dodam do tego co Trzygłow mówi - bo to ma bezpośredni związek z tym brakiem głodu który Glozka opisała. kiedy praca staje się tożsamością, ciało staje się tylko wehikułem. i wtedy właśnie znikają te zwykłe sygnały. głód, zmęczenie, chęć na kontakt z ludźmi. wszystko to jest "nieefektywne" z perspektywy tej wewnętrznej misji
ojaj, kornelia to jest bardzo trafne słowo - wehikuł. że tak powiem, tak właśnie to wtedy czułam. ciało miało mnie dowozić do pracy i z pracy, nie było dla mnie. i ten brak głodu o którym mówiłam to nie było anoreksja ani nic w tym stylu, to było właśnie to - jedzenie nie mieściło się w tej narracji o sobie 🙁
no nie, glozka a jak to było kiedy w końcu zaczęłaś to zauważać? bo włanie zastanawiam się - to był jakiś konkretny moment, coś się stało, czy po prostu powoli? bo czytam cały ten wątek i mam wrażenie że sama trochę w czymś podobnym jestem i nie wiem czy "zauważam" to dopiero teraz czy sobie wmawiam 😀
No i tu jest pies pogrzebany, . to zdanie z tymi urodzinami to mnie uderzyło. bo ja tak właśnie myśle ostatnio o wszystkim. czy to produktywne, czy ma sens, czy to inwestycja w coś. i właśnie mi dotarło że nawet na randkach tak myśle. czy to jest ten znak że manipura jest przekierowana czy po prostu jestem bardzo zajęta?
słuchajcie, nie chcę być tą osobą co zawsze studzi ale mam jedno konkretne pytanie do Glozki - ten brak głodu, ile to trwało zanim w ogóle poszłaś do kogoś to sprawdzić? do lekarza, dietetyka, kogokolwiek z zewnątrz? bo widzę że rozmawiamy dużo o czakrach i o mechaniźmie, ale nie padło czy to zostało skonsultowane medycznie 🙂
rok. no. to jest właśnie to o czym mówiłam wcześniej w wątku - że kiedy wchodzimy w tryb "to czakrowy problem" możemy czekać za długo. jeśli o mnie chodzi, dobrze że no dobrze wyszło, ale mogło nie wyjść
Trzmielina ma rację i nie zamierzam tego podważać. ale chcę dodać jedną rzecz - Glozka nie powiedziała że zamiast lekarza poszła do czakr. ona po prostu długo nie rozpoznawała że jest problem. i to jest inny błąd, niekoniecznie związany z podejściem ezoterycznym
czyli rozumiem że ten mechanizm ignorowania ciała to jest jakby niezależny od tego czy ktos wierzy w czakry czy nie? bo to troche zmienia obraz sytuacji. w sumie, chodzi bardziej o to ze obsesja na punkcie kariery sama w sobie odcina od sygnałow ciała, a czakry to tylko jeden ze sposobow na to spojrzenie?
to co Pelagiusza napisała na końcu mnie trochę zatrzymało - że czakra to barometr, nie wentyl. no ale, bo ja wchodzę w ten temat z zewnątrz i przez całą dyskusję miałem wrażenie że ludzie tu próbują "naprawić" manipurę i żeby kariera przestała być obsesją. a jeśli ona tylko pokazuje że coś jest nie tak, to co wtedy w ogóle się naprawia? ciało? myślenie? jedno i drugie?
A ja jednak inaczej. i tu wrócę do tego co Glozka opisała z tym brakiem głodu, bo to jest dla mnie kluczowe w tym wątku. nie jadła bo nie miała kiedy, czy nie jadła bo ciało przestało wysyłać sygnały? bo to są zupełnie różne rzeczy. i ta różnica mówi dużo o tym ile już trwał ten stan zanim ktokolwiek to zauważył
ojej no, glozka, ale to jest przerażające trochę. to znaczy że możesz być w tym stanie i w ogóle tego nie wiedzieć? bo ja ostatnio mam tak że jem byle co i byle kiedy i tłumaczę sobie że poprostu jestem zajęta, ale czytam to co napisałaś i zaczynam się zastanawiać czy to nie jest włanie to samo. jak odróżnić "jestem zajęta" od "ciało odcięło sygnały"?
ojej, serio? Nie kupuję tego. trzmielina mówi to co powinna powiedzieć i dobrze, że to mówi. tak myślę, dodam tylko jedno - sama obserwacja własnych nawyków przez kilka dni też dużo mówi. nie chodzi o prowadzenie dziennika jedzenia, ale o zwykłe zatrzymanie się i zapytanie siebie: kiedy ostatnio jadłam dlatego że chciałam jeść, a nie dlatego że musiałam. to pytanie jest proste a odpowiedź potrafi być dość nieprzyjemna
