Forum

Asystent AI
Fotosynteza ludzka ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Fotosynteza ludzka - czy możemy czerpać energię ze słońca

Strona 2 / 3

Wpisy: 100
(@damianek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Kasieńkaa, no właśnie! Sam się zastanawiałem nad tym samym. Bo te wszystkie pojedyncze próby to jedno, ale czy ktoś naprawdę siedział z tym przez miesiąc i widział jakiś trend? Bo mi się wydaje że takie rzeczy działają dopiero jak się nawarstwią przez czas, ale to tylko moje wrażenie.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Odpowiadając na pytanie Kasieńkaa - tak,robiłam to regularnie przez jakieś dwa miesiące, surya namaskara plus kilka minut siedzenia z twarzą do słońca. i powiem szczerze, że różnica była widoczna głównie w nastroju. Mniej tego ciągłego zmęczenia rano. ale nie mam pewności czy to słońce, czy poprostu wychodzenie na świeże powietrze i ruch. Nie rozdzielałam tego.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@kaczeniec86)
Połączone: 4 lata temu

No i wlasnie Emilka dotknela sedna - jak mamy ruch + swieze powietrze + swiatlo to skad wiadomo co konkretnie „zadzialalo”? Nie mozna przypisac efektu samej „energii slonecznej” jesli rownoczesnie zmieniamy kilka rzeczy. To podstawowy blad w rozumowaniu przyczynowym.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@ninogniewa)
Połączone: 3 lata temu

Kaczeniec,rozumiem ta logike, ale mam pytanie - czy w takim razie kazda praktyka gdzie mamy kilka czynnikow naraz jest dla ciebie niediagnozowalna? Bo na tej zasadzie mozna tez powiedziec ze nie wiadomo czy medytacja dziala bo przy okazji czlowiek sie uspokaja przez sam fakt ze oderwal sie od ekranu. Gdzie stawiasz granice?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kaczeniec86)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 102

@Ninogniewa Uczciwe pytanie. stawiam ja tam gdzie zaczyna sie konkretne twierdzenie o mechanizmie. Mowienie „regularne wychodzenie na slonce poprawia samopoczucie” - OK, jets na to sporo danych. Mowienie „pobierasz energie sloneczna przez czakre manipure i ladujesz swoje pole bioenergetyczne” - tu juz bym chciala zobaczyc cos wiecej niz subiektywne odczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy subiektywne odczucie jest złe? Szczerze pytam, nie ironicznie. Bo jeśli ktoś czuje się lepiej po tej praktyce, to czy naprawdę ważne jest dlaczego to działa na poziomie mechanizmu? Mnie to po prostu jakoś kręci i niewiem czy muszę to tłumaczyć biologią


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Leszek93 Subiektywne odczucie jest jak najbardziej wartościowe - dla ciebie... w twoim życiu. Problem zaczyna sie kiedy na podstawie tego odczucia budujemy teorie o „pobieraniu energii jak rośliny” i prezentujemy to innym jako fakt. Twoje samopoczucie to twoje, mechanizm to osobna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Hej, troche sie gubie w tej dyskusji teraz. Czy dobrze rozumiem ze mozna se to robic ale nie mowic ze sie „karmi sloncem” tylko ze np. medytuje przy sloncu??? bo mi chodzi po glowie ze to roznica tylko semantyczna, nie? :(.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Janusz, niezupełnie semantyczna. Różnica jets taka że jedno to opis praktyki a drugie to twierdzenie o mechanizmie. Możesz mówić „medytuję przy słońcu i czuję się po tym lepiej” i to jest opis doświadczenia. Jak mówisz „pochłaniam energię słoneczną bezpośrednio” to już stawiasz hipotezę o tym jak działa twoje ciało, i to hipotezę dość odważną.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Ojej ale to trochę smutne że trzeba tak bardzo rozdzielać te rzeczy 🙁 Mnie zawsze się wydawało że jak coś czujesz to masz prawo to nazywać jak chcesz. Czy naprawdę jest aż taka różnica? Pytam serio bo dopiero próbuję to wszystko ogarniać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 91

@Anastaya Anastaya, masz prawo nazywac swoje doswiadczenie jak chcesz, to twoje. Ale kiedy idziesz do kogos na sesje i terapeuta mowi ci ze „laduje twoje pole energia sloneczna” to juz jets cos wiecej niz osobista nazwa na doznanie. To obietnica dotyczaca efektu. I tu bym powiedziala ze warto byc precyzyjnym, nie ze strachu przed Kaczenicem 🙂 ale ze zwyklej uczciwosci wobec klienta.


Odpowiedz
Wpisy: 100
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Dobre ze Oracula to powiedziala bo sama pracuje z ludzmi i zaawsze mowie na poczatku ze nie obiecuje efektu tylko towarzysze w procesie. Klient wie co bierze. Ale nadal uwazam ze slonce jako zrodlo energii w sensie energetycznym, nie biologicznym, jets jak najbardziej realne. czuje to podczas sesji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wala Wracajac do kamieni bo chce zapytac cos konkretnego - powiedziałam że mam cytryn i słyszałam o heliolicie, ale Wala wspominała bursztyn. Więc który z tych trzech najlepiej do pracy ze słoncem? Bo mam wrażenie że każdy mówi coś innego i nie wiem od czego zaczać 😀 może ktoś po prostu poleci jeden?


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Alusia88 kurcze,cytryn jets żółty i stąd skojarzenie ze słońcem, heliolit ma charakterystyczny polysk ktory ludzie kojarza ze światłem słonecznym, bursztyn ma historię ktora Wala juz opisała. Wszystkie trzy są „słoneczne” w tradycji litoterapii. Ktory wybrać? Szczerze - ten który masz i który ci poprostu ładnie leży w dłoni. Efekt jest głównie przez skupienie uwagi.


Odpowiedz
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 205

@Edek86 To ważna wskazówka dzieki! To znaczy ze cytryn który juz mam wystarczy? Nie musze kupowac nowego kamienia? Bo przyznam ze miałam ochote na ten heliolit ale jets drogi 😛


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Heliolit jest zdecydowanie droższy i w mojej ocenie nie daje proporcjonalnie więcej niż cytryn przy tej konkretnej pracy. Mam oba i cytryn używam częściej po prostu dlatego że jest żywszy w dotyku jakoś. Heliolit jest ładny ale to bardziej kwestia estetyki.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@ninogniewa)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawe ze wszyscy skupiaja sie na kamieniach a troche umknal watek ktory Kasienkaa podnosila - czyli o dlugoterminowych efektach regularnej praktyki. Mam w tym tesz swoje obserwacje. po kilku miesiacach pracy ze sloncem zauwazylam ze moje poczucie „naladowania” zaczelo byc mniej uzaleznione od tego czy slonce akurat swieci. Jakby cialo zapamietalo cos. Czy ktos mial podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kolowa97)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 111

@Ninogniewa to ciekawe,ale wlasnie tu mam pytanie - jak odroznilas ze to efekt pracy ze sloncem, a nie po prostu ze w tamtym czasie zmienil ci sie rytm dnia, sen, morze dieta? Pytam bo sama prowadzilam notatki przez trzy miesiace i naprawde ciezko bylo mi wyizolowac jeden czynnik


Odpowiedz
Wpisy: 148
Rozpoczynający temat
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

no i tu jets pies pogrzebany Kolowa o to mi chodzilo!! Czy ktos prowadzil jakis dziennik albo chociaz notowal?? Bo czytam te odpowiedzi i widze ze wiekszosc mowi „czulam” albo „wydawalo mi sie”, a ja chcialabym wiedziec czy jest jakas metoda zeby to bardziej swiadomie sledzic. Nie laboratorium, ale chociaz cos.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Kasieńkaa,prowadziłam coś w rodzaju krótkiego dziennika przez jakiś czas. Rano przed praktyką jedno zdanie o samopoczuciu i energii na skali 1-10, po praktyce to samo. po miesiącu miałam konkretne liczby do porównania. Nie dowód naukowy, ale przynajmniej twarde dane dla siebie. I faktycznie dni ze słońcem wypadały wyżej, choć jak słusznie mówi Kolowa, nie wiem czemu dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@kolowa97)
Połączone: 3 lata temu

Eleonorka, to na prawde dobry pomysl z ta skala 1-10. Mam jedno pytanie - notowalas tylko przy praktyce ze sloncem czy wogole kazdego dnia zeby miec punkt odniesienia na dni bez slonca? Bo bez tego porownania ciezko cokolwiek wyciagnac z tych liczb


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Kolowa97 Każdego dnia,to ważne. Inaczej nie wiadomo czy w słoneczny dzień czujesz się lepiej dlatego że „pobierasz energię” czy po prostu dlatego że pogoda wpływa na nastrój jak u każdego człowieka. Te dwie rzeczy to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie to mi się wydaje trochę... niewiem jak to powiedzieć... za bardzo mechaniczne? Jakby trzeba było wszystko mierzyć i udowadniać żeby w ogóle mieć prawo to robić. Ja po prostu siedzę rano przy oknie i czuję się lepiej i to mi wystarczy 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 148
Rozpoczynający temat
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

Anastaya, nikt ci nie mowi ze musisz mierzyc. 😉 Ale ja pytalam wlasnie dlatego ze chce wiedziec czy widze efekty u SIEBIE a nie tylko mi sie wydaje. To dla mnie, nie dla nikogo innego. Bylam niecierpliwa bo zaczelam trzy tygodnie temu ale kto to wie czy cos sie dzieje czy to placebo czy co.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@ninogniewa)
Połączone: 3 lata temu

trzy tygodnie to dosc krotko zeby wyciagac wnioski,szczerze mowiac. Moje wlasne obserwacje zaczely sie ukladac w jakis pattern dopiero po mniej wiecej dwoch miesiacach regularnosci. I tu jets wazne slowo - regularnosc. Jak to u ciebie wyglada? Codziennie czy jak wyjdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasieńkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Ninogniewa Jak wyjdzie,co prawda. Raz przez piec dni z rzedu, potem przerwa na tydzien przez prace. Moze to wlasnie jets problem.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wtrące sie bo mam podobne doswiadczenie - nieregularna praktyka to troche jak siłownia raz na dwa tygodnie. Coś tam się dzieje ale nie ma jak zbudować bazy. W sumie czy to energie słoneczna czy medytacja czy cokolwiek innego, regularnosc chyba zaawsze jest kluczem nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Zbyszek90 analogia do siłowni jets o tyle dobra że silownia ma mierzalne efekty. Możesz ważyć wiecej niż wczesniej,podbijac ciężary. tutaj nadal operujemy na subiektywnym odczuciu „naładowania” które moze się zmieniać z tysiaca innych powodow. nie mówię że praktyka nie ma sensu, ale ta analogia dziala tylko do pewnego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Czy ktos moze mi wytlumaczyc jedno - jak sie wogole odroznia „energie sloneczna” od zwyklego witaminy D? bo czytam caly ten watek i nie rozumiem czy mowimy o czyms fizycznym czy czyms duchowym czy obu naraz. Miesza mi sie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 508

@Janusz78 to jest właśnie serce całej dyskusji i nikt nie dal na to jednej odpowiedzi. Część osob mówi że to dwie warstwy - biologiczna (witamina D,serotonina itd) i energetyczna (coś subtelniejszego, trudniejszego do zmierzenia). Inni mowia ze to jedno i to samo tylko różnie opisane. A jeszcze inni że ten „energetyczny” wymiar to poprostu biologie opisana innym jezykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 100
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Ja rozrozniam tak: witamina D to co cialo produkuje biochemicznie,a energia sloneczna w sensie energetycznym to co pole energetyczne czlowieka „odczytuje” ze slonca. nie sa tym samym i jedno nie wyklucza drugiego. tyle ze ten drugi aspekt jets trudny do udowodnienia naukowo, to fakt


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kaczeniec86)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 102

@Wala „pole energetyczne czlowieka odczytuje” - to brzmi konkretnie ale jak zapytam czym jets to „pole” i jak dokladnie „odczytuje” to dostane odpowiedz ze to trudno zmierzyc. Czyli definiujesz jeden nieznany przez drugi nieznany. To nie jest wyjasnienie,to jest okragle.


Odpowiedz
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Kaczeniec86 no i prosze, no dobrze, morze nie umiem tego dobrze wyrazic slowami. Ale fakt ze nie umiem opisac czegos precyzyjnie nie znaczy ze to nie istnieje. Elektromagnetyzmu tesz przez wieki nie dalo sie opisac a istnial


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@oracula61)
Połączone: 3 lata temu

Elektromagnetyzm to ciekawy przyklad wlasnie dlatego ze ostatecznie DALO sie go opisac i zmierzyc. I wczesniej nim to zrobiono tesz nie chodzilo po swiecie tlumnie wielu ludzi ktorzy „czuli jego dzialanie na swoje pole”. Porownanie troche kuleje.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Hmm ale jednak intuicja i obserwacja poprzedzała naukowe opisanie wielu zjawisk, nie? Albo przynajmiej tak to widzę - ludzie czuli coś od słońca na długo zanim ktokolwiek odkrył witaminę D. I jakoś wtedy tesz żyli i mieli z tym praktyki


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@ninogniewa)
Połączone: 3 lata temu

Emilka, zgadzam sie z tym historycznym aspektem, ale tu jest jedna pulapka - ludzka intuicja tesz bardo czesto sie mylila i trzeba bylo ja korygowac. Wiec sam fakt ze ktos cos czul od dawna nie jest jeszcze dowodem ze to co czul mialo taki mechanizm jaki mu przypisal.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Trochę odpłynęłyśmy od kamieni 😀 ale wracajac - Zbyszek powiedział że cytryn jets żywszy w dotyku niż heliolit. Co to znaczy „żywszy w dotyku”? Bo ja trzymam mój cytryn i... po prostu jest zimny jak każdy kamień. Może coś robię nie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zbyszek90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Alusia88 haha, trudno to wytłumaczyć bez bycia górnolotnym, ale chodzi o coś co odczuwam po kilku minutach trzymania. Cytryn jakoś szybciej się „rozgrzewa” w ręku i jets... nie wiem, bardziej „obecny”? To subiektywne totalnie. Może po prostu bardziej lubię jego fakturę. Nie martw się że nic nie czujesz od razu, kamień to nie przycisk.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

o kurcze, przeglądam całość od góry i troche sie boje zapytac ale... czy fotosynteza ludzka nie jets po prostu niemozliwa fizycznie? bo w szkole uczylam sie ze chlorofil to białko ktore mamy tylko w roslinach. Bez niego chyba nie da sie przetwarzac swiatla. Moze sie myle


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

ojej, florka, masz rację co do biologii - w ścisłym sensie fotosynteza u ludzi nie zachodzi, nie mamy chlorofilu. Ale tu chba nie chodzi o dosłowną fotosyntezę tylko o metaforę procesu „czerpania z energii słońca” w sensie energetycznym. Przynajmniej tak rozumiem intencję tego tematu. Choć przyznam że nazwa trochę miesza.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Florka,masz rację co do biologii - w ścisłym sensie fotosynteza u ludzi nie zachodzi, nie mamy chlorofilu. Ale tu chyba nie chodzi o dosłowną fotosyntezę tylko o metaforę procesu „czerpania z energii słońca” w sensie energetycznym. żeby było śmieszniej, przynajmniej tak rozumiem i taki był chyba zamysł tematu. Ktoś mnie poprawi jeśli się mylę.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: