a to ci dopiero, mam taką obserwację i nie wiem czy to tylko moje odczucie, ale zastanawiam się nad ludźmi którzy jakby nie mają własnego zdania, zawsze się dopasowują do otoczenia, zmiennią zdanie w zależności od tego z kim rozmawiają. Tacy kameleonowie. Mam koleżankę która przy jednej grupie jest romantyczna i subtelna, przy innej ostro gada i klnie i ogólnie to dwie inne osoby. I teraz moje pytanie, bo dużo czytałam o czakrach, czy taka chameleoniczność to może być kwestia jakiejś konkretnej czakry? Coś z centrum energetycznym, które odpowiada za tożsamość? Bo mi się wydaje że to musi być widoczne na poziomie energetycznym 😀
Zdecydowanie czakra splotu słonecznego, trzecia czakra, Manipura. Ona odpowiada za poczucie własnego ja, silę woli, tożsamość. Jak jest zaburzona albo słaba to człowiek nie wie kim jest i wchłania energie i wzorce od innych jak gąbka. Widziałam to nieraz, osoby bez wyraźnej Manipury to właśnie takie osoby które nie wiedzą czego chcą i stają się odbiciem innych.
Nie przesadzajmy. To że ktoś dostosowuje zachowanie do sytuacji to jest zupełnie normalna cecha ludzka, ma nawet swoją nazwę w psychologii. moim zdaniem, nie każde zachowanie trzeba od razu tłumaczyć zaburzeniem czakry. Może ta koleżanka po prostu jest elastyczna społecznie albo nie czuje się pewnie w każdym towarzystwie, to bywa z różnych powodów.
No ale Andromeda, elastycznosc elastycznoscią a tu chodzi chyba o cos innego. Bo jak ktoś zmienia sie totalnie, wartosci, postawy, styl bycia, to to juz nie jest "dostosowanie". Ja bym raczej patrzyła tez na czakrę serca, Anahata, bo tam siedzi kwestia granic. Jak ktoś nie potrafi utrzymac granicy miedzy soba a drugim człowiekiem, to jego energia i ta drugiej osoby sie mieszają. I właśnie stad ten kameleonizm wedlug mnie.
Chcę tu dopowiedzieć jedną rzecz, bo widzę że idzie w stronę przypisywania jednej czakry do jednego problemu i to jest duże uproszczenie. Czakry nie działają w oderwaniu od siebie, to jest system naczyń połączonych. Owszem, Manipura jest kluczowa dla poczucia tożsamości, ale jak ktoś ma słabe granice, to często problem zaczyna się niżej, przy Muladharze, czyli czakrze korzenia. Brak zakorzenienia sprawia że człowiek nie wie gdzie jest jego środek ciężkości i wtedy faktycznie może zbierać wzorce od innych jak antena 😛
Sorki że wpadam tak nagle, bo nie za bardzo rozumiem, co to znaczy że czakra jest zaburzona? Czy to widać jakoś z zewnątrz, czy tylko się to czuje? Bo czytam i mi się zdaje że rozumiem ale nie do końca 🙂
o rany, ciekawy wątek. Zapisuję sobie, bo mam podobne pytanie od dłuższego czasu. Mnie zastanawia coś innego, mianowicie czy taki kameleon świadomie to robi czy to jest mimowolne? Bo jeśli mimowolne, to faktycznie brzmi jak coś energetycznego. A jeśli świadome, no to już bardziej psychologia niż czakry.
Podejrzewam że w większości przypadków to jest mimowolne. jak by nie patrzeć, tacy ludzie sami często nie wiedzą że tak robią. Rozmawiałam z kimś takim kiedyś i ona była szczerze zdziwiona kiedy zwróciłam jej uwagę. Powiedziała że po prostu stara się być miła dla wszystkich. Ale miła a totalna zmiana osobowości to dwie różne rzeczy.
No tak ale Andromeda, nie ma sprzecznosci miedzy psychologia a energetyką. swoją drogą, trauma z dzieciństwa WLASNIE wpisuje sie w czakry, zwłaszcza nizsze. Wiec mozna jednoczesnie powiedziec ze to mechanizm obronny i ze to zaburzona Muladhara, to jest to samo tylko innym jezykiem. Nie rozumiem dlaczego to trzeba przeciwstawiać.
