje z "a może jednak doktor" jakby to było coś odkrywczego. Wiadomo że doktor, ale tu rozmawiamy o czymś innym i to też jest sensowna rozmowa.
Wiem że to może być off-topic ale mam podobną koleżankę i zastanawiam się - czy da się w ogóle pomóc komuś z zewnątrz, energetycznie, bez jego wiedzy? Tzn. czy można np. nosić przy sobie intencję żeby ktoś bliski się uziemił? Bo ona też by się śmiała jak Glozka pisze o swojej.
ojoj, ale czy to nie znaczy że np. modlitwa za kogoś też jest zła? bo niby też wysyłasz energię bez pytania? nie rozumiem gdzie jest granica
Modlitwa to nie to samo co interwencja energetyczna. W modlitwie oddajesz intencję wyżej i prosisz, a nie decydujesz. To inna jakość działania. Ale wracając do sedna tego wątku - i do Azuryt - ta pustka o której pisałaś, to jest naprawdę kluczowy trop. Pytanie co było pierwsze: kariera jako wypełniacz pustki, czy coś w strukturze energetycznej sprawiło że ta pustka tak się pogłębiła.
ta pustka o której pisałaś, to jest naprawdę kluczowy trop. Pytanie jest takie - czy kiedykolwiek próbowałaś po prostu usiąść i nic nie robić, bez żadnej techniki, bez afirmacji, bez skanowania czakr. Tylko tak. I co się wtedy pojawia? 🙂
próbowałam raz, na urlopie. Siedziałam i po dosłownie 5 minutach zaczęłam planować kolejny projekt w głowie. Nie byłam w stanie zatrzymać tej maszynerii. I wiesz co, to mnie przestraszyło bardziej niż cokolwiek innego w tym wątku.
