żeby nie zostawiać was z tym bez odpowiedzi, to tak - jeśli napięcie jest obecne rano zanim pojawi sie konkretna przyczyna, to może być sygnał że system nerwowy jest w trybie czuwania 24/7, a nie tylko reaguje na stresory. w języku czakr można by powiedzieć że ta energia nie ma rytmu, nie odpuszcza w nocy. to nie znaczy że jest "zepsuta", ale że potrzebuje innego rodzaju pracy niż jednorazowa medytacja
okej, to jest uczciwa odpowiedź i chyba sie z tym zgadzam. mam jednak dalej ten problem że jak ktoś mówi "pracuj z czakrą" a nie "pracuj z układem nerwowym" to może przez to omijać realne leczenie bo myśli że robi coś głębszego. ale może to moje uprzedzenie
Heksanka, to uprzedzenie ma podstawy. znam osobiście kilka osób które latami "pracowały z czakrami" zamiast pójść do psychiatry albo psychologa przy stanach lękowych które już były kliniczne. to nie jest abstrakcyjne ryzyko, to sie zdarza. 🙁 dlatego mocno powtarzam że te rzeczy mogą iść razem ale nie powinny się wykluczać
przepraszam że wchodzę z boku ale mam pytanie bo jestem nowa w temacie czakr, czy jest jakiś sposób żeby samemu sprawdzić czy to co czuję to jest na poziomie ktory wymaga specjalisty (lekarza mam na myśli) czy można ćwiczyć samemu? pytam bo nie chcę od razu biec do psychiatry jak może to jest coś mniejszego
boże, a ja mam pytnaie trochę praktyczne bo zgubilam wątek, mówilyscie wcześniej o kamieniach na splot sloneczny - i co, naprawdę działa? bo mam tygrysie oko i niewiem czy to ten kamień czy inny. czy kamien na czakrę to musi byc konkretny czy można uzyć co sie ma?
czytam ten wątek od początku i trochę mi się miesza, chciałabym zapytać o taką podstawową rzecz bo moze to głupie pytanie, ale jak w ogóle wiadomo że to co czujemy w brzuchu to "czakra" a nie zwykły stres fizyczny? bo ja też mam to napięcie i nie wiem jak je kategoryzować
to może troche z innej strony ale czy ktos wiedzial ze w numerologi tez jest coś o leku przed nieznanyum? ostatni czas dużo czytam o liczbach i jest taki motyw ze pewne liczby osobiste wiąże się z trudnoscią w zaufaniu przyszlosci. nie mowię ze to zamiast czakr ale zastanawiam sie czy te systemy sie uzupelniaja jakos czy to oddzielne swaiaty
dobra to sprecyzuje bo chyba nie wyraziłem sie jasno, nie mówię że numerologia zastępuje czakry albo że to to samo. chodzi mi o to że ten lęk przed nieznanym pojawia sie w różnych systemach jako temat i może to coś mówi o tym że to jest głębszy problem energetyczny a nie tylko "mam za dużo kortyzolu". no ale może się mylę, dopiero zaczynam czytać o tych rzeczach
a ja mam takie pytanie do tych którzy medytują regularnie, czy wy tez macie tak że jak zaczynacie skupiać uwagę na obszarze brzucha to napięcie jakby najpierw rośnie zanim zaczyna maleć. bo u mnie tak jest i troszke to zniechęca bo zaczynam ćwiczenie i jest gorzej niż przed
mam pytanie trochę z boku tego co piszecie, czy afirmacje działają na nadaktywną trzecią czakrę? 😀 czytałam że pozytywne zdania wypowiadane przy tej czakrze mogą ją "uciszyć", ale jakos intuicyjnie czuję że jak jestem w środku lęku to żadna afirmacja nie dotrze bo moje ciało jest przekonane że jest niebezpiecznie. czy ktoś miał inne doświadczenia?
