Hej, nie wiedziałam gdzie to wrzucić, ale chyba tu będzie najlepiej. jeśli o mnie chodzi, mam taką sytuację, że poznaję ostatnio kogoś nowego i zamiast się cieszyć to czuję jakiś dziwny niepokój, coś jakby ścisk w klatce piersiowej i ciężkość w brzuchu. znajoma mi powiedziała że to morze być kwestia zablokowanej czakry serca albo splotu słonecznego. coś w tym jest? Czy ktoś miał podobnie przed wejściem w nowy związek i czakry miały z tym coś wspólnego?
To co opisujesz z tym ściskiem w klatce i ciężkością brzucha to klasyczne sygnały z czakry serca (anahata) i splotu słonecznego (manipura). Ale zanim zaczniesz od razu coś "odpychać" albo blokować to powiedz - ten niepokój jest bardziej przed nim konkretnie, czy przed samą ideą związku w ogóle? Bo to dość istotna różnica jeśli chodzi o to, gdzie leży problem energetycznie.
Czakra serca po jakimś bolesnym doświadczeniu potrafi się dosłownie "zamknąć" i wtedy każda próba zbliżenia z kimś nowym wywołuje dokładnie to co opisujesz. chyba, to mechanizm obronny, energia próbuje cię chronić. Ale mam pytanie, byłaś wcześniej w trudnym związku, czy raczej to pierwsza poważna relacja?
No nie wiem, ja miałam dokładnie to samo jakiś czas temu! Ten ścisk w klatce to był koszmar, myślałam że coś mi fizycznie dolega. tak na marginesie, robiłam wtedy medytację na czakrę serca z różowym światłem i powiem szczerze że po kilku sesjach coś puściło. Nie wiem czy to przez medytację czy czas ale jednak 🙂
hmm, hm, nie twierdzę ze czakry nie istnieją, ale mam jedno pytanie do tej teorii. Skąd mamy wiedzieć że to "zablokowana czakra" a nie zwykły lęk przed odrzuceniem albo po prostu nerwy, które każdy czuje przed nowym związkiem? Jakoś bez wgłębiania się w czakry większość ludzi przez to przechodzi i jakoś daje radę.
no to właśnie, po trudnym związku to jest prawie pewne że masz coś zaciśnięte w anahata. Serce się broni bo dostało kiedyś w kość. Pytanie co robiłaś po tamtym związku, czy był jakiś czas na przepracowanie tego czy od razu ruszyłaś dalej?
ach, warto na to spojrzeć spokojnie i nie za szybko. Niepokój przed nowym związkiem po trudnych doświadczeniach to jest coś, co ma swój czas. Czakra serca jest o tyle specyficzna, że nie da się jej "naprawić" na siłę, medytacją raz w tygodniu. To jest praca długodystansowa. Czy robiłaś coś w kierunku oczyszczania tej energii po zakończeniu tamtej relacji?
Ojej, nie. ja bym dodała do tego czakrę podstawy, czyli muladhara! Jak nie masz poczucia bezpieczeństwa i zakorzenienia to żadna inna czakra nie zadziała porządnie. Przed nowym związkiem muladhara musi być stabilna, bo inaczej cały system energetyczny idzie w rozsypkę. Polecam kamienie uziemiające, obsydian albo czarny turmalin trzymać przy sobie 🙂
Wybaczcie że się wtrącam, bo moja mama mówi że Saturn w pewnych domach powoduje takie problemy z relacjami
ta niechęc przed nowym związkiem to bywa tez energetyczne "przywiązanie" do poprzedniej osoby, nie zawsze milosne ale emocjonalne. z tego co pamiętam, czakra serca potrafi trzymac energię kogoś jeszcze długo po rozstaniu. robilam kiedys rytuał zrywania powiązań i to naprawdę coś zmienia w takim ogólnym samopoczuciu. Ale to juz trochę inny temat niz sama czakra
To co mówi Prophecyy ma sens, te energetyczne połączenia po dawnych relacjach to rzecz, którą bardzo niedoceniamy. Ja prowadziłam notatki o swoich stanach przed i po pracy z czakrą serca i naprawdę widać różnicę jak się podejdzie do tego metodycznie. Najpierw trzeba sprawdzić czy nie ma "resztek" po poprzedniej relacji zanim w ogóle zacznie się otwierać na coś nowego.
ojejku ojej, hmm nie za bardzo rozumiem jak to działa z tym energetycznym przywiązaniem. jak dla mnie, tzn wiem ze to brzmi logicznie ze cos zostaje po zwiazku ale jak to sie objawia fizycznie? Bo jak mam rozroznic czy to jest zwykla tesknota czy wlasnie ta energia co zostaje
rozumiem, wielu ludzi myśli że czas sam to załatwia i czasem rzeczywiście tak bywa. Ale energetycznie to jest tak, że jeżeli nie ma świadomej pracy z tym, co zostało po starym związku, to czakra serca często zostaje w takim półotwartym stanie, gotowa do zamknięcia przy pierwszym sygnale zagrożenia. Warto zacząć od prostych rzeczy, regularna medytacja z koncentracją na okolicy serca, nawet 10 minut dziennie. I poprostu obserwować co się pojawia.
Dzięki wszystkim za odpowiedzi, naprawdę dużo mi to dało do myślenia. moim zdaniem, zacznę od tej regularnej medytacji o której mówiła Iwetka89 i spróbuję też poczytać o tym zrywaniu połączeń energetycznych. Macie może jakieś konkretne techniki na otwieranie czakry serca które działały u was? Nie chcę od razu robić czegoś skomplikowanego.
Dobra, to może zacznę od tego co mi się wydaje najważniejsze w tym momencie. tak czy siak, głównie chodzi mi o te medytacje z różowym światłem o których pisała Idalka.1, bo to brzmi całkiem przystępnie dla kogoś kto dopiero zaczyna. Tylko niewiem jak długo to robić za jednym razem, bo czytałam że zbyt długa praca z czakrą serca bez przygotowania może wywołać emocjonalne rozchwianie. Mam się bać czy to przesada?
O nie, ja się tak bałam na początku i naprawdę niepotrzebnie! Robiłam może z 15-20 minut i nic złego się nie stało, wręcz przeciwnie. Co najwyżej człowiek może popłakać trochę i to jest chyba jasne, prawda? To znaczy że coś się rusza 🙂
co do tych 15-20 minut to mi sie wydaje ze to okej dla poczatkujacych, ale wolalbym zeby zanim ktos siada do pracy z czakra serca to poswiecil choc chwile na uziemienie, czyli muladhara najpierw. dosłownie kilka oddechow z intencja zakorzenienia. bez tego efekty moga byc nierowne 😉
Przepraszam, że wrócę do pytania które zadałam wcześniej i które trochę zostało bez odpowiedzi, bo Celtyk odpowiedział mi że to nie jest albo-albo, spoko, rozumiem. Ale mam konkretne pytanie do tych którzy pracują z czakrami regularnie. Jak wy sami rozróżniacie czy to jest efekt tej pracy, czy po prostu czas robi swoje i doszłyście do tego naturalnie? Szczerze jestem ciekawa jak to mierzycie.
hej, a ja mam inne pytanie bo troche wypadlem z watku. te energetyczne polaczenia po starym zwiazku ktore tu opisujecie, to sie objawia tylko fizycznie w piersiach czy moga byc tez inne miejsca? bo ja czasem jak mysle o pewnych rzeczach z przeszlosci to czuje cos dziwnego w brzuchu, chyba splot sloneczny jak tu piszecie
Chciałam się odnieść do wątku z medytacją, bo widzę że Rodochrozyt pyta o techniki. że tak powiem, zanim polecę konkretną metodę, chcę zapytać, czy czujesz różnicę między tym niepokojem a na przykład podekscytowaniem? Czasem te dwa stany są energetycznie bardzo podobne i ważne żeby wiedzieć z czym naprawdę pracujesz
to co opisujesz to jest klasyczny objaw blokady anahata w połączeniu z lekko przymkniętą manipurą! Różowe światło pomoże ale do tego koniecznie dodaj różowy kwarc, połóż go na mostek w czasie medytacji i poczujesz różnicę dosłownie po 2-3 sesjach. Ja tak robiłam i efekty były niesamowite, serio polecam każdemu
Mnie z kolei pytanie bo troche nie rozumiem, czy to znaczy ze kamień działa tylko jesli sie w niego wierzy? bo jak ktoś jest sceptyczny to mu nie pomoze? bo moja koleżanka dała mi jakiś kamień i powiedziała żeby go nosić ale nie za bardzo wiem co z tym robić
wracajac do Rodochrozyt i tego co pisze o mieszninie ciepla i strachu, to jest bardzo charakterystyczny stan kiedy serce chce ale cos w srodku hamuje. to nie jest tylko czakra serca, to jest czesto wisadha i manipura razem, bo slowo "nie zasluguje" albo "bedzie znowu bol" siedzi w gardle i w splocie. zrywanie powiazan o ktorym pisalam wczesniej wlasnie na to pomaga, bo usuwa te stare wzorce energetyczne ktore blokuja nowe
czytam ten watek od poczatku i zastanawiam sie, czy ktos tu probował po prostu zwyklej medytacji oddechu bez skupiania sie na zadnej konkretnej czakrze? pytam bo sama nie za bardzo wiem od czego zaczac i troche sie gubie w tych wszystkich nazwach
aha, medytacja oddechu to no dobra ale jak dla mnie zbyt powolna opcja, jak coś czuję mocno i chcę to przepracować to wolę jednak skupić się konkretnie na miejscu które mnie boli. no ale rozumiem że każdy inaczej. Blazenka_75 jak dopiero zaczynasz to medytacja oddechu jest naprawdę dobrym fundamentem, nie pomijaj jej
Serio? Nie kupuję tego. trochę mnie niepokoi w tej rozmowie to że bardzo szybko przeszłyśmy od "mam niepokój przed nowym związkiem" do "zrób rytuał zrywania połączeń i połóż kamień na mostku". przynajmniej u mnie, czy nikt nie bierze pod uwagę że to po prostu może być całkowicie normalna reakcja po trudnym związku i nie wymaga żadnych energetycznych zabiegów? serio pytam, nie złośliwie
Dobrze że to pada. Bo widzę że tutaj dużo rzeczy jest mówione z dużą pewnością i zastanawiam się, a co jeśli Rodochrozyt poprostu potrzebuje trochę czasu i rozmowy z żywym człowiekiem, a nie kolejnej techniki energetycznej? Nie mówię że czakry nie działają, ale nie lubię kiedy wszystko jest tłumaczone przez jeden klucz i do wszystkiego jest jeden gotowy rytuał.
