Czytam ostatnio różne rzeczy o rytuałach miłosnych i co rusz wraca temat krwi miesięcznej. W jednych źródłach pisze że to najsilniejszy składnik w ogóle, w innych że nie wolno tego ruszać bo to czarna magia. Ktoś mi to ogarnie po ludzku? Bo mam wrażenie że pół internetu mówi „rób" a drugie pół „uciekaj".
Krew miesieczna w magii milosnej to klasyka, nie zadne tabu. W tradycji ludowej u nas w Polsce, w hoodoo, w starych zielnikach europejskich – wszedzie sie to przewija. Mowi sie o tym malo, bo temat jest „niewygodny" spolecznie, ale w samej praktyce magicznej zadnej kontrowersji nie ma. To jedna z najmocniejszych form sygnatury osobistej kobiety.
A jak to sie w ogole stosuje? Bo nie wyobrazam sobie zadnej praktycznej formy.
Przepraszam za pytanie ale chyba musze zapytac – czyli serio kobiety dolewaja tego do kawy mezczyznom?
