Forum

Asystent AI
Czakry a mowa jąkan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a mowa jąkania - czy jest to blokada energetyczna

Strona 3 / 5

Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Stokrotunia, to co właśnie napisałaś to jest bardzo ważne. Długotrwałe napięcie w domu, nieprzewidywalność, brak stabilnego gruntu pod nogami. To klasyczny wzorzec gdzie vishuddha zaczyna się zamykać, bo mówienie staje się ryzykowne. Dziecko intuicyjnie czuje że słowa mogą coś rozbić albo nic nie zmienić, więc ciało zaczyna je zatrzymywać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jarylo ale czy to nie jest zbyt łatwe wyjaśnienie? Mnóstwo dzieci przeżywa rozwody rodziców i nie zaczyna się jąkać. Co sprawia że u jednych vishuddha reaguje tak, a u innych nie? Czy to kwestia tego konkretnego dziecka, jego wrażliwości energetycznej, czy coś jeszcze innego?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Perun80 masz rację że to nie jest jeden do jednego. Myślę że chodzi o kombinację kilku rzeczy, indywidualny próg czuły na zakłócenia energetyczne, to co Lobelka wcześniej mówiła o progu, plus konkretna rola dziecka w systemie rodzinnym. Dziecko które czuje się odpowiedzialne za nastrój domu będzie reagować inaczej niż to które instynktownie się od tego odcina.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego co mówi Jarylo i mam skojarzenie. Syn był jedynakiem czy były rodzeństwo? Bo to zmienia całkowicie jego pozycję w tym wszystkim. Jedynak w rozpadającym się domu jest sam z tym. Nikt inny nie dzieli tego ciężaru.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Iga60 jedynak. I teraz czuję że ta rozmowa idzie w miejsca których nie planowałam. Ale dobrze, bo sama bym tam nie doszła.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Iga60 dotknęła czegoś bardzo konkretnego. Jedynak to też jedyny świadek. Nie ma rodzeństwa z którym można by to przetworzyć, nie ma nikogo kto mówi 'ja też to widzę'. Zostaje się z tym sam i ciało robi co może żeby to jakoś zamknąć. Nie dziwię się że gardziel była pierwsza.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że tu wchodzę z czymś osobistym, ale to co piszecie bardzo mnie uderza. Ja nie jąkam się, ale miałem coś innego, przez długi czas mówiłem tak cicho że ludzie prosili żebym powtarzał. I właśnie w domu gdzie się dużo działo. Nigdy nie myślałem że to może być to samo, tylko inaczej wyrażone.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Maurycy to jest dokładnie ta sama logika energetyczna. Jąkanie, mówienie szeptem, mówienie bardzo szybko żeby szybko skończyć, urywanie zdań. Różne formy, ten sam mechanizm. Vishuddha szuka sposobu żeby jednocześnie powiedzieć i nie powiedzieć. Czy to co opisujesz z czasem ustąpiło?


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Lobelka tak, ale dopiero jak wyprowadziłem się i zacząłem żyć na swoim. Nie robiłem żadnej pracy z czakrami wtedy, po prostu zmieniło się otoczenie. To znaczy że samo otoczenie wystarczyło?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Maurycy nie zawsze wystarczy, ale u ciebie zadziałało bo prawdopodobnie blokada nie zdążyła się zakotwiczyć zbyt głęboko. Albo miałeś inne zasoby. Natomiast jeśli wzorzec siedzi od dzieciństwa przez dwadzieścia lat, to samo zmienienie otoczenia może nie wystarczyć, bo ciało zdążyło już nauczyć się tej odpowiedzi jako domyślnej.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

To mnie bardzo ciekawi co Taurus napisal, bo chcialam zapytac, a jak to jest kiedy ktoś sie przeprowadza i zmienia otoczenie ale jąkanie zostaje? Syn Stokrotunia pewnie nie mieszka juz z mama, prawda? A mimo to nadal sie jaka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Zaneta tak, mieszka osobno od kilku lat. I tak, nadal się jąka. Właśnie to co Taurus napisał chyba to tłumaczy. Wzorzec został, nawet jak przyczyna zniknęła. Albo przynajmniej ta jedna przyczyna.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie dlatego zawsze mówię że praca z czakrą to nie jest zmiana okoliczności zewnętrznych, tylko odczytanie tego co ciało zapamiętało. I tu mam pytanie do Lobelki, bo ona chyba ma w tym największe doświadczenie. Czy jest jakiś moment w pracy z vishuddha który można by uznać za przełomowy? Jakiś znak że coś się ruszyło?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Lilka87 w mojej obserwacji tak. Często jest to pierwszy raz kiedy ktoś mówi coś nieprzyjemnego i nie czuje że zaraz się rozpadnie. Nie chodzi o wielkie wyznanie, czasem to jest zwykłe 'nie, nie chcę' powiedziane spokojnie. Coś małego, ale powiedziiane własnym głosem bez tego charakterystycznego napięcia w gardle.


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Lobelka a czy ta zmiana jest od razu widoczna też w samym jąkaniu? Tzn czy jak ktoś robi postęp energetycznie to jąkanie od razu się zmniejsza, czy to może iść rozłącznie?


Odpowiedz
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Goris to bardzo dobre pytanie i odpowiem szczerze, nie wiem czy to idzie równolegle zawsze. Widziałam osoby gdzie praca z czakrą przyniosła wyraźną zmianę w płynności mowy, i osoby gdzie zmiana była głównie w tym jak się czuły w kontakcie z innymi, a jąkanie zostało. Czy to drugie to porażka? Nie sądzę.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Lobelka, to co powiedziałaś o tym drugim scenariuszu jest dla mnie uczciwe. I właśnie tego mi brakowało na początku tej rozmowy, żeby ktoś powiedział wprost że czakrowa praca z jąkaniem może zmienić człowieka, ale nie musi zlikwidować jąkania jako takiego. Stokrotunia, czy dla ciebie liczy się tylko płynność mowy, czy zależy ci też na tym co jest pod spodem?


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

To co Perun napisał na końcu, że praca może zmienić człowieka ale niekoniecznie zlikwidować jąkanie jako takie, zostało ze mną. I chyba muszę to przekazać synowi inaczej niż myślałam. Bo ja chyba miałam nadzieję że jest jakiś klucz energetyczny który po prostu... to wyłączy. A to jest chyba bardziej skomplikowane.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Stokrotunia, ale to nie znaczy że nie warto próbować. Tylko że trzeba zmienić cel. Jeśli idziesz do tej pracy z nastawieniem 'to ma naprawić mowę', to możesz być rozczarowana. Jeśli idziesz z nastawieniem 'to ma pomóc mu żyć z tym inaczej', to szanse na realną zmianę są dużo większe. I paradoksalnie często wtedy mowa też się zmienia, właśnie dlatego że presja znika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 206

@Jarylo ale czy to nie jest troche tak jak mowienie komus zeby sie nie stressowal i wtedy bedzie ok? Bo slyszalam ze właśnie przy jakaniu ten efekt 'nie mysle o tym' jest bardzo trudny do osiagniecia. Ze im bardziej ktoś chce mowic plynnie tym bardziej sie jaka.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 645

@Zaneta to jest bardzo trafna obserwacja i właśnie dlatego praca z czakrą może mieć sens tam gdzie logoterapia się zatrzymuje. Bo nie mówisz 'nie myśl o jąkaniu', tylko pracujesz z energią w gardzieli zupełnie inną ścieżką. Obchodząc ten blok z innej strony.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które mnie gryzie. Czy ktoś tu zna kogoś kto faktycznie pracował z vishuddha w kontekście jąkania i ma konkretny wynik do opisania? Nie wrażenie, nie kierunek, tylko: robiłem to przez taki czas, działo się to i to, i efekt był taki. Bo dyskusja jest ciekawa ale brakuje mi jakiegoś kotwiczyska w rzeczywistości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Lurisk rozumiem skąd to pytanie i uważam je za uczciwe. Znam dwie osoby które pracowały z wizualizacją vishuddhy w połączeniu z oddechem. Jedna z nich mówiła o wyraźnym zmniejszeniu jąkania w sytuacjach stresowych, ale nie w każdej. Druga nie widziała zmiany w samej mowie, ale twierdziła że przestała unikać rozmów. To nie jest mało, ale to też nie jest wyleczenie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Lobelka dziękuję za konkret. To drugie co napisałaś, że przestała unikać rozmów, to dla mnie brzmi nawet ważniej niż sama płynność. Bo izolacja wokół jąkania potrafi być gorsza niż samo jąkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Lurisk ma rację i to mnie uderza. Syn Stokrotuny jąka się, ale czy on unika przez to rozmów? Tego jeszcze nie wiemy. To robi ogromną różnicę jeśli chodzi o to czego właściwie szukamy.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Unika. Nie wszystkich, ale na przykład telefony są dla niego trudne. I sytuacje gdzie musi mówić do grupy. Wybrał pracę gdzie głównie pisze, myślę że to nie przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś o pracy jest ważne. On już buduje życie wokół blokady, a nie wbrew niej. To jest adaptacja, ale też rodzaj zgody na to że tak będzie zawsze. Praca z czakrą mogłaby mu dać coś innego niż płynność, mogłaby mu dać opcję wyboru. Że czasem może, a nie że zawsze nie może.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Sugilitka51 ale żeby mógł w ogóle spróbować tej pracy, to chyba musiałby sam chcieć, prawda? Stokrotunia wspominała wcześniej że on nie jest szczególnie zainteresowany. Czy można komuś pomóc z czakrą bez jego pełnej zgody i zaangażowania?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Goris to jest kluczowe pytanie. Odpowiem wprost: praca zdalna czy na dystans bez wiedzy osoby to etycznie szara strefa i energetycznie też daje mieszane wyniki. Natomiast matka może pracować na swoich własnych czakrach, na swoim połączeniu z synem, i to już robi coś ze wspólnym polem. Nie zamiast jego pracy, ale obok.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Taurus a co konkretnie znaczy 'pracować na wspólnym polu'? Bo to brzmi albo jak coś bardzo konkretnego albo jak metafora i nie wiem które.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Perun80 obydwa trochę. Konkretnie chodzi o to że relacja matka-syn ma swój energetyczny ślad w ciele matki. Jeśli ona przepracuje swój lęk o niego, swoją bezsilność, swoje poczucie winy, to zmienia się jakość tej więzi. Nie zmienia syna bezpośrednio, ale zmienia to co on dostaje od niej w kontakcie. A to nie jest mało.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Taurus napisał bardzo pasuje do tego co widzę w tarocie przy czytaniu relacji rodzic-dziecko. Energia matki ma w tej więzi ogromny udział, nawet kiedy dziecko jest już dorosłe. Stokrotunia, czy czujesz że twój własny lęk o syna jest czymś co mogłabyś chcieć przepracować niezależnie od tego co on zrobi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Lilka87 to jest pytanie które mnie zatrzymało. Chyba tak. Chyba nawet bardziej niż on potrzebuję czegoś z tym zrobić. Bo on jakoś funkcjonuje, ułożył sobie życie. A ja siedzę z tym poczuciem że coś nie zostało naprawione i że może to moja wina.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

To co napisałaś na końcu, to o winie, to jest bardzo ważne i chcę się przy tym zatrzymać. Bo to jest zupełnie inny wątek niż wizualizacje czakry syna. To jest twoja własna vishuddha, twoja własna niezdolność do powiedzenia sobie samej że zrobiłaś co mogłaś. Czy myślałaś kiedyś żeby popracować nie nad nim, ale nad tym?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jarylo to powiedział bardzo wprost i słusznie. Stokrotunia, czytam cały ten wątek i mam wrażenie że przyszłaś tu z pytaniem o syna, a kończymy przy tobie. I to nie jest złe, to znaczy że rozmowa poszła tam gdzie powinna.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do Stokrotuny, które może być trudne, ale zadaję je z szacunkiem. Czy syn wie że szukasz dla niego odpowiedzi na forach ezoterycznych? I co by powiedział gdyby wiedział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Lobelka nie wie. I to jest dobre pytanie, bo chyba by się zdziwił. Może trochę zdenerwował. On jest bardzo racjonalny, nie wierzy w takie rzeczy. Ale ja nie szukam już tylko dla niego, jak sami powiedzieliście. Szukam też dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@zaneta)
Połączone: 2 lata temu

To co Stokrotunia napisala o szukaniu dla siebie, nie tylko dla syna, to chyba najwazniejszy moment w calym tym watku. Bo przez tyle postow gadalismy o vishuddha syna, a teraz wychodzi ze to ona ma ta blokade do przepracowania. Swoja wlasna.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

I to jest zreszta bardzo czesta sytuacja. Ktoś przychodzi z problemem bliskiej osoby, a po drodze odkrywa ze to jego wlasna czakra gardla jest zamknieta. Stokrotunia, to co napisalas o winie, ze może to twoja wina, czy mozesz powiedziec skad to poczucie pochodzi? Bo to nie jest oczywiste.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Jarylo nie wiem dokladnie. Chyba stare. Jak byl maly i zaczynal jakac, lekarka powiedzila ze to może byc z napiec w domu. I to we mnie usiadlo na lata. Ze ja to spowodowalam.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@lobelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

i czy kiedykolwiek sprawdzalas czy to co ta lekarka powiedzila mialo jakies pokrycie w czymkolwiek? Bo to brzmi jak jedno nieopatrzne zdanie rzucone lata temu, ktore zostalo w tobie jako wyrok.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Lobelka napisala jest wazne. Jedno zdanie lekarza może siedziec w czakrze przez lata. U mnie tez tak bylo, choc zupelnie inna sprawa. Ale ten mechanizm, ze coś zostaje i blokuje, to jest coś co rozumiem bardzo dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracajac na chwile do tego co jest w tytule watku, bo mi sie wydaje ze właśnie tu jest klucz. Jakanie jako blokada energetyczna dotyczy nie tylko osoby mowiacej. Często ta blokada istnieje w polu relacyjnym. Matka dziecka ktore jaka sie może nosic wlasne napiecie zwiazane z jego mowa, i to napiecie wchodzi w interakcje z napieciem dziecka. Nawet kiedy dziecko jest dorosle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Taurus ale jak to rozumiec praktycznie? Bo jesli syn ma zablokowana vishuddhe, a matka ma wlasne blokady wokol tego samego tematu, to co, trzeba pracowac z obojgiem jednoczesnie? Czy wystarczy ze jedno z nich coś przepracuje?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Perun80 to jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Energetycznie pole relacji zmienia sie jesli choc jedna osoba w tej relacji przepracuje swoj udzial. Ale nie ma gwarancji ze to wystarczy i nie nalezy tego rozumiec jako 'zrob coś za kogos bez jego wiedzy'.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czekajcie, bo chce sie upewnic ze dobrze rozumiem. Mowimy ze Stokrotunia mogloby pomoc synowi poprzez prace z wlasnymi czakrami. Ale wczesniej Taurus mowil ze praca na dystans bez wiedzy osoby to etyczna szara strefa. Gdzie jest granica miedzy 'pracuje nad soba' a 'pracuje nad synem bez jego zgody'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Lurisk to jest naprawdę celne pytanie. Bo granica może byc rozna. Jesli ona przepracowuje swoj wstyd i swoje poczucie winy, to jest zdecydowanie praca nad soba. Ale jesli wizualizuje ze syn mowi plynnie i wysyla mu energie, to juz jest troche coś innego, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Iga dobrze to rozroznia. I dodalabym jeszcze jedno kryterium: intencja. Czy chce zeby bylo lepiej jemu, czy chce sie pozbyc wlasnego bolu zwiazanego z jego sytuacja? Te dwie intencje wychodza z roznych miejsc i daja rozne efekty w pracy energetycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 225
Rozpoczynający temat
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i mysle. Chyba przez bardzo dlugi czas mysladam ze te dwie rzeczy to to samo. Ze chce mu pomoc, a tak naprawdę chciadam zebym ja przestala sie z tym czuc tak zle. Nie wiem czy to zle czy dobrze, ze to widze.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

To co napisalas jest bardzo odwazne. I to nie jest zle. To jest punkt wyjscia do czegos bardziej uczciwego, zarowno wobec siebie jak i wobec niego.


Odpowiedz
Wpisy: 323
(@lilka87)
Połączone: 4 miesiące temu

Stokrotunia mam do ciebie pytanie, jesli mozna. Czy ty w ogole rozmawiasz z synem o jego jakaniu? Tak normalnie, nie z troska, tylko po prostu czy to jest temat ktory istnieje miedzy wami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Lilka87 rzadko. On nie lubi tego tematu, więc ja go omijam zeby go nie ranid. Może to tez jest moja vishuddha właśnie, ze nie moge powiedziec wprost tego co chce powiedziec.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: