dobre pytanie Wegka, mnie tez ciekawi czy to co siedzi w ciele i to co wychodzi w zachowaniu to jedno. bo znam osoby ktore na zewnatrz są spokonje a wewnątrz ciagle nakrecone
to co mówi Wegka o ciągłym martweniu mamy mi przypomniało coś, bo u mnie w domu było podobnie i teraz jak zaczynam zauważać ten wewnętrzny szum to zastanawiam się czy to mój lęk czy jakiś odziedziczony po atmosferze domu. serio trudno odróżnić co jest "moje" a co jest zasiane przez otoczenie
właśnie to rozróżnienie moje/nieswoje to chyba jedna z trudniejszych rzeczy w tej całej pracy ze sobą. czytałam gdzieś że są techniki żeby to sprawdzić, jakieś pytania które się zadaje sobie, ale nie pamiętam co to było konkretnie. ktoś wie?
mam jeszcze jedno pytanie do dyskusji i ciekawa jestem co myślicie - czy ta nadaktywność trzeciej czakry może sie pojawiać tylko w pewnych momentach życia, tak jak fale. bo u mnie jest wyraźnie gorzej przy zmianach, nowa praca, koniec związku, przeprowadzka, i wtedy ten niepokój przed nieznanym jest ogromny, a potem jakoś opada. czy to normalne czy raczej znak że coś jest ciągle nie tak?
aha, fale są absolutnie naturalne i wręcz oczekiwane. zmiany i niepewność to naturalne wyzwalacze dla tej energii, bo splot słoneczny to jest właśnie miejsce gdzie siedzi kwestia kontroli i poczucia bezpieczeństwa. jak życie jest przewidywalne to układ jest spokojniejszy, jak przychodzi zmiana to ta czakra zaczyna "pracować" mocniej. to nie znaczy ze jest uszkodzona, to znaczy, że reaguje na to co się dzieje
no, to co Rezeda pisze o falach mnie bardzo trafia, bo jak teraz patrzę wstecz to wyraźnie widze ze moje najgorsze okresy lęku to zawsze były jakies duze zmiany zyciowe. przeprowadzka do innego miasta, zmiana pracy, koniec zwiazku. i wtedy ten splot słoneczny jakby dosłownie sie zacisnął, takie napięcie w srodku brzucha. a potem jak juz sie wszystko ulozylo to spokój wracal. czy to nie jest troche tak ze ta czakra jest jakby "barometrem" tych zmian?
barometr to ciekawe słowo, Dominika trafnie to ujęła w tym pytaniu o fale. mnie zastanawia cos innego - czy te fale mają jakiś rytm, czy są czysto reaktywne na okoliczności? bo znam osoby które mówią że mają gorsze okresy niezależnie od tego co sie dzieje na zewnątrz, ot tak co jakiś czas wraca ten niepokój bez konkretnego wyzwalacza. to by sugerowało że sama dynamika wewnętrzna czakry ma jakiś własny cykl, niezależny od życia
oj, mam pytanie do Wegki i do Dominiki właściwie, bo obie mówiły o napięciu w brzuchu przy lęku. to napięcie - czy pojawia sie zanim zdajesz sobie sprawę że się boisz, czy dopiero potem? pytam bo to istotna różnica przy pracy z tym obszarem. jeśli ciało reaguje pierwsze to jest inaczej pracować niż gdy to głowa zaczyna i dopiero potem brzuch się napina
u mnie zdecydowanie ciało pierwsze. zanim jeszcze wiem co mnie niepokoi, już mam to ściśnięcie. czasem wstaję rano i od razu jest to napięcie, jeszcze zanim jakaś konkretna myśl. to jest hyba właśnie to co mnie najbardziej wyczerpuje że to przychodzi jak gdyby znikąd i nie ma czego złapać żeby to przepracować
oo to co Dominika mówi o porannym napięciu zanim pojawi sie myśl, to ja mam dokładnie tak samo i długo myslałam ze coś jest ze mną nie tak. a potem gdzies czytałam że to właśnie jest znak że praca z ciałem i z tym obszarem trzeciej czakry ma sens, bo problem siedzi głębiej niż w warstwie myślowej. ale nie wiem czy to prawda czy coś co chciałam usłyszeć 🙂
to napięcie poranne to ja tez znam! u mnie bywa tak, że wieczorem jest względnie okej, zasypiam normalnie, a rano bam, jakby ktoś przestawił przełącznik. i przez pierwsze pół godziny to jest praca żeby w ogóle nie dać sie temu wciągnąć w spiralę. medytacja rano bardzo mi z tym pomaga, takie 10 minut zanim wstanę z łóżka. polecam szczerze jeśli ktoś ma podobnie
mnie teraz ciekawi co Kornelia miała na myśli z tą różnicą w pracy zależnie od tego czy ciało reaguje pierwsze. bo okej, u mnie tez ciało pierwsze, i co z tym zrobić praktycznie. to znaczy jak to zmienić podejście w pracy z tą czakrą jeśli problem nie wychodzi od głowy? no ale zobaczymy co z tego wyjdzie.
