Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i nie mogę tego z siebie wytrząsnąć. Czy strach realnie zmienia pole energetyczne? Nie mówię o metaforze, mówię o tym co czujemy podczas pracy z energią, kiedy klient albo my sami jesteśmy w silnym lęku. Pracuję z aurą od dobrych kilku lat i mam wrażenie, że pole osoby przestraszonej jest… inne. Jakby skurczone, zagęszczone przy ciele, a jednocześnie nieszczelne w pewnych miejscach. Czy ktoś z was to obserwował? Albo czuł na sobie?
Tak, to jest całkowicie zgodne z tym, co opisują praktycy pracy z polem bioenergetycznym. Strach to jedna z tych emocji, które najsilniej oddziałują na czakry, szczególnie na pierwszą i trzecią. Muladhara reaguje na zagrożenie przez zacisk, a manipura przez chaotyczne rozproszenie energii. W literaturze Barbary Brennan jest to opisane całkiem dokładnie, ale żeby nie być gołosłowną, powiem z własnego doświadczenia: klienci po silnym stresie mają aurę dosłownie wtulona w ciało, jakby się kurczyła ze strachu razem z człowiekiem. A potem bywają dziury, szczególnie po lewej stronie klatki.
Dobra, ale chwila. Jak to mierzycie? Serio pytam, nie złośliwie. Bo „czuję że jest inne” to nie jest obserwacja w sensie powtarzalnym. Skąd wiecie że to strach zmienia pole, a nie że po prostu różni ludzie mają różne pola i tyle? Może ta „skurczoność” to po prostu naturalna cecha tej osoby, a wy interpretujecie to jako skutek lęku bo ona wam powiedziała że się boi?
Bard, to jest w ogóle szerszy problem z bioenergoterapią jako dziedziną że narzędzia pomiarowe są subiektywne. Ale zanim całkiem odrzucisz ten wątek, pomyśl o tym inaczej: co psychologia mówi o ciele podczas lęku? Napięcie mięśniowe, spłycony oddech, aktywacja współczulna. Jeśli przyjmiesz że pole energetyczne jest w jakimś stopniu powiązane ze stanem somatycznym, to zmiana w polu podczas strachu jest niemal oczywista. Pytanie tylko czy ta zmiana to przyczyna, skutek, czy jedno i drugie.
ojej, ja nigdy o tym nie myślałam w ten sposób! to znaczy, że jak się boimy to nasza energia jakby ucieka albo się chowa? Bo ja ostatnio miałam bardzo nieprzyjemne doświadczenie z jednym miejscem i potem przez kilka dni czułam się dziwnie, jakby ktoś mi coś zabrał. Czy to mógł byc wlasnie taki efekt strachu na aurę?
Luboslawa, ja miałam podobnie! po pewnym zdarzeniu w domu czułam się kompletnie wyczerpana i moja znajoma która pracuje z energią powiedziała że moja aura była cała podziurawiona. mówiła że to ze strachu właśnie, że strach „otwiera” aurę na złe wpływy. nie wiem czy to prawda ale brzmiało logicznie
Eugenka, okej, z tym somatycznym argumentem mogę się zgodzić częściowo. Ciało podczas lęku zmienia się naprawdę, to fizjologia. Tylko mam problem z krokiem, który robicie dalej, czyli że ta fizyczna zmiana automatycznie przekłada się na zmianę „pola energetycznego” jako czegoś odrębnego od ciała. To jest założenie, nie obserwacja. Ale pisz dalej, czytam.
Chcę dorzucić coś od siebie, bo temat mnie wciągnął. W tradycjach, na które się często powołujemy w pracy z energią, lęk nie jest poprostu emocją, ale stanem, który starożytni opisywali jako „rozproszenie ducha”. W taoizmie jest coś takiego jak Hun i Po, dwie dusze powiązane z wątrobą i płucami, i właśnie przy silnym strachu ich ruch ulega zaburzeniu. To stara obserwacja, nie wymysł. Oczywiście Bard powie, że to metafora ale przez setki lat ludzie coś takiego opisywali niezależnie od siebie w różnych kulturach.
