dobra, cieszę się że Rodochrozyt to wyjaśniła, bo trochę zaczęło mi się wydawać że wątek idzie w stronę "napraw się techniką". tak mi się wydaje, to co opisujesz, ta mieszanina ciepła i strachu, to mi się kojarzy z czymś co widziałem u siebie kiedy wychodziłem z długiego okresu samotności. serce chce ale głowa i splot blokują. to nie jest zepsute, to jest normalny etap. pytanie tylko czy te odczucia fizyczne w klatce nasilają się kiedy jesteś blisko tej osoby czy też jak myślisz o niej z dystansu?
ee, nie chcę przerywać, ale mam głupie pytanie. jak wy w ogóle wiecie która czakra reaguje? znaczy mówicie splot słoneczny, czakra serca, i to brzmi jakbyście to widzieli albo czuli bardzo konkretnie. ja jak się skupiam to czuję może jakiś ucisk ale niewiem czy to "ta" czakra czy poprostu napięcie mięśni. czy da się to jakoś rozróżnić?
cieszę się że Rodochrozyt doprecyzowała, bo naprawdę źle mi się czytało jak ktoś niemal z marszu proponował rytuały zrywania połączeń komuś kto opisał coś co jest chyba po prostu. w każdym razie, .. normalnym lękiem? no i teraz mam pytanie do Magusa89 i do Celtykowatych. czy wy naprawdę wierzycie że taka praca z czakrą cokolwiek zmieni w tej konkretnej sytuacji, czy raczej chodzi o to że ta praktyka daje poczucie sprawczości i trochę uspokaja?
o rany, ja sie wlacze bo Syriana67 pyta o cos co mnie tez dlugo dreczyle. ale wiesz co, mi sie wydaje ze to rozróznienie "prawdziwa energia" kontra "poczucie sprawczosci" to jest troche fałszywa alternatywa. jak medituje i cos czuje, to to czuje. nie wiem czy to czakra czy nerwica ale efekt jest ze sie uspakajam i mam inny dystans do sytuacji. czakry albo nie, efekt jest efektem 🙂
wróćmy na chwilę do konkretnego pytania z początku wątku, bo zgubiłyśmy Rodochrozyt trochę w tej filozofii. pytałaś o to fizyczne odczucie w klatce kiedy myślisz o nowym związku. mam pytanie, czy to odczucie pojawia się też kiedy myślisz o związku w ogóle, abstrakcyjnie, czy tylko w odniesieniu do tej konkretnej osoby?
to zmienia dosyć dużo jeśli chodzi o to od czego zacząć. jak by nie patrzeć, jeśli reakcja jest na konkretną osobę a nie na "związek jako taki", to to nie jest praca z czakrą serca jako taką, to jest bardziej praca z tym co ta osoba wywołuje w tobie. pytanie, czy ta osoba czymś ci przypomina kogoś z przeszłości? nie musisz odpowiadać tutaj publicznie, ale warto się nad tym zastanowić
no właśnie, to co Gebda mówi jest ważne. ja miałam podobną sytuację, ta konkretność reakcji na kogoś a nie na "związek" to jest wskazówka. u mnie to było bardzo wyraźne, że jak myślałam o konkretnym człowieku to dosłownie coś w środku zamierało. i dopiero jak to zaczęłam obserwować i notować to się okazało że on miał podobną energię do kogoś kto mnie wcześniej zranił. czakrowo to była manipura i stare wzorce. ale to wymagało czasu żeby zobaczyć
przepraszam ze znowu wchodzę ale jestem ciekawa, skąd wiedziałaś że to manipura a nie serce? bo jak czytam ten wątek to mam wrażenie że prawie wszystko można przypisać albo do serca albo do splotu słonecznego i nie wiem jak się w tym połapać
auć, a ja bym powiedziała że do tego zestawu trzeba jeszcze dorzucić wisadzię! nieraz jak ktoś ma problem z wejściem w nowy związek to jest też kwestia komunikacji, powiedzenia wprost co czuje, i to jest gardło. taka blokada na powiedzenie tego człowiekowi co się czuje. Rodochrozyt, masz może problem z tym żeby mu powiedzieć że coś czujesz?
Zaraz, zaraz. Nie tak było. o, to jest ważne. ta rozmowa której nie przeprowadziłaś, to jest bardzo konkretny punkt zapalny. to nie jest "problem energetyczny do wyczyszczenia", to jest coś do zrobienia. czy ta rozmowa jest trudna bo się boisz reakcji tej osoby, czy dlatego że sama nie wiesz co chcesz powiedzieć? 🙁
no i właśnie proszę. wyszło że chodzi o konkretną rozmowę której Rodochrozyt się boi. swoją drogą, i to jest absolutnie ludzkie i nie wymaga pracy z żadną czakrą. chociaż rozumiem że praca z ciałem i odczuciami może pomóc się do tej rozmowy przygotować. ale warto nazywać rzeczy po imieniu, nie?
właściwie to Sylka.x ma trochę rację, ale nie do końca. może się mylę, praca z czakrami i ta konkretna rozmowa to nie jest jedno albo drugie. mi kiedyś pomogło właśnie to że przed trudną rozmową zrobiłam krótką medytację na spokój i zakorzenienie, i poszło mi lepiej. nie wiem czy to była czakra czy nie, ale coś mi to dało
ojej, czytam ten wątek i mam ciarki bo to brzmi znajomo. no, ja też mam taką sytuację że chcę powiedzieć coś komuś ważnemu i za każdym razem mi staje w gardle. czy ktoś może polecić jakieś ćwiczenie konkretnie na tę blokadę zanim idzie się na taką rozmowę? niekoniecznie medytacja godzinna, coś krótszego
coś ty, przepraszam że troche z boku ale czy to co Rodochrozyt opisuje, ta blokada w gardel i ściskanie w klace, czy to mogło by byc zwiazane z tym ze jest dopiero po jakims wczesniejszym zwiazku? pytam bo jak ja konczyłam zwiazek to mialm takie fizyczne odczucia przez dlugi czs i zastanawiam sie czy to jest to samo
to jest ważna rzecz którą właśnie napisałaś. to nie jest blokada czakry gardła jako taka, to jest kolejność, najpierw musisz wiedzieć co czujesz, potem możesz to powiedzieć. pytanie do ciebie konkretne, czy jak piszesz tutaj, na forum, anonimowo, to ci łatwiej to układać? bo niektórym pisanie odblokuje to co mówienie blokuje
dobre pytanie Magusa. ja bym do tego dorzuciła jeszcze jedno, bo mnie zastanawia ta sekwencja emocji którą opisujesz. jakoś tak, piszesz że jest mieszanka, ale nie do końca wiem co tam jest. jest strach, okej, jest jakieś pragnienie, ale czy tam jest też złość? bo czasem to ściskanie w klatce to nie jest czakra serca tylko właśnie gniew który nie ma ujścia
no nie, to co Magus napisał o pisaniu jest bardzo celne. jest coś takiego jak journaling właśnie po to, żeby wyciągnąć na wierzch to co się jeszcze nie ułożyło. nie musisz tego wysyłać tej osobie, możesz pisać tylko dla siebie. i często po takim pisaniu to ściskanie trochę odpuszcza, bo energia ma gdzie pójść
ale wracając do mojego pytania z poprzedniegu postu, nie wiem czy mi odpowiedziałaś, czy ten poprzedni zwiazek sie skonczyl dawno? pytam bo moze to jest klucz do tego co teraz czujesz przy nowej osobie i to nie jest bloakda tylko pamiec ciala
ojej ojej, ta "pamięć ciała" którą Dziewanka wspomniała to jest naprawdę coś. ja to nwm jak to działa od strony teorii ale czakra podstawy i sakralna przechowują takie ślady wcześniejszych relacji i zanim serce się otworzy na kogoś nowego to te dwie niższe muszą dostać sygnał że jest bezpiecznie. może dlatego głowa mowi tak a ciało jeszcze nie
to co Celtyk mówi o dolnych czakrach zgadza się z moim doświadczeniem. ja po rozstaniu miałam bardzo długo poczucie niestabilności, jakby grunt mi uciekał pod nogami, i dopiero jak zaczęłam pracować z muladhara to coś się zmieniło w tym jak podchodzę do nowych znajomości. ale Rodochrozyt, powiedz, czy z tą nową osobą czujesz się bezpiecznie fizycznie? mam na myśli, czy on jest spokojny, przewidywalny
to co napisałaś jest bardzo ważne i nie dziwi mnie wcale. jakoś tak, spokój kogoś nowego po trudniejszym doświadczeniu bywa dezorientujący bo system nerwowy jest przyzwyczajony do napięcia i kiedy napięcia nie ma to nie wie co z sobą zrobić. to nie jest problem energetyczny, to jest adaptacja. i tu bym się zatrzymała zanim pójdziemy dalej w rytuały i czakry
no właśnie to co Gebda mówi. i przepraszam że znowu będę tą osobą która studzi entuzjazm ale naprawdę, "spokój kogoś mnie przeraża" to jest sygnał do rozmowy z terapeutą albo chociaż bliską osobą, a nie do medytacji na muladhara. to brzmi jak coś bardzo konkretnego i ludzkiego 😀
ojej ja się trochę zgubiłam w tej dyskusji ale wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Iwetka89 o journalingu. może się mylę, czy jest jakiś konkretny sposób żeby to robić pod kątem czakr? bo ja próbowałam pisać dziennik ale nie wiedziałam jak to kierować żeby to miało sens a nie było tylko "dziś się czułam tak i tak"
to jest ciekawe ćwiczenie, chciałam zapytać o jedno, a jeśli odczucia są w kilku miejscach naraz? bo ja jak myślę o swojej sytuacji to czuję i w gardle i w brzuchu i nie wiem od czego zacząć
troche od innej strony wejde. Rodochrozyt, mam pytanie bo mnie zastanawia jedna rzecz. ta osoba o której mówisz, czy ona wie że ty tak to przeżywasz? bo z tego co czytam to jest dużo pracy z własną głową i ciałem ale ta druga strona w ogóle nie wie że jest taka rozmowa do przeprowadzenia
to czego Rodochrozyt szuka to chyba nie jest odpowiedź na "którą czakrę popracować", tylko odpowiedź na "skąd wiem kiedy jestem gotowa". i to jest ciekawsze pytanie moim zdaniem. bo praca z czakrami może ci dać trochę spokoju i zakorzenienia przed tą rozmową, ale gotowości jako takiej chyba nie da żadna medytacja, gotowość to decyzja
to co Halszeczka napisała siedzi mi w głowie. gotowość to decyzja nie stan. ale jak to w sobie uruchomić? bo brzmi pięknie, tylko że jak siedzę wieczorem i próbuję poczuć że jestem gotowa to jakoś nic takiego nie ma miejsca i ścisk wraca
