Ostatnio mam wrażenie, że po spotkaniach z pewną osobą z pracy jestem totalnie wyczerpana. Nie fizycznie, bo nic ciężkiego nie robiłyśmy, ale tak jakby ktoś wyciągnął ze mnie całe powietrze. Kolega powiedział mi, że to może być kwestia pobierania energii z czakr. Szukam teraz czegoś, co mi pomoże się przed tym chronić. Macie jakieś sprawdzone metody? Amulety, rytuały, cokolwiek?
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Pierwsze pytanie jakie mam - czy ta osoba z pracy jest typem, który zawsze potrzebuje uwagi, ciągnie rozmowy o swoich problemach i po wyjściu od niej czujesz się jakbyś dała z siebie wszystko? Bo to klasyczny schemat.
Ja miałam dokładnie tak samo z koleżanką. Zawsze po spotkaniu z nią czułam się jak wyciśnięta cytryna. Też zaczęłam szukać ochrony. Próbowałam turmalinu czarnego, nosić go przy sobie - czy ktoś ma doświadczenie z tym kamieniem konkretnie pod kątem ochrony czakr?
A ja słyszałam, że samo wyobrażanie sobie tarczy ze światła wokół ciała wystarczy. Że taka biała kula to ochrona. Czy to naprawdę działa czy to tylko takie myślenie życzeniowe?
Hej, trochę z boku wchodzę w temat. Mam pytanie ogólne - czy takie pobieranie energii jest zawsze świadome? Tzn. czy ta osoba z pracy celowo to robi czy może w ogóle nie wie, że działa w ten sposób?
A co to znaczy uszczelniać pole? Nigdy nie słyszałam tego wyrażenia w kontekście czakr. Mówicie o jakimś konkretnym rytuale czy to bardziej metafora?
Ja próbowałam kąpieli z solą! Tylko nie wiedziałam, że trzeba do tego jakiejś intencji. Myślałam, że sama sól oczyszcza. To znaczy, że bez intencji w ogóle nie działa?
To skoro mówimy o ochronie czakr, to czy każda czakra wymaga innej techniki ochrony? Bo mam wrażenie, że ludzie mówią ogólnie o ochronie energetycznej, a nie mówią konkretnie, co robić np. z czakrą serca a co z splotem słonecznym. Te dwie chyba najczęściej padają ofiarą, nie?
Zaraz, zaraz - czyli jak mam chronić splot słoneczny, to powinam skupić się gdzie kamień kłaść, przy splocie? I jakie kolory działają na tę czakrę? Bo słyszałam, że żółty, ale nie jestem pewna.
Ja mam może głupie pytanie, ale... skąd w ogóle wiadomo, że ktoś pobiera energię z czakr, a nie że po prostu jesteśmy zmęczone po zwykłej rozmowie z trudnym człowiekiem? Jak to odróżnić? Bo może niekiedy szukamy energetycznego wytłumaczenia dla czegoś, co ma normalną przyczynę psychologiczną?
To co napisał Indaphoros bardzo do mnie trafia. To nie jest zwykłe zmęczenie po trudnej rozmowie. To jest takie uczucie jakby ktoś wyłączył prąd. I trwa czasem cały wieczór. Wracając do technik - ktoś wspomniał o lustrach odbijających energię. Jak się to robi dokładnie w praktyce? To wizualizacja czy jest jakiś konkretny rytuał z lustrem?
Nie sądzę, żeby robiła to świadomie. Ona po prostu taka jest - chce uwagi, słuchacza, potwierdzenia. Nie myślę, że siedzi i planuje jak mnie wyczerpać. Ale efekt jest taki sam.
Chcę tu wejść, bo ta rozmowa o lustrach, tarczach i ekranach jest ważna, ale widzę, że pomijamy jeden aspekt. Skąd wiemy, że nasza wizualizacja ma wystarczająco silną intencję, żeby w ogóle działać? To nie jest kwestia wybrania właściwej formy, tylko tego, czy mamy realną moc sprawczą w danej chwili. Kiedy jesteś już wyczerpana, twoja zdolność do utrzymania jakiejkolwiek ochrony spada. Stąd właśnie ta kwestia odnowień w ciągu dnia, o której wspominałam wcześniej.
A czy te kamienie o których była mowa wcześniej mogą pomagać właśnie w takim utrzymaniu? Bo jak mi trudno z tą intencją w ciągu dnia, to może kamień przy ciele działa cały czas? Chodzi mi o to, żeby nie musieć pamiętać o odnowieniu.
Słuchajcie, chcę wrócić do tego, co powiedziała Bylica wcześniej o nieświadomym pobieraniu. Jeśli ta osoba, która pobiera, robi to z własnych braków i traum - to czy my nakładając na siebie ochronę, nie odcinamy jej od czegoś, co jej pomaga? Trochę mi to etycznie zgrzyta.
Ale jak to wytłumaczyć komuś bliskiemu, kto pobiera nieświadomie? Bo jedna rzecz to ochrona, a druga to co zrobić z relacją. Czy ktoś próbował kiedyś porozmawiać z taką osobą wprost?
To zdecydowanie nie jest przypadek kogoś, z kim mogę porozmawiać o czakrach. Zostaje mi więc ochrona. Wróćmy do tej kwestii uziemienia, bo chyba mam z tym problem. Jak to sprawdzić?
Kilka sygnałów słabego uziemienia - rozproszenie uwagi, trudność z koncentracją na codziennych sprawach, poczucie jakbyś była trochę obok siebie, zimne stopy mimo ciepłego otoczenia. Czy coś z tego ci się zdarza regularnie?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku. Czy sama medytacja przy ziemi - dosłownie, na trawie, przy drzewie - może poprawić uziemienie? Słyszałam o tym, ale nie wiem czy to działa na tyle, żeby potem rzeczywiście mieć lepszą ochronę.
Tak, to wszystko mi się zdarza. Szczególnie to poczucie bycia trochę obok siebie. Czasem siedzę na spotkaniu i mam wrażenie, że patrzę na siebie z zewnątrz. Czy to znaczy, że muladhara jest u mnie słaba od dawna, czy to może być coś przejściowego?
To poczucie obserwowania siebie z zewnątrz brzmi jak coś więcej niż chwilowe rozproszenie. Ile czasu temu towarzyszysz? Bo jeśli to trwa miesiącami, to raczej nie jest epizod, tylko wzorzec. I wtedy praca z uziemieniem wymaga regularności, a nie jednorazowych ćwiczeń.
To co mówi Klaudia05 jest logiczne, ale mam wątpliwość. Jeśli intencja jest kluczowa, to czy oznacza, że kamienie, amulety i cała reszta to tylko placebos? Bo jeśli tak - to cały temat o amuletach w tytule tego wątku jest trochę na boku.
To mi daje do myślenia, bo ja kupiłam turmalin właśnie z myślą, że będzie chronił sam z siebie. Czytałam, że czarny turmalin odpycha negatywną energię. Czy to znaczy, że robiłam to źle przez cały czas, bo nie dodawałam do tego żadnej intencji?
Ja też chciałam zapytać o aktywację, bo słyszałam, że każda metoda jest inna i nie wiadomo która działa. Sama próbowałam z dymem z szałwii, ale nie czułam żadnej różnicy przed i po. Może to zależy od kamienia?
Mówienie do kamienia brzmi dziwnie, ale to skrót myślowy. Chodzi o to, żeby trzymać kamień w dłoniach i wyraźnie sformułować intencję - głośno albo w myślach, zależy od osoby. Ważniejsze jest to, żeby intencja była konkretna. Nie "chroń mnie", tylko "chroń moje pole energetyczne przed pobieraniem przez zewnętrzne wpływy, szczególnie podczas kontaktu z osobą X". Im precyzyjniej, tym lepiej kamień może pełnić funkcję kotwicy tej konkretnej intencji.
To dobre pytanie, bo jak słucham tej rozmowy, to zaczynam myśleć, że może to nie jest jedna osoba. W pracy jest kilka takich kontaktów, po których czuję się wyczerpana. Może problem jest bardziej złożony niż myślałam na początku.
To mnie zastanawia. Jak odróżnić energetyczne wyczerpanie od zwykłego zmęczenia po trudnych rozmowach? Bo mogę wyobraźnią przypisać każde zmęczenie po pracy do pobierania energii, a to chyba nie byłoby uczciwe wobec siebie.
