Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że my ciągle wracamy do manipury. A co z tymi osobami które mają ten problem ale reagują odwrotnie, nie wybuchem tylko zamknięciem się w sobie kiedy są zmęczone? Bo ja tak mam i nie wiem czy to też manipura czy coś zupełnie innego.
Ja jak czytam o tym pancerzu to myślę że może chodzi o jakąś aurę obronną a nie konkretną czakrę? Słyszałam że aura też może się zamykać kiedy jesteśmy zmęczeni i to by tłumaczyło dlaczego czujesz tę barierę wokół siebie.
Wracając do tego co Galia powiedziała, ja też tak mam z tym pancerzem i wcześniej Cohen pisał o braku komunikacji między anajatą a wizuddhą. Zastanawiam się czy ten pancerz to właśnie moment kiedy ta komunikacja się całkowicie urywa? Bo jak się wyśpię to jakby wraca.
...i właśnie dlatego proponuję żebyśmy się na chwilę zatrzymali i zastanowili jak to wygląda praktycznie. Bo Lena_77 zaczęła temat od drażliwości przy zmęczeniu, i przez ostatnie kilkadziesiąt postów doszliśmy do tego że mamy dwa różne wzorce. Jeden to wybuch na zewnątrz, drugi to ten pancerz. Czy ktoś z was miał oba naraz albo w różnych fazach życia? Bo to by nam dużo powiedziało o tym czy to jest kwestia jednej czakry która się przełącza, czy po prostu różne osoby mają różne słabe punkty.
Mnie to pytanie Czulu zatrzymało. Bo jak tak myślę wstecz, to przez lata bardziej byłam tym wybuchem. A ostatnio, może od roku, bardziej zamykam się i milknę. Nie wiem czy to znaczy że coś się zmieniło w tej energii czy po prostu się zmieniłam jako osoba.
No... był trudny czas, dużo rzeczy naraz. Ale nie chcę tego wszystkiego tu rozkładać. Powiem tylko że tak, dużo było i może dlatego.
To co Lena_77 mówi bardzo mnie dotknęło, bo u mnie też był jakiś moment kiedy z jednego wzorca weszłam w drugi. I zastanawiam się czy to praca z czakrami może w ogóle to odwrócić, czy ta zmiana jest już trwała?
To mnie zastanawia w kontekście tego co Whisper wcześniej pisał o resecie przez sen. Jeśli ciało nie daje się przekonać na siłę, to może właśnie dlatego sen działa, bo w nocy nie próbujesz nic robić świadomie i system sam decyduje co naprawić?
A czy to znaczy że jak ktoś źle śpi to jego czakry są ciągle jakby w połowie zresetowane? Bo jak tak o tym myślę to ma sens, bo ja kiedy nie sypiam przez kilka nocy z rzędu to drażliwość jest nieporównywalnie gorsza.
Przepraszam że wchodzę w środek, ale właśnie czytam ten wątek i mam dokładnie to co Riksza opisuje ze snem i drażliwością. Tylko nie wiem od czego zacząć, od pracy z czakrami czy od naprawienia snu. Bo jedno i drugie naraz chyba nie jest realne kiedy się jest zmęczoną.
No ale Bylica placebo to placebo, masz racje, ale jak coś działa to działa. Ja nie mówię że to nauka, mówię że u mnie zadziałało. Czemu od razu przekreślać?
Właściwie to dziękuję obu. Ale mam jeszcze jedno pytanie bo nie do końca rozumiem. Lady napisała żeby uspokajać manipurę wieczorem, ale czy to nie jest dziwne, skoro manipura to ta czakra od energii? Jak uspokojenie jej ma mi pomóc się zregenerować?
To bardzo dobrze powiedziane z tym silnikiem. Zastanawiam się czy właśnie to nie jest źródłem mojej drażliwości wieczorami. Mam tendencję do planowania, analizowania, zastanawiania się co jutro przed zaśnięciem i potem jakikolwiek drobiazg mnie irytuje nieadekwatnie.
Poczekajcie, bo się trochę gubię. To manipura jest od kontroli, woli i energii naraz? Bo przez całą tę rozmowę wymieniamy różne funkcje i nie wiem już czy to jedna czakra robi wszystko czy każda z tych rzeczy to inny ośrodek.
O, ten drugi opis to ja. Dokładnie to, irytacja która nie przechodzi w nic, tylko zostaje i się kisie. Myślałam że to bardziej sprawa serca albo głowy ale może jednak manipura.
To co Galia opisuje to moim zdaniem bardzo ważna obserwacja dla całego wątku. Zmęczenie obniża próg, przy którym czakra pokazuje swój słabszy punkt. To znaczy że problem nie zawsze jest poważny, ale ujawnia się właśnie kiedy zasoby są na wyczerpaniu. Warto się zastanowić czy drażliwość przy zmęczeniu to sygnał że manipura jest generalnie słaba, czy tylko że potrzebuje lepszego zaplecza energetycznego na dole, muladharze.
Przy tym co Cohen napisał, to mi się coś sklarowało. Może mój problem nie jest tak bardzo z manipurą samą w sobie, tylko z tym że nie mam podstaw. Muladhara zawsze mi jakoś umykała w tej całej rozmowie, a może to od niej powinnam zacząć?
A czym w ogóle jest ta muladhara, bo trochę ginę. Słyszałam że to podstawa i uziemienie ale co to znaczy w praktyce, kiedy jesteś zmęczona i drażliwa?
Przepraszam że wchodzę, ale właśnie doczytałam ten wątek do końca i mam wrażenie że mój problem jest dokładnie o tej muladharze. Kiedy jestem zmęczona to nie tyle jestem drażliwa co... jakby nic nie ma sensu? Wszystko jest zbyt wiele. Czy to pasuje do tego obrazu?
Uziemienie to na przykład chodzenie boso po trawie, to jak najbardziej dosłowne. Ziemia wchłania nadmiar energii. Czytałem o tym dużo i to jedna z najskuteczniejszych metod na wszystkie problemy z czakrami dołu, muladhara od razu się stabilizuje.
No tak, proste rzeczy działają, ale właśnie o to mi chodzi, że nie zawsze. Muladhara bywa tak mocno rozchwiana, że chodzenie boso jest jak plastry na złamaną kość. Pomaga, ale nie wystarczy. Dlatego pytam zawsze najpierw o kontekst, bo inaczej można komuś doradzić coś co nic nie zrobi albo zrobi za mało.
To ja mam pytanie do obu, bo nie wiem jak rozpoznać czy to jest problem z muladharą czy już coś głębszego. Jak się to różnicuje? Bo te opisy nakładają się trochę na siebie i nie wiem w którą stronę iść.
A czy można mieć problem z obiema naraz? Bo jak słucham tej rozmowy to widzę siebie i w opisie muladhary i manipury. Myślę że byłam zbyt szybka z tym wnioskiem że to jedno albo drugie.
Moim zdaniem to bardzo często tak jest że kilka czakr jest rozchwianych jednocześnie i trochę bez sensu jest szukanie tej jednej głównej. Szczególnie przy zmęczeniu, bo zmęczenie rozjeżdża cały system, nie jeden punkt.
Mam pytanie do Cohena bo mnie to zainteresowało. Czy ta zasada "zawsze od dołu" obowiązuje też kiedy objaw jest wyraźnie w wyższej czakrze? Znaczy, czy jeśli ktoś ma bardzo silne problemy z komunikacją i wyrażaniem siebie, to i tak zaczyna od muladhary?
A wracając do tego co Lena napisała, mnie też nie daje spokoju to pytanie o wolę i panowanie nad sobą, bo to był jeden z pierwszych wątków i trochę go zgubiliśmy. Czy praca z manipurą faktycznie wzmacnia tę samodyscyplinę, czy to jest zbyt duże uproszczenie?
To brzmi tak, jakby moje trudności z dyscypliną były bardziej o muladharze niż o manipurze, nawet jeśli na powierzchni widać irytację. Nie spodziewałam się że to tak głęboko.