to jest ważne co Dola pisze, sekwencja ma znaczenie. nie można "przemówić" do ciała ktore jest w panice, bo ciało w panice nie słucha słów. najpierw coś fizycznego, oddech z wydłużonym wydechem, chodzenie, zimna woda na nadgarstki, cokolwiek co angażuje czucie. a dopiero potem, kiedy jest choć troche spokojniej, można pracować ze słowem albo z intencją
dokładne proporcje to mniej istotne niż sama zasada, wydech dłuższy od wdechu aktywuje gałąź przywspółczulną. może być 4 wdech i 6-8 wydech, może być inaczej, ważne żeby wydech był spokojny i długi a nie forsowany. jeśli zaczniesz sie kręcić w głowie to za szybko
sorki że wracam do kamieni ale nikt mi nie odpowiedział na pytanie o tygrysie oko, działa na splot sloneczny czy nie? bo mam go od dawna i nosie czasem ale nigdy nie wiedziałam że może miec połączenie z lękiem
no właśnie to jest dobra uwaga Mistralia, bo przy nadaktywnej czakrze nie chcesz jej dodatkowo pobudzać. tygrysie oko, hematyt, czarny turmalin, to są te kamienie ktore kojarzone są bardziej z uziemieniem i stabilizowaniem niż z aktywowaniem. cytryn fajny ale raczej jak coś jest za słabe a nie za mocne
dobra a ja mam pytanie które mnie nurtuje od początku tej dyskusji i jakoś nie padło. czy nadaktywna czakra splotu słonecznego to zawsze jest problem z lękiem przed przyszłością, czy może też dawać inne objawy? bo czytam opisy i zastanawiam się czy to co ja mam pasuje do tego obrazu w ogóle, tzn. mam to ściskanie i niepokój ale nie jestem typem który wszystko kontroluje i planuje, a z opisów wynika że to idzie razem
to dobre pytanie i warto to rozróżnić. nadaktywna trzecia czakra nie daje zawsze tego samego obrazu. u jednych to jest wlasnie ten kontrolujący, planujący, przewidujący wszystko typ. u innych to jest bardziej takie rozbieganie, niepokój bez konkretnego obiektu, drażliwość, wrażenie, że coś jest nie tak ale nie wiadomo co. nie musisz być osobą kontrolującą żeby mieć napięcie w tym obszarze
a skąd wiadomo że "obszar" odpowiada tej konkretnej czakrze a nie np. problemom z żołądkiem albo przeponą? serio pytam bo ta lokalizacja anatomicznie to jest miejsce gdzie jest dużo nerwów trzewnych i to tłumaczy doznania fizyczne bez potrzeby czakr. nie atakuję, na prawdę chcę zrozumieć co dodaje koncepcja czakry do tego obrazu
wracam do wątku o snach, bo Wezuwianit pisała że ma te sny o niezdążeniu i chciałam powiedzieć że u mnie się to zmieniło jak zaczęłam robić krótką medytację przed snem, nie długą, dosłownie 5 minut skupienia na oddechu i jakby "odkładania" dnia. 😉 sny dalej się zdarzają ale rzadziej i są mniej intensywne. nie wiem czy to czakra czy co ale coś się zmieniło
ta medytacja to u mnie wygląda tak że kładę się na plecach albo siedzę, nastawiam cichy timer na 5 minut i po prostu oddycham, ale z takim wyobrażeniem że z każdym wydechem odkładam to co się wydarzyło w ciągu dnia, jakby pakuję to w pudełko i odkładam na półkę. nie analizuję, nie rozwiązuję, po prostu odkładam. brzmi banalnie ale naprawdę działa, przynajmiej u mnie
wracam do tego co Kornelia pisała o różnych objawach nadaktywnej trzeciej czakry, bo mnie to bardzo interesuje. napisałaś że u jednych to jest ten kontrolujący typ a u innych rozbieganie bez obiektu. moje pytanie jest takie - czy można mieć oba naraz? bo u mnie jest i planowanie i takie ogólne drżenie wewnętrzne które nie ma konkretnej przyczyny, to by znaczyło że to ta sama czakra czy raczej coś innego?
ojjj, można mieć oba naraz, to nie są wykluczające się wzorce. często wygląda to tak, że za dnia jest to kontrolowanie i planowanie, a wieczorem albo przy zwalnianiu tempa to rozbieganie bez obiektu wychodzi na wierzch. za dnia trzymasz to w ryzach przez aktywność, a jak przestajesz działać to zostaje sam szum. to jedno i to samo, tylko w różnych momentach inaczej się manifestuje
o proszę, no to jest ciekawe co Kornelia mówi, ale mam wrażenie że to samo można by powiedzieć o lęku uogólnionym w sensie zupełnie niezwiązanym z czakrami. za dnia kontrolowanie, wieczorem nakręcanie się, klasyczny GAD. nie mówię że nie ma sensu o tym rozmawiać przez pryzmat czakr, ale czysto z ciekawości - gdzie jest różnica? albo czy wogole jest?
no nie, ale czy nie jest tak troche, że jak ktoś idzie do terapeuty z GAD to dostaje inne narzędzia niż jak pracuje z czakrami? i że jedno niekoniecznie zastępuje drugie? pytam bo mam wrażenie że te dwie ścieżki mogą iść równolegle a nie że trzeba wybierać
ojejej, można zapytać co to znaczy "w złą stronę"? bo domyślam się że chodzi o sytuacje gdy ktoś zamiast iść po pomoc medyczną to kładzie kamień i liczy że to wystarczy, tak?
i to jest ta granica którą warto znać. praca z czakrami, kamienie, medytacja - to są rzeczy ktore możesz robić rownolegle z czymkolwiek innym. nie ma konfliktu. konflikt pojawia sie gdy ktoś mówi "nie idź do lekarza, otwórz czakrę". to jest kiedy zaczyna być niebezpiecznie
mam takie pytanie ktore mi siedzi od jakiegoś czasu, czy nadaktywna trzecia czakra może być czymś co się "dziedziczy" po rodzicach? moja mama jest bardzo kontrolującą osobą, zawsze musiała wiedzieć co będzie i kiedy, i ja mam dokładnie tak samo. to by sugerowało że to jest wzorzec przekazany, nie coś co się po prostu przydarzyło
no wiecie, oo to jest bardzo ciekave co Kornelia pisze, bo ja też mam mamę która sie zawze martwi o wszystko i zawsze myslę że mam to po niej. tylko ze u niej wychodzi bardziej jako gadanie o tym co moze się stac, a u mnie jest ciche, wewnętrzne. czy to może byc ten sam wzorzec tylko inaczej wyrazony?
