Hej wszystkim! Ostatnio trafilam na temat o ludziach ktorzy ponoc potrafia zyc bez jedzenia czerpiac energie bezposrednio ze slonca i zastanawiam sie czy to ma jakis zwiazek z bioenergoterapia. Czytalam o Hira Ratan Manek ktory podobno patrzy na slonce i na tym polega jego praktyka. czy ktos probowal czegos podobnego?? Czy to jest wogole mozliwe zeby czlowiek jak taka roslina pobieral energie sloneczna bezposrednio? mam wrazenie ze to musi miec zwiazek z czakrami albo z aurou bo skad inaczej ta energia mialaby wchodzic do ciala 🙂
Temat bardo ciekawy choc trzeba tu rozroznic kilka rzeczy. Solar gazing czyli wpatrywanie sie w slonce to jedno,ale bezposrednie pobieranie energii w sensie odzywczym to juz cos innego. W bioenergoterapii mowimy o energii subtelnej, pranach, chi, nie o zastepowaniu kalorii. Slonce jets ogromnym zrodlem energii zyciowej i tak, mozna z nim pracowac, ale twierdzenie ze czlowiek moze zyc BEZ jedzenia tylko z tej energii to juz zupelnie inna rozmowa i szczerze powiem, podeszlabym do tego z duza ostroznoscia. Co dokladnie chcesz osiagnac ta praktyka?
No dobra ale ja nie bardo rozumiem, ta prana ze slonca to jets to samo co energia z czakr czy cos innego? Bo zawsze myslalem ze czakry pobieraja energie z otoczenia w ogole a nie konkretnie ze slonca. moze ktos wyjasnic?
Przeczytalam ten watek i musze powiedziec wprost - to troche niebezpieczna droga. Solar gazing nawet w tych metodach kture mowia zeby robic to tylko o wschodzie i zachodzie slonca, to nadal ryzyko uszkodzenia wzroku. Znam kilka osob ktore probowaly i jedna skonczyla z problemami z siatkowka. Samo pochlanianie prany ze slonca przez skore i oddech to jedno ale wpatrywanie sie w tarcze sloneczna zeby pobierac energie to juz zupelnie co innego i nie pochwalam mieszania tych dwoch rzeczy.
Pracuję z energią od wielu lat i powiem wam jedno,słońce jest faktycznie jednym z najsilniejszych źródeł energii z jakimi możemy pracować. Ale trzeba rozróżnić dwie warstwy tego zagadnienia. Pierwsza to czysto fizyczna, witamina D, ciepło, wpływ na rytm dobowy i hormony. Druga to poziom subtelny, pranic uzdrawianie i różne tradycje wedyjskie od dawna mówią o pranayamie w połączeniu z energią słoneczną. Kwestia czy można żyć bez jedzenia to zupełnie osobna dyskusja i osobiście jestem tu bardo sceptyczna, niezależnie od tego co twierdzą różne osoby.
Szczerze? Trochę mnie bawi jak to forum otwiera temat „fotosyntezy ludzkiej” jakby to była udowodniona rzecz. Fotosynteza to konkretny proces biochemiczny wymagający chlorofilu. ludzie nie maja chlorofilu. To nie jets kwestia ezoteryki tylko biologii. Rozumiem że mozna mówić o energii subtelnej ale nie nazywajmy tego fotosyntezą bo to wprowadza zamieszanie i sprawia że całe srodowisko wygląda mało poważnie.
ojej ojej,dopiero co trafiłam na ten temat i juz sie krecę w głowie od tych wszystkich pojęć 😀 Ale mam pytanie bo jestem ciekawa - jeżeli wyjdę na słońce i będę świadomie „przyjmować” tę energię z intencją, czy to daje jakieś realne odczucia? Bo nigdy czegoś takiego nie próbowałam a bardzo chciałabym coś poczuć żeby wogóle wiedzieć czy idę w dobrym kierunku.
Ja próbowałem medytacji solarnej, wychodzę rano na balkon, staje twarzą do wschodzącego słońca, zamykam oczy i staram się przez kilka minut poprostu czuć to ciepło i wyobrażam sobie że wchodzi w całe ciało. tak swoją drogą, szczerze nie wiem czy to „energia subtelna” czy po prostu ciepło i efekt placebo ale czuję się po tym wyraźnie lepiej i bardziej rozbudzony niż bez tego. Czy to już jest praca z energią słoneczną?
Pracuje z bioenergia i przy sesjach czesto kieruje energie sloneczna przez czakre korony i solarna. To dziala, klienci to czuja, jest roznica. ale to jest praca z subtelnym cialem energetycznym, nie zastepowanie metabolizmu. Leszek, to co opisujesz jest calkowicie sensowna praktyka. To nie placebo, przynajmiej nie tylko, ladujesz biopolem i regulujesz rytm energetyczny. Pytanie jakie mam do Ciebie, czy robisz to regularnie i czy zauwazasz roznice miedzy dniami kiedy to robisz a kiedy nie robisz?
wlasnie tak i tu dotykamy sedna, jak w ogole to rozroznic. Ja jestem sceptyczna jesli chodzi o stwierdzanie ze cos jest „energia subtelna” a nie po prostu fizjologia. Swieze powietrze, ruch, cieplo, rytm dobowy, to wszystko ma ogromny wplyw na samopoczucie i jest bardzo dobrze udokumentowane. Nie mowie ze energia subtelna nie istnieje ale zanim zaczniemy twierdzic ze pobieramy prane ze slonca moze warto wykluczyc prostsze wyjasnienia? bo jak ktos pisze ze czuje sie lepiej po wyjsciu rano na balkon, to mnie to nie dziwi z czysto biologicznych powodow.
Wow bardzo ciekawy temat! Ja nigdy nie słyszałem o pranożywieniu wcześniej ale teraz jestem mega zaciekawiony. Chciałem zapytać czy jest jakiś bezpieczny sposób żeby zacząć taką pracę ze słońcem, bez ryzyka, jakiś krok pierwszy dla kogoś kto nigdy tego nie robił? Bardzo dziękuję za tę dyskusję bo na prawdę dużo się uczę 🙂
Słońce jets w tradycjach mistycznych symbolem jazni wyższej, centrum kosmicznym z którego wyłania się wszelkie życie. Praca z tą energią to nie kwestia zastępowania jedzenia, to zanurzenie swiadomosci w zrodle. Kiedy praktykujesz swiadome przyjmowanie światła, nie chodzi o kalorie, chodzi o alignment, o ustawienie własnej częstotliwości wibracyjnej z pierwotnym pulserem. Pytacie jak to poczuc? Cisza. Intencja. Czas
Hm, nie do końca rozumiem to co napisała Tojadek_59, tzn te słowa brzmią pięknie ale co to znaczy w praktyce? Jak wygląda taka sesja pracy ze słońcem krok po kroku? Przepraszam że pytam tak podstawowo ale na prawdę chciałabym to zrozumieć.
Damianek i Alamina,powiem wam tyle - medytacja na swiezym powietrzu ze swiadomym zwroceniem uwagi na cieplo slonca i oddech to absolutnie bezpieczny punkt startowy i nie wymaga zadnej specjalnej wiedzy. Wychodzisz, stajesz lub siadasz, zamykasz oczy, kilka glebokich oddechow, skupiasz uwage na cieple na skorze i starasz sie byc obecna. To tyle na poczatek. reszta nazewnictwa i konceptow morze poczekac az cos wogole poczujesz
Ja pamiętam jak czytałam o ajurwedzie i tam jest sporo o surya namaskara, powitaniu słońca, które właśnie łączy ruch, oddech i pracę z energią słoneczną. Nie jako pranożywienie ale jako codzienną praktykę regeneracji. Robiłam to przez jakiś czas i naprawdę różnica w energii w ciągu dnia była widoczna. Ale zgadzam się z Kaczeniec że ciężko stwierdzić co tu dokładnie działa. Mnie to nie przeszkadza, efekt jest efektem 🙂
matko, wchodzę w ten temat bo od dawna czułam że słońce na mnie jakoś szczególnie dziala i teraz rozumiem dlaczego! Mam takie pytanie, czy ta praca z energią słoneczną wpływa jakos na aure? Bo ostatnio po każdym wyjściu na słońce czuję się jakby moja aura byla czystsza, jaśniejsza, niewiem jak to inaczej opisać. Czy to możliwe ze słońce oczyszcza aurę tak jak oczyszcza ja bioenergoterapia?
Przepraszam ze wchodze bo dopiero czytam ten watek od poczatku i troche sie gubie. Czy ta praca ze sloncem to jets cos co mozna laczyc z czakrami? bo gdzies czytalem ze czakra solarna (ta przy zoladku) ma zwiazek ze sloncem i zastanawiam sie czy to nie jest wlasnie to polaczenie o ktorym mowicie
Wracam do wątku bo widzę ze rozmowa poszła w ciekawe miejsce. Muszę powiedziec - to co Oracula opisuje jako „kierowanie energii słonecznej przez czakre” to OK w kontekście pracy z wyobrażnią i cialem ale proszę zebysmy nie mówili o tym jakby to była fizyczna transmisja energii słonecznej. Klienci „czują różnicę” bo intencja i skupienie bioenergoterapeuty naprawdę robi roznice - tylko niekoniecznie z powodów ktore przypisujemy.
No i tu sie z Rajmunda zgadzam. Nie zeby calkowicie odrzucac efekt sesji,ale mechanizm przypisywany „energii slonecznej” jets co najmniej dyskusyjny. Skad wiadomo ze to „energia slonca” a nie poprostu efekt skupionej uwagi, ciepla rak, relaksacji?
Rajmunda, Kaczeniec - nie bede sie klocic o mechanizm bo nie mam dowodow laboratoryjnych, oczywiste. Ale z perspektywy praktycznej: jesli klient przychodzi z wyczerpaniem, przeprowadzam sesje z intencja sloneczna i wychodzi z wyraznie lepsza energia - to dla mnie jest wystarczajace. Czy chcecie powiedziec ze to placebo?? moze. Ale placebo tesz dziala.
to jest super ciekawe co Oracula pisze! Ale mam takie pytanie - czy da się taką sesję robić samemu na sobie, bez bioenergoterapeuty? Bo nie bardo mam możliwość chodzenia do kogoś, i zastanawiam sie czy ta medytacja ze słońcem o ktorej Leszek pisał wczesniej to jest wlasnie taki „samodzielny” odpowiednik czy to zupelnie inne rzeczy.
ojej dopiero zobaczyłam ten watek i jets mega ciekawy! Mam pytanko - czy przy tej medytacji słonecnzej można używac jakichs kamieni? Bo słyszałam ze np heliolit albo słoneczny kamień ma ziwazek ze sloncem i moze wzmacniać takie rzeczy. Ktos prbobowal?
Heliolit to tak,ale powiem wam ze bursztyn dziala rownie mocno jesli nie mocniej przy pracy ze sloncem. Bursztyn to skamielale slonce w pewnym sensie,ma w se zakumulowana energie sloneczna przez miliony lat. Ukladam go na czakrze solarnej podczas takich medytacji i roznica jets wyrazna
Ojej super że ktoś wspomniał o kamieniach bo ja mam mały kawałek cytryna i zastanawiałam się czy go używać przy czymś takim! Ale trochę się gubię w tej rozmowie - czy najpierw powinnam poprostu spróbować tej zwykłej medytacji bez żadnych dodatków,a kamienie to już następny poziom? Nie chce od razu kombinować za dużo naraz 😀
Anastaya - zdecydowanie najpierw prosta wersja 🙂 Surya namaskara o wschodzie słońca bez żadnych kamieni ani specjalnych intencji,poprostu ruch i oddech z twarzą w stronę słońca. To wystarczy na początek i jest naprawdę odczuwalne. aleksy pytał jeszcze wcześniej o porę i tak, rano jest najlepsza ale nie dlatego że energia jest „silniejsza”, tylko że przed wschodem i tuż po nim jesteś na tyle przebudzona że medytacja jest głębsza
Aleksy, sens ma zawsze, tylko charakter jest trochę inny. Poranne słońce to energia pobudzenia i nowego początku, południowe to maksimum siły ale też żar który morze być przytłaczający, wieczorne jest bardziej wyciszające. Jeśli ktoś pracuje na zmiany i jedyne co ma to popołudnie, niech pracuje z popołudniem. Lepsze to niż nic.
Hej,wlasnie wrocilam do tematu i widze ze dyskusja mega sie rozwinela! Ciesze sie 🙂 Ale mam jedno pytanie do calej grupy bo troche mi w tym gaszczu informacji umknelo - czy ktos probowal robic cos takiego regularnie przez dluzszy czas, np. miesiac albo dwa, i ma jakies konkretne obserwacje? Leszek pisal o dwoch miesiacach, cos jeszcze? Chodzi mi o realne odczucia rozlozone w czasie a nie jednorazowe.
