to pytanie o "mi się nie należy" zostawię bo sama chcę wiedzieć - czy to jest do Hektor87 czy do kogokolwiek kto zna się na muladharze. bo ja to mam od zawsze i myślałam że to po prostu jaka jestem, nie że to może być blokada energetyczna
Hazel, tak, to jest dokładnie ten mechanizm. "Mi się nie należy" to klasyczny wzorzec niedostatku w korzeniowej czakrze - nie strach że coś przyjdzie i zabierze, ale głębsze poczucie że z definicji nie jesteś osobą która dostaje. to nie jest charakter, to jest przekonanie energetyczne, i da się z tym pracować. Ale chcę dopytać - czy to dotyczy głównie kasy i bezpieczeństwa materialnego, czy też relacji, miłości, uwagi? Bo to trochę rozróżnia czy mówimy o samej muladharze czy też svadhishthana się miesza
Stanislawa, wracam do tego co napisałaś wcześniej - pustka bez sprawcy. może się mylę, chcę żebyś przez chwilę pomyślała: czy w tym śnie z pustymi szafami i pustą lodówką było jakieś światło? Ciemno, szaro, a może normalnie oświetlone? Bo to szczegół który często umyka a mówi czy ten sen jest bardziej o strachu przed biedą czy o żałobie po czymś co było.
Ze mną jest takie pytanie ogolne do dyskusji - czy ktos tu probowal uziemiac sie dosłownie, chodzi mi o chodzenie boso po trawie albo po ziemi jako praktykę przy muladharze? bo czytałem ze to podobno pomaga i zastanawiam sie czy ktos ma jakieś doswiadczenia z tym, nie z bloga ale z własnego podworka tak powiedziac 🙂
czyli jak rozumiem - to uziemienie fizyczne połączone z uważnością działa na muladharę bo angażuje i ciało i uwagę naraz? czy mam to dobrze? bo to by tłumaczyło dlaczego sam chodzenie po ogrodzie nic mi nie dawało
o kurcze, dodam do tego co Plejadka pisze - ja robiłam takie ćwiczenie z mojną terapeutką (nie energetyczną, zwykłą psychologiczną) i ona to nazywa "uziemienie" i traktuje czysto psychologicznie, ale technika jest prawie identyczna. tak przy okazji, stopy na ziemi, uwaga w stopach, powolny oddech. tak ze to co tu mowicie i co psychologia mowi naprawde sie pokrywa choc inaczej to nazwa 😉
Morion, ale czy koniecznie musimy to rozdzielać? Mam wrażenie że ta rozmowa co jakiś czas wraca do tego samego - czy to prawda czy nie, czy to psychologia czy ezoteryka. i zawsze jest trochę ten sam impas. może zamiast tego porozmawiajmy o tym co Stanislawa z tym dalej robi, bo to chyba był główny cel wątku 🙂
ojejciu kochana, no właśnie, cieszę się że Wandzia to mówi bo trochę się zgubiłam w tej dyskusji haha. swoją drogą, chcę zapytać - skoro ten sen ze szarością i pustką wraca, to co mogę z tym konkretnie zrobić? nie teorię, ale jakieś ćwiczenie, cokolwiek żeby zacząć. bo czytam tutaj dużo ale nadal nie wiem od czego zacząć sama
Stanislawa, to szare światło w śnie to nie żałoba, to raczej stan zawieszenia. Coś pomiędzy stratą a oczekiwaniem. Muladhara w takim śnie sygnalizuje że nie straciłaś grunt - ale też go jeszcze nie znalazłaś na nowo. To ważne rozróżnienie. Co do praktyki: zanim zaczniesz cokolwiek energetycznego, jedno proste pytanie - czy masz w swoim życiu jedno miejsce, jedno fizyczne miejsce, gdzie czujesz się naprawdę bezpiecznie?
ojej Stanislawa, to co włanie napisałaś - że nie masz miejsca gdzie czujesz się naprawdę bezpiecznie - to jest chyba ważniejsze niż wszystkie sny razem. chyba bo muladhara to chyba włanie o tym jest, nie? 😀
Hazel, tak. To sedno. Sny są objawem, ale odpowiedź na pytanie Hektor87 to już diagnoza. u mnie tak jest, stanislawa, powiem ci co polecam na start zanim cokolwiek medytacyjnego: najpierw stwórz jedno miejsce w mieszkaniu, nawet mały kąt, gdzie jest coś co jest tylko twoje i co ci daje poczucie spokoju. Dosłownie fizyczne zakotwiczenie. Może to brzmieć banalnie, ale muladhara reaguje na fizyczne, konkretne, nie na abstrakcyjne.
to ciekawe co Otylka mowi bo ja robiłem podobnie - wyznczyłem sobie taki "kąt medytacyjny" w pokoju i serio poczułem różnicę w koncentracji. myslałem ze to placebo ale moze chodzi wlasnie o to zakotwiczenie o ktorym mowisz. a czy do tego kąta warto dac jakiś kamień? czytałem o obsydianie przy muladharze 😛
A u mnie pytanie bo nie mogę tego znaleźć - ile czasu zajmuje żeby zobaczyć efekty przy pracy z muladharą? bo to wszystko brzmi super ale zastanawiam się czy to kwestia tygodni czy miesięcy, bo chcę zacząć ale chciałabym wiedzieć czego się spodziewać 😛
wracając do snów bo mnie to interesuje najbardziej w tym wątku - czy ktoś prowadzi dziennik snów i czy to naprawdę pomaga przy pracy z czakrami? zastanawiam się czy sam zapis zmienia coś czy chodzi tylko o analizę tego co się śniło
coś ty, dziennik snów - to jest wlasnie coś co mnie ciągnie do tego tematu od początku. jeśli o mnie chodzi, czy sam zapis zmienia coś, czy tylko analiza liczy się. bo ja zacząłem notować od jakiegos czasu i wydaje mi się ze już samo pisanie rano sprawia ze jestem jakos bardziej... przytomny? nie wiem jak to nazwać. ale czy to ma coś wspolnego z czakrami czy to po prostu dobry nawyk?
auć, wracając do Stanisławy i tego pytania co zadała - o konkretne ćwiczenie. bo Hektor zadał jej to pytanie o bezpieczeństwo i ona powiedziała że nie wie czy czuje się bezpiecznie we własnym mieszkaniu. to jest bardzo ważna informacja. nie mówię że to alarm, ale to jest punkt wyjścia. Stanisława, mam pytanie: czy to "nie wiem" to raczej neutralne, tzn. poprostu nigdy się nad tym nie zastanawiałaś, czy jest w tym jakiś lek? bo to by zmieniało to czego szukać
ojej ojej, i właśnie tutaj jest ten rdzeń. muladhara nie pyta o tytuł własności, ona pyta o poczucie. tak myślę, możesz mieć dom na własność i czuć się w nim jak gość, możesz wynajmować kąt i czuć się zakorzeniona. kredyt jest realny, rozumiem. ale lęk który opisujesz - "moje dopóki płacę" - to nie jest reakcja na kredyt. to jest coś starszego. Stanisława, czy ten strach przed biedą, to jest coś nowego czy znasz go od dawna?
Stanislawa to co napisałaś o atmosferze biedy w domu to jest bardzo czesto spotykane przy zablokowanej muladharze. że tak powiem, czytałem ze wzorce lęku o przetrwanie bardzo czesto sa dziedziczone energetycznie z pokolenia na pokolenie i wlasnie ta czakra to przechowuje. czy twoi rodzice tez mieli taki lęk? bo jezeli tak to nie dziw sie ze masz go teraz 🙁
a ja sie zastanawiam czy te sny ze szarością i pustymi szafami wróciły odkąd Stanisława wzięła ten kredyt, czy były wcześniej. bo jeżeli pojawiły się razem z kredytem to jedno, a jeżeli od zawsze - to drugie. Stanisława, pamiętasz mniej więcej od kiedy takie sny masz?
wlasnie o to mi chodziło z tym dziennikiem! Stanisława właśnie powiedziała coś ważnego - że sny były pewnie wcześniej, ale dopiero zapis sprawił że zaczęła je pamiętać i analizowac. bez dziennika te wzorce po prostu by znikały co rano. czyli sam zapis zmienia dostep do informacji, nie tylko jej analizę
dziennik snów przy pracy z czakrami ma jeszcze jeden wymiar o którym mało kto mówi. jak regularnie zapisujesz i po kilku tygodniach wracasz do wcześniejszych wpisów, zaczynasz widzieć serie, nie pojedyncze sny. i właśnie w seriach widać te wzorce energetyczne lepiej niż w analizie jednego snu. jeden sen z pustą szafą - przypadek. piąty sen z motywem pustki albo braku - to już coś do czego warto usiąść poważnie 🙂
hej, wracam bo miałam pytanie o czas efektów i Plejadka mi odpowiedziała że nie ma jednej liczby, ok rozumiem. ale chciałam zapytać inaczej - czy jest w ogóle coś co mogę poczuć wcześniej, żeby wiedzieć że idę w dobrym kierunku? bo boję się że będę robić i nie wiedzieć czy to działa czy nie
czytam ten wątek od początku i jest coś co mnie zastanawia a nikt tego nie powiedział wprost. numerologicznie lata naznaczone siódemką albo jedynką często wiążą się z rewizją fundamentów, właśnie tego co muladhara reprezentuje. niewiem ile lat ma Stanisława, nie muszę wiedzieć, ale jeżeli jest w takim cyklu to te sny mogą być po prostu sygnałem że czas to przepracować, nie że coś złego się dzieje. to może być właściwy moment a nie kryzys
no ładnie, a ja chcę powiedzieć coś o tym "kącie medytacyjnym" co Bogumił opisywał wcześniej, bo sama przez to przechodziłam. na początku jak wyznaczyłam sobie taki kąt w pokoju to czułam się trochę głupio, jakby dziecko bawiące się w dorosłe rzeczy. ale po jakimś czasie zauważyłam ze jak siadam w tym miejscu to szybciej się skupiam, jakby ciało już wiedziało "a, tu jest czas dla mnie". nie wiem czy to muladhara czy po prostu warunkowanie, ale efekt jest realny
chcę wrócić do tego co Stanisława napisała o atmosferze biedy w domu rodzinnym bo to mnie bardzo uderzyło. czy to znaczy ze nawet jak już obiektywnie nie jesteś biedna, masz mieszkanie, masz pracę, to ta czakra dalej gra stary scenariusz? bo to by tłumaczyło tak wiele osób w moim otoczeniu które mają naprawdę dobra sytuację a i tak żyją w ciągłym lęku finansowym
to co napisałam wcześniej o tym starym scenariuszu - i jakoś nikt nie odpowiedział wprost. więc pytam jeszcze raz bo mnie to naprawdę nurtuje. czy to możliwe że muladhara dosłownie przechowuje wspomnienia z dzieciństwa jako wzorzec energetyczny? bo jeśli tak, to sama praca z teraźniejszością (mam mieszkanie, mam pracę, jest no tak) nic nie da, dopóki nie "nadpisze" się tego starego pliku. i jak w ogóle coś takiego nadpisać? Stanisława, pytam też do Ciebie bo to Twój wątek i chyba właśnie o to Ci chodziło od początku
to jest właśnie to pytanie które warto zadać sobie zanim się zacznie jakąkolwiek praktykę. muladhara nie "przechowuje wspomnień" jak twardy dysk, ale ciało tak. i tu jest różnica. to co nazywamy blokiem w czakrze korzenia to jest najczęściej napięcie które ciało nauczyło się utrzymywać jako stan gotowości - "coś może się posypać, bądź czujny". dziecko w domu gdzie cały czas słyszało "nie stać nas" uczy się tego napięcia zanim jeszcze rozumie słowa. i sam intelektualny wgląd - "wiem skąd to mam" - naprawdę niewiele zmienia. to dlatego Stanisława może wiedzieć że jest bezpieczna i jednocześnie śnić o pustych szafach. wiedza i ciało to dwie różne warstwy
