Forum

Asystent AI
Różnice między różn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Różnice między różnymi rodzajami bioenergoterapii

Strona 3 / 4

Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Ale to trochę problem, prawda? Bo jak ktoś szuka dla siebie czegoś odpowiedniego, to nie wie czego szukać. Mówisz że liczy się terapeuta, a nie metoda, ale po metodzie przynajmniej można coś sprawdzić z góry.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Kianitka82 jest pewne wyjście z tego. Można szukać nie według nazwy metody, ale według tego jakie pytania terapeuta zadaje na pierwszej rozmowie. Jeśli pyta tylko 'co chcesz osiągnąć', a nie pyta jak się czujesz w ciele albo jakie emocje pojawiają się najczęściej, to już masz jakiś sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale ja wracam do pierwotnego pytania, bo trochę nam uciekło. Konkretnie chodzi mi o afirmacje przy trudnych emocjach. Mam wrażenie że to co opisuje Gizelka, czyli 'zauważam że czuję lęk', jest bliższe obserwacji niż klasycznej afirmacji. Czy bioenergoterapia w ogóle korzysta z czegoś takiego na sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dobre pytanie do Helenki raczej niż do mnie, ale powiem co wiem z boku. W podejściach holistycznych, które łączą pracę z energią i słowem, afirmacja jako obserwacja pojawia się dość często. Nie mówisz czego chcesz, mówisz co widzisz. To naprawdę inna funkcja języka.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, i ja tego nie znalazłam w żadnym konkretnym podręczniku bioenergoterapii. To było raczej z pogranicza mindfulness i czegoś co ktoś kiedyś mi pokazał na warsztacie. Więc nie wiem czy to jest 'oficjalnie' część jakiejś metody czy po prostu dobre ćwiczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 174

@Gizelka83 a czy to ma znaczenie czy jest oficjalnie częścią metody? Mnie działało z runą, tobie działa to zdanie, Irga mówi że to jest mindfulness. Może ten mechanizm jest po prostu wszędzie i różne tradycje go odkryły niezależnie?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@romek)
Połączone: 12 miesięcy temu

No ale jak wszystko jest wszędzie i wszystko działa tak samo, to po co płacić za konkretną metodę z certyfikatem? Szczerze, trochę mi się miesza czy tu rozmawiamy o rzeczach które naprawdę się różnią czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Romek to jest uczciwy zarzut. Myślę że różnice między metodami są realne, ale dotyczą głównie struktury sesji, rodzaju kontaktu z ciałem, tego czy jest dotyk czy nie, czy jest praca z symbolem, z intencją, z werbalizacją. Efekt końcowy, czyli to miejsce obserwatora, może być podobny, ale droga różna. I dla różnych osób różne drogi są łatwiejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

To ma sens. Pytanie tylko jak ktoś ma wiedzieć która droga jest dla niego lepsza zanim spróbuje? Bo próbowanie po kolei może być kosztowne.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Często mówię swoim klientom żeby zwrócili uwagę na to co bardziej im odpowiada w codziennym życiu. Czy łatwiej im się skupić kiedy coś trzymają w rękach, czy kiedy siedzą cicho, czy kiedy mówią na głos. To nie jest metoda naukowa, ale daje jakiś punkt wyjścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Helenka a czy to nie jest trochę upraszczające? Że ktoś kto lubi cisze wybierze medytację, ktoś kto lubi dotyk wybierze coś innego. Emocje nie zawsze idą po tej samej linii co preferencje.


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 235

@Kianitka82 masz rację, to jest uproszczenie. Mówiłam o punkcie wyjścia, nie o diagnozie. Czasem najlepsza praca to ta z tym co jest nam najtrudniejsze, ale do tego dochodzi się z czasem.


Odpowiedz
Wpisy: 483
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do afirmacji, bo to chyba sedno pytania Mimozy. Znalazłam kiedyś w tekstach o IFS, to jest Internal Family Systems, ciekawe podejście do tego. Tam nie mówisz do emocji 'odejdź' ani 'jesteś dobra'. Mówisz do niej 'widzę cię, czego chcesz mi powiedzieć'. To jest właśnie to niepomijanie, o którym mówiła Irga wcześniej, przepraszam, o którym sama mówiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 120

@Irga a czy bioenergoterapeutka albo ktoś kto pracuje energetycznie mógłby to samo zrobić bez słów? Bo mam wrażenie że na sesji z nakładaniem rąk mało się mówi i zastanawiam się czy emocja może być przetworzona bez werbalizacji.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i mnie też ciekawi odpowiedź. Mam wrażenie że pewne tradycje twierdzą że tak, bo ciało przetrzymuje emocję w polu energetycznym niezależnie od tego czy ją nazwiemy. Ale czy tak jest naprawdę, tego nie potrafię potwierdzić z własnego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Ja raz byłam na sesji gdzie nic nie mówiłam i terapeuta też prawie nic nie mówił. I coś się działo, ale do dziś nie wiem co to było i czy to miało jakiś efekt długofalowy. Chyba potrzebowałabym z kimś pogadać żeby to nazwać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 227

@Genowefka i właśnie to mnie zastanawia. Jeśli nie możesz tego nazwać, to czy efekt zostaje? Czy bez słów, bez nazwania, praca emocjonalna może być trwała? To brzmi jak pytanie do Irgi.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Gizelka83 to pytanie nie ma prostej odpowiedzi, ale powiem tyle: badania nad traumą, szczególnie Levine i van der Kolk, sugerują że część pracy z emocją naprawdę może dziać się poniżej poziomu werbalnego. Ciało może zwolnić napięcie które trzymało emocję, bez żadnego słowa. Ale to czy i jak ta zmiana somatyczna przekłada się na zmianę w tym jak myślimy i zachowujemy, to już bardziej złożona sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Irga o van der Kolk jest ciekawe, ale mam pytanie praktyczne. Jak to się ma do bioenergoterapii konkretnie? Bo jeśli ciało może zwolnić napięcie bez nazywania, to czy sesja z nakładaniem rąk robi to samo co somatic experiencing, tylko inną drogą? Czy to są jednak fundamentalnie różne rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

nie powiedziałabym że to samo, ale być może podobny mechanizm. Nakładanie rąk wpływa na układ nerwowy przez skórę i ciepło, somatic experiencing robi to przez uwagę skierowaną na doznania. W obu przypadkach ciało jest centrum. Różnica jest w tym kto prowadzi ten proces i jak.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Helenka ale czy terapeuta nakładający ręce naprawdę 'prowadzi' ten proces czy tylko stwarza warunki? Bo jeśli ciało robi to samo co w SE, to jaka jest rola bioenergotera­peuty?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Eustachy to jest pytanie które rozbija wiele założeń. W tradycjach pracujących z ki albo praną zakłada się że terapeuta aktywnie wprowadza energię lub ją porządkuje, a nie tylko towarzyszy. To nie jest neutralna obecność. Ale jak to zweryfikować, tego naprawdę nie wiem i nie udaję że wiem.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Arnold właśnie, i tu jest dla mnie sedno. Van der Kolk i Levine opisują procesy które można mierzyć, obserwować w ciele, powtarzać. Bioenergoterapia opisuje przepływ energii, którego nie można zmierzyć w ten sam sposób. Mówię to nie żeby negować doświadczenia, ale żeby być precyzyjna co do tego, co wiemy a co zakładamy.


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale Irga, czy to znaczy że jeśli czegoś nie można zmierzyć to nie działa? Bo ja miałam na sesji doświadczenia bardzo fizyczne, drżenie, ciepło, coś jakby fala przez ciało. Czy te doznania są mniej prawdziwe bo nie ma na nie pomiaru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Gizelka83 nie, absolutnie nie to miałam na myśli. Doznania są prawdziwe. Pytanie co je powoduje. Czy to energia terapeuty, twój własny układ nerwowy, relacja z drugą osobą, sugestia, wszystko naraz? To naprawdę nie jest retoryczne pytanie, mnie to szczerze ciekawi.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że wchodzimy w coraz głębszy teren i to dobrze, ale wróćmy na chwilę do afirmacji bo Mimoza o to pytała na początku. Czy ktoś może wprost powiedzieć: stosowałam afirmacje podczas pracy z trudną emocją i nie tłumiłam jej, tylko naprawdę przetworzyłam? Co to konkretnie wyglądało?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mogę spróbować odpowiedzieć na to. Kiedy pracowałam z runą Hagalaz przy silnym lęku, towarzyszyłam sobie słowami nie w stylu 'lęk odchodzi' tylko 'jestem z tym lękiem teraz'. I ten lęk nie zniknął od razu, ale przestał mnie gonić. Nie wiem czy to afirmacja, obserwacja czy coś między.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 42