Otylijka trafnie to ujela. Dodalbym, ze nawet w tradycji tarota Wieza jako karta jest bezposrednio powiazana z naglym szokiem i strachem, a jej energetyczny odpowiednik to wlasnie rozpad struktury, cos co bylo zwarte nagle traci spojnosc. Nie mowie ze karta „robi cos” z polem ale symbolika jest ta sama co Zdzislawa opisuje od strony praktycznej. Strach rozbija strukture.
przepraszam że się wtrącę, ale mam pytanie może trochę z boku. czy to działa też w drugą stronę? tzn. jeśli czyjeś pole jest słabe albo zaburzone to czy to sprawia że ta osoba staje się bardziej bojaźliwa, bardziej nerwowa? bo mam ostatnio takie wrażenie, że jestem jakiś dziwnie przestraszony bez powodu i zastanawiam się czy to może mieć jakieś energetyczne podłoże
a czy ktoś próbował jakoś to sprawdzić na sobie świadomie? tzn. wejść celowo w stan lęku i obserwować co się dzieje z energią? bo czytałam gdzies że są techniki gdzie właśnie używa się dyskomfortu żeby zobaczyć jak pole reaguje czy to ma sens?
wienczyslawa, w praktykach tantrycznych coś takiego istnieje, mniej więcej. Praca z trudnymi emocjami jako materiałem do obserwacji. Ale celowe wywoływanie lęku tylko po to żeby obserwować aurę brzmi dla mnie jak pomysł z dziurą w środku. Po pierwsze trudno będzie jednocześnie się bać i chłodno obserwować, po drugie wolę nie wywoływać tego co potem trzeba sprzątać energetycznie.
Wienczyslawa, to jest akurat ciekawy pomysł metodologicznie ale Adeptka ma rację z tym że trudno jednocześnie przeżywać i obserwować. Poza tym co byś obserwowała, własne doznania subiektywne? To nie powie ci nic o tym czy pole „naprawdę” się zmieniło. Chyba że masz kogoś kto mógłby cię skanować z zewnątrz zanim i po. Ale wtedy to już jest prawie eksperyment 🙂
Bard żartujesz ale to jest właśnie coś co robiłam z koleżanką przez jakiś czas. Ona skanowała mnie w różnych stanach emocjonalnych, oczywiście nie wiedziała za każdym razem co czuję w danej chwili. Wyniki były… no, niejednoznaczne. Ale kilka razy trafiała, że czuję napięcie właśnie tam gdzie był jakiś lęk. Nie jest to dowód naukowy, wiem. Ale mnie przekonuje bardziej niż czysto teoretyczna rozmowa.
hmm, ciekawe. ale mam takie pytanie bo jestem sceptyczna z natury, jeśli wasza koleżanka wiedziała że to jest ćwiczenie obserwacji w różnych stanach, to może podświadomie szukała czegoś co można nazwać „napięciem”? to trochę jak z horoskopem, czytamy to co chcemy przeczytać 🙂 nie atakuję, serio pytam
odświeżam sobie ten wątek i mam wrażenie, że kręcimy się trochę wokół jednego, a nie mówimy wprost o czymś ważnym. Strach i pole to jedno, ale mnie bardziej ciekawi co jest pierwsze. Onyksowa mówiła o tej samej kobiecie, która przychodzi raz spokojna raz po kłótni. Tylko czy ona sama czuje tę zmianę w sobie, czy dopiero po sesji jej mówisz? Bo to by dużo zmieniało w całej tej debacie.
ojej właśnie pomyślałam o czymś, bo czytam ten wątek od początku, i jakoś nikt nie powiedział wprost, czy strach to zawsze jest coś złego dla pola? bo może czasem ten strach który „ściska” to jakiś sygnał obronny a nie tylko problem? jak alarm? nie wiem czy to ma sens ale wydaje mi się że nasze ciało nie robi czegoś bez powodu 🙂
dobra ale Zdzislawa, skoro pole „przestawia się w tryb inny”, to jak odróżniasz ten tryb obronny od tego uszkodzonego? Bo jak to wygląda w praktyce przy skanowaniu, masz dwa różne odczucia czy to ta sama jakość tylko intensywniejsza?
zaciśnięta pięść kontra postrzępione, to jest tak obrazowe że chyba pierwszy raz rozumiem o co chodzi w tym skanowaniu :D. ale mam inne pytanie, czy jak ktoś jest chronicznie przestraszony to w ogóle da się tę „postrzępioność” naprawić zanim on sam przestanie się bać?? tzn. czy praca z polem może iść przed pracą z emocją?
@Adeptka tak, badania robiłem ostatnio, wyniki okej. pytałem bardziej z ciekawości o tę kolejność niż żeby tu diagnozować siebie 🙂
dorzucę swoje - mam takie przemyślenie, trochę z boku ale chyba związane. czy ktoś zauważył że po złych snach, takich gdzie jest naprawdę strach w środku nocy, rano pole jest inne? bo ja mam wrażenie że po takich nocach cały dzień jest jakiś lepki i ciężki, i nie chodzi o niewyspanie bo jak śpię tyle samo bez złych snów to jest zupełnie inaczej
Jarzebinka tak! dokładnie to samo! ja po koszmarach mam cały dzień takie uczucie jak coś obcego wokół siebie, znajoma mi mówiła że to bo w czasie snu pole jest bardziej otwarte i jak przeżywamy wtedy strach to te wrażenia zostają jakby wydrukowane w aurze na jakiś czas. nie wiem czy to prawda ale pasuje do tego co czuję
Jarzebinka, Fiolek, to jest ciekawe zjawisko i rzeczywiście opisywane w tradycjach, ale radziłabym ostrożnie z wnioskami. Ojejku, wiele systemów mówi o tym że sen to czas szczególnej aktywności subtelnych ciał ale „wydrukowanie strachu w aurze” to już bardzo dosłowna interpretacja. Bardziej bym to czytała jako to że ciało i układ nerwowy nie zakończył procesu emocjonalnego który zaczął się w śnie. To nie musi być „w aurze”, może być po prostu niedokończona reakcja fizjologiczna.
otylijka ma racje ze ta ostroznoscia, ale dodalbym ze w wielu tradycjach wlasnie sen to jest czas kiedy pole jest poprostu inne, nie otwarte i narazone, ale inaczej skonfigurowane. Jak noc Ksiezyca kontra dzien Slonca. to nie jest slabsze, to jest inne. i lek podczas snu ma moze inny slad niz lek na jawie wlasnie dlatego.
hmm, przepraszam że wejdę z boku ale mam problem z całą tą rozmową o „wydrukach w aurze” i „konfiguracjach pola”. brzmi pięknie, ale co to oznacza w praktyce? tzn. jak ktoś ma tę „lepkość” po koszmarze to co ma zrobić? oczekuję jakiegoś konkretu bo na razie czytam dużo teorii
Nadzieja, okej, konkret: rano po złej nocy, zanim wyjdziesz z łóżka, kilka głębokich oddechów, świadome rozluźnienie ramion i szczęki bo tam trzymamy napięcie nocne. Prysznic jeśli możesz. To nie jest magia, to fizjologia, ale jeśli rozumiemy pole jako odzwierciedlenie stanu ciała i umysłu to to samo działanie stabilizuje jedno i drugie. Nie trzeba od razu rytuałów.
a mozna zapytac glupio bo nie za bardzo ogarniam. to znaczy ze strach fizycznie coś robi z człowiekiem i to sie potem widzi w tej aurze, czy strach najpierw robi cos z aurą i potem sie to czuje w ciele? bo te dwa kierunki to chyba inne rzeczy?
