Forum

Asystent AI
Czakry podczas pani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry podczas panicznych ataków - w którą stronę płynie energia

Strona 1 / 4

Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zastanawiam się nad czymś, co mnie ostatnio nurtuje. Miewam ataki paniki i chcę zrozumieć, co się wtedy dzieje z energią w ciele. Czytałam różne rzeczy, że podczas paniki czakra splotowa dosłownie szaleje, ale z drugiej strony słyszałam też, że to czakra korzenia odpowiada za uczucie zagrożenia i ona wtedy 'zaciska się'. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tym tematem? Bo nie wiem, czy energia wtedy odpływa w górę i dlatego czuję się jakby oderwana od ziemi, czy raczej spada w dół i blokuje coś przy podstawie. I drugie pytanie, bo zaczęłam też podejrzewać, że te ataki mogą się nasilać w konkretnych miejscach w domu. Czy geopatyczne promieniowanie może w ogóle wpływać na czakry w taki sposób?


Odpowiedz
189 odpowiedzi
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

O, właśnie tego szukałam bo sama mam podobny problem. Też mam wrażenie że podczas paniki coś się dzieje z oddechem i klatką piersiową, jakby tam był jakiś ucisk. To by była czakra sercowa czy bardziej ta przy gardle? Nie umiem tego odróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To trochę zależy od tego jak wyglądają te ataki. Czy bardziej czujesz kołatanie serca i duszność, czy raczej masz wrażenie, że nie możesz mówić, gardło się zaciska? Bo to dość różne rzeczy i wskazują na inne ośrodki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Jacek u mnie to głównie ta duszność i uczucie jakby serce wyskakiwało, plus nogi robią się jak z waty. Właśnie to 'watowe' uczucie w nogach mnie zastanawia najbardziej, bo jakby ziemia uciekała spod stóp.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz z nogami to klasyczny objaw wykorzenienia. Energia ucieka ze sfery korzenia i pcha się w górę, do klatki piersiowej i głowy, stąd to kołatanie i uczucie chaosu w myślach. Nie płynie harmonijnie, tylko jakby wszystko naraz wylewało się powyżej przepony.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@szafranka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest tak, że podczas paniki to właśnie czakra splotu słonecznego jest źródłem całego problemu? Bo ja zawsze słyszałam, że tam jest centrum strachu i lęku. Ta czakra korzenia to chyba bardziej o poczuciu bezpieczeństwa życiowego, nie o samym ataku, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Szafranka_57 no nie do końca, bo te dwie czakry są bardzo połączone w kontekście lęku. Korzeń daje poczucie bezpieczeństwa egzystencjalnego, a splot słoneczny to już reakcja na zagrożenie tu i teraz. W ataku paniki często obie są jednocześnie w rozkroku.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam pytanie do całej dyskusji bo jestem ciekawa. Skąd wiadomo w którą stronę energia płynie podczas ataku? Mówicie o tym jakby to była rzecz mierzalna. Jak to jest weryfikowane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Kometka to nie jest mierzalne w sensie naukowym, ale osoby wrażliwe energetycznie czują kierunek przepływu intuicyjnie albo przez pracę z ciałem. Część bioenergoterapeotów skanuje pole ręką i wyczuwa gdzie jest nadmiar a gdzie niedobór. Oczywiście to wymaga doświadczenia i nie każdy to potrafi.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, jak to jest z tym 'wyczuwaniem'? Pytam serio, bo nie rozumiem czy to jest metafora stanu psychicznego, czy mówicie o czymś dosłownym. Bo te opisy brzmią całkiem dosłownie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Celestyn56 dla mnie to jest dosłowne odczucie w ciele, nie metafora. Kiedy mam gorszy dzień czuję napięcie w okolicach przepony jakby coś tam siedziało. Nie wiem jak to wytłumaczyć naukowo, ale czuję to fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@cyrkonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do tego co napisałaś na początku o promieniowaniu geopatycznym, to czy atakom paniki towarzyszyło coś dziwnego w tych miejscach? Bo podobno są miejsca w domach gdzie to promieniowanie jest silniejsze i właśnie tam ludzie gorzej śpią albo mają gorszy nastrój. Może to nie przypadek że ataki nasilają się w konkretnym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Cyrkonka właśnie to mnie zastanawia. Najgorzej czuję się przy biurku i w sypialni. Czytałam że siatka Hartmanna może przecinać miejsca gdzie dużo przebywamy i to wpływa na pole energetyczne człowieka. Ale nie wiem jak sprawdzić czy to realne czy mi się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Siatka Hartmanna to dosyć specyficzny temat. Są różdżkarze którzy to badają i potrafią wyznaczyć węzły siatki w mieszkaniu. Pytanie tylko czy miałaś możliwość sprawdzenia tego przez kogoś z doświadczeniem, a nie na podstawie samego podejrzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Moim zdaniem za bardzo skupiacie się na tym geopatycznym wątku, a pierwotne pytanie było o czakry podczas paniki. Poza tym jeśli ataki paniki zdarzają się regularnie to warto to rozpatrywać przez wszystkie czakry, nie tylko korzeń i splot. Ja bym zaczął od diagnozy całego systemu a potem szukał czy to środowisko wzmacnia problem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 176

@Jacenty.ka a jak się w takim razie samodzielnie diagnozuje system czakr? Pytam bo nie mam dostępu do żadnego terapeuty i chciałabym spróbować sama rozpoznać gdzie mam problem.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Mniszek jest kilka metod, najprostsza to obserwacja ciała podczas spokojnej medytacji i notowanie gdzie czujesz napięcia, blokady albo miejsca gdzie jakby nic nie ma, brak czucia. Można też użyć wahadełka żeby sprawdzić obroty nad poszczególnymi ośrodkami.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

To z wahadełkiem to trochę wątpliwe jako metoda samo-diagnozy, bo człowiek może nieświadomie wpływać na ruch wahadełka. Chyba że ktoś inny to robi, ale wtedy już nie jest to samodzielne. Jak to obejść?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za tę dyskusję bo sam mam nerwicę i nie wiedziałem że można to rozpatrywać od strony energetycznej. Czy te metody które tutaj opisujecie, medytacja i obserwacja ciała, mogą cokolwiek ulżyć podczas samego ataku czy tylko pomagają po fakcie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Damianek.x podczas samego ataku trudno medytować bo ciało jest w trybie alarmowym i skupienie jest mocno ograniczone. Natomiast praca z uziemianiem, czyli świadome czucie stóp, nacisk na podłogę, oddech do brzucha, to już działa na poziomie energetycznym i fizycznym jednocześnie. I akurat przy korzeniu to ma sens bo sprowadza energię z powrotem w dół.


Odpowiedz
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Jacek to z tym uziemianiem i czuciem stóp bardzo mi pomogło, dziękuję! Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo nie wiem czy dobrze rozumiem. Mówisz że energia ucieka z korzenia i pcha się w górę. Czy to znaczy że podczas ataku powinienem dosłownie skupić się na stopach i jakby 'ściągać' tę energię z powrotem w dół? Czy to jest właśnie ta zasada uziemiania?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Damianek.x mniej więcej tak to działa. Chodzi o to żeby uwagę i oddech skierować jak najniżej, do brzucha, do stóp, do kontaktu z podłożem. To nie jest magia, to po prostu fizjologia też potwierdzająca tę zasadę. Głęboki oddech do przepony aktywuje układ przywspółczulny i hamuje reakcję stresową. Z perspektywy energetycznej mówisz czakrze korzenia żeby się ustabilizowała. Jedno i drugie opisuje ten sam proces, tylko innym językiem.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Jacek właśnie to mnie w tej dyskusji interesuje najbardziej. Czy mówisz że te dwa opisy, fizjologiczny i energetyczny, są dla ciebie wymienne? Że to jest ten sam mechanizm opisany różnymi słowami? Bo to by miało sensy.


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Kometka tak, w praktyce tak to traktuję. Nie uważam że trzeba wybierać między jednym a drugim wyjaśnieniem. Medycyna opisuje to przez neurony i hormony, energetyka przez przepływ w ośrodkach. Efekt jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to trochę za proste powiedzieć że to 'ten sam mechanizm'. Bo jeśli fizjologia tłumaczy to przez konkretne struktury anatomiczne, to czakry zakładają coś czego nie ma w anatomii. To nie jest tylko inna nazwa dla tego samego, to inne twierdzenia o rzeczywistości. Nie kłócę się, po prostu nie kupuję tej równoważności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Celestyn56 rozumiem ten zarzut i nie zamierzam go zbywać. Ale dla mnie osobiście ważniejsze jest to że metoda działa, niż to jak ją nazwę. Jeśli skupienie na stopach i oddech do brzucha skraca mi atak z dwudziestu minut do pięciu, to niespecjalnie obchodzi mnie czy to 'stabilizuje czakrę korzenia' czy 'aktywuje nerw błędny'. Może to jest ucieczkowy sposób myślenia, ale taki mam.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@szafranka_57)
Połączone: 1 rok temu

A właśnie, bo chciałam zapytać czegoś praktycznego. Czy ktoś próbował podczas ataku dotykać jakiegoś kamienia albo kryształu żeby wesprzeć tę czakrę korzenia? Czytałam że czarny turmalin albo obsydian są do tego polecane. Ciekawa jestem czy to ma jakieś przełożenie na intensywność ataku.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Próbowałam z hematytem, bo gdzieś wyczytałam że jest bardzo uziemiający. Trudno powiedzieć czy to był kamień czy samo trzymanie czegoś w dłoni i skupienie na tym przedmiocie. To mogło być po prostu zakotwiczenie uwagi w czymś fizycznym. Ale subiektywnie pomagało.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

O, to jest ciekawy wątek. Mam pytanie do obu z was. Jak trzymałyście ten kamień, po prostu w dłoni, czy w jakimś konkretnym miejscu na ciele? Bo widziałam różne instrukcje i jedne mówią żeby trzymać przy stopach, inne że przy podstawie kręgosłupa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Mniszek trzymałam w dłoni, bo przy ataku ciężko mi się w ogóle skupić na czymś bardziej skomplikowanym. Ale słyszałam od bioenergoterapetuty że ideałem byłoby przy stopach albo między kolanami. Przy kręgosłupie to raczej w kontekście leżenia na plecach, nie podczas ataku na siedząco.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@cyrkonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wracając do tego co Orlikowa pisała o biurku i sypialni, chciałam zapytać. Czy te ataki zdarzają ci się częściej w jednym z tych miejsc, czy mniej więcej tak samo? Bo jeśli przy biurku jest wyraźnie gorzej to mogłoby coś sugerować o tym promieniowaniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Cyrkonka to jest dobre pytanie i zaczynam sobie to teraz uświadamiać. Chyba jednak przy biurku jest częściej i są intensywniejsze. W łóżku też mi bywa niedobrze ale to bardziej to uczucie niepokoju przed snem niż pełny atak. Przy biurku miałam te naprawdę złe epizody kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

a jak długo siedzisz przy tym biurku kiedy zaczyna się atak? Pytam bo zastanawiam się czy to nie jest po prostu skumulowane napięcie od siedzenia w jednej pozycji, bez ruchu, z koncentracją na ekranie. To też mogłoby blokować korzeń niezależnie od żadnego promieniowania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Lonia dobry punkt, ale to nie musi być albo-albo. Długie siedzenie w bezruchu rzeczywiście blokuje energię w dolnych czakrach, bo nie ma cyrkulacji. Jednocześnie jeśli akurat biurko stoi na węźle siatki to efekty mogą się kumulować. Moim zdaniem warto sprawdzić oba czynniki.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Jacenty.ka ale jak właściwie sprawdza się ten drugi czynnik, siatkę Hartmanna? Lonia wcześniej wspomniała o różdżkarzach. To jest jedyna metoda? Bo brzmi to dość niepewnie jeśli chodzi o wiarygodność osoby która to robi.


Odpowiedz
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Kometka jest kilka podejść. Różdżkarze to jedno, ale jest też metoda z kompasem i wykreślaniem siatki na planie mieszkania według wzorców geometrycznych, bo ta siatka ma dość regularną strukturę. Odstępy między liniami Hartmanna to mniej więcej dwa i pół metra w jednym kierunku i dwa metry w drugim. Można spróbować samodzielnie nanieść to na rzut mieszkania.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@stanislawa)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w tę rozmowę bo jestem tu zupełnie nowa w tym temacie. Rozumiem że ta siatka Hartmanna to są jakieś linie energii w ziemi? Czy to jest powiązane z czakrami czy to osobny temat? Trochę się gubię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celeste50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 294

@Stanislawa to osobny temat ale powiązany. Siatka Hartmanna to sieć linii promieniowania geopatycznego, które idą od ziemi ku górze. Jeśli długo przebywasz na skrzyżowaniu takich linii to może to wpływać na twoje pole energetyczne, a przez to pośrednio na stan czakr. Nie jest to centralna część tej dyskusji, ale Orlikowa sama poruszyła ten wątek bo szuka przyczyny ataków.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@damianek-x)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, to naprawdę wiele porządkuje. Ale chciałem zapytać, czy jest jakaś prosta rzecz którą można zrobić żeby temu przeciwdziałać, nawet nie wiedząc dokładnie gdzie są te linie? Coś co można robić prewencyjnie każdego dnia żeby czakra korzenia była stabilniejsza i ataki były rzadsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Damianek.x to zależy co dla ciebie jest realne do zrobienia. Najskuteczniejsze prewencyjnie jest regularne chodzenie boso po trawie albo ziemi, bo bezpośredni kontakt z podłożem dosłownie stabilizuje. Poza tym medytacja uziemiająca rano, przed startem dnia, zajmuje kilka minut a robi różnicę. Ale uczciwie powiem, że jeśli masz regularnie ataki paniki to praca z energetyką jest uzupełnieniem, nie zamiennikiem pomocy psychologicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Jacek napisał o chodzeniu boso bardzo mi pasuje, bo sama to robiłam przez pewien czas i faktycznie coś w tym jest. Ale zastanawiam mnie jedna rzecz, bo chcę wrócić do tego co Cyrkonka pytała. Powiedziałam że przy biurku ataki są intensywniejsze. I teraz zastanawiam się czy to jest kwestia samej pozycji ciała i napięcia, jak mówiła Lonia, czy może faktycznie tam jest jakiś problem z energią miejsca. Bo obie opcje mogą być prawdziwe jednocześnie i nie wiem jak je rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

właśnie to jest sedno. Jak odróżnić jedno od drugiego? Masz może taki punkt odniesienia, jakieś inne miejsce gdzie też siedzisz długo i nie masz ataków? Bo to by mogło coś powiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Lonia no właśnie. Czasem pracuję przy stole w kuchni i tam mi się zdarzało, ale zdecydowanie rzadziej. Choć tam siedzę raczej krócej, więc nie jest to idealny eksperyment.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale chwileczkę. Żeby w ogóle sensownie mówić o tym promieniowaniu jako przyczynie, trzeba najpierw ustalić że ono w ogóle istnieje i że ma mierzalny wpływ na ludzi. Bo samo to że przy biurku jest gorzej to może być po prostu dlatego że przy biurku siedzisz dłużej, masz więcej stresu, masz ekran, masz promieniowanie elektromagnetyczne ze sprzętu. To jest sporo zmiennych zanim w ogóle dojdziemy do Hartmanna.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jacenty-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 270

@Celestyn56 ale te zmienne to nie jest argument przeciwko sprawdzeniu. Można przecież zrobić proste testy. Przestawić biurko, zobaczyć czy coś się zmienia. Jeśli się nie zmieni to faktycznie pewnie chodzi o coś innego. Jeśli się zmieni to mamy sygnał.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Jacenty.ka tylko że problem z takim testem jest taki, że jeśli wierzysz że przestawienie coś zmieni, to efekt placebo może sprawić że faktycznie poczujesz się lepiej. I nie będziesz wiedzieć czy to było promieniowanie czy twoje przekonanie. Jak to ominąć?


Odpowiedz
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 703

@Kometka to jest uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Efekt placebo jest realny i działa. Ale wiesz co, z mojego punktu widzenia jeśli ktoś czuje się lepiej po przestawieniu biurka, to niespecjalnie mnie obchodzi dlaczego. Pytanie o mechanizm jest ciekawe akademicko, ale dla osoby która ma ataki paniki to chyba nie jest priorytet.


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Jacek, to trochę niebezpieczne podejście według mnie. Bo jeśli ataki są objawem czegoś co wymaga prawdziwego leczenia, a ktoś przestawi biurko i poczuje się trochę lepiej, to może zwlekać z wizytą u psychiatry albo psychologa. I to może być problem.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgadzam się z Celestyn56 w tym sensie że to nie jest alternatywa. Ja jestem pod opieką psychologa od dwóch lat i to jest podstawa. To co robimy tutaj to rozmowa o czymś dodatkowym, uzupełniającym. Nie zamiast, tylko obok. I chyba warto to zaznaczyć wyraźnie, bo rzeczywiście można to źle odczytać.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@mniszek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Cieszę się że to padło, bo bałam się zapytać. Orlikowa.pl, a ten psycholog wie o tym że interesujesz się energetyką i czakrami? Pytam bo ciekawi mnie jak to wygląda, czy to jest coś czego nie mówisz na sesjach czy masz terapeutę który to akceptuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Mniszek wie i nie ma z tym problemu, choć sam w to nie wierzy. Powiedział mniej więcej tyle że jeśli pomaga mi skupić się na ciele i oddechu, to jest to funkcjonalne bez względu na to jak to nazywam. Chyba to jest uczciwa pozycja z jego strony.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@szafranka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do kamieni, bo chciałam dopytać. Mówiłaś o hematycie. Czy czułaś jakiś różnicę między momentem kiedy go trzymałaś a momentem kiedy go nie miałaś przy ataku? Chodzi mi o coś konkretnego, nie ogólnie 'pomagało' tylko jakiś odczuwalny szczegół.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Szafranka_57 konkretnie to powiedziałabym że chłód kamienia i jego ciężar dawały mi coś namacalnego. Podczas ataku jest takie poczucie że wszystko się rozpływa, że nie wiadomo gdzie jest ciało. Ten kamień był czymś wyraźnym i twardym. Czy to był jego wpływ energetyczny czy po prostu fizyczna obecność czegoś w dłoni, naprawdę nie umiem tego oddzielić.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: