Hej, wiecie, czytalem tą dyskusję o zgodzie i mam takie przemyślenie. Kiedyś jeden starszy praktyk powiedział mi coś co wtedy wydało mi się dziwne, a teraz rozumiem. Mowil że kazde wejście w cudze pole bez zaproszenia to jak wchodzenie do kogos do domu bez pukania. Nawet jeśli przynosisz kwiaty, to dalej wchodzisz bez pytania. I nie chodziło mu o złą wolę, tylko o poszanowanie autonomii energetycznej człowieka.
Autonomia energetyczna, o matko. Chlopie, jak ktos jest chory i lezy w szpitalu to wole mu wyslac troche dobrej energii bez czekania az wypelni formularz zgody 😀 Serio, ta dyskusja staje sie coraz bardziej abstrakcyjna.
Ale wracając do samego przesyłania - bo ta rozmowa o zgodzie jest ważna, ale jeszcze bardziej interesuje mnie ten mechanizm. Feliks pisał że umawiali się na konkretną godzinę. Czy ktoś próbował bez umawiania? No nie, bo to by było bardziej wymowne, moim zdaniem. Czy da się przesłać coś do kogoś kto w ogóle o tym nie wie i nie spodziewa się niczego?
No właśnie, jedna próba to nic. To jest dokładnie ten problem o którym pisałam wcześniej. Żeby powiedzieć cokolwiek sensownego trzeba by mieć dużo więcej danych. Feliks, a prowadziłeś jakiś dziennik tych prób? Chociaż cokolwiek zapisywałeś?
Dziesięć sesji, połowa z wynikiem. Przy tej liczbie prób prawdopodobieństwo trafienia przez przypadek jest całkiem spore. Nie twierdzę że to przypadek, mówię tylko że z dziesięciu prób nie można wyciągnąć wniosku że „działa”. Potrzeba by było minimum kilkudziesięciu, najlepiej z niezależnym rejestratorem wyników.
hej a tak poza dyskusją o dowodach, bo rozumiem skąd ona idzie, ale - czy ktoś z was czuł kiedyś coś wyraźnego po stronie odbiorcy? Nie eksperyment, po prostu tak życiowo. Bo mnie najbardziej ciekawi to uczucie odbioru, czy to jest wogóle identyfikowalne że to „z zewnątrz” a nie własna myśl?
Właśnie nad tym siedzę od jakiegoś czasu. Bo kiedy na przykład nagle mi ktoś przychodzi do głowy i za chwilę dzwoni, to nie wiem czy to odebrałam jego „energię” czy po prostu podświadomie wiedziałam że zadzwoni bo tak zwykle robi o tej porze. Jak to rozróżnić?
Z mojego podwórka - mam inne pytanie do całej tej dyskusji o odbiorze - czy to jest jakoś inaczej odczuwane kiedy ktoś wysyła coś świadomie a kiedy nieświadomie? Bo ta sąsiadka o której pisałam na pewno nic nie robi celowo, ona poprostu jest taka jaka jest. A efekt jest dla mnie bardzo wyraźny. Zastanawiam się czy świadoma intencja w ogóle zmienia siłę przekazu.
To ciekawe pytanie Ulka. Moje odczucie jest takie że nieświadome „wysyłanie” bywa mocniejsze właśnie dlatego że nie ma filtrów. Ktoś kto świadomie próbuje wysłać spokój może to trochę kontrolować, a ktoś kto po prostu emituje silne emocje bez żadnej refleksji robi to pełną parą. Ale to tylko moje obserwacje, nie twierdzę że to reguła.
Hortensja, to co piszesz ma sens intuicyjnie. A wracając do mojego pytania sprzed kilku postów - te techniki ochronne które wymieniłaś, wizualizacje, praca z czakrą splotu słonecznego. Jak długo trzeba ćwiczyć zanim to zaczyna dawać efekty? Bo mam wrażenie że moja wizualizacja jest dość słaba i nic nie robi.
ehh czytam tą rozmowę i zastanawiam się od czego w ogóle zacząć bo chciałabym móc jakoś sprawdzić czy wogóle cokolwiek odbieram, ale nie mam pojęcia jak to sobie zorganizować bez kogoś z doświadczeniem kto by mi powiedział czy to co czuję to w ogóle to :/ czy ktoś zaczynał sam?
mam wrażenie że ta dyskusja o zgodzie i mechanizmach jest bardzo wartościowa, ale gdzieś nam uciekł wątek który mnie od początku intrygował - mianowicie to czy w ogóle da się przekazać konkretną informację przez pole, nie tylko nastrój albo emocję. Morganitka pisała że to raczej domena telepatii niż bioenergoterapii. Ale czy te granice są aż tak sztywne?
Dadzbog, właśnie to mnie też zastanawia. W praktyce bioenergoterapeutycznej pracujesz z jakością przepływu, nie z treścią. Natomiast jeśli pytasz czy podczas transmisji energetycznej może pojawić się coś w rodzaju obrazu albo słowa, to tak, część praktyków to odnotowuje. Tylko że nie wiem czy to jest przekaz intencjonalny czy interpretacja odbiorcy. To są dwie bardzo różne rzeczy i myślę że warto je odróżniać.
Dadzbog, no właśnie! To mnie też od początku kręci w tym temacie, że okej, przesyłamy energię, nastrój, emocje, to jakoś jeszcze kupuję intuicyjnie ale konkretna informacja? Obraz, słowo, coś z treścią? To już brzmi jakby zupełnie inny poziom. Czy ktoś miał coś takiego na prawdę wyraźnego, że powiedział sobie „to nie był przypadek, to była konkretna treść”?
Jest pewna rzecz której nie napisałem wcześniej, bo nie chciałem żeby to zabrzmiało zbyt… dziwnie. Ale skoro Dadzbog wraca do tego pytania. Raz podczas takiej sesji z kolegą, kiedy ja wysyłałem, on po chwili powiedział że widział coś jakby latarnię morską. Ja wcześniej, siódma czy osma minuta, miałem w głowie dokładnie taki obraz. Nie mówiłem mu co wizualizuję. Nie wiem co z tym zrobić. Jedna próba, może przypadek, ale zostało mi to w pamięci
Dopnę temat pytania Dadzboga o przekaz z treścią, bo to ważne rozróżnienie. W literaturze dotyczącej pracy z polem jest taki koncept że czysta transmisja energetyczna przenosi stan, nie treść. Natomiast jeśli do transmisji dołącza się intencja z konkretnym obrazem, to pole niesie jakiś „ślad” tej intencji. Czy ten ślad jest odebrany jako identyczny obraz przez odbiorcę, to inna sprawa. Może być zniekształcony przez filtr odbiorcy, przetłumaczony na inny symbol. Dlatego Feliks może mieć rację i jednocześnie kolega mógł odebrać nie latarnię dosłownie, ale coś o tej samej „jakości” jako symbol.
Kurczę, to co opisuje Feliks jest interesujące, tylko problem z takimi pojedynczymi przypadkami jest zawsze taki sam. Pamięć jest plastyczna. Po tygodniu szczegóły się wyrównują w głowie. Kolega mógł powiedzieć „jakaś latarnia” a z czasem to staje się „dokładnie taka jak miałem”. Nie mówię że kłamie, mówię że tak działa pamięć i dlatego notatki robione od razu są tak ważne. Feliks, co masz w tamtym zapisku jeśli go masz?
a propos tego przekazu treści kontra nastroju bo jakoś to połączyło mi się z tym co pisałam o tej sąsiadce. ona nigdy nie przesyła mi nic konkretnego, ona po prostu jest i to jej pole „mówi” co czuje. to jest właśnie ten nastrój, stan, emocja. ale mam wrażenie ze raz coś jakby wiedziałam co ona zaraz powie zanim otworzyła usta. to juz był bardziej przekaz z treścią?? albo może po prostu znam ją tak dobrze ze przewiduję? serio nie wiem jak to klasyfikować
Feliks, nie czekaj, idz do tych notatek i napisz tu co tam masz. Bo to akurat jest jeden z tych momentow kiedy szczegoly sie licza i wszyscy tutaj chcemy wiedziec 🙂
Zatrzymałabym się przy tym co napisała Morganitka o „filtrze odbiorcy”. To bardzo ważne jeśli chcemy rozmawiać o przekazie treści. Każdy odbiorca ma swój własny zasób symboli, skojarzeń, historii. Ten sam impuls może u jednej osoby wygenerować obraz wody, u innej spokoju, u jeszcze innej czegoś niebieskiego. Dlatego tak trudno weryfikować „zgodność” przekazu, bo weryfikujemy zewnętrzną formę a nie to co faktycznie zostało odebrane na głębszym poziomie.
ta rozmowa o filtrach jest dla mnie trochę głowa mała 🙂 Bo właśnie tego się boję w moich własnych próbach, że nie odróżnię co jest moje a co przyszło. Dobroniega, pisałaś żeby ćwiczyć rozpoznawanie własnych filtrów, ale jak to się robi konkretnie? Bo siedzę, obserwuję, i nadal nie wiem czy dany obraz to ja go wygenerowałam czy nie
Feliks, wróciłem do wątku i czekam na te notatki z ciekawością. A przy okazji, bo Morganitka napisała coś o tym że intencja z obrazem niesie „ślad”, to chciałem zapytać: czy to znaczy że jakość skupienia nadawcy wpływa na to czy ten ślad jest wyraźny czy rozmyty? Bo intuicyjnie wydaje mi się że tak, ale chciałbym zeby ktoś z doświadczeniem się wypowiedział.
tak, większość praktykujących z którymi rozmawiałam twierdzi że to ma znaczenie. Stan wewnętrzny nadawcy, głębokość skupienia, czystość intencji, to wszystko ma wpływać na wyrazistość przekazu. Ale to jest hipoteza praktyczna, nie twierdzenie że mamy na to dowody. Z mojej własnej praktyki powiem tyle że sesje podczas których byłam rozbita i zmęczona dawały znacznie mniej wyraźne wyniki po stronie odbiorcy. Ale takich sesji miałam może kilkanaście i to nie jest statystyka.
Obserwuję tę dyskusję od początku, i zastanawia mnie coś innego niż wszyscy. Zakładacie wszyscy że przekaz idzie od nadawcy do odbiorcy, jak paczka. A co jeśli to co odbiorca „odbiera” to nie jest tak naprawdę odbiór z zewnątrz, tylko własna intuicja na temat osoby którą zna, wywołana stanem skupienia? Czyli skupienie nie jest kanałem odbioru, tylko katalizatorem własnej wiedzy podświadomej? To by tłumaczyło i trafienia i to że działa lepiej z bliskimi osobami.
Bo jak to byłoby własna intuicja to i tak nie wiemy co to znaczy. Intuicja skąd? Skąd pochodzi ten „własny” impuls? Może pole jest właśnie tym medium przez które intuicja w ogóle działa? Pytam serio bo wydaje mi się że tu jest fałszywa dychotomia - albo przyszło z zewnątrz, albo to moje własne. A co jeśli to rozróżnienie w ogóle nie ma sensu na poziomie pola?
To jest chyba najciekawsze pytanie w całej tej rozmowie i dobrze że Czarodka je postawiła wprost. Rozróżnienie nadawca-odbiorca rzeczywiście zakłada że mamy dwie odrębne jednostki z wyraźną granicą między nimi. Ale jeśli pracujemy z modelem pola, to granica jest rozmyta z definicji. Więc tak, pytanie „czy to moje czy przyszło” może być źle postawione.
no własnie o to mi chodziło przez cały ten wątek. jak tylko pojawia się konkretne pytanie o weryfikację to albo okazuje się że filtr to zmienił, albo że granica nadawca-odbiorca nie istnieje, albo że to zła perspektywa. to nie jest wyjaśnianie, to jest unikanie wyjaśnienia
