Forum

Asystent AI
Czakra gardła a art...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra gardła a artystyczne wyrażanie się - doświadczenia artystów

Strona 2 / 3

Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Rytuały przedsceniczne to jest osobny i długi temat. Ale wracając do czakry gardła jako takiej - czy ktoś miał doświadczenie że praca z nią zmieniła coś nie w wykonaniu, ale w samym procesie komponowania albo pisania? Bo do tej pory w tym wątku mamy głównie wokalistki, a mnie ciekawi czy to samo działa przy innych formach twórczości.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Piszę i gram, więc mogę coś powiedzieć z tej strony. Przy pisaniu to co obserwuję u siebie - gdy mam zablokowaną piątkę, siedzę nad stroną i redaguję zanim skończę zdanie. Ciągłe poprawianie w locie, nic nie może wyjść nieidealne. Gdy to odpuszcza, piszę dłużej bez zatrzymywania i dopiero potem patrzę co wyszło. Jakość nie zawsze lepsza, ale jest więcej materiału do pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Barni To redagowanie w locie to jest moje coś. Śpiewam i jednocześnie oceniam. Nie mogę puścić frazy żeby zobaczyć co z niej wyjdzie, bo już w połowie ją blokuję. Jak ty z tym pracujesz przy pisaniu, to co ci pomaga wyjść z tego trybu?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Różnie, nie mam jednej metody. Czasem zmiana środowiska działa - piszę w miejscu gdzie nikt mnie nie słyszy i nie widzi, nawet ja sam w pewnym sensie. Czasem limit czasowy - piszę przez dziesięć minut i nie wolno mi kasować. Ale energetycznie? Nie robiłem nigdy niczego ukierunkowanego na czakry przed pisaniem. Może powinienem spróbować.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To co Barni opisuje z tym limitem czasowym - to jest stara technika twórcza, ale jeśli spojrzeć na to przez pryzmat czakry gardła, to w zasadzie wymuszasz ominięcie filtra oceny. Nie dajesz umysłowi czasu żeby uruchomił "zamknięcie prewencyjne" które wcześniej opisywałam. Ciekawe że te dwie perspektywy trafiają w to samo miejsce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gebda A to nie prowadzi do pytania czy w ogóle potrzebujemy pracy z czakrami, skoro te same efekty można osiągnąć przez czysto techniczne ćwiczenia twórcze? Pytam żeby zrozumieć co praca z piątką daje ekstra, czego te techniki nie dają.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Paradoxa Dla mnie różnica jest w tym co zostaje po tym jednym doświadczeniu. Technika twórcza działa gdy ją stosujesz, a zmiana w czakrze - przynajmniej z mojego doświadczenia - może zostać na dłużej. Choć Rasphul mówił o kilku dniach, więc to też nie jest permanentne. Czy ktoś ma doświadczenie z trwałą zmianą, nie chwilową?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Lady To co piszesz o trwałości - kilka dni to był konkretny przypadek, nie reguła. Miewałem też zmiany które zostały na dłużej, ale nie potrafię wskazać co sprawiło że jedne zostały a drugie nie. Może jakość samej pracy, może moment w życiu. Czy ty masz wrażenie że widzisz wzorzec kiedy zmiana zostaje?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Rasphul Szczerze? Nie mam wzorca. Mam wrażenie że coś zostaje wtedy gdy dochodzi do czegoś w rodzaju wglądu, nie tylko ćwiczenia. Że rozumiesz skąd blokada pochodzi, nie tylko że ją przepchnęłaś. Ale to bardzo niekonkretne, przyznaję.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Paradoxy sprzed chwili - bo myślę że nie dostało pełnej odpowiedzi. Co praca z czakrą daje ekstra względem technik twórczych? Dla mnie to jest pytanie o kierunek oddziaływania. Technika twórcza działa od zewnątrz do środka - zmuszasz się do zachowania. Czakra, jeśli się zmienia, zmienia coś w punkcie wyjścia. Czy to faktycznie tak działa w praktyce - nie jestem pewna, ale to jest przynajmniej hipoteza robocza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Gebda Dobra, to hipotetycznie przyjmuję ten kierunek. Ale czy to nie oznacza że praca z czakrą jest po prostu trudniejsza i mniej przewidywalna, i że dla kogoś kto potrzebuje efektów w pracy twórczej teraz, techniki mogą być lepszym wyborem? Nie mówię że jedna jest lepsza, pytam o praktyczne pierwszeństwo.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Paradoxa Myślę że tu nie ma "zamiast". Przynajmniej u mnie to działało równolegle. Limit czasowy nauczył mnie że mogę nie redagować. Praca energetyczna powoli zmieniała to że czułem mniejszy przymus redagowania w ogóle. Jedno przyspieszało drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
Rozpoczynający temat
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Słucham was i mam narastające pytanie - czy ktokolwiek z was zaczął od pracy z czakrą gardła nie wiedząc co z siebie zrobi twórczo? Znaczy, bez konkretnego celu artystycznego, po prostu z poczucia że tu coś nie gra? Bo u mnie jest właśnie tak - śpiewam, ale to nie jest punkt wyjścia. Punkt wyjścia jest taki że od lat mam wrażenie że mówię nie to co chcę powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co Mirta właśnie napisała - "mówię nie to co chcę powiedzieć" - to jest bardzo konkretna diagnoza. Czy to się przejawia tylko w śpiewie, czy też w zwykłej rozmowie, w relacjach? Pytam bo to może zmieniać gdzie zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Zorka W obu. W śpiewie to słyszę, bo jest zapis. W rozmowach to czuję po fakcie - wychodzę i myślę, nie o to mi chodziło. Jakby był jakiś filtr między tym co wiem że czuję a tym co faktycznie wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To jest klasyczna piątka, ale nie wiem czy to "klasyczna blokada" coś ci mówi w praktyce. Mam pytanie inne - czy wiesz kiedy ten filtr jest mocniejszy? Są sytuacje gdzie znika, choćby częściowo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Whisper Jest. Kiedy jestem bardzo zmęczona albo bardzo rozbawiona. Wtedy rzeczy po prostu wychodzą, bez tej pauzy. I czasem po tym jest lekko, ale czasem jest wstyd.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To co Mirta mówi o wstydzie po spontanicznym wyrażeniu - to jest ważna informacja. Bo to sugeruje że blokada nie jest tylko nawykiem, jest też zabezpieczeniem przed czymś konkretnym. Praca z gardłem bez pracy z tym czego się boisz że wyjdzie może nie dawać trwałych efektów.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Gebda Czyli znowu wracamy do połączenia piątki z czwartą? Bo to co opisujesz brzmi jak "gardło jest zamknięte żeby chronić serce". Mam rację czy nadinterpretuję?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Bryza Nie nadinterpretujesz, tylko bym to rozszerzyła - nie tylko serce. Czasem gardło chroni przed odrzuceniem przez otoczenie, nie przez siebie. To jest bardziej trzecia czakra, relacja z innymi, z grupą. Mirta, czy ten wstyd jest bardziej wobec siebie czy wobec innych?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Gebda Wobec innych zdecydowanie. Siebie to bardziej wiem że mogę. Boję się że jak wyjdzie to co naprawdę, to będzie za dużo dla ludzi wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

To co Mirta mówi o "za dużo dla ludzi" - to jest bardzo stary wzorzec i pojawia się w opisach blokady ekspresji w różnych tradycjach, nie tylko w systemie czakr. W niektórych kontekstach rytualnych jest na to konkretna praca, ale nie z gardłem, tylko z przestrzenią - z tym gdzie mówisz i do kogo. Zmiana kontekstu, nie treści. Czy Mirta próbowała śpiewać w miejscach gdzie naprawdę nie ma żadnego słuchacza, włącznie z sobą jako słuchaczem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Arbogi Co masz na myśli "sobą jako słuchaczem"? Jak to wyłączyć?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Mirta dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Chodzi o to żeby nie nagrywać, nie pamiętać co się śpiewało, śpiewać przy hałasie który zagłusza. Żeby nie było śladu który można ocenić. Część osób robi to pod prysznicem, część w aucie przy głośnej muzyce. Nie żart - to jest celowe, nie przypadkowe. Śpiewasz nad czymś większym, a nie do czegoś co można ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Hmm, a ja mam odwrotne doświadczenie - właśnie nagrywanie mi pomaga wyjść z trybu oceny. Kiedy nagrywa, to jakby "już się nagrało", nie muszę tego trzymać. Bez nagrania jestem bardziej w głowie. Czy to wyjątek od reguły czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Galia Nie wyjątek. Znam kilka osób dla których nagranie pełni dokładnie tę funkcję - przekazujesz odpowiedzialność urządzeniu i możesz przestać trzymać. To jest kwestia gdzie twoja uwaga naturalnie spoczywa. Mirta ma uwagę w ocenie, ty masz ją w zapamiętywaniu - i stąd różna reakcja na ten sam bodziec.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie cała ta rozmowa o tym kiedy filtr jest mocniejszy, kiedy słabszy, w jakim kontekście - to jest diagnoza przed pracą z czakrą, nie po. I mam wrażenie że to jest właśnie coś co sama praca z czakrą bez tej diagnozy by pominęła. Rasphul, czy w twojej praktyce zaczyna się od czegoś takiego - od rozpoznania wzorca, zanim zacznie się bezpośrednią pracę energetyczną?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Paradoxa, żeby odpowiedzieć wprost - tak, diagnoza jest częścią pracy, nie osobnym krokiem przed nią. W tym co robię nie ma momentu "teraz zaczynamy pracę z czakrą", bo zanim cokolwiek ruszysz, musisz wiedzieć co trzyma. Ale to co mnie bardziej ciekawi w tym wątku to pytanie Mirty sprzed kilku postów, które trochę zaginęło - czy ktoś zaczął od czakry nie wiedząc jeszcze co z siebie zrobi twórczo. Bo to zmienia całą logikę rozmowy.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Rasphul Właśnie to samo chciałam wyłapać. Mirta powiedziała coś istotnego i wątek poszedł w stronę diagnozy technicznej. Mirta - czy czujesz że śpiew jest tym co chcesz robić, czy raczej że to jedyny kanał który masz dostępny? Bo to jest różnica między "chcę śpiewać lepiej" a "coś musi ze mnie wyjść i śpiew jest na razie jedynym wyjściem".


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Bryza To drugie. Zupełnie to drugie. Śpiew nie jest wymarzony, jest dostępny. To co chcę zrobić, nie wiem jeszcze co to jest. I to jest właśnie ten dyskomfort, że niby działam twórczo, ale mam poczucie że to jest nie to.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ważna różnica i Bryza dobrze ją wyciągnęła. Bo jeśli śpiew jest aktualnym kanałem a nie celem samym w sobie, to praca z czakrą gardła może otworzyć też inne kanały, niekoniecznie wzmocnić akurat śpiew. Czy to brzmi jak coś czego szukasz, czy raczej masz wrażenie że powinnaś zostać przy tym co zaczęłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Gebda Szczerze? Brzmi jak ulga. Że nie muszę tego śpiewu "naprawiać", tylko może coś się wyłoni. Ale to też trochę przeraża, bo nie wiem co.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Ten strach przed nieznaną formą ekspresji jest bardzo konkretną przeszkodą i w wielu tradycjach pracy z głosem - nie tylko ezoterycznych - jest traktowany jako część procesu, nie jako sygnał że się nie nadajesz. Pytanie do Mirty i do wszystkich tutaj: czy wy wiedzieliście wcześniej w jakiej formie chcecie tworzyć, czy to się okazało?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiedziałem. Zacząłem od pisania bo to było najbardziej dostępne i oczywiste. Dopiero po jakimś czasie okazało się że właściwie chodzi mi o dźwięk i słowo razem, nie samo pisanie. Forma się wyłoniła, nie była planem. Czy to jest odpowiedź na twoje pytanie, Arbogi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Barni A co konkretnie pokazało ci że chodzi o dźwięk? Jakiś moment czy stopniowe przesuwanie?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Whisper Moment, ale zbudowany przez stopniowe przesuwanie. Czytałem na głos coś co napisałem i zorientowałem się że poprawiam tekst żeby lepiej brzmiał wymówiony, nie żeby lepiej wyglądał na stronie. To był konkretny sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To co Barni opisuje - poprawianie pod dźwięk a nie pod wygląd - to jest bardzo dobry przykład jak ciało daje informację przed głową. I wracając do Mirty, czy masz takie momenty że śpiewasz coś i instynktownie czujesz że ta fraza jest "bardziej ty" niż inna, bez analizy dlaczego?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Paradoxa Mam. Dokładnie to. I to są zazwyczaj momenty gdy przestaję słyszeć siebie jako słuchacz, o czym mówił Arbogi. Te frazy nigdy nie są zaplanowane.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Mirta czyli masz dostęp do tego stanu, tylko nie kontrolujesz kiedy następuje. Czy to wiesz z góry że "ten śpiew był dobry" czy dowiadujesz się po czasie porównując?


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Zorka W trakcie wiem. Czuję że coś puściło. Ale potem wchodzi głowa i zaczyna audytować czy to było wartościowe czy przypadkowe.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Mirta właśnie ta sekwencja którą Mirta opisuje - poczucie że coś puściło, potem audyt - jest dokładnie tym co mi się zdarza z pisaniem. I nigdy nie znalazłam sposobu żeby audyt wyłączyć, tylko mogę go opóźnić. Czy ktoś faktycznie go wyciszył na stałe, czy zawsze jest jakieś echo?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Galia W mojej obserwacji - i mogę mówić też za siebie - nie znika, zmienia proporcje. Audyt zajmuje mniej przestrzeni. Ale całkowite wyciszenie byłoby też problemem, bo to jest część rozeznania co zachować a co odpuścić. Pytanie czy audyt pracuje z tobą czy przeciwko tobie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Rasphul To jest świetne rozróżnienie. Audyt jako wróg versus audyt jako sposób - w sensie coś do kierowania uwagą. Mirta, jak twój audyt wchodzi to ocenia "to było złe" czy "to było za dużo dla innych"? Bo to są bardzo różne sprawy.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Bryza To drugie. Nie mówi że było złe artystycznie. Mówi że było za odsłonięte. Za dużo siebie na wierzchu.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie ten wzorzec który wiąże piątkę z trzecią, o którym mówiłam wcześniej. "Za dużo siebie" to nie jest ocena jakości, to jest lęk przed widzialnością. I tu mam pytanie do Barni i Rasphula - czy w waszej pracy z ekspresją był moment kiedy świadomie decydowaliście się na odsłonięcie, czy to też przyszło samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Gebda U mnie była decyzja, ale nie jednorazowa. Każdy tekst to oddzielna decyzja. Nie ma punktu po którym "już się boisz mniej na zawsze". Jest tylko to że znasz już ten lęk i wiesz że przeżyjesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od początku i jedno mi nie daje spokoju. Mówicie dużo o lęku i odsłonieniu, ale to jest rozmowa o czakrach. Czy ktoś mógłby powiedzieć konkretnie - co robiliście z czakrą gardła, nie emocjonalnie, ale energetycznie? Jakieś praktyki, nie tylko refleksja?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Habbia To uczciwe pytanie i słuszne. Więc konkretnie: mantry na dźwięk HAM, to jest bija mantra piątej czakry. Śpiewanie tego dźwięku na jednym tonie przez kilka minut, najlepiej rano przed jakąkolwiek rozmową. Drugie: świadome wibrowanie gardła przy zamkniętych ustach, takie humming, gdzie czujesz fizycznie rezonans w klatce i czaszce. Trzecie, które mnie zaskoczyło skutecznością: cisza. Dobrowolna, zaplanowana cisza na kilka godzin, żeby potem słowo miało wagę.


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Rasphul Dodam do tego co mówisz o ciszy - bo to jest często pomijane i ludzie się dziwią. Praca z piątką to nie tylko aktywowanie, to też czyszczenie. I cisza to jeden ze sposobów czyszczenia, nie pasywność. Czy ty tę ciszę traktujesz jako przygotowanie do tworzenia, czy jako praktykę samą w sobie?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Gebda Jako obie rzeczy w różnych momentach. Początkowo robiłem ją jako przygotowanie. Teraz rozumiem ją jako oddzielną praktykę, która ma wartość niezależnie od tego co potem. Ale przyznam że łatwiej mi ją uzasadnić przed pisaniem niż w środku tygodnia bez żadnego kontekstu twórczego.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
Rozpoczynający temat
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego co Rasphul opisuje i mam pytanie może naiwne - ta cisza to jest naprawdę wyzwanie. Nie w sensie żeby siedzieć cicho, ale żeby nie śpiewać sobie pod nosem, nie nuci, nie mówić do siebie. Bo ja to robię cały czas i nawet nie wiem kiedy. Czy to jest właśnie przykład zablokowanej piątki czy raczej nadaktywnej?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo dobre pytanie i wcale nie naiwne. Kompulsywne nucenie czy mówienie do siebie może być i jednym i drugim w zależności od kontekstu. Kluczowe pytanie: czy to jest twórcze, spontaniczne, czy raczej wypełnianie ciszy bo cisza jest niekomfortowa? Bo to są zupełnie różne stany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Bryza Cisza jest niekomfortowa. To chyba odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 1238
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Ta niekomfortowość ciszy to jest klasyczny sygnał że gardło pracuje kompulsyjnie a nie twórczo. I tu jest paradoks - żeby wzmocnić piątkę jako kanał artystyczny, czasem trzeba najpierw ją wyciszyć i zobaczyć co się pojawi gdy przestaje działać na automatyzmach. Habbia pytała o konkrety, to dorzucę jeszcze: kamienie. Akwamaryn, lapis lazuli, turkus przy gardle podczas medytacji. To nie jest magia natychmiastowa, ale przy regularnej pracy daje efekty które można opisać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Arbogi Z kamieni korzystałam z akwamarynu, ale bardziej intuicyjnie niż świadomie. Teraz rozumiem czemu mi leżał na stoliku nocnym przez tyle miesięcy. Mam pytanie o te mantry co Rasphul wymienił - HAM - czy to śpiewasz jako jeden długi dźwięk czy powtarzasz? I ile mniej więcej czasu?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Habbia Jeden długi dźwięk na wydechu, powtarzany. Jedno powtórzenie to jeden pełny wydech. Czas - zaczynam od siedmiu powtórzeń, czasem dochodzę do dwudziestu jeden jeśli czuję że potrzebuję. Nie mierzę zegarkiem, czuję kiedy coś się zmienia w gardle i klatce. To jest bardziej temperatura niż liczba.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do tej konkretnej części rozmowy bo sama pracuję z mantrami od jakiegoś czasu. Rasphul, czy ty masz moment kiedy ten dźwięk zaczyna "brzmieć inaczej" niż na początku sesji? Bo ja mam takie przesunięcie gdzieś w połowie i zawsze nie wiedziałam czy to fizjologia czy coś innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Galia Tak, mam to. I myślę że to jest i jedno i drugie - głos się rozgrzewa fizycznie, ale jednocześnie coś odpuszcza w intencji. Jakby na początku śpiewam żeby coś osiągnąć, a po tym przesunięciu śpiewam bo śpiewam. Czy ty masz to przesunięcie w podobnym momencie czy różnie?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Rasphul Różnie. Kiedy mam coś na głowie to przesunięcie nie przychodzi wcale albo dopiero bardzo późno. Właśnie dlatego pytam czy to fizjologia, bo wtedy czuję że mi gardło nie pracuje "lepiej", tylko że głowa nie odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

To co Galia opisuje - głowa która nie odpuszcza - to jest w kontekście piątej czakry bardzo konkretna sprawa. Bo piątka jest między sercem a trzecim okiem i jak coś nie gra wyżej lub niżej, piątka to czuje. W praktyce: czy przed mantrą robisz cokolwiek z oddechem albo z ciałem? Bo to może być brakujące ogniwo, nie sama mantra.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Paradoxa Nie. Zaczynam od razu. Może to jest właśnie problem.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do Mirty i tego co mówiła o frazy które są "bardziej ona". Słuchałem tej rozmowy i myślę że te momenty które opisuje to jest właśnie robocza piątka, nawet bez żadnej świadomej praktyki. Pytanie do Mirty: czy zauważasz kiedy to następuje, czy dopiero po? I czy jest jakiś wzorzec, konkretna pora, konkretny stan przed?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Whisper W trakcie, ale z opóźnieniem. Jakby pierwsza była wrażenie fizyczne, potem świadomość że coś się zmieniło. Co do wzorca - to brzmi głupio, ale najczęściej gdy jestem zmęczona. Gdy kontrola jest po prostu za zmęczona żeby pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To wcale nie brzmi głupio. Zmęczenie jako wejście w stan twórczy jest opisywane dosłownie w każdej tradycji, nie tylko ezoterycznej. Pytanie jest inne: czy próbowałaś kiedyś celowo wprowadzić się w podobny stan bez faktycznego zmęczenia? Na przykład przez oddech, przez długi spacer, przez cokolwiek co obniża czujność?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Zorka Nie celowo. To znaczy - może przez przypadek tak, ale bez świadomości że o to chodzi. Teraz jak to mówisz, to zastanawiam się czy joga którą czasem robię nie robi właśnie tego, ale ja traktuję ją jako osobną rzecz od śpiewu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Mirta, a czy próbowałaś przejść z maty prosto do śpiewu bez przerwy, bez rozmowy, bez telefonu? Bo jeśli joga rzeczywiście wprowadza cię w ten stan to może to być najprostszy most między praktyką energetyczną a twórczością, bez żadnych dodatkowych technik.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

To co Bryza sugeruje jest dokładnie tym co mi kiedyś zadziałało, tylko w wersji z pisaniem. Bezpośrednie przejście z ciszy i ruchu do pracy, bez wychodzenia ze stanu. Przerwa między nimi zabija wszystko. Czy to jest też coś co inni tutaj praktykują, to przejście bez bufora?


Odpowiedz
Wpisy: 1019
Rozpoczynający temat
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

To co Barni opisuje - to bezpośrednie przejście - mnie się wydaje że w śpiewie powinno działać tak samo, ale nigdy nie próbowałam świadomie. Zwykle po jodze idę na herbatę, sprawdzam telefon, i jakby wyłączam tamten tryb zupełnie. Może właśnie to jest problem a nie brak techniki.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Mirta dokładnie to. Herbata i telefon to jest reset. I nie chodzi o to żeby być ascetą i nigdy nie pić herbaty, tylko o to że jeśli chcesz przetestować czy joga daje ci ten stan, to musisz to zrobić raz bez resetu. Jeden eksperyment, nic więcej. Co ci na to głowa mówi?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Barni A ty Barni masz jakiś sygnał że jesteś w tym stanie? Coś konkretnego, nie tylko "piszę lepiej"? Bo zastanawiam się czy to jest rozpoznawalne z góry czy tylko po fakcie.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Zorka Rozpoznaję po tym że przestaję sprawdzać czy to co piszę jest dobre. Uwaga jest na tekście a nie na sobie. Kiedy to czuję to wiem że jestem w środku. Kiedy co chwilę czytam zdanie od nowa i oceniam, to wiem że nie wszedłem.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: