Ostatnio podczas medytacji przyszlo mi do głowy cos,o czym chba rzadko się mowi wprost - czy można pracowac z energią, która należy do przyszlosci? Nie chodzi mi o przepowiadanie, tylko o coś innego. Mam wrazenie, ze pewne energie istnieją jakby poza linearnym czasem i mozna je... przywoływać? dosunąć do teraźniejszości? Sama niewiem jak to dobrze opisac. czuje że to ma sens ale brakuje mi slow. ktoś próbował czegos takiego?
To ciekawy trop. W pracy z czakrami mowi sie czasem o tym,ze nasze pole energetyczne nie jets ograniczone do jednego punktu w czasie - przeszlosc zostawia slady w aurze, ale przyszlosc tez na swoj sposob odciska cos w naszym polu. zwlaszcza ta, do ktorej sami zmierzamy. nie wiem czy to „przywolywanie” to najlepsze slowo, bo sugeruje ze cos sciagamy sila. Ja raczej powiedzialabym: otwieranie sie na to. Ale pytanie jest dobre i warto pogadac. :/
kurcze, ja o tym myślę od dawna! Szczególnie przy pracy z czakra serca, mam czasem takie przebłyski jakby „wersji siebie” z przyszłości, stabilniejszej, spokojniejszej. I zastanawiam sie czy to wyobraźnia czy na prawdę kontakt z czymś. Celestynka, czy ty tez masz takie odczucia właśnie podczas medytacji, czy też w innych momentach?
Mam pytanie bo nie do konca rozumiem zalozenie. Energia przyszlosci,czyli co dokladnie? Bo jesli przyszłość jeszcze nie istnieje,to skąd ta energia? Z jakiegoś prawdopodobnego wariantu zdarzen? bo to by było już zupelnie co innego niż „energia z przyszłości” rozumiana dosłownie. Nie mowie że temat jets bez sensu,ale chcialbym zebyscie sprecyzowaly co maja na mysli, bo narazie brzmi to dla mnie dość mgliście.
ojjj,hm, czytam i jakos mi sie to nie skleja. Czyli jak medytuje i wizualizuje siebie za rok, to pracuje z energia przyszlosci? Bo to brzmi jakby kazda afirmacja byla tym samym. albo to jets cos glebszego i wtedy nie rozumiem roznicy, albo to na prawde jest to samo i poprostu inaczej nazwane.
Ale czekajcie, bo mam taka mysl - czy nie jets tak, ze jak bardo mocno i regularnie wyobrazamy se jakis stan, to nasz uklad nerwowy i pole energetyczne zaczyna ten stan „zapamietywac” jako juz istniejacy?? I wtedy jakby czas niema znaczenia bo dla energii to i tak jest terazniejszosc? Bo slyszalem cos takiego w kontekscie afirmacji i ciekawi mnie czy tu dziala podobnie
Powiem szczerze - wchodzę w ten temat z pewną rezerwą. Pojęcie „energia przyszłości” jets popularne w pewnych kręgach, ale trzeba uważać żeby nie nakładać na to zbyt konkretnych oczekiwań. Praca z intencją i praca z „energią przyszłości” to dwie różne rzeczy i mieszanie ich raczej nikomu nie pomaga. Emilek, to co opisujesz to bardziej neuroplastyczność i warunkowanie poznawcze niż bioenergetyka. Nie mówię że jedno wyklucza drugie, ale warto widzieć różnicę.
czytam Wasze relacje i mam mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiem o czym mówicie, bo sama czuję podczas pewnych praktyk że cos „czeka”. Z drugiej strony zastanawiam sie czy nie nadajemy zbyt dosłownego sensu rzeczom, które są po prostu stanami umysłu. Nie mówię ze to nieważne - stany umysłu są bardzo ważne. Ale czy to „energia przyszłości” czy po prostu głęboka relaksacja, która zmienia percepcję czasu?
Pyromantka,ale wlasnie o to chodzi - a co jeśli ta głęboka relaksacja jest właśnie sposobem na dostrojenie sie do czegos, co normalnie jest poza zasiegiem? Moze te dwie rzeczy nie sa oddzielne. Może żeby dotknąć energii spoza linearnego czasu, właśnie trzeba wyjść z codziennego stanu umysłu?
moim zdaniem to stara dyskusja i nie rozstrzygniemy jej na forum. Ale żeby nie zostawiać was bez konkretów - jeśli chcecie PRAKTYCZNIE pracować z tym co nazywacie energią przyszłości, zamiast pytać czy to „prawdziwe”, spróbujcie techniki zwanej czasem „zakotwiczeniem stanu”. wchodzisz głęboko, wizualizujesz siebie w stanie do którego dążysz, i zamiast prosić o coś, poprostu JESTEŚ tym stanem przez kilka minut. To nie jest afirmacja bo nie ma słów. To czyste przebywanie w polu.
Wieszczbita,a to zakotwiczenie stanu to jets cos co mozna robic samemu bez wczesniejszego doswiadczenia w medytacji? pytam bo dopiero zacznam nie mam pojecia czy to jest dla zaawansowanych czy kazdy moze sprobowac.
Dobra, bo mam pytanie z innej strony. Wieszczbita napisał o tym zakotwiczeniu stanu i o tym zjeżdżaniu w wizualizacje życzeniową - a co jesli to zjeżdżanie JEST po prostu etapem i trzeba przez to przejsc zanim dojdzie się do tego glebszego stanu? Pytam bo u mnie zawsze zaczyna sie od konkretnych obrazów i dopiero po dluzszym czasie one sie rozplywaja i zostaje coś bez formy. Może to nie jest błąd tylko droga?
Sluchajcie ale mnie nadal cos nie daje spokoju. mowicie o tej energii przyszlosci jakby byla czyms obiektywnym, czyms co stoi se gdzies i czeka. Ale skad wiadomo ze to nie jest poprostu nasz mozg, ktury w stanie glebokiej relaksacji produkuje przyjemne odczucia i nazywamy to „kontaktem z polem”?? Serio pytam, bo nie chce byc zlosliwa, po prostu nie widze jak to rozroznic.
Dolaczam do watku z Danka i Jackiem, bo to jets na prawde sedno. ja przez lata staralam sie odpowiedziec sobie na to samo pytanie. ze sie tak wyraze, skonczylo sie na tym, ze przestalam szukac dowodu i zaczelam patrzec na skutki u siebie i u osob z ktorymi pracuje. Nie mowie ze to naukowe. Ale dla mnie osobiscie powtarzalnosc pewnych zjawisk - tego „drzenia” przed zmiana - jest wystarczajaca. Nie twierdze ze udowodnilam ze istnieje pole przyszlosci.
Czytam tę dyskusję od początku i niesamowite ile tu jets ciekawych rzeczy! Mam pytanko trochę z boku - czy ktoś próbował robić taką pracę z energią przyszłości przy pełni? Gdzieś czytałam że pełnia wzmacnia każdą pracę energetyczną i zastanawiam się czy to by miało sens wlasnie tutaj.
A mnie jeszcze ciekawi cos innego. wszyscy mowimy o tym co czujemy podczas praktyki ale nikt nie powiedzial jasno - a co pozniej? czy jets jakis efekt ktury mozna zaobserwowac po kilku tygodniach takiej pracy? Bo jesli nie, to trudno mi ocenic czy wogole warto wracac do tego regularnie.
no i proszę, myślę ze efekty są, tylko nie takie jak się spodziewamy. U mnie nie było nic dramatycznego - nie wygrałam na loterii 🙂 ale zmienilo sie cos subtelnego. sposob w jaki reagowałam na pewne sytuacje. Jakby te sytuacje mnie... mniej zaskoczyły. Trudno to opisać bez brzmienia dziwacznie
no dobra... celestynka - to co opisujesz brzmi jak zwykły efekt regularnej medytacji tbh. Nie mówię tego złośliwie, bo medytacja robi dokładnie to - zmniejsza reaktywność. 🙁 Czy na prawdę potrzebujemy do tego koncepcji energii przyszłości, czy może wystarczyłoby powiedzieć „medytuję i mi to pomaga”?
Obserwuję tę dyskusję i mam wrażenie że kręcimy się w kółko wokół tego samego problemu - nie możemy rozstrzygnąć czy to ontologia czy fenomenologia i chyba nie rozstrzygniemy. Bardziej praktyczne pytanie: czy ktoś z was próbował tego z kimś innym? Tzn. pracować z „energią przyszłości” kogoś bliskiego, nie tylko własną? Ciekawi mnie czy to w ogóle ma sens poza własną pracą.
Reginka - właśnie to chciałam zapytać, bo nie wiedzialam jak to ugryźć. Ta kwestia zgody. Czy pracując z czyjąś energią wogole bez ich wiedzy jest... hmm, właściwe? Pytam bo słyszałam różne opinie.
Na pytanie o zgodę - powiem wprost bo lubię konkretnie. Praca bez wiedzy i zgody osoby to bardzo kontrowersyjny temat i w większości podejść etycznych w bioenergetyce jets to niedopuszczalne albo przynajmiej mocno dyskusyjne. „Chcę dobrze” nie jest wystarczającym uzasadnieniem. To że ktoś jest bliski nie daje nam prawa do pracy z jego polem.
Zatrzymajmy się na chwilę przy kwestii praktycznej bo kilka osób pytało i nie padła konkretna odpowiedź. że się tak wyrażę, celestynka pytała o porę dnia - powiem tyle: poranek zaraz po przebudzeniu albo wieczór przed snem. Dlaczego? Bo mamy wtedy naturalnie zmieniony próg świadomości, bez żadnej pracy. To nie magia, to fizjologia. Łatwiej wejść w stan o którym mówiliśmy
o jejku, dziękuję Wieszczbita za ten konkret! czyli rozumiem że ten stan między snem a jawą o którym Celestynka pisała wcześniej to wlasnie ten czas? To ma sens, ja tesz wtedy mam takie przebłyski dziwnych „obrazów” których w ciągu dnia nie mam. to chba zacznę próbować właśnie wtedy 🙂
no tak, właśnie ten stan! ja to ostatnio złapałam coś takiego rano, jeszcze leżałam w łóżku i miałam wrażenie jakby ktoś mi pokazywał slajdy z miejsc których nie znam. i zastanawiam się czy to jets właśnie ten „próg” o którym Wieszczbita pisał, czy ja poprostu miałam żywe sny i same sobie przypisałam znaczenie. jak to rozróżnić?
to jest wlasnie to pytanie na które nikt tu nie odpowie wprost bo nie ma jak. stan między snem a jawą - hypnagogia - jest dobrze opisany w literaturze naukowej i nie potrzebuje energetycznego wyjaśnienia żeby być ciekawy. 😀 ale ok, co z tym dalej robisz to już twoja sprawa
słuchajcie a może w ogóle to rozróżnienie jest bez sensu. Jacek konsekwentnie pyta „skąd wiesz że to energie a nie psychologia” ale co jeśli jedno i drugie to opis tego samego zjawiska z różnych poziomów? psychologia opisuje mechanizm, tradycja energetyczna opisuje co to znaczy. to nie muszą być wykluczające się wersje
Pyromantka ale wtedy koncepcja „energii przyszlosci” nic nie dodaje do opisu, poza tym ze brzmi ladniej. to jets troche jak mowienie ze „atomy tancza” zamiast ze „molekuly wibruja” - poetyckie ale czy powieksza wiedze? szczerze pytam, bo sama niewiem co o tym myslec