Ciekawe zestawienie. Mam pytanie do bardziej doświadczonych, bo temat mnie zaciekawił. Czy istnieje jakaś tradycja wschodnia, hinduska albo buddyjska, która wprost opisuje coś takiego jak "pusta czakra" albo czakra bez zakotwiczenia własnego ja? Bo to co opisujecie brzmi jakby taki człowiek miał energetyczną dziurę w centrum tożsamości i wypełniał ją energią innych.
Pojęcie "pustej czakry" nie istnieje wprost w klasycznej tradycji, ale w tantrycznym rozumieniu Manipury mówi się o czakrze nieukształtowanej albo niedojrzałej, co jest bliskie temu co tu opisujecie. tak myślę, co do meritum wątku, ja bym jednak popatrzyła na to trochę inaczej. Chameleoniczność jako wzorzec energetyczny to nie tyle brak energii w jakiejś czakrze, co raczej brak granicy między warstwami ciała subtelnego, między własnym polem a polem zewnętrznym. To może być kwestia aury, nie stricte czakr. Człowiek z przepuszczalną aurą po prostu wchłania wzorce otoczenia jak gąbka, bez żadnej filtracji.
Właśnie to zmęczenie jest kluczowym sygnałem. tak mi się wydaje, jak ktoś jest typowym empatem bez granic, dosłownie bierze na siebie energie wszystkich wokół, to po każdym spotkaniu towarzyskim jest wyprany. To nie jest kwestia introwertyzmu, to jest konkretny problem energetyczny. Widziałam wiele takich osób i zawsze jest to połączenie słabej Manipury i właśnie tej przepuszczalnej granicy auralnej o której mówi Nefrytka.
no nie, ojej, czytam ten wątek i mam pytanie które może być troche z boku, ale czy taka osoba-kameleon może nieświadomie brać czyjas energię, tzn. czy to działa w dwie strony? Bo jeśli ona bierze wzorce od innych, to czy jednocześnie oddaje coś swojego tym innym?
Bardzo dziękuję wszystkim za te odpowiedzi, czytam i uczę się. mam podobne pytanie do Jaspisowej, zastanawiam się czy taka osoba jest bardziej narażona na czyjeś energetyczne wpływy, tzn. czy ktoś mógłby to wykorzystać, nawet nie świadomie? 🙁
Interesujące pytanie Przylaszczki, choć nieco inne od głównego tematu. Z tego co obserwuję, osoby bez wyraźnego centrum tozsamosci są faktycznie bardziej podatne na wpływy innych, i to nie tylko energetyczne. Silne osobowości w ich otoczeniu niejako naturalnie wciągają je w swój krag. Czy to jest "branie energii" w sensie dosłownym, to już kwestia interpretacji, ale mechanizm społeczny jest ewidentny.
oho, dobra, przepraszam że znowu pytam, bo to pewnie głupie pytanie, ale... ta koleżanka Cesarzownej, ona sama wie że tak robi? Bo czytam i mi się zdaje że chodzi o kogoś kto to robi nieświadomie, ale nie jestem pewna. I to zmęczenie po spotkaniach to ona sama zgłasza, czy to Cesarzowna tak widzi z zewnątrz? 🙁
Tego akurat nie łykam. ona sama mi mówiła że jest zmęczona, tak, ale nie łączyła tego z tym że przybiera różne oblicza przy różnych osobach. że tak powiem, to ja to obserwuję z zewnątrz. Sama mówi że "stara się być miła", tak jak Ircia pisała. Ale ja widzę że to nie jest tylko bycie miłą, to jest dosłownie stawanie się inną osobą. Z moją mamą jest poważna i tradycyjna, z moją koleżanką-imprezową jest rozśmieszona i wyluzowana, z moim chłopakiem rozmawia o filmach tak jakby od zawsze to kochała. I to jest płynne, naturalne, jakby nie było w środku żadnego rdzenia 🙂
To co pisze Cesarzowna62 jest bardzo charakterystyczne właśnie. To nie jest tylko zmiana tonu czy doboru słów, bo to robimy wszyscy. Tu chodzi o zmienianie wartości i zainteresowań na bieżąco. Ciekawa jestem, Wala.x albo Nefrytka, czy w pracy z czakrami da się w ogóle jakoś zmierzyć gdzie jest granica między elastycznością a tym brakiem rdzenia? Bo nie mam pojęcia jak to rozróżnić w praktyce.
ojej no, to bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Różnica jest według mnie w tym, skąd pochodzi zmiana. Elastyczna osoba zmienia formę, ale jej centrum zostaje na miejscu, jej wartości, jej poczucie co jest dla niej ważne, zostają stabilne. Kameleon, o którym tu piszecie, zmienia też treść, nie tylko formę. I to właśnie sugeruje że Manipura nie ma czego trzymać, jest jak pusty garnek. Ale Fasolka_W, żeby faktycznie to ocenić, to trzeba by widzieć osobę w kilku kontekstach przez dłuższy czas, bo jednorazowa obserwacja może zmylić.
Ja bym tu jednak powiedziała jeszcze jedno, bo ten wątek z przepuszczalną aurą który zaczęła Nefrytka jest ważniejszy niż się zdaje. Bo ta przepuszczalność działa jak sito w dwie strony, wchodzi i wychodzi. Więc odpowiadając pośrednio na pytanie Jaspisowej, tak, taka osoba oddaje coś swojego, ale nie celowo. Oddaje energię żeby "zapłacić" za wzorzec który przejmuje. To jest taka mimowolna wymiana.
Na to pytanie Jaspisowej nie odpowiem wprost tak albo nie, bo to zależy od wielu czynników. chyba, osoba z mocną, uziemioną aurą tego nie poczuje lub poczuje bardzo mało. natomiast ktoś kto sam ma słabe granice energetyczne, morze rzeczywiście czuć dziwne rozmycie w towarzystwie takiego kameleona. Mam z tym praktyczne doświadczenie i kilka osób mi to potwierdzało, że po spotkaniu z taką osobą mają wrażenie jakiegoś... rozchwiania, trudno to inaczej nazwać.
Przychodzę bo uważam że przekazywanie ludziom że ich znajomi "wysysają energię" bez żadnej podstawy może im realnie zaszkodzić w relacjach. To nie jest niewinne. Ale nie będę tego ciągnąć, każdy ma prawo do swojej interpretacji 😀
no no, no dobra ale wracajac do glownego pytania bo trochę nam sie to rozjeżdza, Cesarzowna62 pytala o to czy mozna WZMOCNIĆ granice energetyczne tej koleżanki. Nefrytka, Krokusik92 bo wy chyba macie najwieksze doswiadczenie, jest jakiś konkretny sposób pracy z Manipurą przy takim problemie? Medytacja, kamienie, rytuał? Pytam bo sama mam bliską osobę z podobnym wzorcem i szukam czegoś praktycznego.
Praca z Manipurą przy takim wzorcu jest możliwa, ale powiem szczerze że nie jest to kwestia jednej medytacji ani jednego kamienia. Żółty cytryn albo tygrysie oko mogą wspierać, ale to jest wsparcie, nie rozwiązanie. Klucz jest w tym żeby osoba sama zaczęła identyfikować swoje preferencje, upodobania, poglądy, i to niezależnie od towarzystwa. Małe rzeczy, co lubię jeść, jaki kolor mi się podoba, co uważam za śmieszne. To brzmi banalnie ale właśnie przez takie ćwiczenia buduje się ten rdzeń. Manipura potrzebuje treści żeby mieć co trzymać.
matko, to co pisze Nefrytka bardzo do mnie trafia, z tym budowaniem treści. Bo jak tak myślę o tej koleżance, to ona naprawdę jakby nie miała własnych upodobań, albo jak ją zapytam co lubi, to mówi "różne rzeczy" albo "nie wiem, a ty co lubisz?". Zawsze odbija pytanie. Zawsze. I dopiero teraz łączę to sobie w całość. Tylko że jak jej mam powiedzieć żeby ćwiczyła "co lubię jeść", to ona mnie weźmie za wariatkę 🙂
ojaj, ale Cesarzowna62, ona nie musi wiedzieć że to ćwiczenie energetyczne. Możesz jej po prostu zaproponować wspólny wieczór gdzie każda z was mówi trzy rzeczy których nie znosi i trzy które kocha, bez opcji "nie wiem". Taki zwykły wieczór między przyjaciółkami. To jest coś co siłuje człowieka do zajęcia stanowiska. Ciekawa jestem czy ona w ogóle by potrafiła to zrobić bez zbijania do twoich odpowiedzi.
Wchodzę bo ten wątek mnie ciekawi, ale mam jedno zastrzeżenie. Czy nie robimy tu czegoś problematycznego, tzn. analizujemy czakry kogoś kto o tym nie wie i nie wyraził zgody? Bo ta koleżanka Cesarzownej siedzi tu jako "przypadek do zbadania" a ona w ogóle nie ma głosu. Może by inaczej opisała własne doświadczenie. Nie mówię że dyskusja jest bez wartości, bo generalnie to ciekawy temat, ale jednak trochę mnie to uwiera.
