Dobra, muszę się wtrącić bo ta rozmowa Ewunia i Leokadia o tym "odbieraniu zamiast analizowania" bardzo mnie uderzyła! Właśnie o to mi chodzi kiedy pytam o podstawy - jak się w ogole cwiczy tą różnicę? Bo ja jak wczytuję się w to to albo jestem w głowie i planuję co powiem, albo jestem tak skupiona na słuchaniu że nic z tego nie pamietam potem. Nie ma jakiegoś środka? 🙂
wow, ten środek o którym piszesz Gustawa to właściwie sedno całej tej dyskusji. może się mylę, i moim zdaniem odpowiedź brzmi: serce. nie metaforycznie - dosłownie czakra serca jako punkt zakotwiczenia uwagi. ani głowa (która planuje) ani brzuch (który reaguje) tylko przestrzeń środkowa. próbowałam tego przy trudnych rozmowach i coś w tym jest
jest coś w tej wymianie co chce dopowiedzieć. trudno powiedzieć, kiedy człowiek na prawdę słucha, ciało się zmienia. ramiona opadają, szczęka rozluźnia, oddech spowalnia. to nie jest metafora i nie jest przypadek. te miejsca to dokładnie obszary gdzie czakry gardła, serca i splotu słonecznego pracują razem. mowa ciała i energia - to jedno, tylko widziane z różnych stron
Slawek zawsze pisze tak że az ciarki idą haha. w sumie, ale serio, to co mówisz o szczęce mnie uderzyło. bo jak się stresuję przed rozmową to mam zaciśnięte żeby i potem faktycznie gorzej słucham, jakby ta fizyczna blokada przekładała się na taki tunel myślowy. nigdy o tym nie myslalem w kontekście czakr 😉
Rafalek, szczęka to jest akurat bardzo klasyczny wskaźnik czakry gardła. Mam zanotowane z kilku różnych szkoleń i wszyscy prowadzący mówili to samo: zaciśnięta szczęka to nie tylko napięcie fizyczne, to sygnał że coś chcemy powiedzieć albo połknąć. W słuchaniu przekłada się na to że filtrujemy przez własne niezałatwione sprawy.
No nie do końca. o, to jest nowe dla mnie! czyli ta zaciśnięta szczęka podczas słuchania to może znaczyć że mam coś swojego w środku co chcę powiedzieć i to blokuje odbiór? To by dużo tłumaczyło z moich rozmów z mężem, naprawdę. chyba, czy jest jakiś prosty sposób żeby w trakcie rozmowy to rozluźnić? 🙂
Kupala bardzo trafnie to ujelas! to napięcie przed rozmową to jest wgl inny temat - i jest ono moim zdaniem mocno związane ze czakrą splotu słonecznego, nie gardła. szczerze mówiąc, lęk przed kontaktem, lęk przed tym co usłyszymy. jak ktoś ma zablokowany splot to wchodzi w rozmowę już "opancerzony" i żadne słuchanie nie działa bo obrona jest wyżej niż odbiór
dobra ale zaraz, "opancerzony przez zablokowany splot słoneczny" - skąd w ogole wiadomo że to splot, a nie po prostu lęk spoleczny albo anxious attachment? Diagnoza przez czakrę brzmi jakby była precyzyjniejsza niż jest. Bo to samo zjawisko mozna przypisac każdej z siedmiu czakr i każde uzasadnienie będzie brzmiało sensownie.
spoko, to jest rozróżnienie które mogę przyjąć. w każdym razie, "punkt wejścia do pracy z ciałem" zamiast "diagnoza" - to brzmi uczciwie i nie roszcząco. mój problem jest wtedy kiedy ta metafora zaczyna żyć własnym życiem i ludzie traktują ją jak literalny opis rzeczywistości
a niech to, właśnie, i tu wracamy do pytania które Morion zadała na początku całego tematu - czy otwarte czakry słuchają lepiej. I myślę że po tej całej dyskusji mogę powiedzieć tak: jeśli praca z czakrami prowadzi do rozluźnienia ciała, regulacji oddechu i zmniejszenia wewnętrznego hałasu - to tak, słuchamy lepiej. ale mechanizm jest w ciele, nie w "otwartości energetycznej" jako takiej.
oho ho, czytam to wszystko i mam pytanie trochę z innej strony - czy ktoś miał doswiadczenie ze po intensywnej pracy z czakrami nagle zaczął słyszec rzeczy w rozmowie które go bolą? bo jakby przed tym mialam takie naturalne filtry i byłam sobie z tym całkiem jasne, a teraz jakby za dużo wchodzi i nie wiem co z tym zrobic
bo z jednej strony chcę słuchać głębiej i być bardziej obecna, a z drugiej - czy to znaczy że będę potem dużo bardziej wrażliwa na złe energie w rozmowach? i czy to jest w ogóle odwracalne jak mi to nie odpowiada
Zaraz zaraz, właśnie tego się bałam! bo chcę zacząć pracę z czakrami właśnie przez to żeby lepiej rozumieć ludzi i słuchać ich ale jak teraz czytam że przez to można się stać nadwrażliwą to trochę mnie to hamuje. jak dla mnie, prophecyy, czy jest jakaś metoda żeby otwierać czakry ale... nie za bardzo? jakby stopniowo? czy to tak w ogóle działa?
Gustawa, szczerze? nie ma "trybu soft" do pracy z czakrami. to znaczy, praktyki takie jak oddech, medytacja czy praca z ciałem działają powoli i organicznie, ale nie możesz zdecydować że otwierasz na 30%. to co możesz kontrolowac to tempo i to ile czasu dajesz sobie na integrację między sesjami. Prophecyy ma rację z tym zamykaniem po intensywnej pracy.
to niesamowite że tak to opisałaś Tymianek! właśnie sobie przypomniam że kilka tygodni po mojej pierwszej medytacji z czakrą serca nagle zaczęłam zauważać że mąż mówi coś A ale słyszę pod tym coś B i to nie było podejrzliwość tylko jakby głębszy odbiór. jeśli o mnie chodzi, i wtedy pomyślałam "co się ze mną dzieje" haha. teraz myślę że to był właśnie ten efekt integracji
no no, dobra ale chwila - "głębszy odbiór" i "słyszę pod tym coś B" to morze być po prostu zwiększona uwaga na ton głosu i mikrogesty twarzy. to co psychologia nazywa empatią afektywną. naprawdę nie trzeba do tego czakry serca, wystarczy że człowiek jest mniej w głowie a bardziej obecny. to jest efekt praktyki uważności, nie otwarcia energetycznego centrum
Zielarz, a czy te dwie rzeczy nie są tym samym zdarzeniem opisanym dwoma językami? pytam serio, nie retorycznie. z mojego doświadczenia, uważność i obecność ciała to jest to czego opis energetyczny używa słowa "otwarta czakra". trudno mi znaleźć różnicę w doświadczeniu, różnica jest tylko w tym jakim słownikiem to opisujesz
Zielarz ma tutaj punkt który warto zatrzymać. bo faktycznie widziałam ludzi którzy po jakiejś sesji mówili "oj, muszę iść znowu bo mi czakra się zamknęła" i to brzmiało jak uzależnienie od zewnętrznego otwierania. jakby sami nie mogli utrzymać tego stanu. a przecież o to nie chodzi w żadnej praktyce
to jest jeden z najczęstszych błędów w pracy z czakrami i ciesze się że to wyszlo w tym watku. czakra nie jest drzwiami które ktoś otwiera i zamyka. to bardziej jak napięcie mięśniowe, które możesz świadomie regulowac, ale samo w sobie jest procesem ciągłym, nie binarnym. "otwarta/zamknięta" to skrot myslowy ktory potem zyje własnym życiem i szkodzi praktyce
to jest chyba najbardziej pomocna rzecz jaką przeczytałam w tym wątku, dziękuję Gustlik! bo miałam takie poczucie że "praca z czakrami" to coś do czego potrzebuję specjalnych narzędzi albo nauczyciela i że sama nie dam rady. a to brzmi jakbym już po części to robiła, tylko bez nazwy
słuchajcie, mam pytanie które trochę burzy ten miły obrazek. jeśli "praca z czakrami" to po prostu rozluźnianie z intencją i uwagą - to po co w ogóle słowo "czakra"? czy to nie jest wtedy tylko rebrandning czegoś co istnieje od dekad w terapii ciała? nie mówię że to złe, mówię że może być mylące
Hania ale to jest wgl argument który można by przylozyc do każdej metody pracy z soba. znam ludzi ktorzy zamiast do terapeuty ida do astrologa, do ksiedza, do coacha i do lekarza który wypisuje tylko tabletki. problem nie jest w metodzie tylko w tym żeby człowiek dobrał ją do problemu. czakry nie sa gorsze od innych jeśli chodzi o ryzyko że ktoś je źle zastosuje
ee, A ja jednak inaczej. wracając do tego co pisałam wcześniej o tej nadwrażliwości po pracy z czakrami - chciałam dopytać Prophecyy: jak długo to trwało u ciebie zanim się ustabilizowało? bo mam wrażenie że jestem już ze trzy tygodnie w tym "za dużo słyszę" etapie i zaczyna mnie to męczyć, szczególnie w rozmowach ze znajomymi którzy mają dużo problemów
mhm, och, ten obraz z kwiatem który się zwija jest naprawdę piękny, dziękuję Prophecyy że to napisałaś! zapisuję sobie to jako afirmację wieczorną. jak by nie patrzeć, i to ćwiczenie Morion z opadaniem klatką też gdzieś wcześniej widziałam - takie proste rzeczy a robią różnicę, niesamowite 🙂
ojaj, okej ale wracając do tego co Blanka napisała - te proste rzeczy robią różnicę, ale ja się zastanawiam czy to działa w obie strony? tzn. czy mowa ciała PODCZAS słuchania jakos z kolei wpływa na czakry? bo jak siedzę skrzyzowanymi ramionami to czuję się bardziej zamknięta i zastanawiam się czy to zamkniecie jest najpierw w glowie czy właśnie w ciele i energii
Gustawa to jest super pytanie i trochę jest odpowiedź na nie w tym co Gustlik pisał wczesniej o napieniu miesniowym. znaczy, mowa ciała i stan czakry to nie jest tak ze jedno powoduje drugie w jednym kierunku - to jest petla. skrzyzone ramiona napinaja okolice serca i splotu, a napiecie tam utrudnia pelne oddychanie i uwage na rozmowce. nie wiem czy to "zamknieta czakra" w sensie dosłownym ale cos sie tam dziejy na poziomie ciała na pewno
no i to jest dokładnie ten sam argument co wcześniej tylko teraz dla mowy ciała. skrzyżowane ramiona to udowodniony sygnał defensywności który faktycznie wpływa na przetwarzanie informacji - to jest psychologia, nie ezoteryka. mam wrażenie że co chwilę wchodzimy w to samo koło: zjawisko realne, opis energetyczny opcjonalny
