Hej, nie wiem czy to dobry dział ale chyba tak. moim zdaniem, mam taki problem że rozstaję się z przyjaciółką z którą byłam blisko przez kilka lat i jakoś nie mogę tego przepracować. Nie było żadnej kłótni, po prostu zaczęłyśmy się oddalać i w pewnym momencie zorientowałam się że już właściwie nie ma kontaktu. Czuję się dziwnie opróżniona w środku, jakby coś mi odeszło. Ktoś mówił mi że to może być kwestia czakr, że przy takich rozstaniach coś się blokuje. Czy to możliwe? Co u was pomogło kiedy traciłyście kogoś bliskiego w taki cichy sposób?
To co opisujesz brzmi jak klasyczne zamknięcie czakry serca. Przy wygasaniu bliskich relacji, zwłaszcza tych bez wyraźnego finału, anahata często się kurczy i blokuje. Nie ma żadnego rozładowania emocji bo nie było kłótni, nie było pożegnania, nie był żaden punkt końcowy, i ta energia po prostu zostaje utkwiona. Możesz odczuwać to jako pustkę w klatce piersiowej, jakby przestrzeń po kimś.
a skad wiadomo ze to blokada a nie poprostu zwykły smutek? bo nie kumam jak rozroznić jedno od drugiego. serio pytam, nie prowokuję
Oj, ja miałem dokładnie coś takiego ze swoim kumplem ze szkoły, rozeszło się nam tak po cichu, bez żadnej awantury i przez długi czas chodziłem z takim dziwnym ciężarem w klatce. nie wiedziałem że to może mieć związek z czakrami w ogóle. super że tu napisałaś bo sam zastanawiałem się skąd to uczucie. czy jest jakaś konkretna rzecz którą można zrobić żeby to ruszyć z miejsca?
ha, czakra serca to jedno, ale przy takich rozstaniach warto spojrzeć też na czakrę splotu słonecznego. Manipura odpowiada za poczucie wlasnej wartości i tożsamość w relacjach. Kiedy tracimy kogos ważnego bez wyjaśnienia, często pojawia się podskórne pytanie: co zrobiłam nie tak, czy byłam wystarczajaca. I to właśnie siedzi w manipurze, nie w anahata.
Pięknie że ta rozmowa idzie w tym kierunku bo rzadko ktoś pyta o rozstania z przyjaciółmi, prawie zawsze chodzi o miłość romantyczną. A tymczasem więzi przyjaźni potrafią być równie głęboko zakorzenione w naszym energetycznym ciele. Ja bym powiedziała że przy takim cichym wygasaniu dotknięte są zazwyczaj dwie czakry naraz, i anahata i gardłowa, wiśuddha. Ta druga dlatego, że coś zostało niewypowiedziane. Nie było rozmowy, wyjaśnienia, zamknięcia słowem.
nie wiem czy dobrze rozumiem, bo jestem tu nowa przy tym temacie, ale czakra gardłowa to jest ta od mówienia tak? to znaczy że jak czegoś nie powiedziałam komuś to ta czakra jest zablokowana? to ma jakiś sens chyba bo mi się zawsze robi coś dziwnego z gardłem jak chcę coś ważnego komuś powiedzieć i nie moge
o dziękuję za ten wątek, naprawdę, bo mam podobną sytuację od dłuższego czasu i nie wiedziałam jak to nazwać. to uczucie stagnacji o którym pisała Domicela bardzo mi to opisuje. dziękuję wam wszystkim że tak ładnie tłumaczycie 😉
auć, zatrzymajcie się na chwilę bo widzę że zaraz zaczną się polecenia konkretnych metod "na to" i "na tamto". trudno powiedzieć, chcę powiedzieć jedno, zanim ktoś zacznie doradzać komukolwiek cokolwiek, sprawdźcie czy sami naprawdę to rozumiecie, a nie tylko gdzieś przeczytaliście. bo jeśli ktoś jest w realnym emocjonalnym bólu po stracie przyjaźni to nie potrzebuje na ślepo robić jakichś ćwiczeń z czakrami bo ktoś na forum powiedział. trochę ostrożności proszę.
no ba, jest w tym coś co zawsze mnie uderza przy takich tematach, że rozstanie z przyjacielem bywa bardziej zagmatwane energetycznie niż z partnerem, bo nie ma żadnych społecznych rytuałów na to pożegnanie. w każdym razie, jak kończy się związek to jest jakiś moment, coś się dzieje, ktoś coś mówi. a przyjaźń po prostu... cichnie. i ta energia zawiesza się gdzieś w połowie drogi
no właśnie, Wrozbitka to mnie bardzo trafa. że tak powiem, nie ma zadnego domknięcia. jest jakaś metoda zeby to domknac energetycznie kiedy tego prawdziwego domkniecia nie ma? medytacja cos, kamienie, cokolwiek?
o rany, a co z różowym kwarcem? podobno świetnie na czakrę serca, ja stosowałam przy podobnych sytuacjach. no i zielony awenturyn, też serce. można trzymać przy sobie albo medytować z kamieniem na mostku
Wybaczcie że się wtrącam, czy jak człowiek nie umie medytować to i tak może pracować z czakrami? bo ja próbowałam raz medytacji i nie umiałam przestać myśleć i rzuciłam to po paru minutach. a chciałabym spróbować czegoś z tym co autorka opisuje bo mam podobne uczucie pustki
jejku, dobra to może zacznę od swojego pytania bo nie dostałam odpowiedzi, czy jak ktoś nie umie medytować to w ogóle może pracować z czakrami? bo trochę się gubię w tym co tu piszecie i nie wiem czy to w ogóle dla mnie
na pytanie Irminki, nie, medytacja nie jest jedyną drogą. czakry można wspierać przez ruch, przez oddech, przez kontakt z naturą, przez muzykę. medytacja to jedno z narzędzi ale nie brama bez której nie wejdziesz. to trochę jak z gotowaniem, można używać piekarnika albo patelni, efekt podobny, droga inna
zgadzam się z Jolusią. i dodam tylko tyle, że to co Irminka opisała, ten chaos myśli podczas medytacji, to wcale nie znaczy że "nie umie". to znaczy że umysł jest aktywny. nawet obserwowanie tych myśli bez walki z nimi jest formą praktyki. nie musisz zatrzymać myślenia, wystarczy że zauważasz że myślisz
ojaj, a to ciekawe bo ja też miałem ten problem, siadałem do medytacji i po 3 minutach już planowałem co zjem na obiad haha. ale słyszałem że podobno ważniejszy jest oddech niż zatrzymanie myśli, to prawda?
no właśnie nie wiem. jest za późno w sensie, że już teraz nie możemy po prostu usiąść i porozmawiać, bo kontakt jest taki ledwie ledwie. tak myślę, nie wiem czy jakiś sygnał z mojej strony byłby odebrany dobrze czy dziwnie. i dlatego chyba to wszystko siedzi w środku, bo nie ma wyjścia
och, to co opisujesz, ta niemożność wyjścia, to bardzo specyficzny rodzaj ciężaru. w relacjach romantycznych kiedy coś się kończy jest przynajmniej jakieś miejsce na wyrażenie bólu, ludzie to rozumieją. a tu jesteś z tym sama i nie bardzo możesz nawet powiedzieć głośno że ci źle bo co powiesz, że tęsknisz za koleżanką? świat trochę śmieszniej na to patrzy niż powinien
o tak, dokładnie to, Wrozbitka to powiedziałaś bardzo celnie. ja też mam taką sytuację i właśnie ten brak miejsca na wyrażenie tego jest najtrudniejszy. dziękuję że to nazwałaś, naprawdę
wracając do tematu Tereskiej i różowego kwarcu, nie odpowiedziałaś na moje pytanie. u ciebie działało? bo widzę że temat poszedł w inne strony i nie chcę żeby to zginęło. nie dlatego że czepiám, ale dlatego że Stasia i Irminka i inne osoby mogą zaraz dostać stos porad i chcę żeby wiedziały z jakim bagażem te porady przychodzą
i to jest właśnie uczciwa odpowiedź. efekt placebo w pracy z czakrami jest bardzo realny i bardzo trudny do oddzielenia od "rzeczywistego" efektu, o ile w ogóle ta granica cokolwiek znaczy. u mnie tak jest, tereska, to co powiedziałaś teraz jest dużo bardziej wartościowe niż pierwotne "podobno świetnie"
Ja natomiast mam takie pytanie trochę z boku, ale związane, czy kamienie mogą pomagać nawet jeśli się nie do końca wierzy? bo mnie te kwestie kamieni i czakr trochę onieśmielają, jestem sceptyczny w pewnym sensie ale jednocześnie chciałbym spróbować czegoś konkretnego w swojej sytuacji ze znajomym co opisywałem wcześniej
intencja robi dużo, ale otwartość robi więcej niż wiara. nie musisz być przekonany, wystarczy że nie blokujesz aktywnie. kamień to przedmiot, ale przedmioty mogą być kotwicami dla uwagi i intencji. czy to "działa" samo w sobie, nie wiem. czy pomaga skupić się na tym co chcesz przepracować, u mnie tak
hej, przepraszam że się wtrącam, ale czy ktoś może mi powiedzieć który kamień jest najlepszy na to domknięcie o którym pisał Rafalek? bo szukam czegoś konkretnego co mogłabym zamówić, malachit coś takiego robi podobno?
Malachitka, słyszę że chcesz szybkiej odpowiedzi i to rozumiem. jak by nie patrzeć, ale kamień bez żadnej intencji i bez rozumienia co czujesz to po prostu ładny minerał na półce. zanim cokolwiek kupisz, napisz najpierw co dokładnie czujesz w ciele kiedy myślisz o tej przyjaciółce. gdzie siedzi ten ciężar fizycznie? 🙁
ten wątek z kamieniami ważny, ale chcę się zatrzymać przy tym co powiedziała Stasia, że nie ma wyjścia dla tego co siedzi w środku. mniej więcej, to jest sedno sprawy, bo praca z czakrą serca nie polega na tym żeby to uczucie zniknęło, ale żeby znaleźć jakiś kanał przez który może przepłynąć. napisanie listu który nigdy nie zostanie wysłany, to brzmi banalnie ale działa jako forma uwolnienia dla czakry gardłowej, bo wypowiedziałaś to co niewypowiedziane, nawet jeśli tylko do siebie
