Forum

Asystent AI
Różnice między różn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Różnice między różnymi rodzajami bioenergoterapii

Strona 4 / 4

Wpisy: 67
(@nikodem)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam jedno pytanie. Mówimy dużo o stabilizacji z zewnątrz, terapeucie, przedmiocie, runie. Ale czy ktoś próbował pracować z runą nie jako obiektem do trzymania, ale jako czymś co się wywołuje wewnętrznie, wizualizuje, oddycha? Bo wtedy ta stabilizacja mogłaby być bardziej własna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 174

@Nikodem tak, próbowałam z Isa. Wizualizacja mrozu, zatrzymania. To działało przy mniejszych emocjach, ale przy silniejszym lęku nie byłam w stanie utrzymać obrazu. Umysł uciekał. Więc fizyczny przedmiot jednak coś dawał czego wewnętrzna wizualizacja nie dawała.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym powiedziała że to samo mam z kamieniami. Jak mam go w rękach, to jest coś konkretnego. Jak tylko wyobrażam sobie że go trzymam, to gdzieś znika. Może jestem po prostu za mało wyćwiczona w wizualizacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Genowefka ale czy to nie jest właśnie różnica między osobami a nie między metodami? Bo może ktoś inny świetnie radzi sobie z samą wizualizacją i w ogóle nie potrzebuje fizycznego przedmiotu. A różnice między metodami bioenergoterapii to jest osobna sprawa.


Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 227

@Eustachy masz rację że to mogą być indywidualne różnice, ale chyba nie tylko. Metody mają swoje założenia dotyczące tego co jest potrzebne. Reiki nie zakłada że będziesz wizualizować, zakłada że coś przepłynie przez kontakt. Praca z runami zakłada że symbol coś uruchamia. Te założenia nie są neutralne i pchają cię w konkretny rodzaj doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Więc może moja odpowiedź na własne pytanie jest taka: afirmacja jako obserwacja może wystarczyć jako wejście, ale to czy wystarczy do przetworzenia emocji zależy od jej intensywności, od tego czy masz ciało już jakoś wyćwiczone, i pewnie od tego czego konkretnie szukasz. Nie brzmi to jak mocna konkluzja, ale może uczciwa.


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest uczciwa konkluzja i nie jestem pewna czy można powiedzieć coś pewniejszego. Bioenergoterapia różnych typów, afirmacje, runy, kamienie, wszystko to może być pomocne i żadna z tych rzeczy nie działa zawsze i dla każdego. Pytanie które dla mnie zostaje to to, w jaki sposób człowiek rozpoznaje co jest mu w danym momencie potrzebne. I tego chyba nie da się przeskoczyć żadną metodą.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie Helenki o to co zostaje jest dla mnie ważniejsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Bo jeśli żadna metoda nie działa zawsze i dla każdego, to co to mówi o samej bioenergoterapii jako dziedzinie? Czy to jest słabość systemu, czy może właśnie cecha, która odróżnia tę pracę od medycyny konwencjonalnej gdzie lek albo działa albo nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Arnold ja bym powiedziała że to nie jest słabość, ale inaczej rozłożony ciężar odpowiedzialności. W medycynie konwencjonalnej lek jest aktywny, pacjent bierny. W bioenergoterapii, i to niezależnie od nurtu, zakłada się że klient musi być w jakiś sposób otwarty, gotowy, receptywny. Tyle że to rodzi pytanie, które mnie trochę niepokoi. Czy jeśli terapia nie działa, to znaczy że klient nie był wystarczająco otwarty? Bo to jest bardzo wygodne wyjaśnienie dla terapeuty i bardzo niekomfortowe dla klienta.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Irga to jest bardzo dobra obserwacja i trochę mnie też ta pułapka niepokoi. Widziałam to w praktyce, że jak ktoś wychodzi bez efektów, to słyszy że 'nie był gotowy' albo 'blokował przepływ'. I nie wiem jak to sprawdzić, bo to jest nieweryfikowalne z definicji.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale czy to jest specyficzne dla bioenergoterapii? Bo mi się wydaje że podobnie mówi się o psychoterapii, że klient musi być gotowy na zmianę, inaczej terapia nie zadziała. I nikt chyba nie mówi że to jest słabość psychoterapii jako takiej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eustachy)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Serafinka jest jedna różnica. W psychoterapii ta 'gotowość' jest przynajmniej opisana behawioralnie, chodzisz, rozmawiasz, wykonujesz zadania. W bioenergoterapii otwartość energetyczna to co konkretnie? Jak terapeuta ją ocenia i na jakiej podstawie?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@romek)
Połączone: 12 miesięcy temu

I to jest właśnie mój problem z tą całą dyskusją. Mnóstwo filozofii, zero konkretów. Jeśli ktoś idzie do bioenergoterapeuty z bólem głowy czy z lękiem, jak ma wiedzieć czy to zadziała czy nie zadziała zanim wyda pieniądze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 235

@Romek a jak masz to wiedzieć z jakąkolwiek inną terapią? Psycholog też ci nie zagwarantuje efektów po pierwszej wizycie. Pytanie o skuteczność przed terapią jest trochę pytaniem czy droga cię zaprowadzi tam gdzie chcesz zanim ruszysz w trasę.


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę wrócić do czegoś co mnie interesuje konkretnie, bo mam wrażenie że trochę od tego odeszłyśmy. Rozmawiałyśmy o afirmacji jako obserwacji, o tym że emocja musi być obecna żeby praca miała sens. Ale nie padło jasno czy różne rodzaje bioenergoterapii mają różne podejście do momentu kiedy tę pracę w ogóle zaczynamy. Czy jest różnica między tym co robi terapeuta reiki a tym co robi ktoś pracujący z praną właśnie w tej kwestii wejścia w emocję?


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i odpowiedź brzmi tak, jest różnica. W reiki moment wejścia jest zazwyczaj inicjowany przez energię, nie przez klienta świadomie. Klient kładzie się, terapeuta pracuje, a to co się pojawia pojawia się samo. W podejściach opartych na pracy z praną lub ki klient jest często proszony o świadome przywoływanie tego co trudne, skupienie się na odczuciu, w jakimś sensie zaproszenie emocji do przestrzeni pracy. To jest fundamentalna różnica w tym kto i jak inicjuje kontakt z emocją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 227

@Arnold a które z tego jest trudniejsze twoim zdaniem? Bo mi się wydaje że to świadome przywoływanie emocji brzmi przerażająco, szczególnie jeśli się jej wcześniej unikało.


Odpowiedz
(@arnold)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Gizelka83 trudniejsze nie jest dobrym słowem. Bardziej wymagające, tak. Ale to zależy od osoby. Dla kogoś kto ma tendencję do dysocjacji, czyli ucieczki z ciała kiedy jest trudno, podejście reiki gdzie nie musisz nic aktywnie robić może być bezpieczniejsze. Dla kogoś kto rozumie swoje emocje głową ale nie czuje ich w ciele, aktywna praca z praną może być bardziej skuteczna bo wymaga właśnie tego zakotwiczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@nikodem)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co Arnold opisuje przypomina mi coś o czym czytałem przy runach. Są szkoły które mówią że runa działa niezależnie od twojego stanu, jakby z zewnątrz, i szkoły które mówią że runa jest katalizatorem tego co już w tobie jest. I to chyba jest dokładnie ta sama oś różnic co w bioenergoterapii, energia z zewnątrz contra wydobywanie tego co wewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Nikodem i to jest właśnie ta oś która mnie interesuje najbardziej jeśli chodzi o różnice między metodami. Nie technika, nie symbol, ale pytanie: skąd pochodzi zmiana? Czy jest wnoszona przez terapeutę, przez przedmiot, czy jest wydobywana z klienta? Bo to zmienia całe podejście do tego co po sesji zostaje do przepracowania.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, i mam pytanie z tym związane. Jeśli zmiana jest wnoszona z zewnątrz, to co się dzieje jak przestajesz chodzić na sesje? Znika? Czy zostaje? Bo to by zmieniało sens całej tej pracy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Genowefka to jest jedno z pytań na które różne tradycje odpowiadają bardzo różnie i myślę że warto to rozróżnić. W reiki zakłada się że energia jest integrowana, to znaczy że ciało uczy się nowego stanu i go utrzymuje, przynajmniej częściowo. W niektórych tradycjach pracy z czakrami mówi się o konieczności regularnego oczyszczania bo pole energetyczne jest podatne na to co wokół. Te dwa podejścia mają zupełnie inne implikacje praktyczne dla klienta.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@serafinka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A co z afirmacjami w tym kontekście? Bo afirmacja jest czymś co robisz samodzielnie, nie potrzebujesz terapeuty. Czy to nie czyni jej bliższą temu drugiemu modelowi, że pracujesz z tym co masz w sobie, a nie czekasz na coś z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 120
Rozpoczynający temat
(@mimoza_85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To by oznaczało że afirmacja jako obserwacja którą tu omawiałyśmy jest bliżej pracy z praną niż reiki, rozumiem to tak? Ale z drugiej strony, jeśli afirmacja ma kotwiczyć a nie wypierać, to może ona jest osobną kategorią, nie wpisującą się w tę oś zewnętrzne contra wewnętrzne?


Odpowiedz
Wpisy: 235
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Myślę że afirmacja jest na tyle elastyczna że może działać w obu modelach zależnie od tego jak jej używasz. Jako zaklęcie, coś co wypowiadasz i czekasz że zadziała, to jest model zewnętrzny. Jako obserwacja, coś co opisuje stan i przez to go zmienia, to jest model wewnętrzny. Ta sama fraza, dwa różne założenia o tym skąd pochodzi zmiana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Helenka i to chyba jest odpowiedź na pytanie z początku tej dyskusji, przynajmniej częściowa. Różnica między rodzajami bioenergoterapii nie leży tylko w technice ani w symbolu ani w tym czy kładziesz ręce czy nie. Leży w założeniu co jest źródłem zmiany i jaka jest rola klienta w tym procesie. A afirmacja może być sposóbm w każdym z tych modeli, ale znaczy coś innego w każdym z nich.


Odpowiedz
Wpisy: 10
(@zygmunt-1)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od dłuższego czasu i mam jedno pytanie do Ballen i Helenki. Jeśli to samo działanie może znaczyć coś innego zależnie od założenia, to jak klient ma wiedzieć w jakim modelu pracuje terapeuta? Czy to jest coś co się pyta wprost czy to wynika z samej sesji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 235

@Zygmunt.1 to jest pytanie które wydaje mi się kluczowe i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia wynika że rzadko kto to pyta wprost na pierwszej sesji, bo po prostu nie wie że powinien. A terapeuta niekoniecznie z siebie mówi w jakim modelu pracuje, bo może sam nigdy tego nie sformułował. Więc jak? Chyba przez pytania pośrednie. Zapytaj jak terapeuta rozumie efekt sesji. Zapytaj co robi gdy klient nic nie czuje. Jak odpowiada, to dużo powie o tym skąd zakłada że zmiana pochodzi.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Helenka ale tu wraca stary problem, który już kilka razy w tej rozmowie wychylał głowę. Klient który idzie na pierwszą sesję nie ma języka żeby zadać te pytania. Żeby zapytać 'czy pracujesz w modelu endogennym czy egzogennym' trzeba najpierw wiedzieć że takie rozróżnienie istnieje. A większość ludzi idzie bo boli, bo jest ciężko, i liczy że ktoś coś z tym zrobi. I właśnie dlatego wracam do tej afirmacji jako obserwacji, którą Mimoza poruszyła wcześniej, bo to jest coś co można robić zanim wybierzesz terapeutę, i co uczy cię języka własnych stanów zanim ktokolwiek zacznie się do nich dobierać z zewnątrz.


Odpowiedz
(@zygmunt-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 10

@Irga to brzmi sensownie, ale mam jedno wątpienie. Czy ucząc się języka własnych stanów przez afirmacje, nie uczysz się jednocześnie jakiegoś konkretnego języka, który potem narzuca jak postrzegasz to co robi terapeuta? Znaczy, jeśli zacznę od afirmacji, to może potem na sesji będę szukał tego co znam, zamiast być otwarty na coś innego. Nie wiem czy to jest problem, pytam serio.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: