Zastanawiam sie ostatnio nad czyms co czytam tu i tam, ze energie mozna przesylac nie tylko dotykiem ale tez myslami, intencja, skupieniem. Tzn. ze pole energetyczne danej osoby moze niby „dosiegac” innej nawet na odleglosc. Mieliscie kiedys takie cos ze np. myslaliscie intensywnie o kimś i ta osoba nagle sie odezwala albo poczula sie zmęczona, przygnębiona bez powodu i pozniej sie okazuje ze byliscie skupieni akurat na niej? Bo ja mam kilka takich sytuacji które mi sie nie sklada inaczej wytumaczyc. Jak to w ogole dziala od strony energetycznej, ktos ma jakies wytlumaczenie?
Ten opis to temat dość rozległy i wbrew pozorom wcale nie jest taki prosty. Mówiąc skrótowo - pole bioenergetyczne człowieka nie kończy się na skórze. Rozciąga się poza ciało fizyczne i w teorii może wchodzić w interakcje z polami innych osób, nawet na dystans. Mechanizm jest opisywany różnie w zależności od tradycji - jedni mówią o morficznym polu rezonansowym, inni o eterce, inni o czystej intencji jako nośniku. Ale ważna rzecz: przesyłanie energii intencją to nie to samo co myślenie o kimś mimochodem. Tu musi być świadome skupienie, kierowanie uwagi i czegoś w rodzaju „otwartego kanału” między nadawcą a odbiorcą. Pytanie do ciebie - te sytuacje które miałeś, były spontaniczne czy próbowałeś coś świadomie wysłać?
O właśnie, dokładnie to samo mnie nurtuje! Ja ostatnio jak mocno myślałem o znajomej (nie w złym sensie, po prostu chciałem żeby jej się lepiej wiodło, takie tam) to ona po kilku dniach napisała że coś ją tknęło żeby się odezwać i ze czuła jakiś spokój. Przypadek? Może i tak ale to jednak zastanawiające. Bardzo chcialbym sie dowiedziec jak to ćwiczyć świadomie bo trochę czytam o bioenergetyce i czakrach i wydaje mi sie ze to jest gdzies powiązane z czakrą serca chyba? Przepraszam jeśli mówię głupoty, dopiero zaczynam.
Dobra, wejdę tu z nieco innej strony. Mam wrażenie że bardzo łatwo jest tutaj wpaść w potwierdzanie własnych przekonań. Myślimy o kimś sto razy, za sto pierwszym ta osoba pisze, a my pamiętamy tylko ten jeden raz i mówimy „energia zadziałała”. Te dziewięćdziesiąt dziewięć razy kiedy nic się nie stało jakoś umykają. Nie mówię że to na pewno nie działa, ale zanim ktoś powie że „przesłał energię” to może warto zapytać: jak często myślisz o tej osobie w ogóle i jak często ona się odzywa niezależnie od twojego skupienia? To trochę inna perspektywa.
No Selena91, stary argument o błędzie potwierdzenia, słyszałem to już jakieś sto razy na różnych forach. I wiesz co, masz rację że ten błąd istnieje. Ale zupełnie pomijasz coś innego - to że współczesna nauka nie ma narzędzi do badania subtelnych pól energetycznych nie znaczy że ich nie ma. Różne tradycje od tysięcy lat opisują dokładnie ten mechanizm, niezależnie od siebie. Szamani syberyjscy, bioenergoterapeucji europejscy, mistrzowie qi gong. Można to zbywać wzruszeniem ramion ale to troche tak jakby ktos powiedział że skoro nie ma przyrządu do mierzenia miłości to miłość nie istnieje.
ładunek emocjonalny to akurat kluczowy element. Emocja jest nośnikiem intencji, wzmacnia sygnał jeśli można to tak nazwać. Ale właśnie dlatego warto uważać - jeśli emocja jest ciężka, lękowa, obsesyjna, to i „sygnał” będzie tego rodzaju. To nie jest coś co każdemu służy. Technika świadomego przesyłania wygląda mniej więcej tak: spokojny stan, skupienie na osobie bez napięcia, wyobrażenie jej pola energetycznego, i dopiero wtedy kierowanie intencji - spokojnej, życzliwej. Bez przymusu. Dużo ludzi robi to intuicyjnie wysyłając dobre myśli i to jest właśnie ta podstawowa forma.
Pozwólcie, że się dopiszę, ale mam pytanie bo się trochę gubię. Czy to o czym mówicie to jest inne niż zwykła telepatia? Bo ja zawsze myślałam że telepatia to jest czytanie myśli a tu mówicie o jakimś celowym wysyłaniu. To jest to samo czy coś innego? Nie za bardzo rozumiem gdzie jest granica.
Telepatia to pojęcie bardzo szerokie i ludzie używają go na różne sposoby, więc nie ma się co bić o definicję. Ale żeby rozróżnić te dwie rzeczy w kontekście tej dyskusji: telepatia klasycznie oznacza przekaz konkretnej informacji (myśli, obrazu, słowa) między umysłami. To o czym mówi Dadzbog to raczej coś innego - oddziaływanie energetyczne na stan, samopoczucie, nastrój drugiej osoby. Nie „wysyłam ci wiadomość że mam na imię Jan” tylko „wysyłam ci spokój” albo nieświadomie „wysyłam ci swój lęk”. To są pokrewne ale jednak różne mechanizmy. Przynajmniej tak to rozróżniają praktycy których znam.
Hmm, a czy to nie jest trochę niebezpieczne? Bo jeśli można komuś nieświadomie wysyłać zły nastrój albo lęk to… no, jak się przed tym bronić? Pytam serio bo mam w pracy jedną osobę i zawsze po rozmowie z nią czuję się wyczerpana totalnie, jakby ktoś odkręcił korek. Czy to może być właśnie to?
No wlasnie! I tu dochodzimy do sedna - obrona to jedno ale mozna tez aktywnie „zamknac” kanal do kogos kto nam nieswiadomie wysyla cos zlego. Ja to robilem i dziala naprawde swietnie, mozna po prostu wyobrazic sobie cos w stylu zaluzji ktore sie opuszczaja miedzy toba a ta osoba. Zadzialalo mi kilka razy, polecam kazdemu. W sumie mozna tez wysylac energie cofajaca zeby ta osoba sama sie odstraszyla.
Ciekawe czy to co opisuje Dadzbog na początku czyli ta spontaniczna intensywna myśl która kogoś „dosięga” ma jakiś związek z bliskoscia relacji. Bo z obcymi ludzmi chyba to nie tak działa? Zakladam że jakaś więź musi być, jakiś wcześniejszy kontakt energetyczny zeby ten kanal w ogóle istnial. Albo wspólna czakra serca jak mówił Wincenty05. Czy ktoś próbował przesyłać energię osobie zupełnie obcej i coś z tego wyszło?
W tym co czytałam o bioenergoterapii na odległość nie ma reguły że musi być wcześniejsza relacja. Są terapeuci którzy pracują zupełnie zdalnie dla osób których nigdy nie spotkali fizycznie, tylko na podstawie imienia i zdjęcia albo nawet samej intencji. Zapis energetyczny osoby ma być wystarczający żeby nawiązać kontakt. Ale Kartomanta54 ma punkt - bliska więź emocjonalna prawdopodobnie ułatwia ten kontakt, bo pole jest wtedy bardziej „znane” i spójne.
Dobra, czytam ten wątek od poczatku i mam jedno proste pytanie bo mnie to szczerze ciekawi. Jak by to sprawdzić? Tzn. żeby nie było że po prostu zbieg okoliczności. Czy ktoś tu robił jakiś eksperyment z inną osobą, na zasadzie - ty siedzisz w pokoju i wysyłasz, ta osoba nie wie kiedy i co jej wysyłasz, i sprawdzasz czy coś czuje? Bo bez jakiegoś testu to wszystko jest trochę na wiarę.
Pamiętam jak wiele lat temu próbowałem czegoś podobnego do tego co opisuje Juliusz, ze znajomym który był otwarty na takie rzeczy. Umówiliśmy się że o konkretnej porze będę mu wysyłał „spokój” a on zapisze co czuje. Wyniki były… ciekawe. Raz się zgadzało prawie idealnie, raz zupełnie nie. wiem że to za mała próba żeby cokolwiek udowodnić, ale przynajmniej te momenty kiedy trafiało dawały do myślenia. Myślę że to pole jest na tyle ulotne że sam stres albo rozproszenie po jednej ze stron potrafi zakłócić wszystko.
No więc wracając do tego eksperymentu który opisałem - wyniki były mieszane ale to co mi utkwiło w głowie to że za każdym razem kiedy się „zgadzało”, mój kolega opisywał nie konkretną myśl czy obraz, tylko właśnie nastrój. Spokój, niepokój, jakąś lekkość. Nie wiedział co mu wysyłam, ale wiedział jak. I to chyba jest właśnie ta różnica o której pisała Telepatka78, że to nie jest transfer informacji tylko transfer stanu.
Właśnie ta kwestia nastroju kontra konkretna informacja jest według mnie kluczowa dla całego tego wątku. W bioenergoterapii rzadko mówi się o „przesyłaniu myśli” w sensie konkretnych słów czy obrazów - to bardziej domena telepatii jako osobnego zjawiska. Praca z polem energetycznym to przede wszystkim jakość energii, jej gęstość, ładunek emocjonalny. Jeśli ktoś wysyła spokój i odbiorca czuje spokój, to jest coś warte uwagi bez względu na to jak to nazwiemy.
ok ale jak to odróżnić od sytuacji gdzie ktoś po prostu miał spokojny dzień i zbieg okolicznosci? Serio pytam, nie złośliwie. Bo jeśli nie da się tego odróżnić to co nam po takich eksperymentach?
Ehh ale kurde, nie kazde doswiadczenie musi byc eksperymentem naukowym! Serio. Ja rozumiem ze chcecie dowodow, ale bioenergoterapia to praktyka, nie laboratorium. Nikt nie udowadnia naukowo ze mu lepiej po masazu, poprostu wie ze mu lepiej. Tutaj jest podobnie.
wiesz Gustlik06, masaż to trochę inna sprawa bo mechanizm jest znany i mierzalny, napięcie mięśni spada, krazenie sie poprawia i tak dalej. Aha, przy przesyłaniu energii na odległość tego mechanizmu nie znamy więc porównanie trochę kuleje. Ale rozumiem co chcesz powiedzieć, że wartosc osobistego doświadczenia jest niezalezna od tego czy nauka to potwierdzi. Tyle tylko że wtedy nie powinnismy twierdzić że „wiemy jak to działa” bo wlasnie nie wiemy.
czytam od początku i mam pytanie może głupie ale - czy to co tu opisujecie może się zdarzać kompletnie nieświadomie, bez żadnej intencji? Bo mnie coś podobnego przytrafiło się ze starszą sąsiadką, ona jest dosyć ciężką osobą emocjonalnie, i za każdym razem jak wychodzę od niej to jestem padnięta, no dosłownie jakby mi ktoś wyciągnął wszystko. I nie piję z nią kawy, nie rozmawiamy za długo, poprostu mijamy się na klatce i czasem krótka rozmowa. Czy to możliwe że ona coś wysyła bez wiedzy?
Ulka_64 dokładnie to samo mam z tą osobą z pracy o której pisałam wcześniej! I to jest niesamowite że ty opisujesz to identycznie, „jakby ktoś wyciągnął wszystko”. Słowo w słowo tak samo to odczuwam. A ona jest naprawdę miła, nie robi nic złego, po prostu po kontakcie z nią człowiek jest pusty. Czy to znaczy że ona sama jest jakoś… pusta energetycznie i uzupełnia się z innych?
Zatrzymajcie się chwilę z tym „energetycznym wampiryzmem” bo to pojęcie jest używane bardzo swobodnie i nie zawsze trafnie. Zanim przypiszemy komuś że „wysysa energię” warto sprawdzić prostsze wyjaśnienia - może ta osoba dużo mówi o problemach, może rozmowy są intensywne emocjonalnie, może po prostu kontakt z nią wymaga od was dużego zaangażowania empatycznego. To już wystarczy żeby człowiek wyszedł zmęczony. Nie wszystko co nas wyczerpuje musi być energetycznym oddziaływaniem na poziomie pola.
Ciekawa jestem czy to co opisuje Ulka i Akwamaryna da się w jakiś sposób zablokować. Gustlik pisał wcześniej o tej wizualizacji żaluzji, ale czy to naprawdę wystarczy na takie regularne, codzienne kontakty? Jak ktoś próbował czegoś konkretnego i działało?
hm ale wracajac do wątku Feliksa i tych eksperymentów - czy ktoś jeszcze próbowal czegoś podobnego, takiego trochę ustrukturyzowanego? Bo mnie zastanawia czy to działa lepiej o konkretnej porze, czy pora dnia ma znaczenie, Feliks pisał że umawiał się o konkretnej godzinie ze znajomym. Czy to ważne żeby odbiorca „wiedział” i był gotowy czy można wysłać coś do kogoś zupełnie bez jego wiedzy?
Wincenty05, to akurat ciekawe pytanie bo właśnie w moim eksperymencie kolega wiedział że o danej porze coś będę „wysyłał”. I zawsze się zastanawiałem czy to nie sprawiało że on był poprostu bardziej wyczulony, bardziej skupiony na swoich odczuciach. Czy wyniki bylyby inne gdyby nie wiedział, nie mam pojecia. Nigdy nie próbowałem na kimś bez wiedzy, jakoś mi to nie leży etycznie.
Feliks62 dotknąłeś czegoś ważnego z tą etyką. Moje pierwsze doświadczenia były spontaniczne, nieświadome z obu stron, i jakoś to funkcjonowało. Ale kiedy zacząłem myśleć o tym bardziej świadomie to właśnie ta kwestia mnie zatrzymała - czy wysyłanie czegoś komuś bez jego wiedzy i zgody jest w porządku, nawet jeśli to „dobre” intencje? Emocja wysłana z troską to jedno, ale wchodzenie w czyjś przestrzeń energetyczną bez zaproszenia to już inna sprawa.
A ja powiem wprost że moim zdaniem ta zgoda to w ogóle nie jest konieczna jeśli wysyłamy coś pozytywnego. Modlitwa za kogoś też jest wysyłaniem energii i nikt nie pyta o zgodę. To jest cały czas ten sam mechanizm tylko różne nazwy. I jakoś nikomu to nie przeszkadza.
