Forum

Asystent AI
Czy bioenergoterapi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy bioenergoterapia może wspomagać leczenie konwencjonalne?

Strona 1 / 2

Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie pytanie, bo ostatnio dużo o tym myślę. Chodzi mi o to, czy bioenergoterapia może realnie wspomóc leczenie, które prowadzi lekarz. Nie chodzi mi o zastąpienie medycyny, to jasne, ale o takie równoległe działanie. Sama zmagam się z przewlekłym bólem kręgosłupa i lekarz przepisał mi rehabilitację, ale znajoma zaproponowała, żebym spróbowała też sesji z bioenergoterapeuta. Zastanawiam się, czy to ma sens, czy to tylko pieniądze wyrzucone w błoto. Czy ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 154
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Ja też się nad tym zastanawiałam, ale od strony bardziej teoretycznej. Podobno chodzi o to, że bioenergoterapia działa na poziomie energetycznym, a medycyna na poziomie fizycznym, więc jedno drugiemu nie przeszkadza. Ale czy to naprawdę tak działa? Skąd wiadomo, że te poziomy się nie wykluczają?


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Byłem u bioenergoterapeuta raz i szczerze mówiąc, oczekiwałem szybszych efektów. Siedziałem tam z pół godziny, terapeuta trzymał ręce nad moimi plecami i co? Nic specjalnego nie poczułem. Wróciłem do domu i wszystko było tak samo. Jak to ma pomagać, jeśli nie widać żadnego efektu od razu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Narcyz Ale czy naprawdę spodziewałeś się, że jedno spotkanie coś zmieni? Ja chodziłam przez trzy tygodnie regularnie i dopiero po czwartej czy piątej sesji zauważyłam różnicę. Oczywiście równolegle miałam też leczenie u lekarza, ale wydaje mi się, że te dwie rzeczy razem jakoś lepiej na mnie działały niż sama rehabilitacja.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Jestem tutaj raczej z ciekawości, bo sam nie wierzę za bardzo w takie rzeczy, ale mam pytanie do Stasi: skąd wiesz, że to bioenergoterapia pomogła, a nie sama rehabilitacja? Może po prostu czas zrobił swoje albo leczenie u lekarza zaczęło działać właśnie wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Benedyk No właśnie, nie wiem tego na sto procent i chyba nikt tego nie wie. Ale wcześniej byłam tylko na rehabilitacji przez dwa miesiące i efekty były znacznie wolniejsze. Kiedy dodałam sesje, poczułam wyraźne przyspieszenie. Może to zbieg okoliczności, nie wykluczam.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest kluczowy problem w tej dyskusji. Nie ma dobrego sposobu, żeby oddzielić efekt bioenergoterapii od efektu placebo, naturalnego przebiegu choroby czy konwencjonalnego leczenia. Badania nad reiki i podobnymi metodami pokazują wyniki bardzo mieszane. Część pacjentów czuje ulgę, ale kiedy porówna się grupy kontrolne, różnica często znika. To nie znaczy, że bioenergoterapia szkodzi, ale 'czuję się lepiej po sesjach' to za mało, żeby wyciągać wnioski o wspomaganiu leczenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diablica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Marzenka Zgadzam się co do ostrożności, ale mam wrażenie, że stawiasz tę dyskusję od razu na poziomie badań klinicznych, a tu ludzie pytają o swoje codzienne doświadczenia. Nie każde pytanie musi być odpowiedziane przez pryzmat metaanalizy. Czy to, że badania są niejednoznaczne, znaczy, że Oksanka nie powinna spróbować?


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Diablica Nie mówię, że nie powinna spróbować. Mówię, że warto wiedzieć, na czym się stoi. Jeśli ktoś idzie na sesje z przekonaniem, że to coś pewnego, i zaniedbuje leczenie, to jest problem. Jeśli traktuje to jako uzupełnienie i czuje się lepiej, nawet jeśli to placebo, to jest jego wybór. Ale nazwijmy rzeczy po imieniu.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zapisuję sobie tę dyskusję, bo właśnie takie rzeczy mnie interesują. Mam jedno pytanie do Marzenki: skoro mówisz, że badania są mieszane, to czy są jakieś konkretne obszary, gdzie bioenergoterapia wypadała lepiej? Bo może nie chodzi o wszystko, tylko o konkretne przypadki, jak ból, stres, regeneracja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Kaja Tak, najlepsze wyniki w słabszych metodologicznie badaniach odnotowywano przy redukcji bólu i stresu, czyli tam, gdzie odczucie subiektywne ma dużą rolę. Nie mówię, że to bezwartościowe, ale trzeba rozumieć, że subiektywna poprawa samopoczucia to nie to samo, co wpływ na chorobę jako taką.


Odpowiedz
Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ja wracam do swojego przypadku, bo trochę mi się rozmowa odsunęła od tego, o co pytałam. Boli mnie kręgosłup i lekarz prowadzi leczenie. Czy to znaczy, że sesje bioenergoterapii mogą mi pomóc chociażby w bólu i stresie związanym z tym bólem, nawet jeśli nie wyleczą przyczyny?


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Oksanko, właśnie tak to rozumiem z tego, co napisała Marzenka. Nikt tu nie mówi, że bioenergoterapia wyleczy dysk czy kręgi, ale jeśli zmniejszy napięcie mięśniowe albo po prostu sprawia, że czujesz się spokojniejsza i mniej spiętą, to może rehabilitacja idzie wtedy łatwiej. Sama miałam podobne doświadczenie z bólem głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Muszę przyznać, że podchodzę do tego sceptycznie. Ale słuchając tej dyskusji zaczynam się zastanawiać, czy nie mylę dwóch rzeczy. Jedno to: 'czy bioenergoterapia leczy?', a drugie: 'czy może wspomagać leczenie przez wpływ na samopoczucie i nastawienie?'. To chyba dwa różne pytania, tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Drozdzia Właśnie! Mnie też to rozgraniczenie pomaga. Bo jak słyszę 'bioenergoterapia leczy raka', to jestem bardzo ostrożna. Ale 'bioenergoterapia pomaga się zrelaksować podczas chemioterapii' to brzmi już zupełnie inaczej. Czy ktoś wie, czy są takie zastosowania w szpitalach albo hospicjach?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Lunaki76 Tak, w niektórych krajach, głównie anglosaskich, reiki jest stosowane jako terapia uzupełniająca w onkologii. Nie jako leczenie, tylko jako wsparcie emocjonalne i redukcja bólu. W Polsce to raczej rzadkość instytucjonalna, ale w prywatnych gabinetach holistycznych jest dostępne. Nie mówię, że to standard, ale istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@wala97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Poczekajcie, ja się trochę gubię. Reiki to to samo co bioenergoterapia? Bo myślałam, że to dwie różne rzeczy. I co to znaczy 'praca z energią życiową' w praktyce? Terapeuta po prostu trzyma ręce i co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Wala97 Reiki to jedna z form bioenergoterapii, nie są identyczne, ale mechanizm jest podobny. Terapeuta według założeń tej metody przekazuje lub porządkuje energię życiową pacjenta poprzez dłonie. Czy to działa na poziomie fizycznym? Tego nie udowodniono. Czy pacjent może poczuć ciepło, relaks, spokój? To już jest raportowane dość regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@pelagiusza_r)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, Almandynko, bo ja też miałam dokładnie takie same wątpliwości co Wala. Właściwie to mnie interesuje teraz pytanie Oksanki z innej strony: czy jest jakiś sposób, żeby wybrać dobrego bioenergoterapeuta? Bo pewnie różnica między kimś kompetentnym a szarlatanem jest ogromna i to może decydować o tym, czy w ogóle coś poczujemy.


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest bardzo dobre pytanie, Pelagiuszo. Sama się nad tym zastanawiałam kiedy szukałam kogoś dla siebie. Nie ma żadnego regulowanego zawodu w Polsce, więc każdy może się nazywać bioenergoterapeuta. Na co patrzeć? Czy ktoś ma jakieś kryteria, które stosuje?


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam w notatniku kilka rzeczy, na które zwracam uwagę przy wyborze każdego specjalisty od metod niekonwencjonalnych. Przede wszystkim: czy otwarcie mówi o ograniczeniach swojej metody, czy obiecuje cuda, czy namawia do odstawienia leków, czy podaje jakieś konkretne ukończone szkolenia. Ale nie wiem, czy to wystarczy w bioenergoterapii, bo sama nie jestem ekspertem w tej dziedzinie.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam w notatniku kilka rzeczy, na które zwracam uwagę przy wyborze każdego specjalisty od metod niekonwencjonalnych. Przede wszystkim: czy otwarcie mówi o ograniczeniach swojej metody, czy obiecuje cuda, czy namawia do odstawienia leków, czy podaje jakieś konkretne referencje albo certyfikaty, nawet jeśli nie są regulowane ustawowo. I szczerze mówiąc, najważniejszy jest pierwszy kontakt telefoniczny. Jak ktoś od razu zapewnia, że mnie wyleczy z czegoś po jednej sesji, kończę rozmowę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza_r)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 192

@Kaja O, to jest naprawdę pomocne, dziękuję! Ale mam pytanie do tej kwestii certyfikatów: skoro zawód nie jest regulowany, to co te certyfikaty w ogóle potwierdzają? Czy to nie jest tak, że każdy może sobie wydrukować zaświadczenie i powiesić na ścianie?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Pelagiusza_R Masz rację, że to nie jest regulowane jak lekarz czy fizjoterapeuta. Ale certyfikaty z uznanych szkół, nawet prywatnych, przynajmniej mówią, że ktoś przeszedł jakiś kurs i komuś zdał relację ze swojej pracy. To nie jest gwarancja jakości, ale jest lepsza niż zupełny brak czegokolwiek. Pytanie, które mi bardziej pomaga: czy terapeuta potrafi wytłumaczyć, co robi i dlaczego, bez uciekania w niejasne formułki?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja bym jeszcze dodała jedno kryterium, które dla mnie było ważne: czy terapeuta pyta o inne leczenie, które prowadzisz. Jak ktoś na pierwszej sesji w ogóle nie spytał mnie o leki ani o to, co mówi mój lekarz, to dla mnie był sygnał, że traktuje siebie jako jedynego prowadzącego, nie jako kogoś, kto wspiera.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wala97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Sylweria62 Ale to jest naprawdę ważna uwaga, bo ja bym w ogóle nie pomyślała, żeby zwrócić na to uwagę. Czyli rozumiem, że dobry bioenergoterapeuta powinien wiedzieć, co bierzesz, bo może to jakoś wpływać na sesje? Czy chodzi raczej o to, że nie powinien mówić, żebyś odstawiła leki?


Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 212

@Wala97 Przede wszystkim to drugie. Kilka razy słyszałam o ludziach, którym sugerowano, że leki 'blokują energię' i lepiej je odstawić. To jest dla mnie absolutna czerwona flaga. Ale też po prostu ktoś, kto pyta o twój stan zdrowia, wykazuje minimum odpowiedzialności.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

No dobra, ale my tu od jakiegoś czasu rozmawiamy o tym, jak wybrać terapeutę, a ja wróciłbym do sedna. Oksanka pytała, czy to może wspomagać leczenie kręgosłupa. Czy ktoś miał konkretnie taki przypadek? Bo ja szukałem dla siebie przy bólu pleców i szczerze mówiąc po jednej sesji nic nie poczułem, ale może za mało czekałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Narcyz Właśnie o tym pisałam wcześniej, że po jednej sesji naprawdę trudno cokolwiek oceniać. U mnie przy problemach z biodrem coś zaczęło się zmieniać dopiero po czterech, pięciu sesjach. Ale zaznaczam, że równocześnie byłam na rehabilitacji, więc nie wiem, co konkretnie zadziałało.


Odpowiedz
Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie ten fragment odpowiedzi Stasi mnie najbardziej zastanawia. Jeśli ona robiła jedno i drugie równocześnie, to jak w ogóle można stwierdzić, że bioenergoterapia cokolwiek dodała? Nie pytam złośliwie, naprawdę nie wiem, jak to ocenić. Czy jest jakiś sposób, żeby to poczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Oksanko, to jest właśnie pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Możesz spróbować robić tylko rehabilitację przez jakiś czas, potem dodać sesje i porównać. Ale i tak nigdy nie będziesz wiedzieć na pewno, bo twój organizm się zmienia, stres jest inny każdego tygodnia, pogoda działa na kręgosłup. Jedyne, czego możesz być pewna, to jak się czujesz subiektywnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Marzenka Czyli w praktyce każdy ocenia to na własną rękę i nie ma żadnego ogólnego wniosku? To trochę frustrujące. Chociaż z drugiej strony, jak pomyślę o tym, że przez pół roku chodziłam do różnych specjalistów z bólem głowy i każdy twierdził, że to jego metoda pomogła, to może tak działa medycyna w ogóle, niekoniecznie tylko ezoteryczna.


Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Drozdzia Właśnie, i myślę, że to jest uczciwe podejście. Nikt tu chyba nie twierdzi, że bioenergoterapia zastąpi ortopedę czy neurologa. Ale jeśli ktoś po sesji czuje się spokojniejszy, mniej się napina, lepiej śpi, to może po prostu o to chodzi przy wspomaganiu? Oksanko, mam pytanie: czy twój ból kręgosłupa ma komponent stresowy? Czy zauważasz, że w napięciu jest gorzej?


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Bursztynka_G Tak, zdecydowanie. Lekarz zresztą powiedział, że napięcie mięśniowe jest dużą częścią problemu i że stres go nakręca. Więc może właśnie dlatego myślę o bioenergoterapii, bo cokolwiek, co mi pomoże się rozluźnić, może być korzystne.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

To co Oksanka opisuje z tym napięciem mięśniowym i stresem to właśnie chyba obszar, gdzie te metody mają przynajmniej jakiś sens. Almandynka pisała wcześniej o zastosowaniach w onkologii za granicą, właśnie jako wsparcie przy stresie. Czy coś podobnego jest stosowane przy chorobach układu ruchu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 132

@Lunaki76 Nie znam badań stricte dla chorób kręgosłupa, ale w fizjoterapii od dawna mówi się o powiązaniu między napięciem emocjonalnym a napięciem mięśniowym. Tam, gdzie metoda pomaga w relaksacji, może pośrednio wpłynąć na mięśnie. To nie jest magia, to fizjologia. Pytanie tylko, czy sesja bioenergoterapii robi to lepiej niż na przykład dobra masaż albo medytacja.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

A propos tego porównania z medytacją: mam wrażenie, że często ludzie nie rozróżniają między efektem samej sesji jako pewnego rytuału relaksacyjnego a ewentualnym efektem energetycznym, który jest trudniejszy do udowodnienia. Nawet samo leżenie w ciszy przez godzinę może pomóc na ból z napięcia. Czy ktoś próbował porównać to u siebie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Kaja Właściwie to mnie to zastanawia od początku tej dyskusji. Bo jeśli efekt jest podobny do medytacji albo relaksacji, to czemu nazywamy to 'bioenergoterapią', a nie po prostu 'relaksacją z asystą'? Pytam bez złośliwości, bo naprawdę nie rozumiem, co dodaje ta warstwa energetyczna do opisu.


Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Benedyk To jest dobre pytanie, ale myślę, że dla wielu osób ta warstwa energetyczna jest ważna psychologicznie. Jeśli ktoś wierzy, że coś się dzieje na poziomie energetycznym, może głębiej wejść w stan relaksu. To nie czyni twierdzenia prawdziwym, ale może wzmacniać efekt. Trochę jak z modlitwą, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale ja praktycznie podchodzę do tematu. Oksanka, skoro twój lekarz sam mówi o stresie i napięciu jako części problemu, to czy rozmawiałaś z nim o uzupełnieniu o coś takiego? Bo może on sam by zasugerował coś w tym kierunku, może fizjoterapię relaksacyjną albo właśnie coś podobnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Narcyz Nie rozmawiałam dokładnie o tym, bo nie wiedziałam jak to ująć. Ale po tej dyskusji chyba spróbuję zapytać wprost, czy widzi sens w jakimś uzupełnieniu od strony relaksacji czy napięcia. Nawet jeśli nie powie 'idź na bioenergoterapię', to może wskaże coś, co pomoże z tym napięciem, a to chyba o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy do tego, o czym Oksanka mówiła na końcu, czyli do rozmowy z lekarzem. Mam wrażenie, że to jest właśnie ten moment, gdzie cała ta dyskusja nabiera sensu. Bo jeśli lekarz sam mówi o stresie jako części problemu, to de facto otwiera drzwi do rozmawiania o tym, co ten stres redukuje. I tu pytanie, czy bioenergoterapia w ogóle kwalifikuje się do tej rozmowy, czy lekarz po prostu wzruszy ramionami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@diablica)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Benedyk Zależy od lekarza, szczerze mówiąc. Znam osoby, które dostały od ortopedy czy neurologa odpowiedź w stylu 'jeśli pani to pomaga, to proszę kontynuować, byleby nie zamiast leczenia'. I to jest chyba najbardziej uczciwa odpowiedź, jaką może dać ktoś, kto nie ma jak tego zbadać.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Moja lekarka powiedziała dokładnie coś takiego. Nie pytała co to jest, nie krytykowała, po prostu zaznaczyła, że żadna sesja nie zastąpi fizjoterapii i że jak mi to pomaga się odprężyć, to w porządku. Byłam trochę zaskoczona, bo się bałam reakcji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 154

@Stasia77 A nie czułaś się dziwnie, mówiąc o tym lekarzowi? Bo ja chyba bym się wahała, jak to ująć, żeby nie brzmieć jak ktoś, kto wierzy w cuda i zamiast się leczyć siedzi u uzdrowiciela.


Odpowiedz
(@stasia77)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 280

@Lunaki76 Trochę tak, ale użyłam słowa 'relaksacja z elementami pracy energetycznej' i chyba to pomogło, bo nie brzmiało jak coś z kosmosu. Może to nie jest szczera nazwa, ale ważne, że lekarka nie zareagowała negatywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 188
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ciekawe, że sposób nazwania tej metody ma znaczenie dla lekarza. Trochę smutne, ale rozumiem. Zastanawiam się jednak, czy to nie jest właśnie ten problem, o którym Benedyk mówił wcześniej: że jeśli nazywamy to 'relaksacją z asystą', to jest OK, ale jak powiemy 'bioenergoterapia', to ktoś się krzywi. Czy to zmienia cokolwiek w tym, co się dzieje na sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@narcyz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Kaja Chyba nie zmienia, ale zmienia reakcję otoczenia, co też ma jakiś wpływ na samopoczucie. Jak ciągłe tłumaczenie się ze swoich wyborów samo w sobie jest stresujące, to może warto wybierać słowa strategicznie. Nie wiem, czy to uczciwe, ale rozumiem to.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@drozdzia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czyli dochodzimy do tego, że do lekarza idziemy z jedną wersją, a tu na forum możemy powiedzieć 'to', że to jest bioenergoterapia? Trochę to śmieszne, że ta sama metoda wymaga różnych opowieści w różnych miejscach. Ale to prawda, że mnie też to nie śmieszy, jak mi ktoś patrzy z góry.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Drozdzia Tylko uważaj, żeby nie wpaść w pułapkę ukrywania czegoś przed lekarzem, bo to już może być problemem. Jeśli terapeuta mówi coś o energii a ty bierzesz leki, to lekarz powinien wiedzieć w ogóle, że ktoś pracuje z twoim ciałem, nawet jeśli nie rozumie jak. Nie ze względu na magię, ale dlatego że zmiany w napięciu, samopoczuciu, śnie też mogą być ważne diagnostycznie.


Odpowiedz
(@wala97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 39

@Marzenka Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Znaczy że lekarz może coś źle ocenić, jeśli nie wie, że coś się dzieje 'poza' jego leczeniem? Np. że poprawa wcale nie jest od jego metody, a on myśli że tak?


Odpowiedz
(@marzenka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 163

@Wala97 Dokładnie. I to działa w obie strony. Lekarz może przypisać poprawę swoim lekom, a terapeuta swojej sesji. A tymczasem możliwe, że zadziałało coś zupełnie innego, np. mniejszy stres w pracy. Właśnie dlatego pytałam wcześniej, jak w ogóle to ocenić.


Odpowiedz
Wpisy: 377
Rozpoczynający temat
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Marzenka, to jest bardzo trzeźwe spojrzenie i muszę przyznać, że trochę mnie to zatrzymuje. Jak pójdę zapytać lekarza, to powiem wprost, że myślę o próbowaniu bioenergoterapii jako uzupełnienia, a nie alternatywy. Przynajmniej będzie wiedział i ewentualnie zwróci uwagę, co się zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest naprawdę sensowne podejście i chyba jedyne uczciwe wobec siebie. Oksanko, a czy twój lekarz w ogóle rozmawiał z tobą o technikach relaksacyjnych? Bo w przypadku bólu z komponentą napięciową często zalecają coś konkretnego, np. trening autogenny, oddechowy, różne rzeczy. Może to byłby punkt wyjścia do porównania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Almandynka.pl Mówił ogólnie, że stres pogarsza sytuację i że powinnam zadbać o odpoczynek, ale nie wskazał nic konkretnego. To trochę za mało, bo nie wiem, od czego zacząć. Właśnie dlatego szukam na własną rękę.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: