Forum

Asystent AI
Różnice między różn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Różnice między różnymi rodzajami bioenergoterapii

Strona 2 / 4

Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Tak, to był mój pierwotny temat i chętnie wróciłabym do tego. Zwłaszcza że teraz mam już trochę lepszy ogląd na to, dlaczego te różnice są ważne. Ale mam pytanie do Ballena albo Arnolda, bo oboje wydają się to znać od podszewki. W reiki mówi się o kanałowaniu energii, w bioenergoterapii o diagnozowaniu pola energetycznego. To są zupełnie inne punkty wyjścia czy to ta sama operacja nazwana inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

To świetne pytanie i odpowiedź jest niejednoznaczna. Punkt wyjścia jest faktycznie różny. W reiki terapeuta uważa się za kanał, przez który przepływa energia, i nie angażuje własnej energii, przynajmniej w teorii. W bioenergoterapii w polskim ujęciu terapeuta aktywnie 'wysyła' własną energię biologiczną, co oznacza, że po sesji może być zmęczony. To jest fundamentalna różnica filozoficzna, nie tylko terminologiczna. Konsekwencją jest też to, że bioenergoterapeuci mówią o konieczności regeneracji własnej, a w reiki takiego wymagania nie ma.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Arnold i to właśnie jest powód, dla którego wielu praktyków reiki odchodzi od mieszania metod, o które pytała wcześniej Serafinka. Jeśli zaczniesz wysyłać własną energię zamiast kanałować, to opuszczasz filozofię reiki, nawet jeśli używasz symboli.


Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Irga okej, to rozumiem teraz lepiej. Ale co z thetahealingiem? Bo wcześniej Ballen i Arnold wspominali, że tam wchodzi element zmiany przekonań. Jak to się ma do tej energii? Czy tam w ogóle chodzi o energię ciała, czy to już bardziej praca mentalna?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Thetahealing to zupełnie inna bestia. Tam chodzi o indukcję stanu theta i zmianę przekonań na poziomie podświadomym, a energia jest bardziej kontekstem niż sposóbm pracy w sensie dosłownym. Przynajmniej tak to rozumiałam na podstawie tego co czytałam i co słyszałam od znajomej po kursie. Ale może ktoś ma to z pierwszej ręki?


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam jedną sesję thetahealingową i rzeczywiście to było inne doświadczenie niż Reiki. Więcej rozmowy, więcej pytań o przekonania, terapeuta pytał mnie o zdania w stylu 'co czujesz kiedy myślisz o...'. Prawie jak coaching z elementem pracy energetycznej gdzieś w tle. I właśnie dlatego mam wątpliwości czy to w ogóle bioenergoterapia czy po prostu coś osobnego.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

To znaczy, że thetahealing to bardziej psychologia niż bioenergetyka? Bo jak słucham opisu Gizelki, to brzmi jak NLP z jakimś energetycznym tłem. Co tu jest energetycznego, skoro siedzisz i gadasz o przekonaniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Romek no właśnie to jest ciekawe pytanie, bo sam Vianna Stibal, czyli twórczyni metody, twierdzi że pracuje z energią Stwórcy, cokolwiek to znaczy. Ale praktycznie sesja wygląda bardziej jak praca z podświadomością. Więc można powiedzieć, że energia jest tam założeniem filozoficznym, a nie sposóbm w sensie manualnym jak w reiki.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, to mam teraz takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie wiem do kogo je kierować. Czy da się używać afirmacji w pracy z negatywnymi emocjami, żeby je uzdrowić, ale nie stłumić? Bo gdzieś czytałam, że powtarzanie 'jestem szczęśliwa' kiedy jesteś smutna to właśnie tłumienie.


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

To bardzo dobre pytanie i dobrze, że je zadałaś, bo faktycznie jest tu subtelna pułapka. Afirmacja w stylu 'jestem spokojna' rzucona na wierzch silnej emocji rzeczywiście może działać jak przykrywka. Ale to nie znaczy, że afirmacje w ogóle nie działają w pracy z emocjami. Chodzi o kolejność. Najpierw emocja musi być rozpoznana i nazwana, a afirmacja przychodzi potem, jako kierunek, nie jako zaprzeczenie tego co jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Irga a skąd wiadomo kiedy emocja jest 'wystarczająco rozpoznana', żeby sięgnąć po afirmację? Mnie to zawsze myliło. Bo można siedzieć przy tej emocji bardzo długo i nie wiedzieć czy już czas ruszyć dalej, czy wciąż za wcześnie.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Gizelka83 to jest naprawdę trafne i szczere pytanie. Jeden z wyznaczników o którym czytałam u Levine'a, twórcy Somatic Experiencing, jest taki że emocja traci ładunek kiedy zostaje w pełni poczuta w ciele, nie tylko pomyślana. To jest właśnie różnica między przeżywaniem a rozumowaniem o emocji. Ale przyznam, że w praktyce ta granica nie jest ostra.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nawiązując do tego co mówi Irga, ja miałam sesję z osobą, która pracuje bioenergetycznie i właśnie tak to było postawione. Najpierw lokalizowanie emocji w ciele, terapeuta pytał gdzie to czuję fizycznie, a dopiero potem zaczęliśmy pracować z przekonaniem, które za tym stało. Nie używała słowa afirmacja, ale efekt był podobny do tego co Irga opisuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Serafinka i czułaś że ta emocja faktycznie przeszła, nie że ją przykryłaś? Pytam, bo sama mam tendencję do tego, żeby szybko chcieć przejść do 'naprawiania', a potem emocja wraca za tydzień.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

szczerze mówiąc to było inne niż przy samej afirmacji. Przy afirmacji mam wrażenie że coś wciskam w dół, żeby zrobiło się lepiej. Przy tej sesji było coś w rodzaju rozluźnienia, jakby emocja miała więcej miejsca i przez to straciła ostrość. Nie zniknęła od razu, ale nie wróciła w tej samej formie. Chociaż nie wiem czy to zasługa metody energetycznej, czy po prostu tego, że ktoś naprawdę słuchał.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Mimozy o afirmacje i tłumienie, bo to jest wątek który naprawdę jest wart rozwinięcia w kontekście różnic między metodami. W thetahealingu jest coś co się nazywa 'pulling and replacing', czyli wyciąganie przekonania i wstawianie nowego. Afirmacja to jest właśnie to nowe przekonanie, ale założenie jest takie, że stare musi najpierw 'wyjść'. To jest właśnie próba rozwiązania problemu o którym mówi Irga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Ballen i to 'wyciąganie' to jest coś co rzeczywiście się dzieje, czy to jest bardziej metafora rytualna? Pytam serio, bo nie wiem jak to rozumieć.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Eustachy z punktu widzenia mechanizmu, o którym mówi thetahealing, to jest praca z podświadomością przez stan relaksacji i intencję terapeuty. Czy to jest 'prawdziwe wyciąganie' w sensie energetycznym, to zależy od czego kto wierzy w podstawy tej metody. Ale funkcjonalnie robi podobną rzecz co EMDR czy niektóre techniki hipnoterapii, tylko w innym języku.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie poczucie, że im dłużej rozmawiamy, tym bardziej te metody się do siebie zbliżają na poziomie praktycznym, chociaż wychodzą z zupełnie różnych założeń. Reiki, thetahealing, bioenergoterapia polska, a teraz afirmacje. Wszędzie jest jakiś moment kontaktu z emocją, jakiś moment intencji zmiany. Czy to nie jest przypadkiem ten wspólny mianownik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Kianitka82 to jest bardzo trafna obserwacja i myślę, że to właśnie wyjaśnia dlaczego tak trudno je porównać. Wspólny mianownik to praca ze stanem wewnętrznym przez uwagę i intencję. Różnice są w tym, co terapeuta uważa za mechanizm działania i jakie ma wobec tego obowiązki. To nie jest tylko akademickie rozróżnienie, bo od tego zależy co robi kiedy coś nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to jest kluczowe, o czym mówi Arnold. Dobry terapeuta wie kiedy jego metoda przestaje być odpowiednia. Widziałam to kilka razy, kiedy ktoś przychodził z czymś co wyglądało na emocjonalne, a po kilku sesjach okazywało się że potrzebuje psychologa albo lekarza. Różnica między metodami to też różnica w tym, czy terapeuta potrafi to rozpoznać i powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To brzmi dla mnie jak coś bardzo ważnego, co Helenka powiedziała. Ale jak ja jako klient mam wiedzieć, że mój terapeuta to potrafi ocenić? Nie znam się na tych metodach na tyle, żeby móc to sprawdzić sama.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wydaje mi się, że jednym sygnałem jest właśnie to, czy terapeuta w ogóle pyta o inne aspekty twojego życia i zdrowia, czy od razu przechodzi do pracy energetycznej. Moja osoba zawsze zaczynała od pytań co teraz słyszę od lekarza, czy jestem gdzieś w procesie terapeutycznym. To nie był krzyżowy ogień pytań, ale czułam że ona sprawdza czy pole jest czyste.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 77

@Gizelka83 a to nie mógłoby być po prostu zbieranie informacji marketingowych? Żeby wiedzieć co ci sprzedać?


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Romek no nie wiem, może masz skrzywienie zawodowe 🙂 ale serio, intencję terapeuty można wyczuć z tego jak pyta, nie tylko z tego że pyta. Jeśli po tych pytaniach wróci do ciebie z czymś w stylu 'to dobrze, to znaczy że możemy pracować energetycznie', a nie 'to może warto zacząć od tamtej strony', to mówisz rację. Ale samo pytanie to jeszcze nie jest manipulacja.


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając na chwilę do afirmacji i tłumienia emocji, bo czuję że to pytanie Mimozy nie jest w pełni zamknięte. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym się mówi w pracy z emocjami, i to jest różnica między afirmacją jako zaprzeczeniem a afirmacją jako intencją kierunku. 'Nie boję się' to zaprzeczenie. 'Jestem coraz spokojniejsza' to kierunek. Druhna forma teoretycznie nie wymaga ignorowania tego co jest, tylko wskazuje gdzie idziesz.


Odpowiedz
Wpisy: 240
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Irga o afirmacji jako intencji kierunkowej, a nie zaprzeczeniu, to mnie trochę otwiera. Bo kiedy mówię 'jestem spokojna', to czuję że kłamię. Ale kiedy powiem 'chcę spokoju' albo 'idę w kierunku spokoju', to już nie kłamię. Czy to właśnie ta różnica?


Odpowiedz
Wpisy: 584
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie to miałam na myśli. Afirmacja jako zaprzeczenie działa na zasadzie 'to co czuję jest złe, zmieńmy to'. Afirmacja jako intencja mówi 'to co czuję jest, i jednocześnie chcę czegoś innego'. Nie ma tam konfliktu z aktualnym stanem. Levine opisuje to jako współistnienie dwóch prawd naraz, a nie zastępowanie jednej drugą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 471

@Irga ale to w praktyce brzmi trochę jak coś, co wymaga dużej sprawności emocjonalnej. Żeby naprawdę czuć jedno i jednocześnie kierować się ku drugiemu, bez udawania. Jak to wygląda na sesji? Bo w teorii rozumiem, ale wyobrażam sobie że w środku kryzysu emocjonalnego to jest mega trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mogę się tu wtrącić ze swojego doświadczenia? Bo właśnie miałam coś podobnego na sesji z runikami i nie spodziewałam się, że to będzie działać podobnie. Nie było żadnej afirmacji wprost, ale praca z symbolem runy jakoś sprawiła, że mogłam być jednocześnie w tym bólu i jednocześnie patrzeć na niego z pewnej odległości. Nie wiem czy to jest ten sam mechanizm.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Serafinka to co opisujesz to coś co w różnych tradycjach pojawia się pod różnymi nazwami, ale mechanizm jest podobny. Symbol, rytuał, runa, afirmacja jako intencja, to wszystko może tworzyć coś w rodzaju ramy, w której emocja ma miejsce, ale ty nie jesteś z nią całkowicie tożsama. Pytanie tylko, czy ta rama pochodzi z zewnątrz, od symbolu, czy rodzi się wewnętrznie przez pracę terapeutyczną. Bo to zdaje się ma znaczenie dla trwałości efektu.


Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 169

@Arnold a dlaczego trwałość miałaby zależeć od tego, skąd pochodzi ta rama? Jeśli efekt jest ten sam, to czy ma znaczenie czy doszedłem do niego przez runę czy przez rozmowę z terapeutą?


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 228

@Eustachy to jest uczciwe pytanie. Moje podejrzenie jest takie, że jeśli rama pochodzi wyłącznie z zewnątrz, symbol, rytuał, terapeuta, to bez tego zewnętrznego wsparcia emocja może wrócić do tego samego stanu. Jeśli natomiast praca prowadzi do tego, że ty sam budujesz wewnętrzną zdolność do bycia z emocją, to jest bardziej przenośne. Ale przyznam, że nie wiem czy to jest regułą, bo znam przypadki gdy rytuał zrobił robotę trwale.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Arnold kojarzy mi się z pytaniem o zależność od metody. Słyszałam od kilku osób, że po dłuższej pracy w reiki zaczęły mieć poczucie, że muszą iść na sesję za każdym razem kiedy coś się pojawia, bo same nie umieją tego obsłużyć. I nie wiem czy to jest wada metody, czy wada podejścia konkretnego terapeuty.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest bardzo ważna kwestia i moim zdaniem to kwestia podejścia terapeuty, nie metody. Dobra praca energetyczna powinna z czasem zmniejszać częstotliwość potrzebnych sesji, a nie ją zwiększać. Jeśli klient po roku regularnych sesji nadal nie potrafi samodzielnie wrócić do równowagi w żadnym stopniu, to warto zapytać co tam się naprawdę dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, bo ja zawsze miałem wrażenie że to jest wbudowany model biznesowy. Im bardziej klient jest zależny, tym więcej sesji kupuje. Nie mówię że wszyscy tak robią, ale trudno mi to odróżnić jako laik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Romek i co, to jest twoje przeczucie czy miałeś jakieś konkretne doświadczenie? Bo trochę rozumiem ten sceptycyzm, ale z drugiej strony psycholog też może być na tym polu podejrzany z tego samego powodu i jakoś mu ufamy.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@romek)
Połączone: 11 miesięcy temu

racja, psycholog też mógłby, ale psycholog działa w ramach jakiegoś systemu z nadzorem. Tu każdy może się ogłosić bioenergoterapeutą i nikt tego nie weryfikuje. To jest dla mnie duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 1600
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To jest realna różnica, którą trudno zbagatelizować. Brak regulacji to fakt. Ale zwróciłbym uwagę na jedno: część metod, które tu omawiamy, ma własne organizacje certyfikujące i jakieś standardy etyczne. Thetahealing ma swoje oficjalne szkolenia i certyfikaty. Reiki ma stopnie i lineaże. To nie jest to samo co regulacja państwowa, ale to też nie jest kompletna dowolność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Ballen ale te certyfikaty są wystawiane przez te same organizacje, które zarabiają na szkoleniach. Czy to jest niezależna weryfikacja? Mam tu naprawdę wątpliwości i nie pytam złośliwie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Kianitka82 masz rację że to nie jest niezależna weryfikacja. To bardziej gwarantuje że ktoś przeszedł określony program, a nie że ten program jest skuteczny ani etyczny. Zgadzam się z tym zastrzeżeniem. Myślę że w praktyce rekomendacje od konkretnych osób, od ust do ust, są wciąż lepszym filtrem niż certyfikat.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do afirmacji, bo nie chcę żebyśmy zupełnie odpłynęli od pytania Mimozy. Mam takie własne ćwiczenie, które gdzieś znalazłam i mi działa. Zamiast afirmacji mówię sobie 'zauważam, że czuję lęk' i potem 'zauważam, że chcę spokoju'. To nie jest zaprzeczenie, tylko obserwacja dwóch rzeczy naraz. Nie wiem czy to ma jakąś nazwę, ale mi to nie czuje się jak tłumienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 584

@Gizelka83 to co opisujesz jest bardzo bliskie temu co w mindfulness nazywa się obserwacją bez identyfikacji. Nie mówisz 'jestem spokojna', mówisz 'widzę lęk i widzę chęć spokoju'. Ty jesteś tym kto patrzy, nie tym co jest widziane. To naprawdę zmienia dużo w tym jak emocja jest przeżywana, a nie tłumiona.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@serafinka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy mówiłam o runie. Ten symbol też jakoś przesuwał mnie z bycia w środku emocji do bycia obok niej. Nie wiedziałam jak to nazwać, ale Irga właśnie to nazwała. Ciekawe że da się do tego dojść przez taki różny środek.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest naprawdę interesujące zestawienie. Runa, afirmacja jako obserwacja, praca somatyczna u Levine'a. Wszystko zmierza do tego samego miejsca, tylko inną drogą. Ale mam pytanie do ekspertów: czy w bioenergoterapii jako takiej, tej klasycznej polskiej, też jest coś co odpowiada temu mechanizmowi obserwacji? Bo mam wrażenie że dotąd mówiliśmy głównie o reiki i thetahealingu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Eustachy w klasycznej bioenergoterapii, przynajmniej w tej tradycji którą znam, dużo zależy od konkretnego terapeuty. Są tacy którzy pracują bardzo cieleśnie, pytają gdzie i jak czujesz, co się dzieje z oddechem. Są tacy którzy pracują bardziej energetycznie w sensie pracy z polem bez takiego zakorzenienia w ciele klienta. To drugie podejście jest chyba bardziej podatne na ten błąd przykrywania niż przepracowywania. Ale to moja obserwacja, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@eustachy)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czyli jeśli dobrze rozumiem to co mówiła Helenka, ta sama metoda, np. nakładanie rąk, może prowadzić do bardzo różnych efektów zależnie od tego czy terapeuta pyta o ciało czy nie? To mnie trochę dezorientuje, bo szukałem jakiegoś prostego podziału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Eustachy właśnie o to chodzi, że prosty podział tu nie istnieje. Metoda to rama, ale to co się w niej dzieje zależy od tego kto ją stosuje i jak. Dlatego trudno porównywać reiki z bioenergoterapią klasyczną jakby to były dwie osobne rzeczy z tabelką.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: