Tego akurat nie łykam. no włanie, Morion ma rację że trzeba dojść do tego co robić. Ja ze swojego doświadczenia powiem że mi połaczenie afirmacji z fizycznym ruchem dało więcej niż sama praca z obrazami snów. Chodzenie boso po trawie, naprawdę boso, jako świadome uziemienie, plus afirmacje o bezpieczeństwie - to razem robiło różnicę. Ale rozumiem że każdy jest inny 🙂
No i właśnie to co Kryska pisze o chodzeniu boso po trawie - to jest chyba dla mnie jakiś znak bo ja BOJĘ się chodzić boso po ziemi odkąd pamiętam. szczerze mówiąc, nawet latem w ogrodzie zawsze mam klapki. Myślisz że to może być powiązane? Że ten sen z bosymi stopami to jakiś mój głębszy problem z tym właśnie kontaktem z ziemią? 😛
To co Stanislawa pisze teraz jest według mnie kluczem do całej tej rozmowy. w sumie, lęk przed bosymi stopami na jawie, a bose stopy jako powtarzający się symbol snu - to nie jest przypadek. Ciało i psychika komunikują się przez takie lustrzane obrazy. Pytanie do ciebie, Stanislawa - czy pamiętasz kiedy to się zaczęło? Ten lęk przed bosymi stopami? Bo to może wskazywać kiedy pierwotnie doszło do zablokowania muladhary.
Matko, właśnie to co Hektor pisze - lustrzane obrazy w snie i na jawie. moim zdaniem, to jest cos o czym nie myslałam, a teraz nagle mam gęsią skórkę. stanislawa, serio, zastanow sie kiedy to sie zaczelo z tym unikaniem boso 🙂
no i masz, hej, wchodze troche z boku ale chciałem zapytac o to co Kryska wspomniała wczesniej - te afirmacje połączone z ruchem fizycznym. czy mozesz powiedziec jakie konkretnie afirmacje robiłaś do muladhary? Bo ja znam pare ale różne źródła podają rozne rzeczy i nie wiem ktore sa skuteczne
Oddychanie przez stopy. No dobra, nie odezwałabym sie ale jednak. Stopy nie mają płuc. Wiem że to metafora, wiem że chodzi o wyobraźnię kierowaną, ale jak ktoś nowy to czyta to może naprawdę pomyśleć że to coś fizjologicznego. Może warto to lepiej opisywać?
wracajac do Stanislawy bo trochę wątek uciekł - czy ty w ogóle czujesz że te sny zmieniły coś w twoim podejściu do tej sytuacji finansowej? Czy raczej to wciąż ten sam poziom stresu, tylko teraz wiesz skąd może się brać? Bo jest różnica między rozumieniem a zmianą
Szczerze? Nie pamiętam kiedy zaczęłam unikać boso i to właśnie mnie niepokoi teraz jak o tym myślę. Jakbym nie miała dostepu do tego wspomnienia. A co do pytania Wandzisi - to dobre pytanie. Trochę przyniosło mi ulgę że mogę to jakoś nazwać, że to nie jest tylko moja słabość ale coś głębszego. Ale lęk jest nadal, tak 😛
Ten brak wspomnienia skąd pochodzi lęk jest ciekawy sam w sobie. W pracy z czakrami często mówi się że zablokowania korzenia sięgają bardzo wcześnie, czasem nawet przed wyraźną pamięcią. Stąd właśnie praca przez ciało, przez rytm, przez fizyczność daje efekty tam gdzie rozmowa nie dociera. Stanislawa, czy miałaś jakiekolwiek poczucie braku stabilności w domu rodzinnym? Nie mówię o biedzie koniecznie, o samym poczuciu gruntu.
hej, może głupie pytanie ale co to jest ta praca przez rytm co Gienia wspomniała? bo kojarzę że czakry to medytacja, kamienie i takie rzeczy ale rytm brzmi inaczej
Rytm i regularność przy muladharze - tak, to się zgadza z tym co wiem. Ale chcę wrócić do jednej rzeczy - Stanislawa napisała że lęk "przyniesiony ulgę że można go nazwać". To jest ważny moment i nie należy go przeskakiwać od razu do technik. Zanim zaczniesz robić rytuały i afirmacje, warto po prostu przez chwilę posiedzieć z tym rozumieniem. Dać mu trochę miejsca.
Ja mam pytanie może trochę z boku ale czy kamienie mogą pomagać przy tej czakrze korzenia podczas snu? Czytałam że obsydian albo czarny turmalin pod poduszką albo przy łóżku może jakos uziemiać i wpływać na sny. Czy ktoś próbował?
Hazel, kamienie przy muladharze to temat rzeka. jak dla mnie, obsydian tak, ale jest dość intensywny jeśli masz już mocne sny - może je wzmocnić zanim zacznie oczyszczać. czerwony jaspis albo hematyt są łagodniejsze na start, lepiej uziemiające bez tego ostrego efektu. nie wkładałabym obsydianu pod poduszkę na pierwszym etapie, szczególnie jeśli sny są już stresujące.
o właśnie hematyt to polecam, mam go od dawna i u mnie daje takie poczucie "zakotwiczenia" zanim zasnę. no, niewiem czy to kamień czy sugestia własna ale efekt jest. choc nie mam snów o strachu przed biedą tylko o lataniu wgl co jest inne zagadnienie haha 🙂
rety, hej wracam bo czytam i jest mi tu dobrze w tym wątku 🙂 Stanislawa, napisałaś że lęk jest nadal mimo tej ulgi od nazwania - czy te sny sie zmieniły odkąd zaczęłaś o tym mówić tutaj? Tzn czy seria trwa czy może cos się przesunęło? Bo u mnie jak zaczęłam rozmawiać o pewnym śnie z innymi to on po prostu przestał wracac
eh, nightshade, to ciekawe pytanie. Tak, coś się zmieniło, ale nie wiem czy to przez rozmowę tutaj czy przez to że w ogóle zaczęłam to nazywać. Ostatni sen był inny - nadal było biedowanie w tle, ale tym razem MIAŁAM buty. Takie zwykłe, brązowe, solidne. I szłam gdzieś zdecydowanie. Nie wiem co to znaczy ale obudziłam się z innym uczuciem niż zwykle 😀
O, to jest zmiana! Buty w śnie przy tym kontekście to nie jest przypadek moim zdaniem. Jak wcześniej byłaś boso i unikałaś gruntu, a teraz masz solidne buty i idziesz - to coś się ruszyło w tej energii. Nie chcę za bardzo interpretować bo to twój sen, ale to brzmi jak krok do przodu dosłownie 🙁
czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nie odzywałem sie bo nie jestem ekspertem od czakr. ale te sny Stanislawy mnie uderzają bo sam miewam sny gdzie nie moge ruszyć nogami albo ziemia sie pode mna osuwa. nie wiedziałem ze to moze miec zwiazek z muladharą. czy to ten sam typ?
Stanislawa, te buty w śnie - zapytam o szczegół który może być ważny. Szłaś sama czy z kimś? I czy wiedziałaś w tym śnie dokąd idziesz, miałaś cel, czy po prostu szłaś? Bo kierunek i towarzystwo w takim śnie mówi coś innego niż sam fakt butów.
ojoj, ten spokój bez celu to akurat dobry znak przy muladharze. Nie chodzi o to żeby wiedzieć gdzie - chodzi o to żeby czuć grunt pod nogami i ufać że nogi poniosą. Jak pojawia się spokój w ruchu, bez mapy, to coś się odbudowuje. Powolnie ale idzie.
a mozna zapytac - te sny to sie pojawiają losowo czy jest jakas pora kiedy czesciej? bo czytałem ze muladhara jest podobno aktywna inaczej w roznych fazach snu i ze sny w nocy głębokiej vs nad ranem moga byc inaczej interpretowane. nie wiem na ile to prawda ale ciekawe
może głupie pytanie ale co znaczy kiedy sen się powtarza dokładnie tak samo, ten sam scenariusz kilka razy? bo Stanislawa ma serie snów o biedowaniu i zastanawiam się czy powtarzający sie sen to cos innego niz jednorazowy przy tej interpretacji czakr
dokładnie tak to odczuwałam u siebie - te powtarzajace sie sny są tak nachalne właśnie bo cos nie odpuszcza. z mojego doświadczenia, u mnie było z relacją, nie z kasą, ale mechanizm ten sam chyba. i też zaczęło sie zmieniać dopiero kiedy zaczęłam o tym głośno mówić, czy pisac, nieważne. jakby samo nazywanie już ruszało cos w tej energii
chcę tu wtrącić sceptyczną uwagę - nie dlatego żeby psuć atmosferę, ale żeby nie zostawić tego bez komentarza. powtarzające się sny mają dość dobrze zbadane wyjaśnienie w psychologii, głównie przetważanie nierozwiązanych problemów przez hipokamp. to nie wyklucza interpretacji czakrowej ale dobrze wiedzieć że oba wyjaśnienia mówią właściwie to samo, tylko innym językiem. nazwiemy to czakrą czy nie - efekt "mówienia o tym głośno" jest realny bo angażuje korę przedczołową.
właśnie, dla mnie tarot i czakry to też jest język, nie dosłowny opis rzeczywistości. pamiętam jak miałam serię snów o zalewaniu domu wodą - wróżka powiedziała że to emocje, psycholog powiedziałby pewnie stres. obie miały rację po prostu. Stanislawa, a te twoje sny o biedowaniu, czy jest w nich jakaś stała postać, ktoś konkretny kto cię okrada albo jest przy tym?
Pustka bez sprawcy to ciekawe. Nie ma winnego, jest tylko stan. To może być ważne - ten lęk nie jest skierowany na zewnątrz, na kogoś konkretnego ale jest wewnętrznym poczuciem niedoboru. To trochę inne niż strach przed odebraniem - to jest strach że z natury się nie ma, że się nie dostaje. I to właśnie muladhara w najbardziej podstawowej formie.
ojej, ten opis Plejadki mnie trafił bo ja chyba mam to samo tylko nie przez sny. takie poczucie że "mi się nie należy" albo "i tak tego nie dostanę". czy to też jest ten sam lęk czakry korzenia? bo nie myślałam że to może być energia a nie po prostu mój charakter