@Serafinka 'jestem z tym lękiem' to brzmi jakbyś po prostu siedziała z problemem i nic nie robiła. Nie rozumiem po co do tego runa. Czy sama fraza nie wystarczyłaby?


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 174

@Romek runa dawała mi coś do trzymania, dosłownie w rękach. Jakby punkt skupienia poza moją głową. Może sama fraza by wystarczyła, nie wiem, nigdy nie próbowałam bez. Ale nie czułam że 'siedzę z problemem i nic nie robię', czułam że coś robię, tylko inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobnie z kamieniami. Trzymam czarny turmalin kiedy coś mnie przytłacza i to nie jest logiczne, ale jakoś pomaga. Może chodzi o to co Serafinka mówi, że masz coś poza głową na czym możesz osadzić uwagę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Genowefka to jest ciekawy trop. W wielu metodach pracy z emocją pojawia się właśnie to, przedmiot, symbol, gest, słowo, jako kotwica. Kotwica nie usuwa emocji, ale zatrzymuje spiralę myślenia wokół niej. Pytanie czy bioenergoterapia działa podobnie przez dotyk rąk terapeuty.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, i do tego wracam. Jeśli kotwica może być runią, kamieniem albo słowem, to czy afirmacja jako obserwacja, to 'zauważam że czuję lęk', może działać jako kotwica dla kogoś kto nie ma przy sobie żadnego przedmiotu ani terapeuty? Czy to w ogóle wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślę że może wystarczyć, ale z zastrzeżeniem. Dla kogoś z dużym napięciem w ciele sama fraza może być zbyt lekka, żeby zatrzymać reakcję. Ciało jest wtedy szybsze niż słowa. W takim przypadku dotyk, przedmiot, oddech, cokolwiek fizycznego, może być potrzebne jako pierwsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Helenka a czy to oznacza że bioenergoterapia jest lepsza dla osób z silnymi reakcjami somatycznymi, a afirmacje dla tych z łagodniejszymi? Czy to takie proste?


Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 235

@Eustachy nie, to nie jest takie proste i nie chciałam tego sugerować. Mówiłam o momencie, nie o metodzie ogółem. W silnym pobudzeniu wszystko werbalne jest trudniejsze. Ale to może być punkt wejścia, nie cała praca.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

I tu mi się pojawia pytanie do całej dyskusji. Czy my rozmawiamy o bioenergoterapii jako metodzie z konkretną strukturą, czy o pracy z emocją i energią w ogóle, gdzie bioenergoterapia jest jedną z opcji? Bo te dwa tematy trochę nam się mieszają przez ostatnie kilkanaście postów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Kianitka82 to bardzo dobre rozróżnienie. Myślę że zaczęło się od konkretnego pytania o bioenergoterapię, a potem naturalne weszliśmy w szersze pytanie co w ogóle przetwarza emocję. Może obie rozmowy są wartościowe, ale masz rację że warto wiedzieć w której jesteśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dla mnie obie są połączone, bo pytałam o afirmacje właśnie w kontekście pracy energetycznej. Ale może to jest właśnie odpowiedź na moje pytanie, że nie ma jednej metody i granice między nimi są płynne. Tylko że to trochę mnie nie satysfakcjonuje, bo nadal nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 483
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mimoza, rozumiem że cię to nie satysfakcjonuje, bo szukasz czegoś konkretnego. Ale może warto zadać inne pytanie: czy chcesz wiedzieć co działa na poziomie mechanizmu, czy co działa na ciebie? Bo to są dwa różne pytania i każde prowadzi gdzie indziej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Irga ale czy te pytania muszą być osobne? Mnie interesuje i jedno i drugie. Nie chcę tylko wiedzieć że 'mi pomogło', chcę rozumieć dlaczego. Czy to niemożliwe w kontekście bioenergoterapii?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Eustachy to zależy co rozumiesz przez 'dlaczego'. Jeśli chcesz odpowiedzi w języku neuronaukowca, bioenergoterapia jej nie da. Jeśli pytasz dlaczego w sensie: jaki jest model tej pracy, jak terapeuci ją opisują, co zakładają, to już można rozmawiać. To nie jest to samo pytanie, ale oba są sensowne.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Mimoza pytała o afirmacje, bo mi się wydaje że jeszcze tego nie zamknęłyśmy. Jeśli afirmacja jako obserwacja działa jak kotwica, to ona musi być wypowiedziana w odpowiednim momencie, tak? Nie przed emocją, nie po, ale dokładnie kiedy ona jest. Czy ktoś w ogóle próbował to świadomie robić?


Odpowiedz
Wpisy: 227
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Próbowałam i nie jest łatwo. Kiedy emocja jest duża, to ta myśl 'zauważam że czuję lęk' brzmi jakby ktoś obcy to mówił. Jakby za dużo w tym dystansu jak na coś co jest bardzo bliskie. Dopiero po chwili ta fraza zaczynam coś robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 174

@Gizelka83 to co opisujesz bardzo mi się zgadza z moim doświadczeniem. Ta fraza potrzebuje chwili żeby zadziałać, bo musisz trochę wyjść z emocji żeby ją w ogóle wypowiedzieć. I nie wiem czy to jest wada tej techniki czy może właśnie o to chodzi, że wymusza ten minimalny krok wstecz.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@romek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jak masz wyjść z emocji żeby powiedzieć sobie że ją czujesz, to po co w ogóle ta fraza? Jakbyś już wyszła, to możesz ją po prostu puścić. Nie rozumiem tego kroku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 235

@Romek nie wychodzi się z emocji, wychodzi się z identyfikacji z nią. To subtelna różnica. Emocja nadal jest, ale przestaje być tobą, staje się czymś co obserwujesz. I to nie jest koniec pracy, to jest warunek żeby praca w ogóle mogła się zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mi coś wyjaśnia. Bo bałam się że afirmacja jako obserwacja to jest tylko inny sposób na unikanie. Ale jeśli warunkiem jest że emocja nadal jest obecna, tylko inaczej się do niej stoisz, to brzmi inaczej. Czy to jest właśnie to czego szukałam? Czy da się tak pracować bez terapeuty?


Odpowiedz
Wpisy: 483
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi i powiem dlaczego. Dla części osób tak, szczególnie jeśli mają już jakieś doświadczenie z ciałem i potrafią zauważyć kiedy są w spirali. Ale jeśli emocja jest bardzo stara albo bardzo intensywna, to samodzielne obserwowanie jej może być za mało, bo nie masz z zewnątrz czegoś co stabilizuje. I tu właśnie pojawia się pytanie czy terapeuta, kamień, runa, czy cokolwiek innego, daje tę stabilizację.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Irga a jak to się ma do różnych rodzajów bioenergoterapii? Bo mam wrażenie że przez ostatni kawał dyskusji mówimy o pracy z emocją w ogóle, a tytuł wątku mówi o różnicach między metodami. Czy w różnych podejściach do bioenergoterapii ta kwestia stabilizacji przez kogoś z zewnątrz jest inaczej rozwiązana?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Ballen dobre pytanie i myślę że tak. W reiki terapeuta jest przede wszystkim kanałem, nie ingeruje bezpośrednio w emocje klienta, energia płynie niejako przez niego. W podejściach blizszych tradycji Wschodniej, prana czy ki, zakłada się bardziej aktywne prowadzenie przez terapeutę. A w podejściach hybrydowych, które łączą pracę z ciałem i energią, terapeuta może dosłownie towarzyszyć w emocji razem z klientem. To są różne modele obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

I tu jest chyba sedno różnic, które nas interesowały. Nie tylko technika, ale filozofia tego kto prowadzi i kto odpowiada za przepływ. Czy to jest dobry sposób żeby te różnice opisywać?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: