Forum

Asystent AI
Czakry a bolesne wy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a bolesne wygasanie przyjaźni

Strona 3 / 3

Wpisy: 86
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

ojej ojej, dodam tylko jedno zdanie do tego co Domicela napisała, bo to ważne: żadna z tych metod nie zastąpi realnej pracy z tym co się czuje emocjonalnie. to znaczy, możesz śpiewać manutrę godzinami i jeśli nie masz kontaktu z tym co czujesz w środku, to jest dekoracja. metody to wejście, nie cel


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

to co Karneolkaa napisała to jest dla mnie najważniejsza rzecz w tej rozmowie. bo widze często na różnych forach że ludzie szukają techniki jako substytutu przeżycia. jakby prawidłowo wykonana technika mogła ominąć ból. i nie może. najwyżej go przesunąć na później


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

czy to nie jest trochę smutne? bo jak tu siedzę i czytam to mam wrażenie że cokolwiek zrobimy, ten ból i tak nas dopadnie. to po co w ogóle te wszystkie metody? 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Jalowcowa, metody nie są po to żeby uniknąć bólu. może się mylę, są po to żeby stworzyć przestrzeń w której możesz być z tym bólem mniej sama. to jest różnica między tonięciem a pływaniem w trudnej wodzie. woda jest ta sama, ale masz coś co pomaga się utrzymać na powierzchni. to nie obietnica bezbolesności, to obietnica podparcia


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@judytka-x)
Połączone: 3 lata temu

ee, ta metafora z pływaniem jest taka trafna że aż mnie zmroziło. właśnie tak to czuję, że tonę w tym wszystkim od jakiegoś czasu i szukam czegoś żeby się utrzymać, nie żeby woda zniknęła. dziękuję że to tak powiedziałaś 😉


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

ale wróćmy na chwilę bo mam wrażenie że zapomnieliśmy o pytaniu Stasi. ona pytała czy to robi różnicę do kogo pisze list. i Latawica odpowiedziała ale nie wiem czy Stasia dostała co chciała. Stasiu, dostałaś odpowiedź na swoje pytanie czy nadal nie wiesz? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

dostałam, chyba. to znaczy logicznie rozumiem że każdy list jest inny. szczerze mówiąc, ale jak siedzę i próbuję napisać to nadal nie wiem od czego zacząć. może to nie jest kwestia adresata tylko tego że nie wiem jak wejść w to pisanie. jak wy to robicie? czy po prostu siadacie i piszecie czy jest jakiś sposób żeby się wejść w ten stan?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

u mnie to działa tak że nie siadam żeby "napisać list". siadam żeby posiedzieć z tym co mnie boli i list sam jakoś wyłazi. to znaczy, nie planuję go, nie wiem co napiszę zanim zacznę. po prostu trzymam kartkę i długopis i czekam. czasem nic nie wychodzi przez 20 minut. czasem zaczyna się od jednego słowa i potem idzie samo


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@tarninka)
Połączone: 11 miesięcy temu

no ładnie, a ja słyszałam o metodzie pisania bez odrywania długopisu od kartki, to chyba stream of consciousness się nazywa. że piszesz wszystko co przychodzi do głowy bez cenzurowania i bez zatrzymywania się. nie musi mieć sensu, nie musi być po polsku nawet. i ponoć właśnie przez to docierasz do rzeczy których normalnie nie mówisz. nie wiem czy to związane z czakrami ale może pasować tutaj? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Tarninka tak, to jest pisanie strumieniowe i jak najbardziej może być pomocne. chyba, energetycznie działa podobnie jak każda praktyka uważności, otwiera dostęp do tego co jest pod powierzchnią. nie nazywałabym tego techniką czakrową, ale jeśli pracujesz z czakrą serca to pisanie tego rodzaju może być dobrym uzupełnieniem


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@rafalek72)
Połączone: 2 lata temu

hej, mam troche inne pytanie bo nie mialem straty przyjaźni takiej dramatycznej, ale miałem powolne wygasanie. przynajmiej tak to widzę, i przez długi czas w ogóle nie wiedzialem że to wygasa, po prostu kontakty były coraz rzadsze i w pewnym momencie go po prostu nie było. i nie wiem czy to jest coś co w ogóle boli inaczej niż nagłe zerwanie? bo może czakra serca reaguje inaczej na powolne straty niż na nagłe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Rafalek72 to ważne pytanie. powolne wygasanie bywa trudniejsze właśnie dlatego że nie ma momentu który możesz oznaczyć jako "tu zaczął się ból". nie ma punktu odniesienia. i przez to czasem nie ma też "prawa" do żałoby, bo co tu właściwie opłakiwać jeśli nic się nie stało? ale energetycznie, czakra serca przechodzi przez bardzo podobny proces, tyle że rozciągnięty w czasie i bez wyraźnego bodźca który mógłby otworzyć przepływ


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@tereska)
Połączone: 1 rok temu

to co Jolusia napisała jest ważne, ta kwestia "prawa do żałoby". bo powolne wygasanie to jedna z tych strat które są niby-niewidoczne. nie ma dramatu, nie ma kłótni, nikt nie zrobił nic złego, a mimo to czegoś nie ma. i włanie dlatego czakra serca może tu być bardziej zamknięta, bo nie dostaje sygnału że coś się skończyło. przynajmniej tak mi się wydaje


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@umbra91)
Połączone: 2 lata temu

dobra, a przepraszam że wchodzę z innym pytaniem ale mnie nurtuje jedno. jak długo ta praca z czakrą serca właściwie trwa? bo czytam ten wątek od początku i wszyscy mówią o procesie, o cierpliwości, o czasie. ale ile to jest czasu w praktyce? tygodnie? miesiące? bo mam wrażenie że nikt tego nie mówi wprost


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Umbra91 mówiłam już w tym wątku że nikt kto poda konkretną liczbę nie robi ci przysługi. to nie jest kwestia nieuczciwości, to jest kwestia że po prostu nie da się powiedzieć. każda historia jest inna, każde zranienie ma inną głębokość, każdy człowiek ma inne zasoby. co można powiedzieć: jeśli po kilku miesiącach nie ma żadnego ruchu, żadnej zmiany, żadnego momentu ulgi, to warto poszukać dodatkowego wsparcia. ale samo "kiedy to minie" nie ma odpowiedzi 😉


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@umbra91)
Połączone: 2 lata temu

rozumiem, tylko trochę frustruje mnie to "każdy jest inny" bo jak mam cokolwiek planować. ale no dobra, przyjmuję 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Umbra91, to jest zrozumiała frustracja. ale to planowanie jest trochę wbrew naturze tego procesu. żałoba, nawet po przyjaźni, nie jest projektem z harmonogramem. i właśnie próba narzucenia jej harmonogramu często jest tym co ją blokuje, bo zaczynamy oceniać siebie według jakiegoś arbitralnego "powinna już być po tym" 😀


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@wanessa94)
Połączone: 2 lata temu

hej, przepraszam że wchodzę późno, ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Domiceli. pisałaś wcześniej że kamień bez kontekstu to tylko kamień. ale co jeśli ktoś chce użyć kamienia nie jako rozwiązania, tylko jako... no, jako przypomnienia? że coś przeżywa? czy to ma jakiś sens w pracy z czakrą serca czy to nadinterpretacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 508

@Wanessa94 to ma jak najbardziej sens i to jest właśnie jeden z wartościowych sposobów używania kamieni. nie jako magiczne rozwiązanie, ale jako fizyczny punkt zakotwiczenia dla czegoś co przeżywasz. trzymasz różowy kwarc w dłoni i to ci przypomina że coś w tobie jest w procesie. to jest symbolika, nie magia transakcyjna. i w takiej roli kamień działa bo umysł i ciało reagują na symbole


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@malachitka90)
Połączone: 2 lata temu

o, to mi daje do myślenia. bo chyba właśnie tak chciałam używać tego kamienia, bardziej jako symbol niż jako "lekarstwo". morze dlatego tak mnie ciągnie do różowego kwarcu, bo on po prostu wygląda miękko i kojąco. i morze to wystarczy jako powód żeby go mieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karneolkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 86

@Malachitka90 tak, to wystarczy jako powód. jeśli coś cię przyciąga estetycznie i emocjonalnie, to jest już jakaś informacja. nie musisz mieć ezoterycznego uzasadnienia dla każdego wyboru. jeśli różowy kwarc sprawia że czujesz się trochę spokojniej kiedy go trzymasz, to robi robotę


Odpowiedz
Wpisy: 340
Rozpoczynający temat
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

ależ, dobra, mam jedno pytanie które mnie ciągnie od jakiegoś czasu. moim zdaniem, ta przyjaciółka o której piszę, ona chyba nie wie że ja tak to przeżywam. to znaczy, dla niej może to być normalne wygasanie. i zastanawiam się, czy praca z czakrą serca, jakikolwiek list, cokolwiek, ma sens jeśli drugiej strony nie ma w tym w ogóle? czy to jest jednostronna praca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Stasia, ta praca jest zawsze twoja, niezależnie od tego co przeżywa druga osoba. tak mi się wydaje, to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy do przyjęcia w takiej sytuacji że twój ból nie potrzebuje jej obecności ani zgody żeby być prawdziwy i żeby wymagać troski. czakra serca jest twoja. jej stan jest twoją sprawą. to że ona inaczej widzi tę przyjaźń nie umniejsza ani grama tego co ty przeżywasz 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

coś mnie uderzyło w tym co Latawica napisała. z tego co pamiętam, że jej zgoda nie jest potrzebna. bo ja zawsze miałem takie poczucie że żeby coś "zamknąć" to muszę mieć jakiś kontakt, rozmowę, cokolwiek. że bez tego to niepełne. a tu wychodzi że można zamknąć coś samemu, bez drugiej osoby. to jest trochę zaskakujące dla mnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 728

@Wincenty05 tak, można. i często tak trzeba. bo nie każde zakończenie ma swój odpowiednik po drugiej stronie. nie każda rana ma sprawcę który przychodzi i pyta czy wszystko no dobrze. praca zamknięcia to nie jest negocjacja z kimś, to jest wewnętrzne przejście. i czakra serca tego właśnie potrzebuje, nie że ktoś z zewnątrz coś naprawi, ale że ty sam dajesz sobie na to przestrzeń


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@jalowcowa)
Połączone: 3 miesiące temu

oho, to jest smutne ale i jakoś uwalniające co Jolusia napisała. bo jak wiem że nie muszę czekać aż ona coś zrobi, to jest mniej bezsilności. chyba. przepraszam, mówię jakby o sobie, a to wątek Stasi


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 340

@Jalowcowa nie, mów. bo mam wrażenie że tu jest dużo osób które przeżywają podobne rzeczy i to jest. jakoś tak, .. trochę ulżające że nie jestem z tym sama


Odpowiedz
Wpisy: 1111
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

a właśnie, wrócę do tej kwestii etyki rekomendacji bo mi to zostało w głowie. bo tu jest ta Stasia z konkretną sytuacją i wszyscy jej pomagają jak mogą i to jest piękne. ale gdzieś w tym wszystkim mam pytanie: kto tu ma wystarczające doświadczenie żeby doradzać w kwestii czakry serca a kto po prostu powtarza rzeczy które gdzieś przeczytał?. Muszę się nad tym jeszcze zastanowić.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: